Sympozjum S.O.S. w Niepokalanowie, 7-9 X 1988
Niepokalanów jest miejscem, gdzie od trzech lat odbywają się kongresy Ruchu S.O.S. - Obrony Poczętego Życia, które organizuje z ramienia SAC Księży Pallotynów ks. Ryszard Halwa. Na miejsce spotkań wybrano nasz klasztor, gdyż tutaj św. Maksymilian Kolbe tuż przed wojną przeprow[a]dził na łamach "Rycerza Niepokalanej" kampanię w obronie nienarodzonych - kontynuowaną i po wojnie - używając do tego pióra wybitnego publicysty Walentego Majdańskiego, który też wydał w Niepokalanowie trzy książki: Kołyski i potęga, Polska kwitnąca dziećmi, Lekarz - dziecko - populacja.
Ostatnie sympozjum, zorganizowane w dniach od 7 do 9 października [1988] r., nawiązało do trwającego Roku Maryjnego i 20 rocznicy ukazania się encykliki Humanae vitae. Temat główny ujęto w słowach: Rodzicielstwo - Macierzyństwo - Ojcostwo. Zaproszono wybitnych prelegentów z kraju i z zagranicy. W sympozjum uczestniczyło ponad 400 osób, reprezentujących różne ośrodki naukowe i apostolskie. Obrady połączone były z modlitwą, której przewodniczyli Biskupi. Odbyły się też projekcje filmu Niemy krzyk i sprzedaż książek o rodzinie, jak też zbiórka pieniężna na Dom Samotnej Matki.
Obrady rozpoczęto 7 października po południu. W pierwszym dniu omówiono temat główny w świetle Pisma Św[iętego] i teologii. Celem małżeństwa, jak wynika z Objawienia, jest urzeczywistnienie wspólnoty dwojga osób w miłości i tworzenie nowego życia, tak fizycznego - w organizmie matki, jak duchowego w środowisku rodzinnym. Prof. dr hab. Mieczysław Gogacz w referacie pt. Rodzina z Nazaretu przedstawił wzór Świętej Rodziny, który ma przyświecać rodzinom chrześcijańskim. Podkreślił, że przepromie[22]nienie całego życia wiarą jest tajemnicą powodzenia w wychowaniu dzieci i w kształtowaniu kultury. Drugi odczyt pt. Macierzyństwo i ojcostwo w Piśmie Ś[więtym] wygłosił ks. dr Stanisław Jankowski. Za sprawę naglącą uznał przywrócenie wartości biblijnych ojcostwa i macierzyństwa: rodzicielstwo ma służyć życiu. Małżonkowie winni czerpać z Pisma Św[iętego] świadomość swej godności i posłannictwa. Wieczorem bp Marian Przykucki, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Rodziny, odprawił dla uczestników zjazdu w bazylice niepokalanowskiej Mszę św., a w homilii mówił o ważności i aktualności encykliki Humanae vitae.
Dzień 8 października, sobotę, rozpoczęto odśpiewaniem Godzinek do Najśw. Maryi Panny. Pierwszy referat nosił tytuł: Wpływ wychowania w rodzinie na rozwój seksualny człowieka. Autorem jego jest dr Paweł Chauchard, znany neuropsycholog, dyrektor honorowy Szkoły praktycznej Studiów Wyższych w Paryżu. Uczony francuski wychodzi ze stwierdzenia, że dziecko ludzkie, nie mając wrodzonych naturalnych instynktów, tak jak małe dzikich zwierząt, musi samo nauczyć się kierowania swymi popędami, a najwłaściwszym do tego miejscem jest rodzina. Kościół katolicki, przywiązując dużą wagę do wychowania w rodzinie, nie staje od razu na gruncie Objawienia: opiera się najpierw na moralności naturalnej, uczy, że ta moralność jest konieczna wszystkim dla równowagi i rozwoju tak indywidualnego, jak społecznego istoty ludzkiej. Odkrycia nowoczesnej biologii potwierdzają stanowisko chrześcijańskie, "co nie dziwi człowieka wierzącego, który widzi tu prawa nadane organizmowi ludzkiemu przez Stwórcę".
Płciowość należy do najsilniejszych popędów, jakie otrzymała natura ludzka, dlatego powinna być przepojona wartościami moralnymi. Trzeba pamiętać, że w dojrzewaniu człowieka najważniejszy jest okres przedurodzeniowy i pierwsze lata, kiedy zaczyna wykształcać się mózg. Przyszła równowaga dziecka zależy od normalnego środowiska hormonalnego w łonie matki - niektóre leki czy środki antykoncepcyjne mogą to środowisko zakłócić i przyczynić się do późniejszej patologicznej skłonności homoseksualnej - i od dialogu uczuciowego z matką, a nawet ojcem, który w jakiś sposób ono "słyszy" jeszcze przed urodzeniem. Pamiętając o tym, że głównym organem seksualnym człowieka jest jego mózg, trzeba w dziecku wykształcić kontrolę umysłową nad popędami, mądre ukierunkowanie pragnień. Należy odpowiadać na pytania dzieci bez fałszywego wstydu, nieraz trzeba wyjść naprzeciw - ani zbyt wcześnie, ani za późno - korzystając z nadarzających się okoliczności. Dziecko "ma zrozumieć wartość pozytywną wstrzemięźliwości na służbie miłości i nauczyć się praktykować wstrzemięźliwość. W ten sposób będzie mogło przygotować się na tym nowicjacie w dziedzinie seksu do wyboru opcji życiowej bądź celibatu na służbie bliźniego, bądź małżeństwa monogamicznego na całe życie i w wierności, małżeństwa, w którym miłość czyni zbędne wybiegi antykoncepcyjne".
Następne odczyty dotyczyły roli matki i ojca we współczesnej rodzinie. Potrzebna jest aktywna obecność matki i ojca, aby móc dobrze wychować dziecko. Rodzice muszą wiedzieć, że większą twórczością jest dobre wychowanie dzieci niż wszelka praca zawodowa. Mgr Krystyna Zając przy omawianiu roli matki podkreśliła, że praca zawodowa kobiety nie powinna istnieć kosztem braku czasu na wychowanie dziecka. Zwróciła też uwagę na ucieczkę wielu kobiet przed macierzyństwem: środki antykoncepcyjne utrwalają w nich negatywne nastawienie do macierzyństwa. Taki stan niektórzy badacze nazywają "samobójstwem kobiecości", również pod względem zdrowia: obecny stan zdrowotny kobiet polskich przedstawia obraz zastraszający. Doc. dr bab. Włodzimierz Fijałkowski, mówiąc o roli ojca w rodzinie, m.in. poinformował o "szkołach rodzenia", jakie prowadzi od 30 lat dla młodych. Program zawiera przekazywanie wiedzy wspomagającej odpowiedzialne rodzicielstwo i wzajemne zrozumienie małżonków, a również wdrożenie w naturalne planowanie poczęć.
O godz. 15 bp Władysław Miziołek, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Ogólnego, okazujący wiele serca dla akcji S.O.S., odprawił dla uczestników sympozjum Mszę św. i wygłosił homilię. Główny referat popołudniowy miał słynny profesor Hieronim Lajeune, prowadzący katedrę genetyki na paryskim Uniwersytecie Kartezjusza, odkrywca przyczyny choroby Downa, tzw. mongolizmu. Mówił na temat: Różne techniki biologiczne i okazywanie szacunku wobec pacjentów i ich rodzin. Wykazał, że życie człowieka ma swój początek z chwilą poczęcia. "Gdy 23 chromosomy ojca połączą się z 23 chromosomami matki, to jest w chwili poczęcia, zostaje wprowadzona cała genetyczna informacja, konieczna i wystarczająca zarazem dla rozwoju istoty ludzkiej - nie człowieka w ogóle, ale osoby, którą później będziemy nazywać Pawłem, Piotrem czy Magdaleną".
Profesor francuski zdecydowanie potępia przerywanie ciąży, również dla wskazań zdrowotnych, i zapładnianie w próbówce. "Zdrowie przez śmierć mówił - to desperackie kpiny. Cała historia medycyny jest dowodem, że ci, co wyzwolili ludzkość z dżumy i wścieklizny, nie palili żywych zadżumionych w ich domach i nie dusili pacjentów chorych na wściekliznę między dwoma materacami. Jedyne możliwe zwycięstwo medycyny to zwycięstwo nad chorobą, a nie nad pacjentem". Co się tyczy eksperymentów na embrionach ludzkich otrzymanych przez zapłodnienie w próbówce, to "najnowszy rozwój biologii mo[23]lekularnej jeszcze raz potwierdził, że żadna uczciwa wiedza nie budowała nigdy na obrazie godności ludzkiej". Prof. Lejeune zacytował uroczystą deklarację 15 badaczy z Instytutu Max Plancka: "Nadużycie tych technik przez eksperymenty z embrionami ludzkimi musi być potępione przez środowisko naukowe". Lejeune dodał: "Szacunek dla ludzkiej natury nie osłabia badań, lecz pobudza je".
Referat swój tak zakończył: "Kiedy wchodzi w grę człowiek, wtedy największą mądrością jest bardzo prosta i jasna zasada: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» (Mt 25,40). Jeżeli lekarze zawsze będą o tym pamiętać, wtedy najbardziej wyszukana technika pozostanie uczciwą sługą rehabilitacji medycyny; ale jeżeli o tym zapomną, wtedy wynaturzona biologia nigdy nie będzie mogła być rehabilitowana".
Ks. prof. dr hab. Tadeusz Ślipko w następnym odczycie pt. Miłość a płeć wykazał konieczność jedności miłości i płci. Bez miłości działania ludzkie nie mogą mieć charakteru ludzkiego. Bez miłości płciowość ulega deformacji. Dynamiczna aktywność miłości decyduje o różnicy między człowiekiem i zwierzęciem.
W sobotę odbyło się też modlitewne czuwanie nocne, w czasie którego chór "Lutnia" pod dyrekcją Sławomira Kiełbowicza wystąpił z koncertem utworów religijnych. Czuwanie zakończyła Msza św. o północy, koncelebrowana pod przewodnictwem ks. Henryka Kietlińskiego SAC, b[yłego] prowincjała.
9 października główny referat wygłosiła Waleria Riches, z Anglii, sekretarz stowarzyszenia "Sprawa Rodziny i Młodzieży". Mówiła o wychowaniu seksualnym do życia w rodzinie. W wychowaniu tym jest konieczne uwzględniać wartości moralne. Istnieją pseudonaukowe teorie, u źródła których trzeba widzieć interesy komercyjne i ideologiczne, które wykorzystują podatność młodych na wpływy i przez środki przekazu, zwłaszcza telewizję, wytwarzają aurę uroku dla gwałtu, seksu i narkotyków. Pod wpływem tych teorii szkoła napełnia umysły młodych pojęciami swobody w dziedzinie seksualnej, uczy o wszystkim z wyjątkiem potrzeby powściągliwości, czystości. Stąd wynika wiele tragedii młodzieży. Takie wychowanie pociąga za sobą choroby, niedole emocjonalne i psychologiczne, a potem rozbicie rodzin.
Jest inny rodzaj wychowania seksualnego - w rodzinie. I ten należy popierać. "Nadzieją ludzkości mówi prof. P. A. Sorokon z Uniwersytetu Harvard, cytowany przez prelegentkę - wobec jej obecnych trudności jest zachować nienaruszoną rodzinę"; "seks ma służyć umocnieniu rodziny, a nie rozrywać jej na kawałki. Dajmy naszym dzieciom wychowanie seksualne. W sposób pewny. Głośmy im rzeczywiste prawdy o seksie. Uczmy ich, aby patrzyły na seks w więzi rodzinnej jako na najprawdziwsze źródło szczęścia". "Trzeba - wołała pani Riches - natchnąć naszą młodzież pewnymi prawdami wiecznymi". Niech w rodzinie nauczy się ona miłości. Niech zapamięta tę prostą regułę: "Żyć to kochać, a kochać to dawać!". Trzeba pomóc młodzieży, aby zrozumiała, że zjednoczenie seksualne męża i żony musi być wzajemne, a nigdy grabieżcze, eksploatujące, że ono z samej natury musi być wyłączne i jedyne. Wtedy przedstawia wielkie bogactwo, daje prawdziwe szczęście. Musimy uczyć naszą młodzież o cudownych rytmach w seksualności, które pozwalają na naturalne planowanie rodzinne i każą okazywać wdzięczność Bogu za Jego dary stwórcze.
Pod koniec sympozjum odbyła się dyskusja panelowa pt. Moja wizja uzdrowienia rodziny. Wzięli w niej udział William Sherwin, Irlandczyk, sekretarz Międzynarodowej Federacji "Prawo do Życia" i inicjator wprowadzenia ustawy antyaborcyjnej do konstytucji irlandzkiej, doc. dr hab. Kinga Wiśniewska - Roszkowska oraz doc. dr hab. Marian Szatybełko, poseł na Sejm.
W. Sherwin mówił, że dalecy jesteśmy, zwłaszcza na Zachodzie, od ideału rodziny, jaki zaplanował Bóg. Ten tzw. wiek oświecenia, który wprowadził rozwód, promiskuizm, antykoncepcję, przerywanie ciąży, homoseksualizm, który upowszechnił alkoholizm i inne formy eskapizmu oraz skaził środowiska naturalne, "jest erą największego niszczenia, gwałtu i ciemności, jakie świat znał, a na nieszczęście nawet wybrani zostali zwiedzeni". "Moje główne zalecenie dla odnowy rodziny dzisiejszej - mówił Sherwin na końcu - jest następujące: wrócić do Boga przez modlitwę i poddanie się Jego woli". Naszą najlepszą bronią jest Eucharystia. "Jeżeli nasze życie duchowe nie stanie na najwyższym poziomie, nie będziemy w stanie przeciwstawić się podstępom zła" i "mądrości" jego aktywnych siewców, którzy sprzysięgli się na naszą zgubę. Modlitwa da nam światło Ducha Świętego. Zrozumiemy, co zagraża nam i naszym rodzinom ze strony środków przekazu, zwłaszcza telewizji, która absorbuje, pochłania czas i energie oraz osłabia, a ostatecznie niszczy naszą więź z Bogiem. Winniśmy być świadomi, że zło współczesne nie jest tylko rezultatem grzechu pierworodnego i działalności szatana, ale jest "celowo popierane i propagowane przez ludzi, którzy żerują na każdej ludzkiej słabości, by osłabić wszelką opozycję dla ich niecnych zamiarów panowania nad światem i niszczenia". Oni sami są niewolnikami pieniądza i władzy, ale "ostatecznie będą odsłonięci i pokonani, kiedy światło prawdy zajaśnieje i oświeci wszystko przy przyjściu Chrystusa i Jego Niepokalanej Matki, Króla i Królowej wszechświata".
Pani Roszkowska podkreśliła potrzebę przygotowania młodych rodziców i osób starszych (dziadków) [24]do wychowania dzieci i młodzieży. Zwróciła uwagę, że obecnie postępuje zafałszowanie miłości i sprowadzenie jej tylko do uczucia, podczas gdy każdy psycholog mógłby powiedzieć, że kiedy słabnie uczucie, to niekoniecznie ustępuje miłość, jeżeli ona kiedyś połączyła mocno małżonków. Poseł Szatybełko przypomniał prawdę socjologiczną, że rodzina jest podstawową komórką społeczną, od której zależy życie narodu. Smutną kartą w historii Polski jest dzień 27 kwietnia 1956 r., kiedy wprowadzono ustawę dopuszczającą sztuczne poronienia. Trzeba wszystko robić, by znieść tę ustawę.
Niedzielne spotkanie zaszczycił swą obecnością kard. Józef Glemp, Prymas Polski. Wyraził swą radość z tego, że w Polsce są ludzie, którzy rozumieją naukę Kościoła wyrażoną w encyklice Humanae vitae i są apostołami tej nauki. Trzeba umieć spojrzeć na sprawy ludzkie po Bożemu i widzieć godność ludzką. Jest ważne, by Kościół był tym ogniskiem, które rzuca snop światła i ciepła na życie. Mamy być znakiem sprzeciwu wobec zła, jakie się wkrada. Ks. Prymas okazał wdzięczność prelegentom, zwłaszcza z zagranicy, którzy dzielą się z nami dorobkiem swych studiów. Niech to spotkanie w Niepokalanowie - kończył - w kolebce wielkiego ruchu Rycerstwa Niepokalanej, przyczyni się do uzdrowienia sytuacji moralnej. Niech z tego ośrodka promieniuje prawda na całą Polskę i oświeca umysły i serca. Zadanie to trudne, ale trzeba je podjąć. Trzeba mówić młodym, że muszą sami być sobie sterem, ale w kierunku Bożym, że muszą się wydobyć spod wpływu manipulowanych środków przekazu.
Po odczytach toczyła się dyskusja, szczególnie żywa na końcu. Co raz to nowi ludzie podchodzili do mikrofonu, by solidaryzować się z prelegentami i wyrazić swą wolę pełnego zaangażowania się w obronę życia, rodziny, Narodu. Niektóre głosy poruszały do łez. Na zakończenie ks. Halwa podsumował wyniki obrad i zawierzył je Matce Niepokalanej. Podał też terminy obozów formacyjnych i następnych zjazdów oraz zapowiedział, że planuje się na rok 1990 Międzynarodowy Kongres o dużym zasięgu prelegentów i uczestników.
Do wiadomości czytelników podajemy terminy zimowisk i obozów formacyjnych;
Zimowiska: 29 I - 4 II; 6 II - 12 II 1989 -studenci i młodzież.
Obozy wakacyjne: 3 VII - 15 VII; 17 VII - 29 VII 1989.
Piesza Pielgrzymka Warszawska: 6-15 VIII 1989.
Obóz formacyjny: 18-31 VIII 1989: lekarze i pielęgniarki.
W ramach ruchu S.O.S. tworzą się. dwa instytuty świeckie: żeński i męski żyjące w celibacie, których celem jest obrona poczętego życia. Listy prosimy kierować pod adresatem:
Ks. Ryszard Halwa (S.O.S.) | ul. Skaryszewska 12 | 03-802 WARSZAWA
[s. 24]
W dniach 11 i 12 listopada [1988] r. odbyło się w Niepokalanowie spotkanie ruchu Wspólnota i Wyzwolenie z okazji piątej rocznicy jego istnienia w Polsce. Ruch ten, założony przez ks. Luigi Giussaniego, jest bardzo rozwinięty i prężny we Włoszech, gdzie wydaje m.in. dwa wpływowe pisma: tygodnik "Il Sabato" i miesięcznik "30 Giorni". U nas dopiero początkuje, ale na spotkanie w Niepokalanowie przybyło ponad 250 osób, głównie młodych. Ks. Luigi Negri z Włoch przedstawił założenia ideowe ruchu, których natchnieniem jest encyklika Jana Pawła II Odkupiciel człowieka. "Człowiekowi - mówił gość - który żyje na tym świecie zepsutym przez wybór ateizmu konsumpcyjnego na Zachodzie a ideologicznego na Wschodzie, głosimy Dobrą Nowinę, że Chrystus jest wśród nas i zbawia dzisiejszego człowieka, tak jak zbawił człowieka sprzed dwóch tysięcy lat... Przynależymy na zawsze do Tajemnicy Chrystusa, który jest obecny w swoim Kościele, i każdego dnia żyjemy tym wielkim dynamizmem, jaki Sobór Watykański II ponownie odkrył, a nauczanie Jana Pawła II nieustannie przypomina: naszym posłannictwem. Żyjemy na świecie, aby przynosić Chrystusa wszystkim ludziom, aby w spotkaniu z Nim człowiek, odzyskawszy swoją wielkość i godność, mógł wreszcie być sobą, uwolniony ostatecznie od swoich ograniczeń: jednym słowem, zbawiony". Na zakończenie spotkania bp Edward Ozorowski, sufragan białostocki, i kapłani asystenci ruchu odprawili Mszę św. w bazylice niepokalanowskiej.
[s. 24]

