Szopka niepokalanowska, nazwana też Panoramą Tysiąclecia, jest szeroko znana i stanowi atrakcję dla pielgrzymów. Wśród miniaturek sławnych Polaków, którzy maszerują poprzez wieki przed Świętą Rodzinę, ukazuje się także bł. Maksymilian Kolbe. Nie mogło go tam zabraknąć, nie tylko dlatego, że szopka jest w Niepokalanowie, ale przede wszystkim, że ten żłóbek z Dzieciątkiem i Maryję wskazał mu św. Franciszek z Asyżu.
*
Św. Bonawentura w Legendzie większej opowiada, że "na trzy lata przed swoją śmiercią św. Franciszek postanowił najbardziej, jak tylko mógł, uroczyście obchodzić w pobliżu Greccio pamiątkę narodzenia Dzieciątka Jezus, aby rozbudzić w ludziach nabożeństwo do Niego. By zaś nie było to uważane za jakieś nowatorstwo, przedłożył swój projekt papieżowi i po otrzymaniu zezwolenia kazał przygotować żłób, przynieść siana, przyprowadzić na miejsce wołu i osła. Wzywa [9]braci, przybywają ludzie, las rozbrzmiewa echem, a przedziwna owa noc, oświetlona rzęsistymi światłami i rozbrzmiewająca dźwięcznymi, pięknymi i pełnymi chwały śpiewami, staje się wspaniała i uroczysta. Mąż Boży, przepojony pobożnością, stoi przed żłobem pełen łez i radości. Na żłobie odprawia się uroczysta Msza święta, w czasie której diakon Chrystusa, Franciszek, śpiewa Ewangelię. Zebranemu ludowi opowiada następnie o urodzeniu ubogiego Króla, którego «z powodu czułej miłości» nazywa Dziecięciem z Betlejem". W życiorysie bł. Maksymiliana czytamy: "W kolegium franciszkańskim w Rzymie był zwyczaj, że w okresie Bożego Narodzenia wszyscy klerycy zakonni głosili w kaplicy seminaryjnej kazania w swym ojczystym języku przy żłóbku pięknie urządzonym na jednym z ołtarzy. Na te przemówienia przychodzili wszyscy z kolegium, a także członkowie kurii generalnej. W roku 1913 przemawiał również br. Maksymilian. Koledzy nie spodziewali się niczego nadzwyczajnego, gdyż znali nieśmiałość młodego zakonnika. Utwierdzili się w przekonaniu, gdy zobaczyli, że na konferencję przyszedł również asystent generała, były prowincjał polski, ten sam, który przyjął Rajmunda Kolbego do zakonu i wysłał go na studia do Rzymu. Jakże się jednak zdziwili tym, co nastąpiło! Do dziś dnia niektórzy pamiętają wrażenie, jakiego wtedy doznali, wrażenie czegoś niezwykłego. Nadzwyczajna była prostota, z jaką mówił br. Maksymilian, i nadzwyczajna była myśl, jaką rozwinął. Odnosiło się wrażenie - wspomina świadek tej chwili - że br. Maksymilian nie widzi obecnych, ale patrzy na żłóbek oczyma św. Franciszka podczas pierwszej pasterki w Greccio. Tak serdecznie i z taką prostotą mówił «o wielkim Królu, co raczył na siebie przyjąć postać ludzką». A kiedy starał się wykazać, iż narodzenie Chrystusa Pana w ubogiej stajence było aktem doskonałego spełnienia woli Ojca, że żłóbek jest ślicznym przykładem pokornego oddania się Bogu, że Jezus-Dziecię jest dowodem dziwnych dróg woli Bożej - wtedy poznać było można, że ten skromny zakonnik patrzył głęboko w tajemnice wiary, wiele musiał rozmyślać nad nimi i w postaci Jezusa Chrystusa widział niedościgniony wzór doskonałości dzieci Bożych".
*
Greccio i Niepokalanów, chociaż oddalone od siebie setkami kilometrów, chociaż różne w charakterze miejsca położenia i stylu budowy, to przecież bliskie sobie przez tajemnicę żłóbka, przez radość Bożego narodzenia w sercach św. Franciszka i bł. Maksymiliana.
"Pewnego razu - opowiada żywotopisarz franciszkański - br. Marico zapytał św. Franciszka, czy w Boże Narodzenie, jeśli wypadnie ono w piątek, można jeść pokarmy mięsne. Święty odpowiedział: «Mogą, bracie, mogą jeść nie tylko ludzie, ale nawet kamienie, a ponieważ nie mają czym jeść, niech przynajmniej będą tłuszczem natarte». Chciał Święty, aby w tym dniu bogaci ofiarowali ucztę ubogim, [10]aby cesarze wydali rozkaz rozrzucenia ziarna na drogi ku radości ptasząt i by woły i osły miały w żłobach szczodrze paszy na pamiątkę stajni betlejemskiej".
A ci, którzy znali osobiście bł. Maksymiliana, opowiadają, że podczas wieczerzy wigilijnej rozweselał grono swych najbliższych oraz humorem i dowcipem doprawiał podawane potrawy. Na znak ogólnej radości i na uczczenie pamiątki, że w tę noc Światłość Przedwieczna zstąpiła na ziemię, polecił zapalić lampy we wszystkich budynkach klasztornych, tak że Niepokalanów najczęściej był iluminowany właśnie w wieczór wigilijny.
*
Radość świętych Mężów, prawdziwa i wielka, płynęła z wiary w tajemnicę odkupienia. Dali temu wyraz również w pisanym słowie. św. Franciszek w ułożonym przez siebie oficjum na Boże Narodzenie śpiewał: "Oto jest dzień, który Pan uczynił, radujmy się i weselmy w nim, ponieważ najświętsze, umiłowane Dziecię zostało nam dane i narodziło się nam w drodze, i położone zostało w żłobie, bo nie miało miejsca w gospodzie".
W podobnych słowach bł. Maksymilian rozważał treść tajemnicy wcielenia w artykule drukowanym w japońskim Rycerzu w roku 1934: "I przyszedł upragniony, [11]wzywany Bóg, Syn Boży. I zstąpił z nieba do łona Przeczystej Dziewicy. A dowody na to, że to prawdziwie Syn Boży zstąpił? Sam to wyraźnie twierdził i za to właśnie na śmierć krzyżową poszedł, jednak - jak sam powiedział - zmartwychwstał. Kim wobec tego jest Maryja, Jego Matka Niepokalana? Jest Matką Boga-Człowieka. Jeśli zaś czcią otacza się matkę człowieka sławnego, dobroczyńcy ludzkości, jakąż czcią powinniśmy otaczać Matkę Syna Bożego? Jeśli matka władcy wiele może u swego syna, ileż może Matka Człowieka-Boga?"
Te ostatnie słowa o wielkości Maryi, Matki Jezusa Chrystusa, brzmią jak echo słów św. Franciszka z Listu do braci zgromadzonych na kapitule w roku 1224: "Posłuchajcie, moi bracia, Dziewica Maryja odbiera, i słusznie, taką cześć, ponieważ nosiła Jezusa w swoim najświętszym łonie".
W ten sposób obaj Święci, Franciszek i Maksymilian, stanęli bardzo blisko żłóbka, w którym leżało Zbawienie świata.
*
W dolnej bazylice asyskiej św. Franciszka, w lewym ramieniu zachodniego transeptu, znajduje się fresk zwany Madonną Zachodzącego Słońca, namalowany przez Piotra Lorenzettiego. Na tym obrazie widzimy Matkę Bożą z Dzieciątkiem między św. Janem Ewangelistą a św. Franciszkiem. Dziecię Jezus pytającym wzrokiem patrzy prosto w oczy Matki, a Ona jakby w odpowiedzi na to pytanie dyskretnie, kciukiem prawej dłoni, wskazuje na św. Franciszka. Nie pogniewa się chyba Piotr Lorenzetti, że na jego fresku w swojej wyobraźni tuż obok św. Franciszka umieszczam bł. Maksymiliana Kolbego.
Młodzieńcze
Jeśli chcesz dzielić z nami radość poświęcenia się Bogu i Niepokalanej, nieść Pokój i Dobro, służyć w braciach najbardziej potrzebujących ubogiemu i ukrzyżowanemu Panu, napisz pod jednym z tych adresów:
Kuria Prowincjalna | OO. Franciszkanów | 00-225 WARSZAWA | ul. Zakroczymska 1 | (dla kandydatów z Polski północnej)
Kuria Prowincjalna | OO. Franciszkanów | 31-004 KRAKÓW | pl. Wiosny Ludów 5 | (dla kandydatów z Polski południowej)
lub: | Klasztor OO. Franciszkanów | Niepokalanów, 96-515 TERESIN


