Zgromadzenie S[ióstr] Służebnic Jezusa w Eucharystii zostało założone przez sługę Bożego abpa Jerzego Matulewicza na dawnych Kresach Wschodnich w roku 1923. Kolebką zgromadzenia było małe miasteczko Druja, położone nad samą granicą łotewską w diecezji wileńskiej.
Nowo powstałe zgromadzenie żeńskie, o duchowości eucharystycznej, miało, w myśl Ojca Założyciela, pomagać duchowieństwu przez szeroko pojętą działalność wychowawczą, dobroczynną i ekumeniczną, ze szczególnym uwzględnieniem życia sakramentalnego, zwłaszcza eucharystycznego, w odrodzeniu życia religijnego na tamtych zaniedbanych terenach. Niemniej Założyciel, w przygotowanych dla zgromadzenia konstytucjach, zaleca rozwijać tego rodzaju działalność w każdym kraju i wśród każdej narodowości, w zależności od aktualnych potrzeb Kościoła i na prośbę jego ordynariuszy.
Do II wojny światowej zgromadzenie obejmowało tą pracą tylko Kresy Wschodnie. Po wojnie krąg działalności rozszerzył się na inne tereny Polski oraz na Bliski i Daleki W schód. Pracę na niektórych z tych terenów można traktować jako pewnego rodzaju działalność misyjną. Niebawem nadarzyła się okazja rozszerzenia działalności na inny kontynent.
Na zebraniu wyższych przełożonych w Częstochowie dnia 23 kwietnia 1975 roku ks. bp Bronisław Dąbrowski, sekretarz Episkopatu, w imieniu śp. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, zwrócił się z prośbą o utworzenie grupy polskich sióstr misjonarek do pracy charytatywnej w Libii. Było to bowiem życzeniem Ojca Św. Pawła VI, który obiecał premierowi libijskiemu pomoc katolickich zakonnic w tym niedawno wyzwolonym spod panowania włoskiego kraju. Zgromadzenie postanowiło wyjść naprzeciw życzeniom Kościoła i włożyć swój skromny wkład w to dzieło, wysyłając trzy siostry i dołączając je do 24-osobowej grupy polskich zakonnic.
Cel i zadania naszego tam pobytu wyznaczyły same okoliczności, w jakich zostałyśmy zaproszone. Libia zwróciła się o pomoc do Watykanu, ponieważ po rewolucji szpitale zostały bez opieki sióstr. Kościół natomiast, obiecując pomoc, prosił o umożliwienie mu pracy duszpasterskiej wśród przebywających tam chrześcijan i o wpuszczenie do Libii księży katolickich. Ponieważ zaś wśród chrześcijan, przeważnie cudzoziemców, znajduje się kilkunastotysięczna grupa Polaków przyjeżdżających tam do pracy, zaistniała potrzeba wysłania polskich księży, jak również sióstr. Obecnie, po sześciu nieomal latach, znajduje się w Libii 30 polskich sióstr i pięciu księży.
Charakter naszej pracy jest niejako dwutorowy: pomoc dla gospodarzy kraju i pomoc dla rodaków, jak i w ogóle dla chrześcijan.
Pomoc miejscowej ludności realizujemy przez to, że zostałyśmy zatrudnione jako pielęgniarki w miejskim szpitalu w El Beidzie, dawnej stolicy królewskiej. Obecnie stolicą kraju jest Trypolis. Siostry na poszczególnych oddziałach szpitala spełniają różne funkcje, lecz zasadniczo są niejako duchami opiekuńczymi i czuwają nad organizacją pracy i nad chorymi. Ostatnio władze szpitala starają się wdrażać w te obowiązki własny personel, lecz nie jest on dostatecznie przygotowany i w dalszym ciągu pomoc sióstr jest niezbędna. Siostry mają wiele okazji wyrażania bezinteresownej, chrześcijańskiej miłości, traktującej wszystkich jednakowo, niezależnie od rasy, zamożności czy wyznania. Mają okazję uczyć tubylców podstawowych cnót obyczajowych, jak pracowitosc1, sumiennosc1, odpowiedzialności, porządku, higieny, których tu bardzo brak. Ważnym zadaniem sióstr jest ukazywanie właściwego stosunku do kobiety ze strony mężczyzn, by nie była traktowana jak niewolnica. Przez szpital przewijają się ludzie ze wszystkich nieomal kontynentów, o różnej narodowości, kulturze i wyznaniu. Jest to dobra okazja do wzajemnego poznania się i współżycia. Chociaż nie wolno bezpośrednio nauczać Ewangelii słowem, lecz czynem i przykładem mogą siostry świadczyć o Chrystusie. Samo nawet nasze przebywanie w kra[56]ju muzułmańskim, gdzie dawniej kwitło chrześcijaństwo, już jest swego rodzaju misją.
Dzięki pracy sióstr mogą nasi kapłani angażować się jako kapelani i otaczać opieką duszpasterską chrześcijan. Docierają więc z posługą kapłańską do licznie rozrzuconych skupisk wyznawców Chrystusa po całym kraju. Staraniom też sióstr należy zawdzięczać i to, że w terenie przybyło nieco więcej miejsc kultu. W całej Libii znajdują się bowiem tylko trzy czynne kościoły katolickie. Siostry utrzymują miejsca kultu, dbają o szaty i naczynia liturgiczne, pomagają w urządzaniu nabożeństw, służą - zwłaszcza rodakom - lekturą religijną, informują o wszystkim. Mimo trudności językowych również chrześcijanie innych narodowości na widok siostry ujawniają, kim Są i pytają o miejsca kultu i nabożeństwa. Oprócz Mszy św. w języku polskim, włoskim, angielskim, francuskim i częściowo arabskim, kaplice sióstr Są wykorzystywane przez protestantów i anglikanów. Święta Bożego Narodzenia łączą nas wszystkich. Siostry Są co roku zapraszane przez wspólnotę chrześcijańską pakistańską na godzinę biblijną i coś w rodzaju jasełek. Natomiast protestanci biorą udział w pasterce i naszych kolędach. Wspólne łamanie się opłatkiem na pasterce weszło już w zwyczaj w naszych kaplicach.
Ostatnio bardzo pięknie rozwija się duszpasterstwo wśród Filipińczyków, których przybywa tu coraz więcej. Są przeważnie katolikami. Trzeba podziwiać młodych mężczyzn i dziewczęta, gdy z zapałem przygotowują pieśni, czytania, psalmy i przy akompaniamencie gitary śpiewają w swym ojczystym języku. Dziewczętom trzeba nieść pomoc moralną i materialną także, gdyż z powodu odmiennego stosunku tubylców do niewiast, a zwłaszcza do cudzoziemek, są one narażone na wielkie trudności.
Działalność apostolska ma tutaj jak i wszędzie swoje blaski i cienie. Do tych drugich należy to, że w tym kraju jedynym przypomnieniem chrześcijaństwa Są ruiny dawnych bazylik i duży krzyż na cmentarzu wojennym w Tobruku. Brak jest również nawróceń. Poza tym monotonia pracy w szpitalu, odmienność kultury, trudności językowe nie Są łatwe do przezwyciężenia i przełamania. Pociechą i zachętą jest myśl, że dzięki ukrytej pracy sióstr i kapłanów Kościół może pozyskać wielu sympatyków, a lody, dzielące obie religie od wieków, zostaną przełamane i w ten sposób rozszerzy się zasięg królestwa Bożego na ziemi. Przyśpieszyć to może Matka Boża. Akurat w święto Matki Bożej Miłosierdzia, 16 listopada 1981 roku, jeden z księży kapelanów przywiózł do naszej kaplicy od sióstr włoskich figurę Matki Bożej wędrującej po Libii. Przywieziono ją z Włoch, aby za pośrednictwem Matki Bożej muzułmanie zbliżyli się do Chrystusa. U nas zostanie przez cztery tygodnie i będzie naszą pomocą, światłem i prawdziwą Matką Miłosierdzia. Bardzo milą dla nas niespodzianką była wiadomość, że figurę poświęcił sam Ojciec Św. Jan Paweł II, nasz ukochany Pielgrzym.
Za wszystko Bogu niech będą dzięki! Słowa naszego Założyciela: Wszystko dla Chrystusa i przez Chrystusa, stanowiące hasło zgromadzenia, siostry pragną w nieudolny może sposób zrealizować na dalekiej afrykańskiej ziemi i pokornie proszą o modlitewne wsparcie!
