60-lecie Misji MI w Japonii
W Japonii, tak jak w Polsce, św. Maksymilian M. Kolbe posługiwał się prasą jako głównym środkiem naturalnym apostolstwa. Uważał, że Niepokalana wskazała mu opatrznościowo Japonię, bo kraj ten "posiada jednolity język w przeciwieństwie do Indii i Chin i czytelnictwo jest tu bardzo rozwinięte; wreszcie i potrzeba większa, bo powszechnie jest uważany za niewdzięczny teren misyjny".
Ks. Mikaeru Urakawa, wikariusz generalny diecezji Nagasaki i redaktor czasopisma diecezjalnego, początkowo chciał odwieść o. Kolbego od zamiaru wydawania miesięcznika, bo, jak dowodził, poganie katolickiego pisma czytać nie będą, a katolicy z trudnością utrzymują istniejące już pisma. Jednak misjonarz polski postawił na swoim. W miesiąc po przyjeździe do Japonii wydał pierwszy numer "Seibo no Kishi" (Rycerz Niepokalanej), i to w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy, a już w 1934 r. drukował 60 tysięcy, potem jeszcze więcej.
"Mimo piętrzących się trudności - pisał o "Rycerzu" japońskim w 1937 r. - Niepokalana pozwoliła mu wkrótce prześcignąć sześciokrotnie nakład najbardziej rozpowszechnionych pism katolickich w Japonii. Stało się to dlatego, iż skierował się on nie - jak zwyczajnie inne pisma - do katolików, ale do pogan, protestantów i innych niekatolików, którzy przyjęli go z początku z zaciekawieniem, potem z dziwną sympatią, a obecnie już sporo z nich doczekało się nawet łaski Chrztu św.".
Pomagali o. Kolbemu w redagowaniu "Kishi" księża nagasaccy, zwłaszcza ks. Urakawa, który widząc, że pismo to czytają również poganie, wiernie zasilał je swymi artykułami. Wiele pisał sam Założyciel, najczęściej po włosku i niemiecku, a jego artykuły tłumaczyli gratisowo, ujęci ubóstwem i poświęceniem polskich misjonarzy, Toshio Yamaki, pastor metodystów, rozmiłowany w duchu św. Franciszka, i Nagai Takashi, profesor medycyny na uniwersytecie nagasackim.
Początkowo mówiono misjonarzom polskim: "O Panu Bogu nasamprzód nauczajcie, a nie o Matce Bożej, i gdy już o Panu Bogu pouczycie, wtenczas dopiero o Matce Bożej". Nie zaniedbał o. Kolbe, doktor filozofii i teologii, tematyki związanej z podstawami wiary i z całokształtem nauki chrześcijańskiej. Wyświetlał prawdę, usuwał zastarzałe uprzedzenia wobec chrześcijaństwa, zbijał zarzuty ateistów, skłaniał do refleksji. Jednak od początku często wystawiał Niepokalaną, a na okładce "Kishi" umieszczał stale Jej wizerunek. [okł. s. 3]Wiedział bowiem, że postać Niepokalanej czaruje duszę, zwłaszcza japońską, rozmiłowaną w pięknie. Wierzył też, że "wszystkie łaski Niepokalana rozdaje, a więc i łaskę nawrócenia musi dać". O nawrócenie zaś Japonii na wiarę chrześcijańską chodziło Twórcy Rycerstwa Niepokalanej.
Naprawdę korzystano wiele z "Rycerza" jak świadczą o tym listy czytelników i wypowiedzi misjonarzy. Oto niektóre glosy: "Od czasu, jak otrzymuję «Kishi», czuję, że zapłonęło we mnie jasne, radosne światło" (A. Hatsuko). "Już przeczytałem siedem numerów «Kishi» i przekonałem się, że Pan Bóg istnieje" (O. Kisei). "Odczuwam w nim piękno religii katolickiej" (N. Schoichi). "Po przeczytaniu nabrałem chęci do katolicyzmu" (H. Sozo). "Dotąd modliłem się przed Buddą, a teraz klękam tylko przed Chrystusem" (U. Toshido). "Otrzymałem Chrzest św. - szczęście to zawdzięczam pismu «Kishi»" (H. Euchi). Już w 1932 r. pisał o. Kolbe: "Gdy «Rycerz» japoński zaczął wychodzić, ruszyły i w Nagasakach nawrócenia". W 1935 r. oświadczył naszym misjonarzom arcybiskup tokijski: "Ojcowie, dużo dobrego robicie przez swego «Kishi»".
Pracę naszych misjonarzy obserwował przez kilka lat Jacek Trawiński, sekretarz ambasady polskiej w Tokio, i tak się o niej wypowiedział w 1947 r.: "Koroną wysiłków placówki w Nagasaki była bez wątpienia publikacja «Rycerza Niepokalanej»... Mnie interesowało zagadnienie, czy wydawnictwo to osiąga zamierzony cel - i doszedłem do pozytywnego wniosku. Widywałem «Rycerza» w rękach Japończyków, pytałem niejednokrotnie o zdanie... Odpowiedzi upewniały mnie w przekonaniu, że «Rycerz» trafiał do ludzi stojących na rozdrożu, do ludzi szukających odpowiedzi na niepokojące ich wątpliwości w rodzaju: «co dalej», «co po śmierci», «pojęcie Boga», «wszechświat» itp. Rozsypywany po Japonii w tysiącach egzemplarzy «Rycerz» docierał do mieszczucha, inteligenta, robotnika i prostego wieśniaka. Numer po numerze jak kropla po kropli drążył w umysłach Japończyków, zastanawiał swą treścią, budził zwątpienie w dotychczasowość i stwarzał klimat do zastanowień nad Chrystusem... Słuszną drogę obrał o. Maksymilian Kolbe".
Cieszyli się misjonarze polscy, że ich trud nie idzie na marne. W 1934 r. pisał św. Maksymilian w "Seibo no Kishi": "Oddalenie od Ojczyzny, brak znajomości języka japońskiego i znaczne różnice klimatu były powodem wielu przykrości, ale gdyby tylko jedna dusza zdobyła przez to szczęście - wszystkie zniesione dotąd cierpienia i trudności mają wielką wartość".
Papież do pielgrzymów japońskich (21 II [1990] r.)
Pozdrawiam umiłowanych pielgrzymów, którzy wspominają 60 rocznicę przybycia św. Maksymiliana Kolbego do Nagasaki. Życzę, aby orędzie św. Maksymiliana coraz bardziej przenikało wasze życie i wasz Kraj, pod opieką Niepokalanej.
[okł. s. 3]
Na okładce: Wizerunek Matki Bożej w stylu koreańskim. Na odwrocie: Kaplica św. Maksymiliana w kościele Niepokalanej w Mugenzai no Sono.
[okł. s. 3]


