Przed kanonizacją bł. Maksymiliana Marii Kolbego

Ciesz się, Matko-Polsko!

Rozważanie na 6. niedzielę nowenny (12 IX)

Wielu szlachetnych synów zrodziła Matka-Polska. Kością z kości i krwią z jej krwi jest m.in. bł. Maksymilian Kolbe, kandydat na świętego. Historia zapisze go w złotej księdze narodu polskiego i przekaże pamięci potomnych, podobnie jak uczyniła to ze św. Wojciechem, biskupem i męczennikiem.

O. Maksymilian, wychowany przez rodziców w duchu patriotycznym, umiejętnie łączył w swoim życiu obowiązki zakonne i kapłańskie z obowiązkami wobec Ojczyzny. W czasie pokoju upowszechniał polską kulturę i oświatę, dostarczając do rąk Polek i Polaków tanią i zdrową prasę. Dzięki czytaniu "Rycerza Niepokalanej", "Małego Dziennika" i innych pism wydawanych w Niep9kalanowie wielu ludzi nie popadło we wtórny analfabetyzm, a w dodatku uodporniło się duchowo na ciężkie czasy okupacji.

Wybuch wojny wstrzymał religijną i oświatową działalność o. Maksymiliana. Mimo to w drugim roku okupacji Błogosławiony uzyskał zezwolenie na wydrukowanie jednego numeru "Rycerza Niepokalanej". "Pamiętam dobrze - wspomina jeden z polskich literatów - czym był ten jedyny numer «Rycerza» w ową ciężką zimę 1941 r., drugą zimę wojenną. (...) W potopie propagandy hitlerowskiej, w powodzi po polsku i po niemiecku pisanych «szmatławców» było to jedyne słowo polskie i choć nie mówiło, bo nie mogło, o tym, co nas otaczało, umiało samym swym tonem podnieść na duchu". W obliczu wojny i w czasie jej trwania niosły narodowi otuchę wszystkie inicjatywy o. Maksymiliana. Ogarnia nas wzruszeniem jego list do marszałka Polski Edwarda Śmigłego-Rydza, napisany 6 IV 1939 r. Oświadcza w nim bowiem, że 619 zakonników i 120 alumnów z Niepokalanowa postanowiło przez sześć tygodni odmówić sobie cukru, by w ten sposób zaoszczędzony grosz przekazać na potrzeby wojska polskiego.

Podczas okupacji wielu rannych i głodnych znalazło w Niepokalanowie oparcie i pociechę. Klasztor świadczył okolicznym mieszkańcom rozmaite usługi gospodarcze.

Patriotyzm o. Maksymiliana wyraził się w najwyższym, ofiarnym ukochaniu bliźniego. Swoje życie oddał w obozie oświęcimskim, ratując od śmierci głodowej współrodaka. Ten bliźni dziś jeszcze żyje i może potwierdzić patriotyczną postawę swojego wybawcy.

Dziennikarze stawiają nieraz pytanie: czy o. Maksymilian należał do podziemia, do ruchu oporu, do Armii Krajowej? Według naszego rozeznania jest to pytanie retoryczne. Od lat młodzieńczych o. Maksymilian bez reszty przystał na służbę Maryi, Królowej Polski, jako Jej wspaniały rycerz. Dla Niej żył, pracował i umarł.

Potomni stawiają pomniki bł. Maksymilianowi, wznoszą kościoły pod jego wezwaniem, nadają ulicom i placom jego imię. Wdzięcznym sercem przechowują pamięć o swoim wiernym i dzielnym Współrodaku.

Nie ma większej miłości

Rozważanie na 7. niedzielę nowenny (19 IX)

W osobistych notatkach z rekolekcji i medytacji o. Maksymilian pozostawił sporo złotych myśli dotyczących miłości. Oto przykładowo kilka jego sformułowań: "Miarą świętości jest miłość". "Miłość jest źródłem siły i stałości". "Wyrzuć z serca wszystko, abyś mógł ukochać jedynie Pana Boga". "Miłość nie liczy się z siłami, wierzy w niepodobne". "Miłość bez granic ku Temu, kto cię bez granic ukochał". Te cenne, mądre i trafne zdania stały się dla o. Maksymiliana programem życia.

Wielu biografów stawia sobie pytanie: jaką mocą dysponował ten człowiek, skoro potrafił stawić czoło wszystkim trudnościom i sięgał po rzeczy nie dające się wprost urzeczywistnić? Odpowiedź jest jedna: jedyną sprężyną działania, która w ruch wprawiła wszystkie jego wrodzone i nabyte dyspozycje, była miłość Boga i Niepokalanej. Nic więc dziwnego, że Ojciec Święty Paweł VI w homilii beatyfikacyjnej uznał miłość za istotne posłannictwo Błogosławionego: "Ten pokorny bohater pozostanie wśród największych jako znak widomy wartości i mocy moralnych, utajonych w umęczonych i sponiewieranych rzeszach. W ogromnym przedsionku śmierci zaświtało słowo życiodajne, słowo Jezusa, odsłaniającego tajemnicę niewinnego cierpienia: stań się okupem za braci, ofiarą całopalną, a ponad wszystko miłością. «Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto daje życie swoje za przyjaciół swoich... » W straszliwym obozie oświęcimskim o. Kolbe wypełnił ten nakaz miłości zbawczej w podwójnym sensie".

Miłość Boga i Niepokalanej, wyzwalały w o. Maksy!ł!½lianie ewangeliczną miłość bliźniego. "Bliźni - zapisał w notatkach - jest podobieństwem Bożym bardziej doskonałym od malowanych obrazów i rzeźbionych figur; jest on żywym obrazem. Zresztą, obrazy czcimy nie z powodu materii, z której są wykonane, ale z uwagi na podobieństwo do rzeczy, do osoby, którą one przedstawiają". "Miłość Pana Jezusa - przez miłość bratnią, aby On żył i królował we wszystkim". "Mało jest tych - ubolewał - co autentycznie kochają bliźniego, aż po śmierć krzyżową, jak Pan Jezus". O. Maksymilian znalazł się w gronie tych prawdziwie solidarnych z bliźnim. Swoją apostolską i charytatywną działaln0ść, zdumiewającą nas rozmachem, prowadził w tym właśnie celu. "Ja dla dusz tylko żyję" - zwięźle wyraził swego ducha w rozmowie z żoną japońskiego ministra Kawai. Miłość bliźniego przekroczyła u o. Maksymiliana granicę przeciętności i wtargnęła na pole heroizmu, który zawsze pociąga za sobą ogrom cierpienia. Uświadomił to sobie: "Znakiem miłości jest cierpienie".

Na ścianie bloku 11 w Auschwitz koledzy obozowi umieścili tablicę pamiątkową ze znamiennym napisem: "Człowiek - człowiekowi". W powszechnym odczuciu ten utarty zwrot ma wydźwięk wieloznaczny. Na terenie obozu koncentracyjnego jest on jednak jednoznaczny: wyraża podziw dla czynu o. Maksymiliana, który wybrał bunkier głodowy dla ratowania życia bliźniego. Wątpliwości nasuwają się jedynie tym, którzy nie wiedzą, co oznacza miłość.

Na zakończenie sięgnijmy po jeszcze jedną notatkę rekolekcyjną o. Maksymiliana: "Miłość nie zna granic". Z litery ł w słowie Miłość Błogosławiony wyprowadził krzyż, dominujący swoją poprzeczką nad całym wyrazem. W ten sposób lapidarnie ujął naukę Ewangelii o miłości, królowej cnót chrześcijańskich.

W Zagrodzie Niepokalanej

Rozważanie na 8. niedzielę nowenny (26 IX)

"Niepokalanów - bo przecież cały, bezgranicznie, wyłącznie poświęcony Niepokalanej, ze wszystkimi sercami bijącymi w obrębie płotu, ze wszystkimi maszynami, motorami, szkołami, nadziejami, troskami, kłopotami i długami, słowem: Jej to rzecz i własność" - tak krótko i zwięźle bł. Maksymilian Kolbe określił cel swej placówki. Pełni ona ten cel od pięćdziesięciu pięciu lat, tj. od 6 sierpnia 1927 r. O. Maksymilian z grupą współbraci franciszkańskich poświęcił wówczas małą figurkę Matki Bożej Niepokalanej, ustawioną na działce, jaką książę Jan Drucki-Lubecki ofiarował ze swego majątku w Teresinie. W ten sposób właścicielką całego terenu, na którym wyrosło to miasteczko zwane Zagrodą Niepokalanej lub Niepokalanowem, stała się Matka Boża. Figurka stoi do dziś jako znak przypominający początki klasztoru. Ofiarodawca terenu żyje na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Pragnie jednak, aby jego zwłoki złożone zostały na cmentarzu niepokalanowskim. Bracia franciszkańscy, naoczni świadkowie narodzin klasztoru, żyją w nim i pracują ofiarnie, niezmordowanie, od świtu do nocy. Wiek przyprószył siwizną ich włosy. Mimo to jak w kwiecie wieku cieszą się bliską kanonizacją Założyciela Niepokalanowa. Pragnąc postępować w myśl jego wskazówek, często rozważają jego pisma. "Jedno tylko staranie - napisał o. Maksymilian do współbraci zakonnych - w Niepokalanowie jest istotne: coraz bardziej stawać się co dzień Niepokalanej. Gdy to będzie, to już wszystko inne przyjdzie nam z Nią (...). O, jak bardzo pragnę wszczepić tę prawdę w serce każdego, kto oddycha powietrzem Niepokalanowa! Od tego bowiem zależy cały przyszły jego rozwój i zdolność oddziaływania".

Idąc więc za myślą bł. Maksymiliana, w Niepokalanowie powinno się pełnić jedynie wolę Niepokalanej, tj. żyć - jeśli tego Ona chce; pracować - jeśli tego Ona żąda; cierpieć - jeśli taka jest Jej wola; umrzeć - jeśli tak się Jej podoba.

Niepokalanów jest własnością Niepokalanej.

Pod Jej opieką przebył jedno półwiecze.

Czy przetrwa następne półwiecze, stulecie, millennium?

Nie wiadomo. To będzie zależało od Niej. Jeżeli Ona zażąda, aby jutro zakończył swoją działalność, musi ją doprowadzić do końca, stosownie do testamentu Założyciela. Ona zakreśli jego granice. Nie wolno Jej w tym przeszkadzać.

Był czas, że w opłotkach Niepokalanowa prowadziło życie wspólne przeszło siedmiuset zakonników, wraz z internistami. Dziś żyje tu dwustu z górą, zawsze według Jej uznania. Szerzą Jej cześć, stają się Jej narzędziami, Jej oddają swoją wolę. Tak niewiele, ale w tym mieści się wszystko.

Założyciel zarządzał klasztorem łącznie ponad sześć lat. Zawsze jednak przypominał, że gwardianem, czyli przełożonym, w Niepokalanowie jest Niepokalana. Wprawdzie urząd przełożonego powierzany jest co trzy lata jednemu z zakonników, ale władzę zwierzchnią dzierży Ona, Niepokalana.

Na cmentarzu niepokalanowskim znajdują się m.in. mogiły tych, co wraz z o. Maksymilianem kopali rowy pod pierwsze fundamenty klasztoru. Nie ma tam mogiły Założyciela. Jego spopielone szczątki w krematorium obozowym porwał wiatr i rozsiał po świecie. Z tego siewu powstały nowe Niepokalanowy, o których marzył za życia. Dziś patronuje im z Niepokalanowa niebieskiego.

Patron trudnego stulecia

Rozważanie na 9. niedzielę nowenny (3 X)

Ojciec Święty Jan Paweł II w przemówieniu, które wygłosił podczas pielgrzymki do grobu św. Franciszka w Asyżu w r. 1978, nazwał bł. Maksymiliana patronem trudnego stulecia: "Nie wolno zapomnieć, że właśnie z tego wspaniałego pnia duchowości chrześcijańskiej wyrósł bł. Maksymilian Kolbe, szczególny patron naszych trudnych czasów". Bliskoznacznych wyrazów użył także ks. kard. Stefan Wyszyński: "Aktualność o. Maksymiliana w tym się wyraża, że pokorny Czciciel Niepokalanej z mocą narzucił swoją dziecięcą pobożność maryjną całej niemal Polsce. Uczynił to wbrew wyniosłym i pysznym, którzy chcieli podziwiać Dzieweczkę z Nazaretu językiem doktorów zakonnych. Wiedział, że pychę bezpłodnych mędrców można zwalczyć tylko posłuszeństwem i pokorną uległością... upowszechniając swoją dziecięcą miłość ku Maryi, o. Kolbe stał się «głosem wołającego na puszczy» dla naszych czasów".

Nasze czasy, nasze stulecie! Jakże ciężko w nim o serce macierzyńskie, ojcowskie, bratnie, siostrzane; dobre, złote! "Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy - uwierzyli" (Rz 13,11). Oto świat, który należy odnowić od podstaw: z barbarzyńskiego uczynić go ludzkim, z ludzkiego - Bożym, tj. według Serca Bożego, pałającego miłością. Bł. Maksymilian przypomina dzisiejszemu światu, że "tylko miłość jest twórcza".

Stosowanie przemocy, gwałtu, okrucieństwa w celu zastraszenia, zniszczenia przeciwnika lub tego, kogo za przeciwnika się uznało, jest w naszym stuleciu rzeczą przerażającą. Bł. Maksymilian swoją postawą wskazuje pokoleniu Kainów, że za wszelką cenę, nawet za cenę własnego życia, należy ratować i bronić człowieka.

Nieszczęściem naszych czasów jest programowe szerzenie kłamstwa jako sposobu przekonywania do jakiejś idei. Jeśli fakty przeczą takiej idei, tym gorzej - o zgrozo! - dla faktów. Bł. Maksymilian był nieustraszonym bojownikiem prawdy. Jej poświęcił swój ostatni artykuł w "Rycerzu Niepokalanej". "Chociaż nie wszyscy miłują prawdę, to jednak tylko ona jedna może być podstawą trwałego szczęścia. Prawda jest jedna. Prawda jest potężna. Jedynie prawda może być i jest niezłomnym fundamentem szczęścia tak jednostek, jak i całej ludzkości". Tej prawdzie służył całe życie.

We współczesnym świecie nie brak ideałów, umiłowania wolności, pokoju, braterstwa, trzeźwości... Problem leży w jakże częstym wycofywaniu się z tych wartości. Nasz Patron jest tymczasem konsekwentny i logiczny, aż do końca wierny swojej idei.

Zamknijmy tę nowennę do bł. Maksymiliana jego własnymi słowami, jakie zapisał w duchowym notatniku podczas rozmyślania o patronach-świętych: "Święci są naszymi przyjaciółmi i pragną nam dopomagać. Odnosimy duży pożytek, gdy się do nich uciekamy, naśladujemy i obchodzimy ich święta".

Bł. Maksymilianie, bądź naszym przyjacielem i pomóż nam przemienić ten smutny czas w dni pokoju, prawdy, wolności i dobra.