Siostry Franciszkanki MI

Wywiad z s. Franciszką Nakayama, matką generalną

- Cieszę się, że po ośmiu latach spotykam znów Matkę Generalną, tym razem na polskiej ziemi.

- Przybyłam do Porando (Polska), aby odwiedzić pierwszy Niepokalanów, który stał się natchnieniem do założenia naszego zgromadzenia zakonnego, i aby przeszczepić to zgromadzenie na teren polski.

- Matka musiała zaczynać swoje dzieło maryjne niejako od zera, to jest od przyjęcia chrztu.

- Tak, urodziłam się w rodzinie buddyjskiej. Ale w domu znajdowały się dwie figurki Najśw. Maryi Panny, które mój ojciec, zapalony kolekcjoner dzieł sztuki, przywiózł z zagranicy, jedną z Francji, a drugą z Hiszpanii. Często spoglądałam na te rzeźby, bo były naprawdę piękne. W czasie studiów poznałam wiarę chrześcijańską, do której poczułam silny pociąg. Zetknęłam się z nią bliżej, gdy zachorowałam i znalazłam się w szpitalu sióstr katolickich w Beppu. Wielkie wrażenie robiła na mnie modlitwa "Zdrowaś Maryjo", którą odmawiano w szpitalu. Poprosiłam o chrzest, który przyjęłam w 17 roku ery Showa [1].

- Kiedy Matka zetknęła się z ideałem św. Maksymiliana?

- Skończywszy medycynę pracowałam jako lekarz internista w szpitalu uniwersyteckim w Nagasaki. Zachęcona przez przyjaciółkę, udałam się do· dzielnicy Hongochi, do znajdującego się tam Mugenzai no Sono (Niepokalanowa japońskiego). Było to jeszcze w czasie wojny. Wzięłam udział we Mszy św., a potem modliłam się w tamtejszej Grocie lurdzkiej. Odbyłam też spowiedź przed o. Mieczysławem Mirochą. Odtąd niemal co niedziela chodziłam do Hongochi na Mszę św. i na rozmowy duchowne, by pogłębić swą wiarę. Zrozumiawszy ideał św. Maksymiliana, zapisałam się do Rycerstwa Niepokalanej (MI).

- Jak doszło do powstania zgromadzenia S[ióstr] Franciszkanek MI?

- Zaraz po wojnie misjonarze polscy założyli sierociniec przygarniając sieroty po ofiarach bomby atomowej. Przez rok czasu pomagałam im okazyjnie, jako lekarz, w prowadzeniu tego dzieła. Pewnego razu zapytałam, dlaczego nie ma zgromadzenia żeńskiego, które by było odpowiednikiem Mugenzai no Sono. Odpowiedziano mi, że o. Kolbe planował założenie takiego zgromadzenia i że o. Mirochna, przełożony, myśli o tym, tym bardziej, że sierocińcowi należało zapewnić lepszą opiekę. Wkrótce potem uczestnicząc w nabożeństwie eucharystycznym, uczułam w sercu głos Boży: "Ty masz należeć do tego przyszłego zgromadzenia". Tak więc moje powołanie zakonne zrodziło się przed Najświętszym Sakramentem. Było to gdzieś w roku 1948. Okazało się, że kilka innych dziewcząt w moim otoczeniu myślało o podobnym życiu. Franciszkanie skierowali nas do miejscowego biskupa, bpa Pawła Yamaguchi, który wyraził swą zgodę na założenie nowego zgromadzenia. 8 grudnia 1949 r. nastąpiły obłóczyny. Po okresie postulatu odbyłyśmy dwuletni nowicjat koło Tokio, pod kierownictwem mistrzyni z innego zgromadzenia, i 15 grudnia 1952 r., w święto Królowej Zakonu Serafickiego, siedem z nas złożyło śluby zakonne na ręce biskupa z Yokohama. Za łaską Bożą zgromadzenie nasze rozwinęło się. Dziś liczy 19 wspólnot zakonnych, w których jest 140 profesek wieczystych, 4 profeski czasowe, 9 nowicjuszek, 3 postulantki i 9 aspirantek.

- Jaki jest charyzmat waszego zgromadze[9]nia? co nowego wnosi ono do Kościoła?

- Cel i ducha zgromadzenia nasze przepisy prawne wyrażają w następujących słowach: Celem Zgromadzenia jest zachować Ewangelię św. przez śluby zakonne i poświęcić się całkowicie na służbę Chrystusowi i Jego Kościołowi w duchu św. Maksymiliana Marii Kolbego, to jest przez Niepokalaną. Zgromadzenie, tak jak św. Maksymilian, praktykuje ubóstwo naszego Ojca serafickiego św. Franciszka, jego szczególną pokorę i miłość ku Chrystusowi ukrzyżowanemu. Charyzmatem o. Kolbego i naszym jest bezgraniczne oddanie się Niepokalanej, z istoty swej całkowicie apostolskie, gdyż przez Niepokalaną staramy się zdobyć jak najwięcej dusz dla Serca Jezusowego. Na znak oddania nosimy na piersi Cudowny Medalik. Budowę każdego naszego domu zaczynamy, tak jak Twórca Niepokalanowa, od wzniesienia figury Niepokalanej. W każdym pokoju jest obraz Najświętszego Serca Jezusa i figurka Niepokalanej.

- Rycerstwo Niepokalanej jest dziełem wybitnie apostolskim. Przepisy waszego Zgromadzenia kładą nacisk na apostolstwo. Tymczasem Siostry zajęły się głównie prowadzeniem dziel charytatywnych. Jak to pogodzić?

- Św. Maksymilian zalecił wszystkie środki, byle godziwe. My chwytamy się tej metody, którą zastosował on sam szczególnie w obozie oświęcimskim: miłość w stopniu heroicznym. W obecnej sytuacji, gdy nawróceń w Japonii na chrześcijaństwo jest mało, żeby poruszyć serca rodaków, trzeba rozwijać dzieła miłosierdzia, pokazać religię miłości w praktyce. Nasze zgromadzenie postanowiło zająć się najbardziej nieszczęśliwymi. Siostry z całkowitym poświęceniem opiekują się sierotami, starcami, a zwłaszcza dziećmi niepełnosprawnymi, często kalekimi i fizycznie, i psychicznie. Praca ta zwróciła uwagę nawet najwyższych czynników państwowych. Nasze zakłady dwukrotnie odwiedzał cesarz, dwukrotnie też następca tronu, wielu dziennikarzy itp., co odbija się echem w prasie, radiu i telewizji. To wspaniała propaganda dla Dobrej Nowiny, dla wiary, z której tryska miłość. Niejeden już ze zwiedzających czy współpracujących z nami poprosił o chrzest, tak samo wielu naszych podopiecznych, za zgodą rodziców, przyjęło chrzest, razem może z tysiąc osób. Jeden z biskupów, obserwując naszą działalność i jej owoce, oświadczył: "Co za wspaniała praca apostolska!".

- Proszę Matkę, by przedstawiła pokrótce Czytelnikom "Rycerza" główne dzieła charytatywno-społeczne swego Zgromadzenia, które sam podziwiałem w czasie mojej wizyty w Japonii w 1979 r.

- Z początku pracowałyśmy tylko w sierocińcu i domu dla starców, które pozostawały pod zarządem franciszkanów. Odkąd w 1960 r. władze państwowe uznały nas jako osobę prawną, prowadzimy też własne dzieła. Główne dzieło, to Misakae no Sono (Ogród Chwały Niepokalanej) w Konagai (około 50 km od Nagasaki). Jest to obecnie niemal miasteczko, z pięciu naszymi wspólnotami zakonnymi i tyluż zakładami, rozciągające się na powierzchni 50 tysięcy tsubo (1 tsubo = 1,80 m²). Mamy tu blisko 500 podopiecznych - dzieci niepełnosprawnych, począwszy od kalek, które potrzebują podobnej opieki jak niemowlęta, jeżeli nie większej, aż do takich, które uczęszczają do Korube gakuin (Szkoła Kolbego) lub nawet pracują. Całe to dzieło prowadzi 50 sióstr i 450 osób personelu świeckiego. W Saga istnieje Rosario no Sono (Ogród Różańcowy) z trzema naszymi wspólnotami i trzema zakładami, a na terenie województwa Saga są jeszcze dwa nasze zakłady na wyspie Madera i żłobek w Yobuko. W województwie Oita mamy w Notsu Maximiliano no Sono (Ogród Maksymiliana) z dwoma zakładami dla niepełnosprawnych i Nazaret no ye (Dom Nazaretański) w Hidżi dla niepełnosprawnych, którzy mogą pracować. W Tokio są dwa domy Sióstr MI, wspólnota zakonnic odbywających studia i poradnia dla dzieci niepełnosprawnych. Jest też Seibo no ye (Dom Niepokalanej) koło Kioto, dla 130 dzieci i dorosłych kalekich. Zakłady nasze staramy się urządzić jak najnowocześniej. Dzięki troskliwej opiece przedłuża się życie podopiecznych czy zmniejsza kalectwo, np. przez [10]ćwiczenia niektóre dzieci zaczynają chodzić, niektóre mogą same jeść, gdy dawniej trzeba było je karmić, to znów zdrowszym zapewnia się pracę, np. w Konagai są niepełnosprawni, którzy pracują w tkactwie oraz przy hodowli jedwabników, krzewu herbacianego i grzybów; w Hidżi produkują części samochodowe, a koło Kioto pustaki.

- Skąd fundusze na zakładanie i prowadzenie tylu dzieł?

- Początkowy teren w Konagai dał Zakon franciszkański. Zakon wasz pobudował nam również w owym miejscu pierwszy klasztor. Na pierwszy zakład dla niepełnosprawnych, zbudowany w Konagai w 1962 r., część funduszów przyznały władze publiczne, a część - około 15000 dolarów - pożyczyłyśmy z banku. Gdy bank zażądał nagle i w krótkim terminie zwrotu całości, siostry uciekły się pod opiekę tego, który czuwał nad Domem nazaretańskim - modliły się gorąco do św. Józefa. W terminie znalazła się suma: zwierzyłam się z kłopotu żonie bogatego przemysłowca, z którą byłam zaprzyjaźniona, a ta pobudziła męża i jego przyjaciół do wspaniałomyślnej ofiary. Misereor pomogło wykończyć inwestycję. Przyjęłyśmy zasadę, że zakłady pozostające pod naszą opieką są państwowe, na ich założenie państwo daje trzy czwarte funduszów, a my czwartą część z pożyczek, które spłacamy przez 20 lat z naszych pensji i darowizn. Niepokalana czuwa nad Zgromadzeniem, tak że znowu powtarza się na naszych oczach historia z przypowieściowym ziarenkiem gorczycznym.

- Czy Siostry prowadzą też dzieła ściśle apostolskie, podobne do tych, jakie założył św. Maksymilian?

- Wydajemy kwartalnik "Ai" (Miłość) w nakładzie 16 tysięcy egzemplarzy. W obecnym Roku Maryjnym pragniemy otworzyć w Oita Centrum Maryi dla apostolstwa prasowego. Propagujemy Rycerstwo Niepokalanej. Nieraz siostry wyjeżdżają w tym celu do różnych parafii. Jedna z sióstr w czasie swych wakacji zdobyła do MI 300 nowych członków.

- Jak sama Matka przeżywa ideał MI?

- Dzięki Rycerstwu Niepokalanej stałam się zakonnicą. Całe moje życie to życie MI: staram się czynić wszystko z Niepokalaną i przez Niepokalaną. Bez Niej nie potrafiłabym żyć. Całe nasze Zgromadzenie opiera się na zasadach MI. Śluby zakonne poprzedzamy aktem oddania się Niepokalanej. Rozmawiam często z siostrami o naszym ideale. Co roku o. Mieczysław Mirochna, nasz założyciel, organizuje rekolekcje w duchu MI. Na zebraniach MI dyskutujemy, co możemy jeszcze zrobić dla sprawy. Z radością widzą, jak ideał św. Maksymiliana ubogaca nasze życie duchowne i uaktywnia w poświęceniu się dla bliźnich.

- W jaki sposób Matka zamierza przeszczepić swoje Zgromadzenie do Polski?

- Sama Niepokalana sprawiła, że zgłosiły się do nas powołania polskie. Cztery panienki widząc, że w Polsce nie ma jeszcze zgromadzenia żeńskiego w duchu MI, przybyły do naszego kraju, gdzie po dwuletnim kursie języka japońskiego odbywają dwuletni nowicjat. Wkrótce mają złożyć profesję. Widać Niepokalana ma tu jakieś plany, które staramy się zrozumieć. Św. Maksymilian mawiał, że nie tylko Polska i Japonia istnieją pod słońcem, że wszędzie trzeba krzewić ideał MI, przenikając nim rodzaj ludzki. Zamierzamy więc przygotować japońsko-polskie grupy misyjne. Poparł nasze plany bp Ignacy Tokarczuk, biskup diecezji przemyskiej. Pozwolił nam otworzyć dom w Strachocinie (Siostry MI, 38-508 Strachocina), gdzie na razie są trzy postulantki i jedna siostra Japonka. Przybędą tam również profeski polskie z Japonii.

- Dziękuję Matce Generalnej za wywiad i życzę, żeby Zgromadzenie S[ióstr] Franciszkanek MI rozwinęło się pięknie również w Polsce i w innych krajach, przyczyniając się jak najowocniej do rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego przez Niepokalaną. Niepokalanów polski i Czytelnicy "Rycerza" będą wspierać wasze dzieło, zwłaszcza modlitwą.

Rozmawiał 6 września 1987 r. o. Jerzy M. Domański

[1] Lata w Japonii liczą się od wstąpienia na tron cesarza Hirohito w roku 1926. Jest to tzw. era Showa.

Grafika do art. Siostry Franciszkanki MI

[Fot. 1, s. 8] Siostry franciszkanki MI w Niepokalanowie. W środku (od lewej strony) s. Franciszka Nakayama, matka generalna, i o. Mieczysław Mirochna.

Grafika do art. Siostry Franciszkanki MI

[Fot. 2, s. 9] Następca tronu z żoną z wizytą w Konagai.

Grafika do art. Siostry Franciszkanki MI

[Fot. 3, s. 10] Misakae no Sono w Konagai, główny ośrodek S[ióstr] Franciszkanek MI.