Rozmowa

WOŁAŁEM DO PANA:

Dlaczego, Panie, złodziejowi nie rozwalisz willi,
plotkarce nie zakleisz gęby,
skąpcowi nie zatrujesz węża w kieszeni,
oszczercy nie powybijasz zębów,
pijakowi nie zabetonujesz gardła,
zdrajców nie ujawnisz ludziom,
memu wrogowi nie podstawisz nogi,
pod nieżyczliwym sąsiadem nie wykopiesz dołu,
kłamcy nie ukarzesz zawałem,
łobuza i żulika nie wymieciesz?

Dlaczego nie odbierzesz mądrości temu, co sprzedaje swój umysł i pióro?
Dlaczego nie wykoleisz pociągu z pijanymi chuliganami?
Dlaczego nie ześlesz choroby na tych kibiców obcego klubu, co nienawidzą sportu?
Dlaczego pani z ulicy nie odbierzesz urody?
Dlaczego oszusta...
Dlaczego...

PAN MI OZNAJMIŁ:

Posłuchaj, oto moje stanowisko: niech wszystko rośnie do czasu żniwa.

Czekanie to dobra rzecz, bo popatrz - czasami uda mi się
ze zdziercy zrobić świętego Mateusza,
z zaślepionego aktywisty - świętego Pawła,
z wystraszonego zaprzańca - świętego Piotra,
z nieustatkowanego serca - świętego Augustyna, z bogatego bananowca - świętego Franciszka,
z pani handlującej sobą - świętą Magdalenę, ze zdrajcy - świętego...
z pijaka...

Czas to dobra rzecz.
Przypomnij sobie tylko: pociągu nie wykoleiłem, bo tam jechałeś ty, twój ojciec, twoja matka, twoja siostra, twój brat, twoja córka, twój syn - wszyscy twoi.
Na kibiców nie zesłałem choroby, bo i dziesięć lat temu tego nie uczyniłem z kibicami twojego klubu, wśród których i ty byłeś.
Cierpliwość to dobra rzecz; ale jeśli tak bardzo pragniesz, bym dostosował się do twych żądań, to zacznę likwidować zło w zarodku.

Ale zacznę od ciebie.

[83]

PROSIŁEM PANA:

Panie, niech będzie tak, jak dotąd.
Czasu mi trochę daj.
Czekaj, czekaj jak najdłużej.
Cierpliwość miej nade mną.
Człowieka, choćby tylko człowieka, ze mnie zrób.