Doktrynę filozoficzną głoszącą, że najwyższym dobrem są przyjemności, nazywamy hedonizmem (od greckiego słowa "hedone" - rozkosz). Oczywiście jest to doktryna zupełnie niezgodna z religią, która poucza, że najwyższym dobrem jest Bóg i zjednoczenie z Nim w niebie, a ziemskie życie jest drogą do Niego. Drogą, na której przez pracę i cierpienia zbieramy kapitał zasług, przy czym obowiązuje nas działanie według "prawa miłości", świadczenie dobra. W naszym ziemskim życiu zdrowie jest wartością (dobrem) wysokiej, choć oczywiście nie najwyższej, rangi. W pewnych sytuacjach nie tylko zdrowie, ale nawet życie musi być poświęcone dla wartości wyższych, duchowych, których wyższość polega na tym, że łączą nas one z Bogiem.
Przeciwieństwem hedonizmu jest kierunek filozoficzny, według którego każda przyjemność jest ze swej natury zła. W pewnym sensie zwolennikiem tego poglądu był starożytny pisarz Cyceron, który w jednym ze swych traktatów podkreślał, że najwspanialszym darem udzielonym człowiekowi jest rozum, a zmysłowe rozkosze są największym wrogiem tego boskiego daru. W królestwie rozkoszy nie ma miejsca na rozum i cnotę - głosił Cyceron.
Zastanówmy się nad tym. Czy istotnie przyjemności są czymś złym? Godnym potępienia? I jak to się ma do zdrowia, tak cielesnego, jak duchowego (moralnego)?
Zauważmy przede wszystkim, że najogólniej można przyjemności podzielić na cielesne (zmysłowe) i psychiczne (duchowe). Zapewne - ścisły związek duszy z ciałem powoduje, że w wielu przyjemnościach oba te elementy uczestniczą, zwykle jednak możemy określić, co jest głównym źródłem satysfakcji. Otóż biorąc pod uwagę przyjemności duchowe nietrudno stwierdzić, że można je podzielić na: 1) moralnie dobre, np. poczucie szczęścia płynące z miłości do Boga, radość z jakiegoś szlachetnego czynu czy dzieła itp., 2) moralnie obojętne i 3) moralnie złe, np. radość z cudzego nieszczęścia, satysfakcja osiągana z cudzą krzywdą i cierpieniem czy ze szkodą dla własnego zdrowia cielesnego lub moralnego.
Jeśli chodzi o rodzaje przyjemności duchowych, to bywają one bardzo różne zależnie od charakteru, wykształcenia, wychowania i duchowych potrzeb ludzi. Co dla jednego będzie dużą przyjemnością i dobrą rozrywką, drugi uznać to może za nudne czy nawet odrażające. Gusty są tu bardzo różne.
Biorąc z kolei pod uwagę przyjemności cielesne (zmysłowe) zauważmy, że można je podzielić w dwojaki sposób - na: 1) naturalne i nienaturalne oraz 2) pożyteczne i szkodliwe.
Przyjemności naturalne wynikają z zaspokajania ważnych życiowych potrzeb organizmu, stojąc jakby na straży tych potrzeb - są więc pożyteczne i konieczne, a zatem i dobre, moralne, w pełni też zgodne z rozumem. Taką naturalną przyjemność, a nawet rozkosz, sprawia prosty, niewymyślny pokarm w stanie silnego głodu, czysta woda przy dręczącym pragnieniu, kojąca cisza po męczącym hałasie, odpoczynek po ciężkim zmęczeniu. Tego rodzaju naturalne przyjemności wiążą się z dostarczaniem ustrojowi energii koniecznej dla życia i zdrowia. Niestety, ludzie mają wielką skłonność do pożądliwego mnożenia i "rozbudowywania" tych przyjemności, przez co tracą one swój naturalny charakter i zamiast służyć zdrowiu niszczą je. Przykładem może być wyrafinowana sztuka kulinarna, która marnując w dużym stopniu biologiczną wartość pożywienia mnoży zarazem ilość smakowych bodźców prowadząc do łakomstwa, przejadania się i wynikających z tego chorób. Zjadanie wymyślnych frykasów tylko dlatego, że pobudziły one apetyt, choć głodu nie było, to już jest przyjemność raczej szkodliwa, prowadząca do przekarmienia. W ten sposób przyjemności naturalne i pożyteczne przechodzić mogą w nienaturalne i szkodliwe; a zatem niezgodne z rozumem i porządkiem moralnym.
Analogiczną sytuację obserwujemy w dziedzinie seksualnej z tą jednak różnicą, że potrzeba seksualna i jej zaspokajanie nie wiąże się z dostarczaniem ustrojowi potrzebnej do życia energii, lecz przeciwnie - z jej wydat[244]kowaniem dla celów płodzenia, przekazywania życia. Toteż potrzeba seksualna nie musi być koniecznie zaspokajana - jej powściągnięcie oszczędza energię. Ale zarówno w sferze kulinarnej, jak i w seksualnej, nastąpił o wyraźne hedonistyczne zakłócenie, a nawet odrzucenie naturalnego porządku. Przyjemność została oddzielona od jej istotnego celu, z którym jest związana w naturze.
Jada się wtedy nie dla prawidłowego żywienia organizmu, lecz dla przyjemności zaspokajania sztucznie podnieconych apetytów. W erotyzmie zaś seksualizm, traktowany jako przyjemność, tak się wyemancypował i oddzielił od przekazywania życia, że wprost zapomina się, że jest on z tym przekazywaniem ściśle złączony i że ma służyć małżeństwu i rodzinie. W rezultacie - w obu tych dziedzinach to zapomnienie o istotnym celu i sensie naturalnej przyjemności często prowadzi do chorób i ciężkich życiowych powikłań.
Przyjemności nienaturalne nie mieszczą się w ogóle w porządku fizjologicznych potrzeb organizmu - są one wytworzone sztucznie przez powtarzane przyjmowanie pewnej substancji obcej i dla ustroju zbędnej, a przy tym toksycznej (trującej). Pierwsze dawki odczuwane są zwykle w sposób przykry i powodują objawy zatrucia, ale wytrwałe ich przyjmowanie prowadzi do przyzwyczajenia i silnego pożądania, a więc do nałogu (uzależnienia). Palenie, alkoholizm, różnorodne narkomanie to właśnie te uzależnienia (toksykomanie) - panują tu gwałtownie pożądane nienaturalne przyjemności, których niszczące skutki są powszechnie znane.
Widzimy więc, że nie można dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy przyjemności są "dobrem" czy "złem". Zależy to od ich charakteru i skutków W pełni dobre i moralne są te przyjemności, które pozostając w zgodzie ze swym naturalnym celem służą zdrowiu cielesnemu i duchowemu. I na odwrót - pełne zdrowie jest źródłem ogromnych przyjemności: dobrego samopoczucia, energii, optymizmu i radości życia.
