Rok ewangelizacji rodziny

Mamy zastanowić się nad rodziną. Spójrzmy przedtem na to, co wokół nas się dzieje. Oto zbliża się moment przesilenia w Polsce i na świecie. Podczas gdy Kościół Rzymskokatolicki stawia najpierw na ład moralny - ten naturalny i nadprzyrodzony - i z niego dopiero wyprowadza sprawiedliwość, to czołowi politycy świata stawiają na sprawiedliwość za wszelką cenę i twierdzą, że dopiero z niej wyłoni się ewentualny ład moralny.

Jak wygląda to w praktyce? Oto np. w Rumunii za jedną z najważniejszych spraw po przewrocie politycznym, który miał na wzglę[168]dzie sprawiedliwość, uznano przywrócenie kary śmierci dla nienarodzonych dzieci. W języku gazet nazywa się to "zniesieniem zakazu przerywania ciąży".

Rodzina jest żywą ostoją prawa naturalnego. Siłę do życia z pokolenia na pokolenie czerpie z łaski sakramentalnej, którą obdarza ją Kościół. Rozumiał to dobrze wielki Polak Roman Dmowski, pisząc w rozprawie Kościół, Naród i Państwo przed ponad 60-u laty:

"Ci wybitni ateusze, którzy świecili nieraz wielkimi zaletami moralnymi, to wychowani religijnie synowie rodzin katolickich. Ich zalety były wynikiem wychowania katolickiego; wdrożyło ich ono w katolicki stosunek do życia, który im pozostał, jakkolwiek z wiarą zerwali. I dlatego, że zerwali, nie byli zdolni przekazać tego stosunku swym synom, zwłaszcza jeżeli matka w swej bezreligijności poszła w ślad za ojcem".

Walka z rodziną trwa i nasila się

Polega ona przede wszystkim na stawianiu doraźnych interesów jednostki ponad dobro rodziny Na Zachodzie wręcz twierdzi się, że rodzina przeszkadza człowiekowi w jego swobodnym rozwoju, i próbuje się przenosić tego typu poglądy do Polski.

Od kilkudziesięciu lat prawo państwowe w Polsce stoi na straży rozwodów oraz zabijania nienarodzonych dzieci.

Telewizja i inne środki masowego przekazu zaśmiecają naszą podświadomość, naszą wyobraźnię złomem informacyjnym - bo tak trzeba to nazwać - przeplatanym pornografią, mimo że obowiązujący Kodeks Karny przewiduje za szerzenie pornografii określone kary.

Walce z rodziną towarzyszy walka z jednostką

Obserwujemy z niepokojem wyeliminowanie ze szkoły, z literatury pięknej, ze środków masowego przekazu, takich wartości, jak charakter, silna wola, męstwo, mądrość, cierpliwość, stanowczość i szereg innych.

Dalszy etap walki z jednostką to usuwanie w cień obowiązków, a wysuwanie na czoło praw jednostki. Młody człowiek, który pragnie sprawdzić swój charakter, swoją wolę, odsuwany jest od mądrych i ambitnych zadań, a popychany w kierunku dyskoteki i bezmyślnego obijania się po ulicach.

Uczciwa praca w pocie czoła jest częścią prawa naturalnego

Próba walki z pracą w pocie czoła poprzez forsowne uprzemysłowienie kraju skończyła się, jak wiadomo, katastrofą ekologiczną i wypaczyła przy tym charakter całego pokolenia.

Obecnie szerzony jest kult pieniądza i hazardu, który dalej wykoleja charaktery.

Nasza odpowiedź w obronie rodziny

Jedna i ta sama etyka katolicka winna być przestrzegana tak w życiu osobistym jak i publicznym, bez względu na okoliczności. Potwierdzamy to potrójnym znakiem krzyża na czole, na ustach i na sercu, czynionym przed Ewangelią. Wynika stąd obowiązek walki o całkowite uchylenie prawa zezwalającego na rozwody oraz na zabijanie nienarodzonych dzieci.

Hasło "Bóg i Ojczyzna" trzeba wypełniać dzisiaj jako hasło:

"Bóg i zdrowe moralnie życie rodzinne, oparte o monogamiczne, sakramentalnie uświęcone małżeństwo".

Jako katolicy mamy przed sobą dwa cele strategiczne:
pierwszy, naturalny, potrzebny dla naszej doczesności - to silna, zdrowa moralnie Ojczyzna;
drugi, nadprzyrodzony, potrzebny dla naszej wieczności - to zbawienie własnej duszy.

Praca na rzecz Ojczyzny nie może odbywać się kosztem rodziny - byłaby to sprzeczność. My chciejmy mieć wielki cel życia - rodzinę, ostatni przyczółek obronny Kościoła i Ojczyzny, z którego nie ma już gdzie wycofać się.

Ład w rodzinie to ojciec utrzymujący ze swojej pracy rodzinę, to matka czuwająca w domu we wszystkie jej dobre i złe dni, to dziadkowie podtrzymujący ciągłość tradycji, to wreszcie dzieci - kwiat całej wspólnoty.

Jeżeli ojciec jest głową rodziny a matka jej sercem, to wodzem wszystkich i każdego z osobna jest Chrystus Pan. Jeżeli On jest na pierwszym miejscu, to wszystko w rodzinie jest na właściwym miejscu.

W utrzymaniu ładu rodzinnego my, rodzice, bądźmy maksymalnie wyrozumiali i ustępliwi, ale w sprawach drugorzędnych, natomiast stanowczy i konsekwentni w sprawach zasadniczych.

Bądźmy także czujni w odróżnianiu słabości ludzkiej od ukrytej przewrotności, z jaką spotyka się dzisiaj rodzina. Posłuchajmy, co [169]mówi na ten temat św. Paweł Apostoł w Liście do Efezjan (4,14): "(Chodzi o to), abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu".

Każdy z nas, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, potrzebny jest bliźniemu jako obraz Boga. Stąd bierze się pragnienie życia we wspólnocie, przede wszystkim rodzinnej. Stąd podświadoma potrzeba jednej, wspólnej etyki katolickiej w całym narodzie, który jest przecież "rodziną rodzin".

Wydajmy zatem walkę rozwodom i zabijaniu nienarodzonych dzieci jeszcze od innej strony, a mianowicie poprzez własny przykład. Postępujmy w zgodzie z naturalną regulacją poczęć, którą głosi Kościół! Przyjmijmy z radością każde dziecko, którym nas Bóg obdarzy! Liczniejsza rodzina jest warunkiem przetrwania biologicznego narodu, jest bardziej odporna na złe wpływy zewnętrzne, jest źródłem niezastąpionej radości jej wszystkich członków.

Traktujmy dzieci od poczęcia jako pełnoprawne osoby ludzkie. Codzienna rozmowa z dziećmi (w razie potrzeby w cztery oczy), wysłuchanie ich problemów na każdym etapie ich życia, spokojne, wyważone uwagi i rady, stosowne do wieku i stopnia rozwoju - to fundament wychowania katolickiego.

My, rodzice, powinniśmy nawet kosztem własnego wypoczynku znaleźć na to zawsze czas. Rozmów takich nie zastąpią żadne zabawki ani przysłowiowe ciuchy, ani wycieczka zagraniczna, ani samochód.

Dziecko niekochane pragnie, nieraz rozpaczliwie, zwrócić na siebie uwagę rodziców. Jeżeli będzie ciągle odpychane, to wkrótce zasili szeregi kandydatów na narkomanów, samobójców, a nawet przyszłych przestępców Brak duchowej, nadprzyrodzonej "witaminy", którą jest miłość, ciężko rani duszę, a nawet odbija się na zdrowiu ciała.

Z zapełnionych więzień będzie Bóg rozliczał przede wszystkim nas, rodziców!

Dlatego my, rodzice, musimy mieć także czas dla siebie na rozmowę, choćby najkrótszą, ale codzienną, sam na sam. Nie tyle jako mąż i żona, choć to jest też bardzo ważne, ale przede wszystkim jako ojciec i matka. Taka narada sztabowa w naszym małym oddziale, który walczy o przetrwanie duchowe i fizyczne, jest konieczna. Jest ona potrzebna także każdemu z nas z osobna, bo każdy ojciec i każda matka będzie odpowiadać osobiście za powierzone mu przez Boga dobro rodziny

Przestrzegajmy dystansu między osobami w rodzinie. Dystans to naturalna podstawa wzajemnego szacunku. Pielęgnujmy w dzieciach od początku wrodzone człowiekowi poczucie wstydu. Wyrzućmy z naszego domu wszelki alkohol, nawet noworoczny szampan! Wyrzućmy papierosy Spróbujmy wyłączyć telewizor i zacząć w to miejsce rozbudzać właściwe zainteresowania dzieci, włączać je w obowiązki domowe.

Akceptujmy koleżanki i kolegów, ale na warunkach moralnych naszej rodziny. Niech w naszej rodzinie młodzież męska hartuje swoje ciało zimną wodą, niech nasze dzieci nauczą się układać sobie program dnia i wypełniać go rzetelnie. Trzeba popierać pracowitość, oszczędność, skromność, szanowanie swojego słowa i dotrzymywanie go.

Mamy jako ojciec i matka być wzorem dla rodzin, które kiedyś założą nasze dzieci. Klękajmy codziennie do pełnego pacierza z naszymi dziećmi, módlmy się też codziennie za nie, gdy rozpoczną swoje samodzielne życie.

Tak nam dopomóż Bóg!