Polskie oblicza Chrystusa

Romuald Traugutt | W 120 rocznicę Powstania Styczniowego

...pytałem jednej gałązki rozmarynu
jednego białego orła
jednego o Traugucie wspomnienia
Orzeszkowej piszącej Gloria victis
za co szło się wtedy do więzienia

ks. J. Twardowski, "Pytałem"

"Nie na podboje i nie na łupy idziemy, ale po odbiór wydzieranego nam dobra Boskiego. Dobrem Boskim - cnota ludzka, cnoty nie ma bez wolności. Jeżeli wygramy, wygraną naszą będzie zbawienie duszy narodu, jego czci i jego doczesnego szczęścia; jeżeli przegramy, rzeką krwi przez nas przelanej inni zapłyną do wolności. Z nadzieją czy przeciw nadziei, ale z prawdą i z Bogiem! My z prawdą i ze sprawiedliwością, więc z Bogiem. W tym nasza moc. My z Bogiem". Powyższe słowa wypowiedział Romuald Traugutt w chwili przystąpienia do Powstania, gdy przyjmował nominację na dowódcę powstańców poleskich. Służył narodowej sprawie przez 11 miesięcy, w tym 6 miesięcy jako dyktator, aż do męczeńskiej śmierci na szubienicy.

* * *

Romuald Traugutt urodził się 16 stycznia 1826 r. w Szostakowie na obrzeżach Puszczy Białowieskiej. Od najmłodszych lat wychowywała go babka, Justyna Błocka, kobieta głęboko religijna (matka od- umarła go, gdy miał 2 lata). Ona wszczepiła wnukowi nadprzyrodzony system wartości, czystość intencji i szlachetność w działaniu.

Jako niemajętny szlachcic zdecydował się Traugutt na karierę wojskową w armii carskiej - walczył w kampanii węgierskiej i krymskiej - i w stopniu podpułkownika podał się do dymisji, by osiąść na Polesiu. Ożenił się w r. 1852 z Anną Pikiel, córką warszawskiego jubilera, z którą miał cztery córki. Anna była protestantką, ale pod wpływem duchowości Romualda z własnej woli przeszła na katolicyzm. Ten fakt zanotował Traugutt w swoim dzienniku: "Moja Anna została katoliczką na własne żądanie jeszcze 2 października 1851 i później corocznie dzień ten był dla niej dniem szczególnego szczęścia i radości, w którym dziękowała Bogu za Jego niewypowiedziane dobrodziejstwo...".

Tragedia dotknęła Traugutta w r. 1859; zmarły dwie córki, żona i babka. W dzienniku późniejszego dyktatora Powstania czytamy: "Boże miłosierny, bądź im miłościwi Daj im wieczne odpoczywanie w chwale Twej świętej, a mnie wspieraj, abym razem z nimi zasłużył sobie wielbić Ciebie, Ojcze nasz najdroższy, po wszystkie wieki".

Sam chciał wstąpić do seminarium duchownego, ale za radą spowiednika i w trosce o pozostałe córki, pół roku przed wybuchem Powstania, ożenił się z Antoniną Kościuszkówną, wnuczką Naczelnika. Był przykładnym mężem i ojcem, zapobiegliwym ziemianinem i stroskanym obywatelem. Córka Anna Juszkiewiczowa zachowała w pamięci obraz ojca z tamtego spokojnego okresu: "Tatuś, ponieważ kościół był daleko, urządził na górze, w jednym z pokoików gościnnych, coś w rodzaju kaplicy. Był tam obraz Matki Bożej, świece, ołtarzyk. Co wieczór zbierał tam całą rodzinę i służbę na wspólny pacierz. Również w niedzielę, gdy nie można było jechać do kościoła, tatuś gromadził wszystkich domowników i czytał Mszę świętą... W maju zbierał wszystkich na majowe nabożeństwo, które sam czytał z książki. Pamiętam, jak nas dzieci brał na kolana i sam uczył katechizmu i historii świętej".

Był przeciwnikiem Powstania i nie wierzył w jego sukces, dlatego przez pierwsze miesiące stoi z boku. Wreszcie w maju 1863 r. pod wpływem kobryńskiej szlachty przyjmuje dowództwo oddziału powstańczego; Rząd Narodowy mianuje go pułkownikiem polskim. Na czele powstańczej partii odniósł kilka efektownych zwycięstw (m.in. na grobli pod Horkami), by pod Kołodnem 13 lipca zostać doszczętnie rozbitym. Chory i wymizerowany melduje się w Warszawie Rządowi Narodowemu. Mianowany generałem, na polecenie Rządu odbywa podróż na Zachód, gdzie naocznie przekonał się o iluzji oczekiwania na interwencję tamtejszych państw w sprawie polskiej. Wrócił do ogarniętego Powstaniem kraju i w sytuacji głębokiego kryzysu zdecydował się, on - dawny przeciwnik walki - na osobiste dowodzenie w imieniu Rządu Narodowego. Ogłosił się dyktatorem.

Dyktatura Traugutta już moralną być musiała, jak moralną i głęboko moralną, niesłychanie z Niebem złączona była dusza tego człowieka, jego cała istota w swej duchowej treści i kształcie. (...) W rozmowach z Trauguttem buchała od niego gorąca i rozrzewniająca mistyka, w której Bóg, Polska, wiara w duszach ludzkich, konieczność zmartwychwstania spływały w jedno wielkie słońce, dziś chmurami zakryte, ale rzeczywiste... Nadzwyczajna pobożność tego kościuszkowskiego, jeżeli nie wyższego jeszcze uczuciowością serca, życie ascetyczne, wyzbycie się wszelkiego egoizmu, gotowość pójścia na ofiarę, niejako rzucenie się już w stos ofiarny nadały indywidualności mistyka charakter jakby świętego... W tej czarnej pieczarze, jaką była ówczesna Warszawa (1863), taka świętość, skoncentrowana w jednej osobie, była jakby nadziemskim zjawiskiem. Bywał u mnie w październiku i listopadzie (1863) Traugutt i wrażenie z niego, z jego uświęcenia i poświęcenia zostało mi do dziś dnia, jakby dar z niebios. Człowiek niezmiernie czysty, ideolog niedościgły, święta postać w tym ciężkim zawodzie ideologii, której usługiwaliśmy wszyscy, a on przed innymi i nieraz za wszystkich.

Pod nazwiskiem Michała Czarneckiego z ul. Smolnej w Warszawie kierował przez kilka miesięcy Powstaniem. Dokumenty powstańcze i polityczna korespondencja sygnowana przez niego nasycona jest treściami religijnymi, co widać choćby w liście do gen. Hauke-Bosaka, głównego dowódcy liniowego: "W naszym dotychczasowym położeniu często nie można wielu rzeczy zrobić, jak się rozumie i jak potrzeba; w takich razach robić, co tylko można, a z resztą spuszczać się na Boga. Szczerej pracy i poczciwym chęciom, prędzej czy później Bóg zawsze dopomoże i pobłogosławi... Często On nie daje tym, których kocha, wszystkich potrzebnych do roboty środków, właśnie dlatego, aby nie zapomnieli tym, że co się dobrego robi, od Niego pochodzi i aby sobie samym tego nie przypisywali...".

Zagrożony aresztowaniem nie opuszcza swego posterunku. W nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 r. został ujęty i osadzony na Pawiaku. Milczy i nawet tortury siepaczy Tuchołki nie są w stanie go złamać. Dopiero zdrada A. Goldmana, C. Morawskiego i K. Przybylskiego powoduje, że składa zeznanie, ale tylko dotyczące jego osoby. W czasie konfrontacji z Cezarym Moraw[26]skim Traugutt wspaniałomyślnie i po chrześcijańsku przebaczył swemu oskarżycielowi, gdy ten upadł przed nim na kolana i błagał go o przebaczenie. Podniósł go z kolan i pocałowawszy w czoło, powiedział: "...niech tak Bóg przebaczy, jak ja ci przebaczam".

Przed śledczymi Traugutt złożył obszerne zeznanie, w którym wyraził swoje ideały i swoje wyznanie wiary: "...skoro Bóg podzielił ludzkość na narody, dając każdemu z nich pewne odrębne cechy, każdy więc naród ma równe prawo do swojego istnienia jako niezależna jednostka rozwiązująca z zupełną swobodą tę myśl, którą Stwórca w jej łonie złożył. Stąd następstwa, że nie należy ludziom działać niezgodnie z zamiarami Boga, a jeżeli zechcą to robić, ich trudy i wysiłki zawsze muszą się udaremnić, zostawiając po sobie tylko pamiątkę wielkich cierpień i nieszczęść wszelkiego rodzaju. Celem zaś jedynym i rzeczywistym powstania naszego jest odzyskanie niepodległości i ustalenie w kraju naszym porządku opartego na miłości chrześcijańskiej, na poszanowaniu prawa i wszelkiej sprawiedliwości, udzielając obywatelom należnej swobody... Idea narodowości jest tak potężna i czyni tak wielkie postępy w Europie, że nic jej nie pokona".

Dzień poprzedzający egzekucję spędził Traugutt na modlitwie. 5 sierpnia 1864 r. około godziny 8 na szubienicach na stokach cytadeli wraz z powstańczym dyktatorem zawiśli: Rafał Krajewski, Roman Żuliński, Józef Toczyski i Jan Jeziorański. W urzędowym protokole zanotowano: "Traugutt w ostatniej chwili złożył ręce i podniósł oczy ku niebu. Tak z podniesioną głową, pozostał na stryczku jeszcze wówczas, gdy po skonstatowanej śmierci trójkątna przepaska została mu z oczu zdjęta".

Ciała pięciu męczenników za sprawę narodową pochowano w ścisłej tajemnicy w fosie cytadeli, zalewając zwłoki wapnem, by szybciej się rozłożyły. Miejsce uważane za grób Traugutta i towarzyszy - drewniany krzyż i kamienna tablica-w parku jego imienia przy ul. Zakroczymskiej jest prawdopodobnie miejscem symbolicznym.

W dniu stracenia spowiednicy więźniów odprawili pięć Mszy żałobnych w kościele kapucynów przy ul. Miodowej w Warszawie. O. Serafin, spowiednik Traugutta, przejęty duchowością wodza Powstania, jeżeli stawał przed kolejnymi skazańcami, za wzór "męża prawdziwie świętego" dawał im Romualda Traugutta, żołnierza umęczonej Polski i sprawy Boga.

Grafika do art. Polskie oblicza...

[Fot. s. 26] Krzyż w miejscu stracenia Romualda Traugutta opodal cytadeli w Warszawie.