Bł. o. Maksymilian Kolbe mawiał za życia, że w Niepokalanowie niebieskim można więcej i skuteczniej pracować dla Niepokalanej niż na ziemi. Tu pracuje się tylko jedną ręką, gdyż drugą trzeba się trzymać Niepokalanej, by samemu nie upaść. W niebie obie ręce będą wolne do pracy. Czy Błogosławiony rzeczywiście czyni teraz więcej dla Niepokalanej?
Dziesięciolecie jego beatyfikacji daje podstawę do zastanowienia się nad tym pytaniem.
Skutki ofiary z życia o. Maksymiliana ujawniły się natychmiast po podjęciu przez niego decyzji pójścia na śmierć za innego człowieka. W Oświęcimiu i w innych obozach, do których dotarła ta niezwykła wiadomość, powiał inny wiatr. Wielu więźniów dźwignęło się z psychicznego załamania. Dla innych o. Kolbe stał się wzorem miłości bliźniego, dobroci, modlitwy, stawiania wyższych ideałów nawet ponad własne życie.
Jeszcze więcej ludzi skorzystało z jego poświęcenia po wojnie, gdy sława heroicznego czynu rozeszła się szeroko po świecie. Do Niepokalanowa napływają tysiące świadectw stwierdzających, że Męczennik oświęcimski pomaga w przeróżnych sytuacjach i trudnościach. Pomaga zwłaszcza w odzyskaniu wiary i gorliwości religijnej. W listach ludzi obok wyrazów wdzięczności dla o. Maksymiliana występują zawsze słowa uwielbienia i czci dla Niepokalanej i Jej Boskiego Syn a - Jezusa, a więc dokładnie to, co było pragnieniem i celem [32]działania o. Kolbego oraz założonego przez niego stowarzyszenia - Rycerstwa Niepokalanej (M.I.): "Zdobyć wszystkie dusze dla Jezusa przez Niepokalaną".
Do tego głównego i najważniejszego celu Błogosławiony dążył za życia przy pomocy wszelkich godziwych środków. To samo czyni i teraz na wiele różnych sposobów. Jednym z nich są łaski, które wyjednuje proszącym. Do samego polskiego Niepokalanowa napłynęło ponad 5 tys. podziękowań za otrzymane łaski.
Zakładanie osiedli maryjnych na wzór Niepokalanowa polskiego to inny sposób działania Błogosławionego. Planował on założyć takie osiedle w każdym kraju, ale zdążył to uczynić tylko u nas i w Japonii. Czego nie spełnił za życia, kontynuuje teraz. W rezultacie istnieje dzisiaj w świecie tych miasteczek około dziesięć. Poza wymienionymi krajami znajdują się one jeszcze w Anglii, w Brazylii, w Indiach, Korei, w Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Prawie każdy Niepokalanów usiłuje wydawać pismo poświęcone Niepokalanej. W sumie ukazuje się obecnie na świecie około 20 takich czasopism, pisanych w duchu M.I. Drukowane są w 12 językach: angielskim, flamandzkim, francuskim hiszpańskim, japońskim, koreańskim, łacińskim, maltańskim, polskim, portugalskim, włoskim oraz w afrykańskim języku bemba.
Bł. Maksymilian, gdzie tylko mógł, pisał i mówił o Niepokalanej oraz szerzył najdoskonalszą formę nabożeństwa całkowitego i bezwarunkowego oddania się na Jej własność. A gdy odszedł z ziemi, czynią to inni. W takim duchu działa założone przez Błogosławionego, wspomniane już, stowarzyszenie pod nazwą Rycerstwo Niepokalanej, liczące dzisiaj na całym świecie miliony członków. Nadto powstały żeńskie zgromadzenia (jedno zakonne - w Japonii, oraz trzy instytuty świeckie), które oparły swoje reguły na zasadach duchowych podawanych przez o. Maksymiliana. Na temat M.I. wydrukowano około 100 książek i broszur oraz ponad 1200 artykułów.
Widocznie podobały się Panu Bogu usiłowania o. Maksymiliana szerzenia czci Matki Jego umiłowanego Syna, skoro do sposobów dawniej szych dał mu możność stosowania nowych, przedtem niemożliwych. Oto przez wyniesienie na ołtarze Apostoła maryjnego może rozwijać się jego kult. A każda świątynia, każda książka, artykuł, dzieło sztuki powstające ku jego czci jest równocześnie uwielbieniem Maryi. Bo [33]chociaż jest to zasadniczo kult bł. Maksymiliana: to jednak Błogosławiony działa podobnie jak za swego życia. Gdziekolwiek zjawiał się, zaraz mówił o Niepokalanej. Tak i dziś, kto poznaje jego, dowiaduje się też i o niebieskiej Hetmance, której on służył. Po to też chyba Błogosławiony ściąga tysiące pielgrzymów do Niepokalanowa polskiego czy japońskiego. Warto podać tutaj kilka liczb, by sobie uświadomić, jak wiele okazji ma Błogosławiony do tego rodzaju pracy. Pod jego wezwaniem zbudowano w świecie około 90 kościołów i kaplic (33 poza Polską). Ukazało się około 300 wydań jego życiorysów w różnych językach świata. Napisano o nim ponad 3,5 tys. artykułów w prasie, więcej niż 100 utworów poetyckich, nakręcono kilka filmów, skomponowano wiele utworów muzycznych, opracowano dziesiątki audycji radiowych i telewizyjnych, stworzono dzieła plastyczne, wydano setki ulotek i nowenn. Na swego Patrona powołało go 27 instytutów i dzieł oraz zawodów w różnych krajach, jego imieniem nazwano szereg ulic i placów miejskich.
I oto mamy już odpowiedź na nasze pytanie: Błogosławiony rzeczywiście pracuje obiema rękami. A może trzeba to ująć inaczej, może głównym działającym jest sama Niepokalana, a on tylko narzędziem w Jej niepokalanych rękach, tak jak o to prosił, i Ona posługuje się tym narzędziem dowolnie, jak chce. Posłużyła się nim w Oświęcimiu, w bunkrze śmierci głodowej, a potem wyniosła go na ołtarze, aby stał się narzędziem jeszcze użyteczniejszym do przeprowadzenia planów Bożych.
Skuteczność pracy w sferze ducha jest niewymierna i nie można jej utożsamić z oznakami zewnętrznymi, chociaż obie te dziedziny pozostają w ścisłym związku ze sobą. Tu i ówdzie widać wyraźnie duchowe skutki wielkiej misji bł. Maksymiliana. Spróbujmy wskazać niektóre z nich w naszym narodzie.
Papież Jan Paweł II w orędziu skierowanym do nas mówi na temat trudnego i groźnego okresu naszych dziejów: "Symbolem tego przełomowego okresu jest zapewne postać bł. Maksymiliana Marii Kolbego, którego przed kilku laty wyniósł na ołtarze niezapomniany Ojciec [Święty] Paweł VI. I oto rzecz znamienna, po ludzku trudna do wytłumaczenia. Właśnie w tych ostatnich dziesięcioleciach Kościół w Polsce nabrał szczególnego znaczenia w wymiarach Kościoła powszechnego i w wymiarach chrześcijaństwa. Stał się również przedmiotem [34]wielkiego zainteresowania i uwagi (...). Kościół w Polsce nabrał nowego wyrazu, stał się Kościołem szczególnego świadectwa, na które zwrócone są oczy całego świata".
Niedawno zmarły ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, podkreślał wielokrotnie, że maryjna idea Błogosławionego była natchnieniem także dla jego duszpasterskiej działalności.
Prawdziwe oblicze naszego narodu ukazało się na wielką skalę w dniach wizyty Papieża w Ojczyźnie. Zdumiał się wtedy świat, gdyż nie spodziewano się tego, bo to było takie inne i nie pasujące do dzisiejszych społeczeństw; chciałoby się powiedzieć, że to było "nie z tego świata".
Trzeba tutaj przypomnieć, że tę wielką manifestację na placu Zwycięstwa w Warszawie i w innych miejscach poprzedziła inna, mniejsza co do liczby uczestników, ale równie żywa i gorąca, w bazylice Św[iętego] Piotra w Rzymie, w dniu beatyfikacji o. Maksymiliana Kolbego przed dziesięciu laty. W rzymskiej uroczystości wzięło udział tysiące rodaków z Kraju i emigracji. Mowa polska, śpiew rozentuzjazmowanych rzesz wypełnił Bazylikę i Rzym. Wszyscy przyznawaliśmy [35] się z radością do wiary świętej; szczyciliśmy się tym, że mamy Świętego. A dział o się to wtedy, gdy inni próbowali przechwalać się swoim ateizmem lub obojętnością wobec wiary.
Uroczystości beatyfikacyjne o. Maksymiliana Marii stały się dla niektórych niewierzących i obojętnych okazją do spotkania się z Bogiem, do przypomnienia sobie praktyk wiary dawno nieraz zaniedbanych.
I to, że jesteśmy tym, czym jesteśmy, że "jesteśmy nie z tego świata, choć na tym świecie", że stoczniowcy nasi i górnicy dekorują swoje warsztaty pracy obrazami Czarnej Madonny i portretami Papieża, że robotnicy oddają samych siebie Matce Bożej i z dumą noszą Jej znaki, wynika w dużej mierze z pracy bł. Maksymiliana Kolbego, tej pracy, którą wykonał jedną ręką, gdy był z nami na ziemi, i w jeszcze większym stopniu tej wykonywanej obecnie obiema już rękami tam, w niebie.
Uprzejmie prosimy Czytelników o powiadamianie nas o łaskach otrzymywanych za wstawiennictwem bł. Maksymiliana Kolbego. Podkreślamy, że interesują nas szczególnie łaski otrzymane za wyłącznym wstawiennictwem bł. Maksymiliana, bo tylko takie przypadki mogą się przyczynić do przyśpieszenia kanonizacji Błogosławionego. Łaski bowiem otrzymywane po modlitwach, w których wzywa się pośrednictwa bł. Maksymiliana i innych świętych czy Najświętszej Panny Maryi, nie mogą być przypisywane wstawiennictwu samego tylko o. Maksymiliana. W procesie zaś kanonizacyjnym liczą się jedynie te łaski, co do których nie ma wątpliwości, że je wyjednał dany błogosławiony, w tym wypadku o. Maksymilian Kolbe. Nie znaczy to bynajmniej, że zabrania się wzywania wstawiennictwa innych świętych.

