Prośba

PANIE,
chcę mieć cierpliwość mej matki,
gdy uczyłem się chodzić;
i także Twój gniew i złość,
gdy wypędzałeś handlarzy ze świątyni.

Proszę Cię o łaskę radości - ucznia
wracającego do domu z dobrym świadectwem;
i również o dar łez żalu,
jaki miał święty Piotr, gdy spojrzałeś na niego.

Daj mi zadowolenie z wykonania dobrej roboty,
jakie ma lotnik po szczęśliwym wylądowaniu;
daj mi świadomość, że jestem sługą bliźnich
i czynię to, czego mnie nauczasz.

Obdarz mnie pewnością i nadzieją rolnika
rzucającego na jesieni ziarno w ziemię;
i spraw, abym samokrytycznie
umiał dojrzeć belkę w swoim oku.

Chciałbym mieć współczucie jak lekarz,
choć już nie może pomóc pacjentowi;
i daj mi mądrą siłę, abym odrzucił propozycję chleba
za cenę pokłonu wilkom w owczej skórze.

Żebym mógł czekać na lepszy dzień,
tak, jak czekam na list od przyjaciół;
i bym umiał rezygnować z podbijania świata,
troszcząc się jedynie o dobro mej duszy.

Błagam Cię o zdrowie i odwagę alpinisty;
który zdobywa szczyty, pokonawszy siebie;
oraz o umiejętność znoszenia bólu,
bo przez obumieranie droga prowadzi do Ciebie.

Naucz mnie sztuki i taktyki wygrywania życia
na miarę olimpijskiego medalisty;
daj mi poznać smutek i radość nocy Twych Narodzin,
pozwól uczestniczyć w porażce Krzyża i w sukcesie Zmartwychwstania.