27 listopada [1987] r. wczesnym ranem zmarł w klasztorze franciszkańskim w Krakowie, w wieku prawie 95 lat, o. Anzelm Kubit, kapłan franciszkański, wielce zasłużony dla swego Zakonu i dla Rycerstwa Niepokalanej.
Urodzony w 1893 r. we wsi Głowienka k. Krosna, w 1906 r. wstąpił do małego seminarium OO. Franciszkanów we Lwowie, gdzie w rok potem spotkał się z Rajmundem Kolbem, późniejszym o. Maksymilianem, z którym miał przeżyć razem osiem lat. W roku 1910 złożył profesję zakonną, w latach 1912-1915 studiował w Rzymie, w 1918 r. przyjął święcenia kapłańskie.
Jako kapłan niemal całe życie - z wyjątkiem pierwszych paru lat i sześcioletniego pobytu w Niepokalanowie - spędził w Krakowie, gdzie przez 38 lat wykładał teologię dogmatyczną, był magistrem kleryków i gwardianem, przez trzy kadencje - prowincjałem, a przez całą wojnę komisarzem generalnym. Za jego rządów prowincjalskich w latach 1933-1939 polska Prowincja franciszkańska rozrosła się, tak że w 1939 r., kiedy liczyła 1190 członków (wraz z kandydatami), podzieliła się na dwie: krakowską i warszawską.
Jako prowincjał o. Kubit zabiegał o dobro Niepokalanowa i Mugenzai no Sono, błogosławiąc śmiałe inicjatywy św. Maksymiliana, m.in. wydawanie "Małego Dziennika" od 1935 r. i otwarcie radiostacji w 1938 r. Po wojnie w 1947 r. ujął bezpośrednio ster Niepokalanowa i jako gwardian rozwijał śmiało wydawnictwo, a kiedy zaczęły spadać na nie ciosy, bronił go odważnie, niestety, bezskutecznie. Pociechą stał się dlań wybudowany za jego przełożeństwa kościół Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask, który poświęcił na Wielkanoc 1950 r. O. Anzelm czuwał troskliwie nad zakonnością i spuścizną duchową św. Maksymiliana. Był też jednym z koronnych świadków w procesie beatyfikacyjnym swego kolegi.
Kaznodzieja pogrzebowy, wyliczywszy stanowiska i urzędy o. Kubita, podkreślił, że swoje obowiązki spełniał gorliwie i mężnie. Kiedy 4 sierpnia 1943 r. Niemcy spalili klasztor - plebanię w Lubomierzu i aresztowali wszystkich tamtejszych franciszkanów, a brakło odważnych na ich miejsce, sam się tam udał, by zastąpić parafianom proboszcza. Do wspomnianych obowiązków "trzeba dodać jego gorliwą i wierną posługę kapłańską w każdy czas przy ołtarzu, na ambonie i w konfesjonale" (jeszcze na kilka dni przed śmiercią, w święto bł. Salomei, zasiadł w konfesjonale, a w przeddzień odprawił Mszę św.), a zwłaszcza "trzeba koniecznie dodać jego codzienne staranie o życie zakonne", szczególnie o ubóstwo i modlitwę. "Zachwycał się modlitwą św. Maksymiliana, ale też sam starał się mu dorównać".
Przez wiele lat miałem szczęście utrzymywać korespondencję z o. Anzelmem. Jego listy były zawsze krzepiące duchowo. Ostatni, pisany 28 września [1987] r., tak się kończy: "Na starość chcę się więcej modlić w intencjach Rycerstwa Niepokalanej. Cieszę się, że w swoim życiu spotkałem się z wybitnymi Współbraćmi: św. Maksymilianem, o. Wenantym Katarzyńcem, o. Melchiorem Fordonem i innymi, którzy wnieśli dużo dobra w naszą Prowincję i może nawet wpłynęli na cały Zakon".
Na pewno do takich franciszkanów należał sam o. Anzelm Kubit, choć z listów się widziało, że miał niskie mniemanie o sobie. Zasłużył się dla całego Kościoła w. Polsce, stąd ostatnią posługę, na cmentarzu Salwator w Krakowie, oddał mu też kard. Franciszek Macharski, metropolita.
Intencja Krucjaty Modlitwy w obronie poczętych dzieci na styczeń
Aby ojcowie mieli odwagę podjąć odpowiedzialność za przyjęcie swego dziecka
[s. 24]

