Pytasz, Adamie, o wierność sobie?

RYCERZ NIEPOKALANEJ (11)

Pytasz, o wierność swoim ideałom, czym ona jest, w stosunku do kogo obowiązuje i jaka jej cena?...

Stańmy sobie tutaj, przy tym sarkofagu, w bocznej niszy katedry św. Jadwigi w Berlinie; to grobowiec kapłana Lichtenberga.

Ten człowiek był Ślązakiem. Potężny chłop. Głos miał taki, że dudniła wielka katedra, chociaż nie używał wzmacniaczy.

Urodził się 3 grudnia 1875 roku w Oławie, miasteczku położonym około 30 km na południowy wschód od Wrocławia. Wybrał kapłaństwo. Pracował najpierw w "śląskim Rzymie", czyli w Nysie. Po roku przeszedł do Berlina. Posługę kapłańską pełnił kolejno w kilku kościołach, od 1931 r. w katedrze pod wezwaniem św. Jadwigi. 2 lutego 1938 r. otrzymał nominację na proboszcza tej świątyni największej w diecezji berlińskiej.

Cenili go zarówno koledzy, jak kuria i jego współpracownicy: gorliwy duszpasterz, budowniczy, ale przede wszystkim "człowiek z żelaza" o rzadko spotykanym poczuciu chrześcijańskim.

30 stycznia 1935 r. Adolf Hitler został kanclerzem Rzeszy. Pisał on w swej książce Mein Kampf.

- "Wyraźna stała się dla mnie doniosłość fizycznego terroru tak w stosunku do jednostki jak do masy... Z Żydami nie ma żadnego paktowania". Lichtenberg pilnie ją przestudiował, notując swoje oburzenie na marginesach.

Partia Hitlera niszczyła brutalnie i systematycznie każdą formę opozycji: szantażem, terrorem, zsyłaniem do obozów, których istnienie i okrucieństwa ukrywano przed światem i społeczeństwem.

Do rąk Lichtenberga dotarły dokumenty na temat kacetów, zwłaszcza obozu z Esterwegen. Zastępując wówczas nieobecnego biskupa Berlina, zwrócił się ze stanowczym protestem do szefa policji, nie bacząc na konsekwencje takiej "zuchwałości".

Miał odwagę mówić na ambonie o tym, co czyniła partia i gestapo. Po takiej informacji wzywał do modlitwy. Czasem siadał do organów, by zaintonować pieśń do Anioła Stróża. Gestapo, które poprzez swoich "aniołów stróżów" kontrolowało nabożeństwa, protokołowało takie działania proboszcza jako podjudzanie, brak lojalności, prowokację, niedopuszczalną krytykę władzy itd.

Lichtenberg wyraźnie solidaryzował się ze słynnym kazaniem Galena, katolickiego biskupa w Münster:

"Gdyby w jakim kraju, lekceważąc wolę Bożą, ignorując zamierzoną przez Boga sprawiedliwość, władza domagała się uległości i zmuszała do niej przemocą lub pod strachem, wtedy stosowałoby się do tego kraju powiedzenie św. Augustyna: «Usuńcie precz tę ’sprawiedliwość’, bo czymże wtedy są państwa, jeśli nie wielkimi bandami rabusiów?... Uległość, która ujarzmia dusze, wkraczając z butami do najintymniejszego sanktuarium ludzkiej wolności - do sumienia, jest najwulgarniejszym zniewoleniem... jest gwałtem zadawanym ludzkiej osobowości..., jest próbą rozbicia w człowieku podobieństwa Bożego..., jest atakiem na samego Boga, który stworzył każdą ludzką duszę według własnego obrazu...»"

Z 10 na 11 listopada 1938 r. naziści urządzili kryształową noc. Wysadzili w powietrze lub spalili wiele żydowskich synagog. Kuria biskupia w Berlinie przy Schoenhause Allee 182 prowadziła ośrodek pomocy dla prześladowanych Żydów; Lichtenberg kierował tą instytucją. Pomagał Żydom, gdzie i jak potrafił. Publicznie modlił się za prześladowanych i uwięzionych, w tym również Żydów, których wyraźnie wymieniał.

Pod koniec października 1940 r. członkowie partii NSDAP roznosili po wszystkich mieszkaniach ulotkę przeciw Żydom pt. "Gdy widzisz ten znak... Żyd". Należący do partii woźny, w poczuciu "patriotyzmu" i wierności wiodącej ideologii, [337]położył ulotkę również na biurku proboszcza. Gdy ten ją przeczytał, postanowił przygotować odpowiedni komunikat do wiernych. Wikarzy odradzali.

- Milczeć czy mówić? - ten straszliwy problem stawał przed sumieniami, spędzał sen z oczu wielu chrześcijanom, zwłaszcza kapłanom i biskupom. Również papieżowi. Stawał przed każdym człowiekiem.

- Milczeć czy mówić? Jedno i drugie mogło być uznane za bohaterstwo lub tchórzostwo, za roztropność lub głupotę.

- Milczeć lub wołać? Czy milczeniem nie współpracujemy, czy wołaniem nie narażamy? Czy wołanie nie przyniesie zagłady?

Lichtenberg domyślał się trafnie, że ulotka antyżydowska została sporządzona i rozrzucona z inspiracji Goebbelsa. Tym bardziej czuł się w obowiązku zabrać głos w tej sprawie.

W piątek 29 sierpnia 1941 r. ks. Bernhard Lichtenberg odprawiał z wiernymi "Drogę krzyżową". Po niej, jak zwykle, dołączył modlitwy wieczorne, m.in. za wszystkich, którzy umierali w poniżeniu w obozach koncentracyjnych, oraz za prześladowanych Żydów. Przypadkowo weszły do katedry dwie studentki, ciekawe sztuki wnętrza. Wychowane w pełnej lojalności wobec władz, były zaszokowane modlitwą nieznanego im duchownego.

- Przecież on wyraźnie występuje przeciw władzy! Kwestionuje stanowisko rządu! Wkrótce o "przestępstwie" proboszcza katedry wiedziało gestapo.

23 października przeprowadziło rewizję w jego mieszkaniu. Znalazło na biurku tekst ogłoszenia w związku z ulotką o Żydach oraz książkę Mein Kampf Adolfa Hitlera, z krytycznymi uwagami Lichtenberga.

Trzynastogodzinne przesłuchanie jeszcze bardziej pogrążyło proboszcza. Nie tylko bowiem nie wykazywał minimum oficjalnego "patriotyzmu", lecz przeciwnie - odważył się wyraźnie kwestionować zasady przyjętej przez rząd polityki, a w dodatku zdecydował się pójść razem z Żydami do getta w Łodzi. Uparty, nie cofnął swej decyzji nawet wtedy, gdy gestapowiec zwrócił mu uwagę, że z getta nie ma powrotu.

Na plebanię nigdy już nie wrócił.

W życiorysie napisanym w więzieniu na żądanie gestapo wyraźnie unikał niedomówień, które mogły dać mu szansę wolności czy niższego wymiaru kary.

- "(...) Moje nastawienie do istniejącego dziś państwa narodowo-socjalistycznego pokrywa się z nastawieniem Apostoła Pawła, zawartego w Liście do Rzymian, w rozdziale 13. Ponieważ nie mam tu pod ręką katolickiego wydania Nowego Testamentu, cytuję z pamięci: «Nie ma żadnej władzy jak tylko od Boga, a ta, która jest, pochodzi od Boga... Zwierzchność jest służbą Bożą dla dobra...»

Pragnę przy tym powiedzieć, że państwo jako takie uznaję. Jako kapłan katolicki nie uznaję jednak i nie mogę powiedzieć «tak» i «amen» z góry na każde zarządzenie czy na każdy sposób postępowania, jaki wybierze rząd... Z chwilą, gdy nastawienie zarządzeń i wytycznych rządu ma charakter przeciwny nauce objawionej, a przez to samo sprzeciwia się memu kapłańskiemu sumieniu, będę postępował zgodnie z moim kapłańskim sumieniem i przyjmę wszystkie konsekwencje, jakie wynikają dla mnie z takiej postawy.

Zwalczam fałszywe zasady, z których mogą wynikać złe czyny. Wystarczy wspomnieć o usuwaniu religii ze szkół, o walce z krzyżem, o usuwaniu Sakramentów świętych, o laicyzacji małżeństwa, o rozmyślnym zabijaniu rzekomo bezwartościowych dla życia ludzi, o prześladowaniu Żydów".

W czasie przesłuchania padły pytania dodatkowe:

- Czy i na ambonie reprezentuje pan ten pogląd?

- Tak.

- Z kolei przyznaje pan, że nie pochwala pan państwowych sposobów postępowania. Tak?

- Tych, które wynikają z wymienionych zasad, nie pochwalam.

- Powinno dla pana być rzeczą jasną, że wskutek wyżej wskazanych poglądów, jakie pan [338]publicznie reprezentuje, może wynikać niepokój wśród społeczeństwa.

- Można temu wtedy jedynie zapobiec, jeśli usunie się fałszywe zasady.

- Wobec tego stawia pan prawo Kościoła przed państwem?

- Chrystus Pan przekazał prawo nauczania, udzielania Sakramentów i przykazania moralne nie państwu, ale Kościołowi.

Lichtenberg został skazany na dwa lata więzienia. Odbył karę mimo poważnej choroby. Kiedy miał wyjść na wolność, bez sądu i wyroku wysłano go do obozu w Dachau. Nie wytrzymał makabrycznych warunków transportu. Zmarł w drodze. Miał lat 68. Ciało przesłano do Berlina. 16 listopada 1943 roku parafia katedralna grzebała swego proboszcza.

- Pytasz mnie o wierność sobie; Adamie? Pytaj starego Lichtenberga!