Salezjański Kongres Młodzieży

Młody Rycerz Niepokalanej (9)

Termin tego wydarzenia trafnie wyznaczono na czas Zesłania Ducha Świętego. Miejsce na Kongres wybrano też nie byle jakie - bazylikę Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie. Świątynia stoi jakby zagubiona na peryferiach starej Pragi. A jest to bodaj największy kościół w Warszawie i do tego wierna kopia rzymskiej bazyliki Św. Pawła Za Murami.

Wyraziste afisze i proste symbole były całą dekoracją Kongresu. Tak przygotowaną przestrzeń młodzież musiała zająć dla siebie. Bez jej akceptacji z Kongresu pozostałaby tylko szumna nazwa. Organizatorzy zdawali sobie sprawę z ryzyka. Podjęli je, gdyż "...zadaniem Towarzystwa Salezjańskiego jest apostolstwo na rzecz młodzieży".

*

W piątkowe święto Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych odbywała się całonocna modlitwa w intencji "młodzieży polskiej i jej zdrowia moralnego". Na wstępie Apel Jasnogórski, po nim nieszpory. Wnętrze bazyliki oświetlały tylko świece trzymane przez zebranych. Zniknęły rzędy potężnych kolumn i wysokie sklepienie; powstała przestrzeń modlitwy. "Pan pragnie nas mieć, abyśmy w świecie umęczonym, w świecie pełnym troski rozświetlali mroki życia, jak światło w naszych rękach, abyśmy byli przewodnikami, aby rzeczywiście inni dostrzegli w nas ludzi żyjących błogosławieństwami" - mówił ks. Kazimierz Kurek. O północy Msza św., szczególna "pasterka". Odprawił ją opiekujący się Kongresem ks. wikariusz Zbigniew Malinowski. Czuwanie zakończono o świcie odśpiewaniem Godzinek.

*

Andrzej: Gromadzi nas jedno podstawowe pragnienie: że chcemy oddawać chwałę Bogu i On sam nas uczy tego. A jednocześnie uczy nas, aby to oddawanie i to życie nie kończyło się tylko na piątku wieczorem, żeby trwało w pozostałe dni.

*

Ania: Do wspólnoty "Światło-Życie" zostałam wprowadzona przez moją koleżankę z klasy. Moje życie wyglądało zupełnie inaczej: chłopaki, wódka, papierosy. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Zmieniłam się i ja, już nie było szpanerstwa, już było wszystko inaczej, już liczył się tylko Bóg i że istnieje, i wiem, że On tylko jest. I uważam, że to jest naprawdę tak piękne, że nie warto z tego w ogóle odchodzić.

*

W sobotę od rana przed bazyliką było gwarno.

Zaczęły urzędować "biura" kongresowe. Recepcja zbierała zgłoszenia na nocleg, poczta przybijała okolicznościowe stemple. Przy polowej kuchni serwowano zbożową kawę i szykowano pomidorową. Starsza kobieta skarżyła się, że młodzież nie przyszła do niej na nocleg. Jak się okazało, parafianie ze starych Szmulek byli niezwykle gościnni, więc młodzieży przyjezdnej nie starczyło dla wszystkich.

Coraz więcej dziewczyn i chłopców noszących krzyże z tajemniczym symbolem greckich liter. Przybyli na Konwenium Ruchu "Światło-Życie". Przełamując onieśmielenie mówili o swoich grupach oazowych. Z zajmującą prostotą i szczerością mówili o Bogu, o osobistym doświadczaniu Boga (...).

Następnie zbiorowa modlitwa do Ducha Świętego zanoszona w wigilię Jego Zesłania. "Wywyższamy Cię" - śpiewali młodzi. Jakby dla potwierdzenia - tych słów unosili w górę dłonie. Po chwili powstał łańcuch złączonych rąk. Kulminacja modlitwy, wznoszenie okrzyków uwielbienia i kołysanie się. To znak związku oaz z ruchem charyzmatycznym. Taką modlitwę można zaakceptować tylko przez uczestnictwo, inaczej budzi opór.

W niedzielę 26 maja Kościół wspominał Zesłanie Ducha Świętego. Zielone Święta w pięknym słońcu. Pod dostojnym portykiem bazyliki na środku wielkich schodów stał ołtarz. Po obu jego stronach młodzież salezjańska: klerycy i siostry nowicjuszki, ministranci i bielanki.

Uroczystą Mszę świętą kongresową celebrował delegat generała Societas Sancti Francisci Salesii, ks. Augustyn Dziędziel. Gorącymi oklaskami przyjęto słowa telegramu z błogosławieństwem apostolskim Jana Pawła II dla uczestników Kongresu. Homilię wygłosił ks. prowincjał Zdzisław Weder. "(...) Jest w naszym kroczeniu za Chrystusem miejsce na prawdziwą miłość ojczystego kraju, jego historii i dnia dzisiejszego, jego wiernej Chrystusowi przyszłości. Idź za Chrystusem, a wtedy sprawdzi się to hasło, sformułowane przez Ojca Świętego i widniejące dziś na frontonie bazyliki: «Pokój i młodzi idą razem»".

[229]

Kongres się skończył. Praskie chłopaki na skwerku przy Kawęczyńskiej nadal piją wino... Salezjanie zapowiadają utworzenie przy bazylice Najświętszego Serca Jezusowego prężnego centrum duszpasterstwa młodzieży.

Na tym Kongresie w warszawskiej bazylice najmniej było młodzieży z Warszawy... Dziwna to rzecz, skoro rozesłano zaproszenia. Formuła Kongresu była otwarta. "Nie da się całej młodzieży skłonić do kontemplacji" - mówił ks. Malinowski. Licznie przybyły tylko grupy oazowe.

*

Roman: Jestem z parafii na Dolnym Śląsku, z Cieszkowa. Jest to wioska. U nas jest trudna młodzież. Przyznaję się bez bicia, że tacy jesteśmy. Ponieważ mówiono, że nas nie stać, żeby założyć oazę, na złość, na przekór powstała ta oaza. Fakt, że przez pierwsze trzy miesiące chodziły na nią dwie osoby, ale istniejemy już półtora roku. Proszę o modlitwę, żeby nasza oaza przetrwała, ponieważ jest to jakaś szansa dla cieszkowskiej młodzieży.

(Fragmenty artykułu z "Przeglądu Katolickiego" 25/1985)