Rycerstwo Niepokalanej winno starać się o nawrócenie grzeszników. Taki jest jego program. Gdzież jednak szukać tych grzeszników? Z tym chyba jest najmniej kłopotu. Niech każdy wejrzy tylko w głąb swego sumienia, a natychmiast znajdzie najbliższego sobie grzesznika - jest nim on sam. I już mamy szerokie pole do pracy.
Do tej sprawy można podejść od innej strony. Grzech jest przeciwieństwem świętości. Najwyższą świętością jest Pan Bóg. A na ziemi święty jest Kościół, założony przez Pana Jezusa. "Wierzę w jeden święty Kościół" - mówimy w Wyznaniu Wiary. Kto znajduje się w Kościele Chrystusowym, jest święty. Wszyscy należący do Kościoła tworzą Lud Boży. Ale kto wchodzi do społeczności Ludu Bożego? Odpowiedź nie jest prosta, bo są różne sposoby przynależności do Ludu Bożego.
Sobór Watykański II wyjaśnia, że do Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie, ale nie wszyscy do niego należą w ten sam sposób. o katolikach mówi, iż są w pełni wcieleni do społeczności Kościoła, jeśli "mając Ducha Chrystusowego w całości przyjmują przepisy Kościoła i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia oraz w jego widzialnym organizmie pozostają w łączności z Chrystusem rządzącym Kościołem przez papieża i biskupów".
Co do innych ochrzczonych, którzy "nie uznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty pod zwierzchnictwem Następcy Piotra", mówi jedynie, że nas z nimi wiele łączy, wylicza to, co jest nam wspólne, lecz nie mówi o pełni wcielenia do Kościoła.
O tych, co nie przyjęli Ewangelii, Sobór stwierdza, że są oni w rozmaity sposób przyporządkowani do Ludu Bożego. Pierwsze miejsce wśród nich przyznaje temu narodowi, z którego narodził się Chrystus wedle ciała, potem wymienia muzułmanów oraz innych szczerym sercem szukających Boga, dodając, że Zbawiciel chciał, aby wszyscy ludzie byli zbawieni.
Wszystko wydaje się jasne, zrozumiałe i uspokajające. Jesteśmy ochrzczeni, zapisani w księgach parafialnych, włączeni do Kościoła, możemy więc być pewni zbawienia. Tak to wygląda od strony formalnej, lecz w rzeczywistości jest trochę inaczej.
W tym samym dokumencie soborowym czytamy: "Nie dostępuje jednak zbawienia ten, choćby był wcielony do Kościoła, kto nie trwając w miłości pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła «ciałem», ale nie «sercem»". A nieco dalej słowa: "Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie".
W cielenie do Kościoła katolickiego jest konieczne, ale to nie zapewnia automatycznie zbawienia. Z drugiej strony, pomimo niepełną przynależność do Kościoła można się zbawić.
Choć winniśmy być wdzięczni Bogu za łaskę przynależności do Kościoła Chrystusowego, trzeba nam jednak ciągle nawracać się. Innymi, którzy stoją może trochę na uboczu i nie należą do Kościoła w pełni jak my, nie należy gardzić, bo i oni mogą się zbawić, a nawet może się zdarzyć, że niektórych uprzedzą do Królestwa Bożego.
Niedobrze jest, gdy ktoś stara się o nawrócenie innych, a jego dusza leży odłogiem jak dziewiczy, nietknięty lemieszem step. Praca nad nawróceniem i uświęceniem siebie zgadza się w pełni z celem Rycerstwa Niepokalanej, a równocześnie jest pierwszym warunkiem tego programu. Albowiem nie oddał samego siebie jako narzędzie w ręce Niepokalanej ten, kto w duszy pielęgnuje grzech lub przywiązanie do niego. Dokąd bowiem nie porzucimy grzechu, Niepokalana nie wiele będzie mogła przez nas zdziałać dla zbawienia dusz, bo narzędzie jest niesprawne, a więc mało użyteczne.
Członkowie Rycerstwa Niepokalanej, chociaż muszą się zabrać solidnie do pracy nad sobą, nie powinni jednak zasklepiać się tylko w sobie. Naszym zadaniem nie może być trwanie tylko w okopach choćby Trójcy Świętej - lecz wysiłek, aby zdobyć wszystkich ludzi dla Boga przez Niepokalaną. Zdobyć wszystkich, nawet i tych, którzy wrogo są usposobieni do Boga, do Kościoła, bo niestety i tacy też są. Ci są najbiedniejsi, choć oni może inaczej myślą. Tych trzeba starać się najprędzej pozyskać dla sprawy Bożej. O. Maksymilian Kolbe zwracając się kiedyś do tych, co rozmyślnie walczyć chcą z Bogiem, zapewniał ich, że Niepokalana, nasz Wódz, jest miłosierna dla nich. "A wiecie dlaczego? - pytał. Bo nasz Wódz was kocha. Czybyście mogli to sami przypuszczać? On was kocha bardzo".
Taki winien być i nasz stosunek do tych najzawziętszych przeciwników. Nie uważać ich za wrogów, lecz za naj nieszczęśliwszych, którym trzeba najwięcej pomocy. Za nich będziemy szczególnie gorliwie odmawiać różaniec w październiku.
Zakładamy, że ludzkie serca, a więc i ich także, potrzebują prawdy, dobra, piękna, pomocy w trudach, opieki w cierpieniach, światła w mrokach. Tym wszystkim jest - dana nam za Matkę - Niepokalana.
Nasze: "starać się o nawrócenie grzeszników" polegać będzie na tym, że będziemy pracować, aby postać Niepokalanej przybliżyć wszystkim, by mogli Ją poznać, pokochać i gorliwie Jej służyć. Gdy poznają Niepokalaną, Ona im ułatwi i zaprowadzi do Kościoła Chrystusowego, by się w nim znaleźli w sposób najpełniejszy, jaki jest możliwy. A w tej pracy o nawrócenie użyjemy wszystkich środków godziwych, również i tego, który warunkuje skuteczność pracy: nawrócenie samego siebie.
