W niecały miesiąc po otrzymaniu święceń kapłańskich św. Maksymilian Maria zapisał sobie w notatniku: "Przepowiadać Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego, przykładem i słowem". Oświecony wiarą, poznał, że droga do zjednoczenia z Bogiem, do zdobycia Go na całą wieczność, wiedzie przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Sam kroczył wiernie tą drogą i innych na nią wprowadzał.
Poznajmy lepiej naszą drogę do celu ostatecznego i trzymajmy się jej konsekwentnie, korzystając z wytycznych i przykładu Twórcy Rycerstwa Niepokalanej (MI), jak też z nauki Papieża Jana Pawła II, która od pierwszej jego encykliki koncentruje się na Jezusie Chrystusie.
Od wieków serce ludzkie, spragnione Boga, skarżyło się: "Boże mój, jedyne moje szczęście, jakżeż mogę Cię poznać doskonalej?... Pragnę wedle Twej woli stać się Tobie podobnym, ale jak? Tyś duchem najczystszym, a ja ciałem. Powiedz, co i jak mam czynić. Okaż, jak ja, człowiek cielesny, mam się udoskonalić, upodobnić do Ciebie, ubóstwić" (z pism o. M. Kolbego).
Pierwsi ludzie ulegli pokusie szatańskiej, "by stać się jak Bóg własnymi siłami" (M. K.). Grzech pierworodny wykopał nową przepaść między człowiekiem a Bogiem, a przy tym zaćmił rozum i osłabił wolę człowieka, co gorzej, rozpętał w nim namiętności i jego pęd ku Dobru najwyższemu skierował ku stworzeniom. Im bardziej ludzkość oddalała się od Boga, tym bardziej stawała się nieszczęśliwa i bezradna. Nieraz człowiek chciał zerwać z grzechem i zadośćuczynić Bogu za obrazę, ale rychło spostrzegał, że nie jest do tego zdolny.
Jednak problem grzechu to nie tylko problem syna, który się buntuje i marnieje poza domem ojcowskim, ale też problem Ojca, który cierpi. "Ten Ojciec miłościwy nie może patrzeć na jego nieszczęście". Już pierwszym rodzicom zapowiedział Bóg, na progu Raju, który tracili, że ześle Zbawiciela. Zesłał go faktycznie, na początku naszej ery, w osobie - o dziwo! - własnego Syna Jednorodzonego. 25 marca "uwielbiamy w Zwiastowaniu Najśw. Maryi Panny Wcielenie Boga. Bóg nieskończony staje się człowiekiem", "by usunąć ogromną przepaść spowodowaną grzechem" (M. K.).
Właśnie "zbliżamy się - jak pisze w swej pierwszej encyklice Jan Paweł II - do daty, która... przypomni nam i odnowi w sposób szczególny świadomość tej kluczowej prawdy wiary, której dał wyraz św. Jan na początku swej Ewangelii: «Słowo stało się ciałem i za. mieszkało wśród nas» (J 1,14), a na innym miejscu: «Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne» (J 3,16)".
Co robi Chrystus, by sprowadzić człowieka na właściwą drogę? Najpierw, jak pisze o. Kolbe, "świeci przykładem życia i naucza słowem". Sam nazwał się "światłością świata" (J 8,12) i "drogą prawdziwą do życia" (J 14,6). Według nauki ewangelicznej i "na wzór tego pierworodnego Syna Bożego... mają się urabiać odtąd dzieci Boże, kopiując rysy Boga-Człowieka; naśladując Chrystusa Pana, będą dążyć do świętości. Im kto bardziej odtworzy w sobie Jego obraz, ten tym bardziej zbliży się do Bóstwa, ubóstwi" (M. K.). Św. Maksymilian miał zawsze pod ręką trzy książki: Nowy Testament, O naśladowaniu Chrystusa i Dzieje duszy, do których często zaglądał, by poznać lepiej drogę swego życia.
"Kościół - wyznaje Ojciec Święty - nie przestaje słuchać słów Chrystusa, odczytuje je wciąż na nowo, każdy szczegół Jego życia odtwarza z największym pietyzmem... To życie przemawia równocześnie do tylu ludzi, którzy nie potrafią na razie powiedzieć z Piotrem: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego»... Prze[67]mawia Jego życie, Jego człowieczeństwo, Jego wierność prawdzie, Jego miłość wszystkich ogarniająca. Przemawia z kolei Jego śmierć na Krzyżu, zdumiewająca głębia cierpienia i oddania". Głośny śpiewak amerykański Bob Dylan, w latach sześćdziesiątych symbol buntu młodzieży, który podsycał swymi piosenkami ("Odpowiedź, mój przyjacielu, jest ta: dąć w wiatr!"), teraz, choć jest on pochodzenia żydowskiego, śpiewa milionom: "Jest Człowiek na krzyżu, ukrzyżowany dla ciebie; wierz w Niego: jest to chyba wszystko, co masz uczynić". Chrystus umiera na krzyżu nie tylko jako ofiara prześladowania i nie tylko dla potwierdzenia prawdy, którą głosił. On "pojednał nas przez krew swoją z Ojcem i zadośćuczynił Mu za grzech Adama, a tak wysłużył nam łaskę uświęcającą, jak i różne łaski uczynkowe oraz prawo wejścia do nieba" (M. K.). Jego ofiara o wartości nieskończonej zdolna była wyrównać dług należny sprawiedliwości Bożej, odkupić człowieka z niewoli grzechu i śmierci. "Jezus Chrystus, Syn Boga żywego - uczy Jan Paweł II - stał się naszym pojednaniem u Ojca. To On właśnie i On jeden uczynił zadość tej odwiecznej miłości", odepchniętej przez człowieka. "Krzyż na Kalwarii... jest nowym otwarciem odwiecznego Ojcostwa Boga, który w Chrystusie na nowo przybliża się do ludzkości, do każdego człowieka, obdarzając go trzykroć świętym Duchem Prawdy".
W ten sposób Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludzkością, jak to przypominał również o. Kolbe, pamiętając na Jego słowa: "Każdy dochodzi do Ojca tylko przeze Mnie" (J 14,6). Tylko w Nim można znaleźć zbawienie. Tylko przez Niego można uczcić godnie Boga, co Kościół wciąż wyraża w liturgii, modląc się "przez Pana naszego Jezusa Chrystusa". Lecz Odkupienie Chrystusa rzutuje i na sprawy tego świata. Pisarz włoski Karol Cassola, który uważa się za niewierzącego, napisał powieść o świętym, który idzie wiernie śladem Nazarejczyka, by wcielić w życie Jego prawo miłości, nie wzięte dotąd (według autora) na serio. "Nie wiem dobrze - zwierzył się - czym jest dla mnie Ewangelia. Ale jestem przekonany, że doszliśmy do chwili decydującej: albo zatryumfuje orędzie Jezusa, albo świat się skończy".
Żywą troskę o nasz los wieczny i doczesny widzi się w encyklice Okupiciel człowieka. Gdy wchodząc w "nowy Adwent Kościoła", zapytujemy, co czynić, by przybliżył on nas do "Ojca przyszłego wieku" (Iz 9,6), "jedna narzuca się odpowiedź, zasadnicza i podstawowa. Jeden zwrot ducha, jeden kierunek umysłu, woli i serca: do Chrystusa Odkupiciela człowieka, do Chrystusa Odkupiciela świata. Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie, powtarzając wyznanie św. Piotra: «Panie do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6,68), bo tylko w Nim, Synu Bożym, jest nasze zbawienie". Chrystus jest naszą drogą, więc mamy się trzymać wiernie Jego nauki i przykładu. W Wielki Piątek 1937 r. tak przemawiał Twórca MI: "Wszyscy mamy i musimy naśladować Jezusa Chrystusa, bo inaczej nie spełnimy zadania, dla którego stworzył nas Pan Bóg. A wiemy, jak bardzo ciernistą była droga Jezusa. Oczywiście, nie wymaga On od nas, żebyśmy szli ściśle taką samą drogą, jaką On szedł, ale wymaga od nas niesienia codziennego krzyża naszych obowiązków i ofiar z własnej woli... [68]Cechą ucznia Chrystusowego jest miłość Boga aż do wzgardy siebie". Jeszcze lepiej uczył tego o. Kolbe czynem. Nie zawahał się on oddać nawet swoje życie za bliźniego na wzór Boskiego Mistrza.
Chrystus jest też naszym "życiem" (J 11,25), więc mamy żyć w Chrystusie i Chrystusem, a w razie upadku w grzech - odradzać się w Chrystusie. Na Wielkanoc 1937 r. mówił tak o tym odrodzeniu św. Maksymilian: "Świat dzisiejszy głosi, że potrzebne jest odrodzenie ekonomiczne, bo jest kryzys, potrzebne jest odrodzenie umysłowe, kulturalne itp. Ale to wszystko jest niewystarczające. Mamy odrodzić się, zmartwychwstać tu na tym świecie duchowo, abyśmy uczestniczyli w przyszłym chwalebnym zmartwychwstaniu. Musimy się odrodzić z grzechów, i to nie tylko odrodzić własne dusze, ale wszystkie dusze w myśl celów MI". Do odrodzenia służą nam sakramenty święte. "Odrodzeni jesteśmy w Chrzcie św., bo on gładzi grzechy. Odradzamy się ustawicznie w sakramencie Pokuty. Mamy się niejako ubóstwić, i do tego mamy Najświętszy Sakrament". Po to są sakramenty, "byśmy otrzymali moc do pokonania wszystkich przeszkód na drodze do Boga, do zjednoczenia się z Bogiem". Jakże skwapliwie korzystał z łaski sakramentalnej o. Kolbe!
Teologia współczesna podkreśla, że "duchowość chrześcijańska - obecnie bardziej niż kiedykolwiek ze względu na kryzys tożsamości winna oznaczać, w sposób niedwuznaczny i dziś zrozumiały, spotkanie osobiste, wewnętrzne, trwale i doświadczalne z Jezusem Chrystusem", który określa w sposób absolutny nasze życie i nadaje mu pełny sens "na drodze ku Bogu, rzeczywistości najwyższej, która nasyca niespokojne serce człowieka" (o. Stefan De Fiores).
Toteż "Kościół - wedle słów encykliki Jana Pawła II - temu jednemu pragnie służyć, aby każdy człowiek mógł odnaleźć Chrystusa, aby Chrystus mógł z każdym iść przez życie...".

