W październiku [1987] r. w Rzymie, gdzie przed 70 laty św. Maksymilian Kolbe założył Rycerstwo Niepokalanej, i wszędzie, gdzie są ośrodki i grupy tego ruchu, gdzie biją serca oddane bezgranicznie Niepokalanej, popłynie ku Niebu wdzięczne Magnificat za łaski otrzymane w ciągu siedemdziesięciolecia, a jednocześnie korna modlitwa, byśmy dalej mogli działać pod biało-błękitnym sztandarem, tylko z jeszcze żywszą wiarą w słuszność naszej sprawy i z większą gorliwością.
70 lat owocnej działalności
Rycerstwo Niepokalanej (MI - skrót od nazwy łacińskiej: Militia Immaculatae) powstało 16 października 1917 r. w Międzynarodowym Kolegium Serafickim w Rzymie "dla obrony Kościoła - pod znakiem Niepokalanej", jak pisał Założyciel, który przez to dzieło chciał się przeciwstawić wywrotowej działalności masonerii i zmobilizować masy katolickie do nawracania i uświęcania dusz. Inicjatywę pobłogosławił papież Benedykt XV. W r. 1922 MI zyskała byt prawny wobec Kościoła.
Pierwsi członkowie rekrutowali się z franciszkańskich domów formacyjnych w Rzymie, Krakowie i Lwowie. Rychło jednak o. Kolbe zaczął krzewić swój ruch wśród katolików świeckich, znajdując poparcie u biskupa krakowskiego Adama Sapiehy, który napisał mu 11 stycznia 1920 r.: "Z serca błogosławimy członkom Milicji Niepokalanej; walcząc pod sztandarem Matki Bożej, niech świat cały do stóp Jezusa prowadzić Kościołowi pomaga". Kiedy w roku 1922 "Rycerz Niepokalanej" zaczął krzewić MI, liczba członków w pierwszym okresie rosła szybciej niż nakład pisma: w roku 1927 nakład wynosił 60 tysięcy egzemplarzy, gdy członków było już 126 tysięcy.
W roku 1927 powstał Niepokalanów jako centrala MI, poświęcona wyłącznie upowszechnianiu czci Niepokalanej. Pod opieką swej Pani stał się wkrótce największym klasztorem świata (ponad 700 zakonników i kandydatów w roku 1939!) oraz wielkim i wpływowym wydawnictwem katolickim. Tuż przed wojną blisko milion Polaków należało do MI. Kard. August Hlond, prymas, wołał z radością: "Niepokalana Dziewica podbija duszę polską". Św. Maksymilian wierząc, że Niepokalana pragnie stać się Królową świata przez Polaków, budził wśród nich zapał misyjny i sam torował drogę jako misjonarz na Dalekim Wschodzie.
Wojna przerwała ekspansję Niepokalanowa. Jeszcze dziś daleko nam do stanu z roku 1939. Ale spełniło się pragnienie Twórcy MI, by "tak po rycersku przelać krew aż do ostatniej kropli dla przyspieszenia zdobycia całego świata dla Niepokalanej". Oddał życie za skazańca. "Może - pisze w wydanej w tym roku książce o św. Maksymilianie Andrzej Frossard - nie udało mu się "nawrócić całego świata", ale jego czyn miał mu uczynić z wszystkich ludzi przyjaciół". I wielu przekonał do swojej idei, tym więcej że może on teraz pracować w niebie, jak zapowiedział, "obiema rękami". Mógł w r. 1959, gdy na konsystorzu w Watykanie wnoszono prośbę o wyniesienie na ołtarze o. Kolbego, mówić adwokat Jan Torres, że na wszystkich kontynentach wzdłuż i wszerz szerzy się założone przezeń Rycerstwo Niepokalanej, liczące trzy miliony członków.
Kiedy jeden z kolegów rzymskich powiedział komplement o. Kolbemu jako założycielowi MI, ten z miejsca zareagował: "Nie, nie, nie trzeba tak mówić, bo to Madonna robi [292]wszystko". Według zeznań pierwszych członków przy założeniu tego dzieła "miał on jeżeli nie objawienie, to przynajmniej silne natchnienie Boże". On sam, przedstawiając dzieje MI na jej 20-lecie przez Radio Polskie, ukazał w nich " widoczną rękę Niepokalanej, która swoje dzieło rozwija mimo tysiącznych przeszkód i trudności".
MI wciąż aktualna
Choć minęło już 70 lat od założenia Rycerstwa Niepokalanej, choć świat przeszedł przez wiele przeobrażeń, a i w Kościele nastąpiła reforma Soboru Watykańskiego II, ruch nasz nie stracił nic ze swej świeżości i aktualności, owszem stał się jeszcze bardziej na czasie. Jan Paweł II jest przekonany, że św. Maksymilian "zjawił się w naszych czasach jako prorok i apostoł nowej «ery maryjnej», w której w całym blasku ma zajaśnieć żywym światłem Chrystus i Jego Ewangelia".
Wciąż aktualny jest cel MI, który przypominamy w każdym numerze "Rycerza": "Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną". Już za młodu o. Kolbe bolał, że "w naszych czasach największą zarazą jest obojętność", brak należytej troski o przyniesienie Bogu jak największej chwały i o zbawienie wszystkich ludzi, choć wrogowie Kościoła potęgują wysiłki, by zniszczyć dzieło Chrystusowe. Przeto zabiegał ile sił o obronę i rozrost Kościoła, o szerzenie Królestwa N. Serca Jezusowego w duszach: w sobie, w najbliższym otoczeniu i na krańcach ziemi. MI otwarł dla wszystkich: dla kapłanów i zakonników, dla katolików świeckich, nawet dla dzieci, ceniąc wkład każdego dla sprawy. Wciąż przypominał: "Zbawienie i uświęcenie jak najwięcej tych dusz, co Pan Jezus tak drogo swą śmiercią na krzyżu odkupił, jest naszym wzniosłym ideałem".
Jest to cel całego Kościoła, podkreślony przez Sobór Watykański II. Dalecy jesteśmy od jego pełnej realizacji. Niedawno kard. Józef Tomko, prefekt Kongregacji Ewangelizacji Ludów, uświadomił, że trzy i pół miliarda ludzi nie zna jeszcze Chrystusa; tylko półtora miliarda to chrześcijanie, wśród nich zaś zaledwie 860 milionów katolików. A ileż jeszcze zła, ileż grzechów w krajach, które uważają się za katolickie! W tej sytuacji Jan Paweł II, będąc w 1982 r. w Fatimie, "z drżeniem serca" odczytywał i przypominał wezwanie Matki Bożej do nawrócenia (przypominał je też ostatnio), a w tegorocznym orędziu na III Kongres Misyjny Ameryki Łacińskiej oświadczył, że Chrystusowy nakaz głoszenia wszystkim Ewangelii "przybiera większą siłę i staje się straszliwie pilny". Obecny Synod pragnie zmobilizować cały laikat katolicki do apostolstwa.
Rycerstwo Niepokalanej działa przez Niepokalaną jako Jej narzędzie. To jego cecha istotna. Kierunek maryjny MI "wynika - jak pisał Założyciel - z dokładnego zdania sobie sprawy z posłannictwa Niepokalanej. Ściśle mówiąc cel Rycerstwa Niepokalanej jest celem Niepokalanej. Ona przecież jako Współodkupicielka pragnie rozszerzyć na całą ludzkość owoce Odkupienia dokonanego przez Jej Syna, stara się pozyskać Chrystusowi" wszystkich, którzy są poza Kościołem, oraz "podnieść poziom naszego życia duchowego aż do wyżyn świętości". W realizacji tych zadań Niepokalana wciąga nas do współpracy. "Stąd konieczny warunek, jaki każdy wstępujący do MI musi wypełnić: oddać się Niepokalanej na własność" jako narzędzie "w Jej apostolskich rękach".
Kiedy z okazji 60-lecia MI kard. Karol Wojtyła odprawiał Mszę św. w miejscu powstania ruchu, oświadczył w homilii: "To tutaj o. Kolbe odkrył tajemnicę Niepokalanej, a odkrył ją nie tylko jako największe piękno wszechświata stworzonego, ale nade wszystko jako siłę, przepotężną energię, którą chciał przekazać też innym. I w tym właśnie celu urzeczywistnił całe swe dzieło dając mu nazwę Rycerstwa Niepokalanej". Zaiste "Niepokalana - pisał o. Gabriel Allegra, misjonarz w Hong-Kongu - oto sekret o. Maksymiliana, jego idea-siła, jedna z tych idei brzemiennych i energii przeogromnych, które, gdy się wcielą w serce jakiegoś apostoła, poruszają świat".
Łatwiej to wszystko rozumiemy w świetle nauki Soboru o Tej, która, "wzięta do nieba, nie zaprzestała zbawczego zadania", lecz "ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego" i opiekuje się nami. Jest Matką Kościoła. Jest Gwiazdą ewangelizacji. Pod Jej przewodem, idąc śladem św. Maksymiliana, [293]zdążał Kościół w Polsce - wiemy, z jakim powodzeniem! - na święte Tysiąclecie, a obecnie z Jej pomocą Ojciec Święty przygotowuje Kościół na trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa, sam oddawszy się Jej całkowicie ("totus Tuus").
Istotę oddania się Niepokalanej widzi MI w posłuszeństwie. "Kiedy będziemy posłuszni mówi o. Kolbe - Niepokalana będzie czynić cuda". A znów wolę Niepokalanej rozpoznaje najłatwiej w woli tych, którym Duch Święty kazał rządzić Kościołem. "W duchowości o. Kolbego - zauważa teolog hiszpański F. Ochayta - nie ma żadnego subiektywizmu, indywidualizmu czy iluminizmu charyzmatycznego. Żył posłuszeństwem w stylu Służebnicy Pańskiej, aż do najmniejszych szczegółów". Jakże ta postawa jest konieczna w czasie, kiedy Kościół tak bardzo cierpi od kontestacji i samowoli.
Obok cechy maryjnej znamionuje nasz ruch również cecha rycerska, zapożyczona od Niepokalanej, ścierającej głowę węża - szatana. Kiedy w 1975 r. bp Łukasz Mereira Neves miał w imieniu Stolicy Apostolskiej zatwierdzić Statut MI odnowiony w duchu Soboru, wahał się co do nazwy tego związku, trochę dziwnie brzmiącej w dobie posoborowej. Ale wkrótce zrozumiał, o co chodziło Założycielowi. MI to przede wszystkim walka wewnętrzna, z samym sobą, do jakiej zachęcał każdego chrześcijanina św. Paweł Apostoł. Drugi sposób tej walki to dawać odważnie świadectwo życia chrześcijańskiego. Wreszcie, jak mówi Statut, "Ml pragnie naśladować sposób walczenia Maryi, która niweczy nie ludzi, lecz grzech i błąd, by ich od tego zła uwolnić", a czyni to jak Ona - z miłości i z miłością.
Wspomniany biskup zatwierdził nasz statut i życzył, "by MI była rzeczywiście tym «ogniem miłości» zapalonym w sercu świata, dającym ożywcze ciepło wiosenne, przez obecność i świadectwo swoich członków". MI ma się rozszerzać na kształt zdobywczego ognia, wewnętrzną dynamiką swojej prężnej idei, promieniowaniem Niepokalaną, świętością życia Jej czcicieli, i to jest główna racja, dlaczego św. Maksymilian dał swemu dziełu nazwę: Rycerstwo Niepokalanej, i dlaczego uważał je bardziej za ruch niż za stowarzyszenie.
Wytyczne rocznicowe
W 70 rocznicę Rycerstwa Niepokalanej starajmy się uświadomić sobie i innym, jak opatrznościowym jest ono dziełem.
Poznawajmy w tym celu coraz głębiej, kim jest Niepokalana i jaką ma Ona rolę w Kościele, w czym pomoże nam wielce encyklika maryjna Jana Pawła II. Skorzystajmy z rady św. Maksymiliana: bodaj pięć minut przeznaczyć codziennie na czytanie o Matce Bożej.
Jak o. Kolbe na 20-lecie MI, tak my teraz "członkom MI życzymy, by w oddaniu się Niepokalanej coraz większe czynili postępy zaznaczające się w ich codziennym życiu".
Również, jak on wtedy, "wyrażamy gorące pragnienie, by szeregi dusz oddanych Niepokalanej z każdym dniem się powiększały, by wszyscy katolicy dobrowolnie oddali się Jej na zupełną własność". Niech każdy członek MI zachęci bodaj jedną osobę w swoim otoczeniu do oddania się Niepokalanej według dyplomika MI. Chętnie wyślemy na żądanie dyplomik i Cudowny Medalik, który jest znakiem naszego poświęcenia.
Gdzie zaś znajdzie się więcej członków MI, niechaj, według rady Założyciela, od czasu do czasu, zwłaszcza z okazji naszej rocznicy, wspólnie ustalą, jak zdobyć dusze dla Niepokalanej, a przez Nią dla Pana Jezusa.
Kto może, niech weźmie udział w uroczystościach rocznicowych Rycerstwa Niepokalanej, które się odbędą w Niepokalanowie w dniach 17-18 października [1987] r.
Zgodnie z intencją MI na październik prosimy Niepokalaną, abyśmy zawsze mieli licznych kapłanów według wzoru św. Maksymiliana oraz wspierali ich posługę swą gorliwością apostolską pod sztandarem MI.
W encyklice Redemptoris Mater Ojciec Święty pisze pięknie o "duchowości maryjnej" św. Ludwika Grigniona, którą tak cenił Twórca MI. Chyba i jego ideał miał na myśli Jan Paweł II, gdy zaraz dodał: "Trzeba z radością podkreślać, że także współcześnie nie brak przejawów tej duchowości i pobożności. Mamy więc - dodał - do czego się odwoływać i do czego nawiązywać w kontekście tego Roku Maryjnego".
