W historii ludzkości wszędzie i zawsze występują związki małżeńskie i rodzinne. Tendencja do ich tworzenia nie słabnie i dzisiaj.
Młodzi ludzie znacznie częściej zawierają obecnie związek małżeński aniżeli w niedawnej jeszcze przeszłości. W roku 1910 co czwarta kobieta Królestwa Kongresowego w wieku 25-30 lat nie tworzyła własnej rodziny. Żyła przy rodzicach, rodzeństwie lub krewnych. W niepodległej Polsce, w 1931 roku, co piąta kobieta w wieku 30-39 lat pozostawała w stanie wolnym. Natomiast obecnie tylko co dziesiąta kobieta w tymże wieku nie tworzy własnej rodziny. Młodzież w wieku 14-25 lat, zapytywana na ten temat, niemal w stu procentach (dokładnie w 98%) oświadcza, że pragnie założyć własną rodzinę. I rzeczywiście, młodych małżeństw w Polsce mamy wyjątkowo dużo, najwięcej w dotychczasowej historii naszego społeczeństwa. Ich liczebny wzrost jest znacznie szybszy aniżeli przyrost naturalny. W latach od 1971 do 2000 roku ludność kraju ma wzrosnąć o około 6 milionów, czyli prawie 18 procent, liczba małżeństw o ponad trzy i pół miliona, czyli około 49 procent. Tak duża liczba młodych małżeństw stwarza dogodną sytuację dla kształtowania nowego wzoru życia małżeńsko-rodzinnego w społeczeństwie. I jaki on obecnie się ukształtuje, taki pozostanie na długie lata.
Jeżeli małżeństwo i rodzina są tak częstym faktem indywidualnym i społecznym, to może budzić się pytanie, dlaczego papież Jan Paweł II w wydanej 23 października 1983 roku "Karcie Praw Rodziny" ujmuje go w formę podstawowego uprawnienia człowieka? Dlaczego Ojciec Św[ięty] tak mocno dzisiaj akcentuje, że "każdy mężczyzna i każda kobieta po osiągnięciu odpowiedniego wieku do zawarcia małżeństwa i posiadający niezbędne do jego zawarcia zdolności ma prawo do pobrania się i założenia rodziny". Prawo to wydaje się oczywiste i powszechnie akceptowane, podobnie jak prawo do życia czy prawo do rozwoju. Gdyby więc rząd jakiegoś państwa zabronił swym obywatelom zawierania związku małżeńskiego choć na jakiś czas tylko, powszechnie by protestowano przeciwko takiemu zarządzeniu. Sprawa nie byłaby już jednak tak oczywista, gdyby ten zakaz odnosił się tylko do określonych grup, na przykład do osób psychicznie i fizycznie słabszych, a tym bardziej niedorozwiniętych lub moralnie wykolejonych. W tych przypadkach opinie podzieliłyby się. Niektórzy wychodząc z założenia, że tego typu jednostki nie gwarantują właściwych warunków do prawidłowego życia małżeńsko-rodzinnego i zrodzenia oraz wychowania dziecka, byliby skłonni przyznać państwu prawo do zabronienia im zawierania małżeństwa lub co najmniej posiadania potomstwa.
Papież przeciwstawia się tego typu poglądom. Uważa, że prawo do zawarcia związku małżeńskiego i założenia rodziny posiadają wszyscy, zarówno jednostki pod każdym względem zdrowe i wartościowe, jak też jednostki słabsze psycho-fizycznie i moralnie upadłe. Podobnie jak prawo do życia jest właściwością każdego człowieka i nie można go odmówić nawet najbardziej schorowanej oraz z punktu społecznego nieużytecznej jednostce.
Za takim stanowiskiem przemawiają dwie podstawowe racje:
1. Gdyby przyjąć, że prawo do zawarcia małżeństwa i utworzenia rodziny przysługuje tylko określonym jednostkom, wówczas powstają pytania: jakim i kto ma to określić. Natychmiast wkrada się więc niepewność, a za nią dowolność, a ta prowadzi już do nadużyć. Bo wyobraźmy sobie, że władzę do określania kto może zawierać związek małżeński i zakładać rodzinę, a kto nie, ma rząd [141]o poglądach rasistowskich i totalitarnych, wówczas wstępowanie w związki małżeńskie będzie ograniczał czy wręcz zakazywał osobom pogardzanej przez siebie rasy, ludziom chorym albo też o odmiennych poglądach politycznych czy ideologicznych - lub też będzie im zabraniał albo ograniczał posiadanie dzieci, by tą drogą osłabić lub zupełnie zniszczyć niepożądane przez siebie grupy społeczne.
2. Racja druga przemawiająca za powszechnym prawem do zawierania związku małżeńskiego i tworzenia rodziny wypływa z chrześcijańskiego rozumienia małżeństwa i rodziny. Papież obydwie formy życia ludzkiego widzi jako drogę życiową, która służy rozwojowi człowieka, prowadzi go ku coraz wyższym stopniom doskonałości, a ostatecznie ku samemu Bogu. Życie małżeńsko-rodzinne jest procesem, w czasie którego rozwijają się władze poznawcze i wolitywno-sensytywne, jego uzdolnienia, zamiłowania i umiejętności współdziałania z drugim człowiekiem. Życie małżeńsko-rodzinne tworzy klimat sprzyjający pełnemu rozwojowi człowieka i jego narodzinom. Tu rodzi się człowiek dwukrotnie: cieleśnie i duchowo. Narodziny cielesne trwają stosunkowo krótko, narodziny duchowe dokonują się w ciągu lat i są o wiele trudniejsze, wymagają większej troski, bardziej zróżnicowanego wysiłku.
Przez małżeństwo i rodzinę człowiek uczestniczy jednocześnie w akcie stwórczym Boga i w dziele odkupienia; rodzi się i doskonali, włącza się w świat życia i w życie Boże. A do jednego i drugiego każdy człowiek jest powołany, także ten najsłabszy pod względem psycho-fizycznym i ten upadły pod względem moralnym. Pozbawiając zatem kogokolwiek prawa do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny pozbawialibyśmy go jednocześnie swoistej szansy uczestniczenia w dziele stworzenia i odkupienia. A należy ją dać każdemu, choć nie każdy zechce z niej w pełni skorzystać.
Wprawdzie każdy posiada nieodbieralne mu prawo do zawarcia małżeństwa i utworzenia rodziny, ale chcąc je realizować winien mieć odpowiedni wiek i niezbędne po temu zdolności. Z określeniem warunku wieku nie ma większych trudności. Znając etapy fizjologicznego i psychicznego rozwoju człowieka oraz właściwości kultury, w jakiej żyje, można go stosunkowo dobrze sprecyzować. W Polsce dla kobiet wynosi on 18, dla mężczyzn 21 lat. Trudniej jest określić drugi warunek, od którego "Karta Praw Rodziny" uzależnia korzystanie z powszechnego prawa do małżeństwa i rodziny, a są nim niezbędne po temu zdolności. Sama "Karta" ich nie precyzuje. Pomocą jest tu lektura adhortacji apostolskiej Familiaris consortio. Z wykładu, jaki papież Jan Paweł II w niej [142]zawarł na temat małżeństwa i rodziny, można wnosić, że pod określeniem owych niezbędnych zdolności do życia małżeńsko-rodzinnego należy przede wszystkim rozumieć zdolność do życia z kimś drugim, predyspozycję do tworzenia z nim wspólnoty, dopełnionej potomstwem. I tylko wówczas mężczyzna i kobieta powinni realizować swoje prawo do małżeństwa i rodziny, jeżeli tę predyspozycję tak rozwiną, że będzie ona stwarzała realną możliwość rozwoju twórczego życia małżeńsko-rodzinnego, to znaczy, że życie to będzie dawało możliwość prawidłowych narodzin cielesnych i duchowych.
Na jednostkach i społeczeństwach spoczywa obowiązek doskonalenia owych niezbędnych zdolności do życia małżeńsko-rodzinnego. Można to osiągać przez poszerzanie wiedzy, wymianę doświadczeń i rozwijanie instytucji nastawionych na wspomaganie życia małżeńsko-rodzinnego.
Jeżeli ktoś ma prawo do czegoś, to ktoś inny ma obowiązek uszanowania tego prawa i umożliwienie wypełniania go, jeżeli to od niego zależy, i to w sposób ciągły, a nie tylko jednorazowy. O taką sytuację upomina się "Karta Praw Rodziny" kiedy mówi, że "ci, którzy zamierzają się pobrać i założyć rodzinę, mają prawo oczekiwać ze strony społeczeństwa zapewnienia im takich warunków moralnych, wychowawczych, społecznych i ekonomicznych, które pozwolą im z całą świadomością i odpowiedzialnością wykonywać prawo do małżeństwa". Postulat ten jest niezmiernie ważny dzisiaj, ponieważ nowoczesne państwo ma takie możliwości kierowania rozwojem warunków mieszkaniowych, zasiłków rodzinnych, produkcją artykułów codziennego użytku, służb sanitarnych, systemem lecznictwa i opieki społecznej, systemem szkolnictwa i systemem pracy, że życie małżeńsko-rodzinne może uczynić łatwiejszym lub trudniejszym. W przypadku, kiedy polityka społeczna państwa nie jest nastawiona na wspieranie małżeństwa i rodziny oraz na rozwój tegoż wsparcia, wówczas życie małżeńsko-rodzinne może stać się trudne do tego stopnia, że zamiast być drogą wzajemnego szczęścia i doskonalenia się osób, zamieni się w drogę umęczenia, otępienia i nieszczęścia. Może to mieć miejsce dzisiaj przy rozwiniętych aspiracjach umiarkowanej nawet wygody życia i jednoczesnym oczekiwaniu kilkanaście lat na własne mieszkanie, wożeniu dziecka do zapchanych żłobków i przedszkoli na drugi koniec miasta w zatłoczonych autobusach, wystawaniu godzinami w przychodniach lekarskich i sklepach z artykułami codziennego użytku.
Zadaniem władz publicznych jest też takie kształtowanie świadomości społecznej oraz prawa rodzinnego, by małżeństwo i rodzina cieszyły się należnym szacunkiem. "Karta Praw Rodziny" upomina się także o to, by ze związkami małżeńskimi, zawartymi w sposób właściwy; nie stawiano na równi związków nie usankcjonowanych ani prawem cywilnym ani religijnym. Traktowanie tak zwanych wolnych związków na równi ze związkami małżeńskimi prowadzi bowiem do obniżenia ważności i szacunku tych ostatnich w opinii społecznej, do osłabienia wierności małżeńskiej i trwałości rodziny. Ostatecznie wszystko to obraca się przeciwko samemu człowiekowi, stając się przeszkodą do prawidłowego przebiegu jego rozwoju.
"Karta Praw Rodziny" rozpoczynając się od ogólnego prawa każdego człowieka do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny w dalszych swych punktach domaga się odpowiednich warunków gwarantujących możliwie najpełniejszą jego realizację i formułuje je w prawa wzajemnie się uzupełniające.

