"Bez Niej (Maryi) trudno byłoby żyć na świecie". Czyje to słowa? - Św. Maksymiliana.
Owszem, są w jego duchu, ale wyszły one przed stu laty z ust Edmunda Bojanowskiego, założyciela zgromadzenia sióstr służebniczek. Bojanowski, podobnie jak św. Maksymilian, nie umiał żyć bez Niej. Pod tym względem są sobie podobni, choć żyli w innym czasie. Siostry służebniczki starają
się prowadzić życie pod opieką Matki Bożej. Jest to jak najbardziej w duchu św. Maksymiliana. Pragnął on przecież, by wszystkie zakony, zgromadzenia, stowarzyszenia i wszelkie wspólnoty czciły i wielbiły Matkę Niebieskiego Pana, by w świętym współzawodnictwie starały się coraz lepiej i ze wszystkich sił Jej służyć. Zgromadzenie powołane przez Bojanowskiego podjęło charakterystyczny rys
Matki Bożej, rys służebności, zawarty zresztą w nazwie: "służebniczki". W ciągu wieku swego istnienia siostry służebniczki służyły. Zapamiętały słowa swego Założyciela: "Trudno żyć bez Niej". Więc żyły z Nią i od Niej uczyły się służenia Bogu i maluczkim. Realizowały to, co tak pięknie sformułował Papież Jan Paweł II: "Ogarniając wiarą, nadzieją i miłością samego Boskiego Oblubieńca, ogarniajcie Go zarazem w tych różnych ludziach, którym posługujecie. Waszym powołaniem jest inaczej miłować człowieka, pełniej miłować człowieka, miłować go tam, gdzie już miłować inni nie potrafią".
Bóg daje swemu Kościołowi ludzi, którzy umieją kochać - kochać wtedy, gdy oni już nie potrafią - tego czynić. Dzięki niech będą Panu, że dał nam zgromadzenie sióstr służebniczek z Dębicy, które wzorem Służebnicy Pańskiej przez pełny już wiek służą Bogu, Kościołowi i bliźnim. Służyły dzieciom, które straciły rodziców, otaczały macierzyńską opieką tych, którzy byli jej pozbawieni. Usługi sióstr stawały się jeszcze bardziej konieczne, gdy kraj nawiedzały epidemie, klęski żywiołowe, wojny. Siostry miały wtedy pełne ręce roboty: pielęgnowały chorych, dodawały odwagi konającym, grzebały umarłych, przygarniały osieroconych i opuszczonych, ratowały zagrożonych, przyjmowały bezdomnych, dzieliły się z potrzebującymi chlebem i sercem, niosły pomoc z narażeniem własnego życia.
Błogosławmy Bogu za dar sióstr zakonnych. Prośmy Go o to, by ich więcej posyłał na swoje żniwo, ro to, by nie było płaczących, którym musiałyby ocierać łzy. Niech na ich koncie znajdzie się więcej tych, których przekonają, że łatwiej żyje się na ziemi z Maryją.

