W miesiącu wrześniu [1981] r. odbył się ingres ks. abp. Józefa Glempa do katedry gnieźnieńskiej na Wzgórzu Lecha (13 IX) i do katedry warszawskiej na Starym Mieście (24 IX). Nasz Arcypasterz wziął na swoje barki cały ciężar obowiązków Prymasa Polski.
Przemawiając w katedrze gnieźnieńskiej Ksiądz Prymas nawiązał do wyprawy misyjnej św. Wojciecha. Udało się mianowicie ustalić drogę, którą Święty zdążał do Prus i na której spotkało go męczeństwo. Droga ta, chwilami przekształcająca się w ścieżkę, wije się między pagórkami i zaroślami, przekracza wąwozy, w końcu ginie w lasach. Ten kręty szlak to obraz drogi człowieka do człowieka, Ewangelii Chrystusowej do istoty ludzkiej.
Ksiądz Prymas jako przywódca Kościoła w naszym kraju pragnie podobnie iść do ludzi, którzy nie znają jeszcze Chrystusa. Chce iść do swoich i do obcych. Ta droga, chociaż trudna, może doprowadzić do podobnego spotkania, jakie miało miejsce przed blisko tysiącem lat na Zjeździe Gnieźnieńskim przy grobie św. Wojciecha.
Trud niesienia Ewangelii drugiemu człowiekowi jeszcze wyraźniej podkreślił Ksiądz Prymas w przemówieniu podczas ingresu warszawskiego. Przemawiał przed kościołem Św. Anny, na szlaku łączącym katedrę z kościołem Św[iętego] Krzyża. Na tym szlaku, przechodzącym obok kolumny Zygmunta, rozegrało się wiele wydarzeń naszej historii.
"Przedziwna tajemnica Kościoła i Narodu - mówił Ksiądz Prymas - polega na tym, że koniec staje się początkiem, zagłada - odrodzeniem, a śmierć zmartwychwstaniem". Ilustracją tego może być fakt, że ingres odbywał się [19]24 września, a więc w wigilię dnia, w którym przed dwudziestu ośmiu laty aresztowano i wywieziono z Warszawy ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, po jego wieczornym kazaniu wygłoszonym w tej właśnie świątyni. Tak więc uwięzienie Prymasa Polski nie było klęską Kościoła w naszym kraju, lecz początkiem odnowy moralnej.
Jako swoją dewizę biskupią Ksiądz Prymas obrał hasło caritati in iustitia, "przez sprawiedliwość do miłości". Sprawiedliwości domagał się nasz Naród przez stulecia, by móc żyć w miłości. Dążenie to kosztowało nas wiele cierpień. "Dosyć krwi wsiąknęło w te bruki - stwierdził Ksiądz Prymas. - Dziś kraj potrzebuje miłości i ofiary, ale bezkrwawej... Dziś ofiara ma na imię rozsądek, umiar, dialog... praca".
Niech Bóg błogosławi w pracy Księdzu Prymasowi.
Niech Maryja, której zawierzył, pomoże Mu doprowadzić nas przez sprawiedliwość do Miłości.

