Przez abstynencję wielu do odrodzenia Narodu

Milowymi krokami zbliżamy się do II Kongresu Eucharystycznego w Polsce z nadzieją, że przyczyni się on do odrodzenia Narodu, a trzeci już przyjazd Ojca Świętego do Ojczyzny odrodzenie to umotywuje i utrwali. Nie łudźmy się jednak, że może do tego dojść bez naszego poważnego w tym udziału. Do wszelkiej odnowy potrzeba bardzo dużo świadomej i dobrej woli oraz wysiłku i zrywu znacznej części narodu, a szczególnie jego warstwy przewodniej.

Może najbardziej zagraża Polsce pijaństwo. Wprawdzie w wielu parafiach w większości diecezji duszpasterstwo trzeźwości może poszczycić się już niemałymi sukcesami, na ogół jednak, jak stwierdzają dane statystyczne i codzienna obserwacja, daleko nam jeszcze do stanu, który zadowoliłby każdego Polaka, nieobojętnego na sprawy Narodu. Jedną z przyczyn, że tak wielu Polaków pije, wpadając też często w nałóg, jest ogromna ignorancja, nieznajomość osiągnięć współczesnej nauki, które jasno wykazują szkodliwość alkoholu dla zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego.

Alkohol wskutek swej m.in. wysokiej higroskopijności (pochłanianie wilgotności), denaturacji (odwadnianie, ścinanie) plazmy (białka) komórek organicznych uszkadza poszczególne narządy człowieka. Po prostu, nie ma takiego narządu w ciele ludzkim, którego alkohol nie mógłby zniszczyć. Jeśli jednak ktoś "sięgnie po rozum do głowy" i w porę zaprzestanie używania napojów alkoholowych, (w porę, to znaczy przed przekroczeniem swego progu biologicznego, witalnego - swej kondycji), wówczas te narządy mogą w znacznej mierze zregenerować się. Jeden tylko narząd raz zniszczony nie podlega regeneracji (odrodzeniu, odtworzeniu). Jest nim mózg, centralna część układu nerwowego (skupiająca ośrodki nerwowe, czuciowe i ruchowe, kierująca większością czynności życiowych organizmu), która jest podstawą anatomiczną naszego życia psychicznego (umysłowego i uczuciowego), organem, za pomocą którego dusza kieruje i kontroluje wszelkie ludzkie działania.

Dzięki współczesnym osiągnięciom naukowym wiadomo, że każdy człowiek przychodzi na świat z 12-14 miliardami komórek nerwowych, z czego ok. 9,2 mld przypada na mózg, reszta stanowi nerwy obwodowe. Warto pamiętać, że od drugiego roku życia organizm dziecka nie może już wyprodukować żadnej komórki tzw. kory mózgowej, chociaż zaczyna je ustawicznie tracić każdej doby, od kilkunastu początkowo do stu tysięcy, na przykład w sześćdziesiątym roku życia. Co więcej, prof. Kotchenreuter z kalifornijskiego uniwersytetu stwierdził, że "tylko jedno jedyne całkowite zamroczenie alkoholowe może zniszczyć raz na zawsze około dziesięciu milionów komórek mózgu".

Natomiast trzej lekarze z Chicago zbadali przy pomocy najnowocześniejszego urządzenia technicznego (tomografu), dostarczającego trójwymiarowych zdjęć, mózgi alkoholików. Serie tych zdjęć ukazały w mózgach tych ludzi otwory (ubytki) podobne do dziur w serze szwajcarskim.

Nawet w niewielkich stężeniach, rzędu kilku dziesiętnych promila (promil - tysięczna część; 1 kropla alkoholu na tysiąc kropli krwi) alkohol, będąc bardzo higroskopijnym, odbiera komórkom wodę, wysusza je, z powodu czego one zamierają. Na tym tle w mózgu dochodzi do nieodwracalnych zmian, w wyniku czego u człowieka występują różnorodne zaburzenia fizyczne i psychiczne. Następstwa tego ujawniają się u wszystkich ludzi bez wyjątku, jakkolwiek w rozmaitym czasie i w różnym stopniu nasilenia.

Czy można, w tym świetle, mówić o jakimś umiarkowanym, kulturalnym piciu? Od ilości wypijanych napojów alkoholowych zależy liczba zniszczonych bezpowrotnie komórek nerwowych kory mózgowej.

Nieznajomość współczesnych osiągnięć naukowych w omawianej dziedzinie, niepopularność ich, świadczy o dużym zaniedbaniu i jest brzemienną w skutki luką w wykształceniu, wychowaniu i przygotowaniu do życia.

W bieżącym roku mija akurat pięćdziesiąt lat, jak Episkopat Polski przez kardynała Aleksandra Kakowskiego wysunął hasło: "Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich". Hasło to powstało tylko w wyniku bogatego doświadczenia Kościoła oraz wielkiej jego zapobiegliwości o dobro i rozwój człowieka i Narodu. Do odrodzenia Polski potrzeba wielu abstynentów, ludzi, którzy wstrzymują się całkowicie od używania napojów alkoholowych. Dlatego też, przed pięciu laty, Episkopat Polski, nawiązując do tradycji pracy Kościoła w Polsce i w trosce o realizację życia w pełni ewangelicznego, zgodnie z nauką II Soboru Watykańskiego, zainicjował Ruch Trzeźwości im. św. Maksymiliana Kolbego.

Ruch Maksymiliański (bo i tak też bywa nazywany) wpływem swoim obejmuje szczególnie [88]dzieci i młodzież, ale znaleźć się w nim może i powinien każdy dorosły Polak, któremu pomyślność i odrodzenie Narodu leżą na sercu. Ruch istnieje przy każdej parafii. Podstawą Ruchu i jego elitą są właśnie abstynenci, którzy podobnie jak rycerze Niepokalanej (bo między jednymi i drugimi nie ma poważniejszych różnic) poczuwają się do obowiązku i odpowiedzialności za losy swego Narodu, który pragną "dźwignąć i uszczęśliwić, by nim cały świat zadziwić". - Z wiarą w Boga i pragnieniem dobra Ojczyzny, z wolą dozgonnej im służby - za przykładem i pod patronatem św. Maksymiliana Kolbego - tworzą nowe pokolenie odrodzonej Polski!


Kursy-rekolekcje Apostolstwa Trzeźwości

przygotowujące krzewicieli trzeźwości w ramach Ruchu im. św. Maksymiliana M. Kolbego odbędą się w roku 1987 w dniach: 5-9, 12-16, 19-23, 26-30 marca, 21-25 maja, 26-30 listopada, 3-7, 10-14, 17 -21 grudnia w Zakroczymiu. Zgłaszać się pod adresem: Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości, ul. Świerczewskiego 32, 05 -170 ZAKROCZYM; tel. 75-20-90 w. 208 (numer kierunkowy Warszawy).

[s. 88]