Sens cierpienia

Otrzymaliśmy list jednej matki:

"Moja córka we wrześniu skończy 5 lat. A już od 4 lat jeździmy co dwa - trzy miesiące na zabiegi do kliniki warszawskiej. Choruje na brodawczaki krtani, które trzeba usuwać, żeby się dziecko nie zadusiło. Nie ma lekarstwa, nie ma nic! Byłam trzy razy u Harrisa, byłam u zamawiaczki nawet. Niestety, trzeba czekać, aż choroba sama minie. Ile lat jeszcze? Pięć, albo dziesięć? Mała nie ma normalnego głosu i już mieć nie będzie. Mówi z chrypką, nisko. Albo szeptem. Co będzie w szkole? A czy narkoza, którą dostaje przy każdym zabiegu, nie opóźni jej rozwoju, nie osłabi serca, wątroby? I jak tutaj decydować się na drugie dziecko. Niech Ksiądz mi szczerze napisze. Cały czas żyjemy pod groźbą śmierci naszej córki, przez te brodawczaki. Nikt mi nie zagwarantuje, że drugie dziecko będzie zdrowe. A przecież oboje z mężem jesteśmy zdrowi, nikt w rodzinie nie choruje poważnie. Więc dlaczego ona choruje i to na taką chorobę, która nie wiadomo skąd się bierze?

Proszę Księdza, zaczynam wątpić w Boga. Nie bluźnię, ale dlaczego to dziecko cierpi już od zarania życia? Za co? Za kogo? Za nas rodziców? Nie mamy aż takich grzechów. Jesteśmy uczciwi, nie mamy na sumieniu morderstwa, zdrady itp. I byliśmy, i jesteśmy dla siebie pierwszymi kochankami, co jest ewenementem w dzisiejszych czasach. Jestem rozgoryczona i rozżalona od [172]momentu, kiedy Dianka w wyniku nieudanego zabiegu znalazła się na reanimacji (aż 5 dni), na dobre zachwiała się moja wiara w Boga. Bo jak można spokojnie patrzeć i pozwolić cierpieć takim małym, niewinnym istotom (myślę też o innych dzieciach, które widuję w klinice, nie tylko). Może Ksiądz powie, że to za mało, by tak mówić, pisać. Ale ja ją wożę co 2 lub 3 miesiące do kliniki, i za każdym razem jest rozpacz mojej córki i słowa: «mamuniu, nie zostawiaj mnie, ja ci nie umrę, tylko nie zostawiaj mnie». Kto mi wytłumaczy, dlaczego to dziecko tak cierpi? Dlaczego?"

Cóż odpowiedzieć na zrozpaczony głos matki cierpiącej wraz z umiłowanym dzieckiem? Możemy po ludzku współczuć z tą macierzyńską boleścią i modlić się w tej intencji do Miłosierdzia Bożego. Zaleciłbym gorąco przeczytanie książki Marie Killilea, KAREN. Autorka opisuje autentyczną historię swej córeczki, dotkniętej ciężkim porażeniem mózgu. A jednak w ostatnio ogłoszonym liście Ojciec Św[ięty] wskazuje wyjście, źródło pociechy - którym staje się dla nas cierpiący Zbawiciel. Cierpienie nie jest tylko zjawiskiem jednostkowym, ta choroba niewinnego dziecka ma swoje znaczenie w ogólnym rozrachunku odpowiedzialności i winy.

Rozważmy słowa Ojca Świętego zawarte w ostatnim liście apostolskim "Salvifici doloris":

"W głębi każdego z osobna cierpienia doświadczanego przez człowieka, a zarazem u podstaw całego świata cierpień, nieodzownie pojawia się pytanie: dlaczego? Jest to pytanie o powód, o rację, zarazem pytanie o cel (po co?), w ostateczności zaś zawsze pytanie o sens. Jest to pytanie trudne, podobnie jak trudne jest inne, bardzo pokrewne tamtemu, pytanie o zło. Dlaczego zło? Dlaczego w świecie zło? Gdy pytamy w ten sposób, zawsze przynajmniej w jakiejś mierze pytamy też o cierpienie.

Jedno i drugie pytanie jest trudne, gdy stawia je człowiek człowiekowi, ludzie ludziom - a także, gdy stawia je człowiek Bogu. Człowiek bowiem nie stawia tego pytania światu, jakkolwiek cierpienie wielokrotnie przychodzi do niego od strony świata, ale stawia je Bogu jako Stwórcy i Panu świata. I jest rzeczą dobrze znaną, że na gruncie tego pytania dochodzi nie tylko do wielorakich załamań i konfliktów w stosunkach człowieka z Bogiem, ale bywa i tak, że dochodzi do samej negacji Boga. (...)

Pytanie to człowiek może postawić Bogu z sercem rozdartym, gdy umysł jest pełen przygnębienia i niepokoju; Bóg zaś, jak to widzimy już w objawieniu Starego Testamentu, słucha tego pytania i oczekuje na nie. Znalazło to swój najżywszy wyraz w Księdze Hioba. (...)

Punktem odniesienia jest w tym wypadku nauka zawarta w innych Księgach Starego Testamentu, które ukazują cierpienie jako karę ze strony Boga za grzechy ludzkie.

Bóg Objawienia jest Prawodawcą i Sędzią w takiej mierze, w jakiej nie może być prawodawcą i sędzią żaden autorytet doczesny. Bóg Objawienia jest bowiem przede wszystkim Stwórcą, od Niego pochodzi wraz z istnieniem dobro istotne stworzeniu. I dlatego też świadome i dobrowolne naruszenie tego dobra ze strony człowieka jest nie tylko przekroczeniem prawa, ale równocześnie obrazą Stwórcy, który jest Pierwszym Prawodawcą. Takie przekroczenie ma charakter grzechu we właściwym, czyli biblijnym i teologicznym tego słowa znaczeniu. Złości moralnej grzechu odpowiada kara, która zabezpiecza porządek moralny w tym samym transcendentalnym znaczeniu, w jakim ten porządek jest ustanowiony wolą Stwórcy i Najwyższego Prawodawcy. Stąd też jedną z najbardziej podstawowych prawd wiary religij[173]nej, opartej również na Objawieniu, jest prawda stwierdzająca, że Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze: «Albowiem (Ty, Panie) jesteś sprawiedliwy we wszystkim, coś nam uczynił, a wszystkie czyny Twoje pełne prawdy, drogi zaś Twoje proste i wszystkie wyroki pełne słuszności. Bo wydałeś prawdziwe wyroki we wszystkim, co sprowadziłeś na nas... Bo według sprawiedliwego wyroku sprowadziłeś to wszystko na nas z powodu naszych grzechów». (...)

Księga Hioba nie jest ostatnim słowem na ten temat w Objawieniu. W pewien sposób jest zapowiedzią męki Chrystusa. Ale już ona sama jest dostatecznym argumentem za tym, ażeby odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia nie wiązać bez reszty z porządkiem moralnym opartym na samej sprawiedliwości. Jeżeli odpowiedź taka posiada swą podstawową i transcendentną słuszność i ważność, to równocześnie nie tylko okazuje się ona niewystarczająca w takich wypadkach, jak cierpienie sprawiedliwego Hioba - ale co więcej, odpowiedź ta wydaje się spłycać i zubożać samo to pojęcie sprawiedliwości, z jakim spotykamy się w Objawieniu.

Księga Hioba stawia w sposób wyrazisty pytanie «dlaczego cierpienie?», ukazuje też, że cierpienie dotyka niewinnego, ale nie daje jeszcze rozwiązania samego problemu.

W Starym Testamencie zauważamy już dążność do przezwyciężenia poglądu, według którego cierpienie ma sens wyłącznie jako kara za grzech o tyle, o ile podkreśla się równocześnie wychowawcze znaczenie kary - cierpienia: tak więc w cierpieniach zsyłanych przez Boga na Lud Wybrany zawiera się równocześnie wezwanie ze strony Bożego Miłosierdzia. Karci ono, by doprowadzić do nawrócenia: «prześladowania były nie po to, aby zniszczyć, ale aby wychować nasz naród».

W ten sposób zostaje uwydatniony osobowy wymiar kary. W wymiarze tym kara ma sens nie przez to, że służy «odwzajemnieniu» obiektywnego zła przestępstwa innym złem, ale przede wszystkim przez to, że stwarza możliwość odbudowania dobra w cierpiącym podmiocie.

Jest to niesłychanie ważny aspekt cierpienia. Aspekt ten jest głęboko zakorzeniony w całym Objawieniu Starego, a zwłaszcza Nowego Przymierza. Cierpienie ma służyć nawróceniu, czyli odbudowaniu dobra w podmiocie, który w wezwaniu do pokuty może rozpoznać Miłosierdzie Boże. Pokuta ma na celu przezwyciężenie zła, które pod różną postacią drzemie w człowieku, oraz ugruntowanie dobra zarówno w nim samym, jak też w stosunkach z innymi, a zwłaszcza z Bogiem.

Aby móc poznać prawdziwą odpowiedź na pytanie «dlaczego cierpienie», musimy skierować nasze spojrzenie na objawienie Bożej miłości, ostatecznego źródła sensu wszystkiego, co istnieje. Miłość jest też najpełniejszym źródłem sensu cierpienia, które pozostaje zawsze tajemnicą: zdajemy sobie sprawę, że wszelkie nasze wyjaśnienia będą zawsze niewystarczające i nieadekwatne. Chrystus pozwala nam wejść w tajemnicę i odkryć «dlaczego cierpienie», o ile jesteśmy zdolni pojąć wzniosłość miłości Bożej.

Aby odnaleźć głęboki sens cierpienia, idąc za objawionym Słowem Boga, trzeba otworzyć się szeroko w stronę ludzkiego podmiotu w jego wielorakiej potencjalności. Trzeba nad wszystko przyjąć światło Objawienia nie tylko, o ile wyraża ono transcendentny porządek sprawiedliwości - ale, o ile porządek ten prześwietla miłością jako ostatecznym źródłem sensu wszystkiego, co istnieje. Miłość jest też najpełniejszym źródłem odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Odpowiedzi tej udzielił Bóg człowiekowi w Krzyżu Jezusa Chrystusa".

Grafika tytułowa