Czcigodna Sługa Boża Celina Borzęcka
Dnia 11 lutego 1982 r. Stolica Apostolska wydała dekret o heroiczności cnót Celiny Borzęckiej, założycielki zgromadzenia sióstr zmartwychwstania Pańskiego. Od tej chwili przysługuje jej tytuł czcigodnej Sługi Bożej.
Wiek XIX był dla narodu polskiego wiekiem klęski politycznej. Ciężko było też i pod względem religijnym. Zaborcy usiłowali podkopać wiarę narodu. Różnymi sposobami ograniczali rozwój Kościoła. Wystarczy wspomnieć pruski Kulturkampf, austriacki józefinizm oraz carskie rządy Mikołaja I i jego następców likwidujących siłą Unię oraz zgromadzenia zakonne. Zaborcy orientowali się, że naród polski ostoję swej jedności i mocy duchowej znajduje właśnie w wierze. Do obrony zagrożonych wartości oraz do niesienia pomocy Kościołowi i narodowi polskiemu w zachowaniu tożsamości i wolności przystąpiły m.in. Celina i Jadwiga Borzęckie - matka i córka.
Matka - Celina Chludzińska, urodzona 29 X 1833 r. w Antowilu na Białorusi z polskiej rodziny ziemiańskiej, pragnęła od najmłodszych lat oddać się Bogu na wyłączną służbę w klasztorze. Będąc jednak posłuszną woli rodziców oraz orzeczeniu spowiednika, złożyła ofiarę ze swych pragnień i poślubiła w 1853 r. Józefa Borzęckiego z okolic Grodna. Męża kochała i była całkowicie oddana rodzinie. Przez 21 lat pełniła obowią2ki żony, matki i pani domu_. Wychowywała czworo dzieci, z których dwoje zmarło wcześnie. Przez pięć lato-przeniósłszy się na ten czas do Wiednia - pielęgnowała z największą miłością sparaliżowanego męża, który umarł w 1874 roku.
Powróciła do kraju i miała zamiar pozostać tu na stałe, jednak na skutek donosu, że pozwala córkom uczyć dworskie i wiejskie dzieci języka polskiego oraz historii Polski, a nadto i sama się w to angażuje, musiała opuścić Polskę.
Dokąd się udać?
Wybrała Rzym. Dlaczego? Wiedeń, który dobrze znała, mógł przepoić umysł i serca [47]córek niemiecką kulturą. Paryż nie wydał się roztropnej matce bezpieczny dla kilkunastoletnich (12 i 18) panienek. Rzym zaś to ojczyzna dla każdego, kto w swojej żyć nie może, bo w Rzymie Piotr, bo w Rzymie Kościół, Matka wszystkich ludzi.
Przyczyną takiego wyboru było może też dochodzące coraz bardziej do głosu pragnienie lat dziewczęcych, by wstąpić do klasztoru? Wyjawiła je umierającemu mężowi, a on pochwalił te zamiary.
Na razie musi jednak spełnić do końca swe obowiązki względem córek. Zajmuje się ich kształceniem oraz wprowadzaniem w świat. Starsza wychodzi za mąż za Józefa Hallera z Kielecczyzny; młodsza postanawia wstąpić do klasztoru.
W Rzymie matka i córka pozostały od początku pod duchowym kierownictwem generała zmartwychwstańców, ojca Piotra Semenenki. Semenenko zorientował się od pierwszej chwili, że Bóg przysłał mu w Celinie przyszłą założycielkę żeńskiego zgromadzenia zmartwychwstania Pańskiego. Przekonany był również, że i Jadwiga posiadała powołanie do życia zakonnego. Czekał jednak cierpliwie na decyzję obu. Najpierw zdecydowała się Celina. Zdawała sobie sprawę, że na swe 47-letnie barki przyjmowała ciężar ponad siły. Liczyła na córkę. I rzeczywiście, Jadwiga w dniu Zwiastowania Pańskiego 1881 roku zdecydowała się na współpracę z matką.
Duchowość zmartwychwstańska zafascynowała obie Borzęckie; obie urzekła wizja pracy dla Polski tak w kraju jak i na emigracji; obie pragnęły stać się uwielbieniem majestatu łaski Bożej na drodze wskazanej im przez Opatrzność.
Życie wspólne pierwszych zmartwychwstanek rozpoczęło się w wigilię Bożego Narodzenia 1882 r. w Rzymie, w gmachu Kolegium Polskiego.
Celina napotkała wiele trudności, upokorzeń i sprzeciwów tak ze strony rodziny i znajomych, jak też niektórych zmartwychwstańców i dostojników Kościoła. Ojciec Semenenko również miewał chwile wahań i kilkakrotnie proponował małemu gronu zmartwychwstanek przyłączyć się do istniejących już zgromadzeń. Potem znów wracał do myśli o niezależnym zgromadzeniu. Celina cierpiała z tego powodu, poddawała się posłusznie zarządzeniom kierownika, jednak była przekonana, że Bóg chce, aby narodziło się w Kościele nowe zgromadzenie". Będziemy zmartwychwstankami, albo będziemy niczym" - powtarzała z mocą i dodawała: "Im trudniej, tym lepiej, bo z ręki Jezusa. Wszystko mija, a wszelkie trudniejsze przejścia okażą się dobrem naszym. Więc odwagi i służmy Panu z weselem!"
Strasznym ciosem dla niej była śmierć świątobliwego ojca Piotra Semenenki. Nieomal wszyscy usiłowali namówić ją, by porzuciła pług, do którego przyłożyła rękę i nie marnowała własnego zdrowia oraz życia wspaniale zapowiadającej się córki. Celina cierpiała. Zachowała jednak spokój. Modliła się: "Mój Jezu... daj, aby Jadwini wiara i miłość nie zachwiały się! Daj wytrwać na ciężkiej, skalistej drodze!"
Wiara Celiny zwyciężyła. Kardynał Parocchi, zachwycony Regułą Ośmiu Błogosławieństw, podkreślił jej aktualność ze względu na nie praktykowaną wówczas przez zakonnice pracę w parafiach i pozwolił na otwarcie szkoły dla ubogich dziewcząt.
Dnia 6 stycznia 1891 roku Celina wraz z córką złożyła śluby wieczyste. Zaczęły rosnąć domy i placówki zmartwychwstańskie we Włoszech, Polsce, Bułgarii i Ameryce. Celina nie uchylała się od żadnej pracy. Pierwszeństwo jednak dawała zawsze działalności wśród emigracji polskiej. Ojczyzna zajmowała w jej sercu naczelne miejsce. Miłość do niej wszczepiała też w dusze sióstr. Bolała nad tym, że nie mogła zakładać zmartwychwstańskich gniazd w rodzinnych stronach, zwłaszcza że idea ekumeniczna i misyjna jest wyjątkowo bliska jej sercu.
Założycielka była nieprzeciętną przełożoną i wychowawczynią. Posiadała dar poznawania ludzi, trafiania do nich i stwarzania takich warunków, w których łaska [48]mogła działać swobodnie. Kochała siostry i odnosiła się do nich z wielkim szacunkiem. Przeżywała ich trudności, pomagała modlitwą, radą i umartwieniem.
Swą troską starała się objąć wszystkie potrzeby ludzkie. W szczególny jednak sposób troszczyła się o biedaków, chorych oraz o kapłanów pozostających w trudnych warunkach.
Do pomocy w głoszeniu radosnej nowiny o Zmartwychwstaniu powołuje tzw. Apostołki Zmartwychwstania (dawniej: Siostry Zjednoczone), które będąc osobami stanu wolnego, albo mężatkami, żyją według reguły zatwierdzonej dla nich przez Kościół.
Dnia 17 września 1906 roku, w Kętach, umiera niespodziewanie m. Jadwiga. Odeszła umiłowana córka, człowiek, który dźwigał ciężar odpowiedzialności za powstające dzieło, wzór zakonnicy skupionej, pogodnej, mądrej i dzielnej, osoba, która z uwagi na starzejącą się Fundatorkę miała stanąć na czele młodej społeczności.
Straszny ten cios nie załamuje Celiny. Ze zdumiewającą energią zabiera się do pracy.
Niestrudzenie wizytuje domy w Europie i Ameryce, kładzie ogromny nacisk na formację nowych szeregów zmartwychwstańskich i w 1910 roku zwołuje pierwszą kapitułę generalną. Zostaje na niej wybrana jednogłośnie dożywotnią przełożoną generalną, gdyż siostrom zależy na tym, by prowadziła je do końca swoich dni.
W październiku 1913 roku Celina wybiera się do Rzymu. Niedawno była w Częstochowie i tam zapytana, czy ma jakieś życzenie, odpowiedziała: "Świętymi bądźcie". Podzieliła się też kiedyś myślą, że "gdy dusza dojdzie do tego, że już pragnie krzyża, wówczas jednoczy się z Bogiem zupełnie, jest gotowa i odchodzi".
Siostry zorientowały się, że ich matka wkrótce odejdzie do wieczności, bo Chrystus stał się już Panem całej jej istoty. Jakoż istotnie wkrótce dotarła wiadomość, że matka zachorowała w Krakowie. Chora była spokojna, pogodna, rozmodlona, świadoma, że odchodzi. Zapytana, czy pragnie - coś zlecić siostrom, odpowiedziała słowami Chrystusa z Wieczernika: "Aby były jedno". Tuż przed śmiercią wyrzekła: "Jestem zupełnie spokojna". A gdy nie mogła już mówić; napisała na kartce: "Moje cierpienia - Ofiaruję Bogu... błogosławię... w Bogu na zawsze szczęście".
Zakończyła życie w niedzielę 26 X 1913 roku. Spoczywa w krypcie domu nowicjackiego w Kętach przy ulicy Rajskiej 4.
Opinia świętości czcigodnej Sługi Bożej Celiny Borzęckiej utwierdza się coraz bardziej w Polsce i za granicami. Przyczyniają się do tego liczne łaski otrzymywane za jej wstawiennictwem, a nawet cudowne uzdrowienia.
Dekret o heroiczności cnót Sługi Bożej podkreśla, że "w sposobie życia Celiny bardzo wyraźnie występuje podobieństwo pomiędzy jej świętością a zaleceniami Świętego Ekumenicznego Soboru Watykańskiego II, gdyż Sługa Boża stała się wspaniałym przykładem, naprawdę zasługującym na uwagę wszystkich wiernych, ponieważ w każdym stanie swojego życia: jako niewiasta, matka rodziny, wdowa, zakonnica i fundatorka zgromadzenia zakonnego zawsze gorliwie dążyła do doskonałości chrześcijańskiej". Dlatego modlą się do niej dzieci i dziewczęta - pięknie bowiem przeżyła ten okres swojego życia. Modlą się żony i matki, gdyż jest dla nich wzorem troskliwej małżonki i mądrej wychowawczyni dzieci, które uważała nie za swoją własność lecz Boga. Modlą się wdowy, wszak znała ból po stracie ukochanego męża oraz trud wychowywania dzieci bez niego.
Rzekł Jezus: "Niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie tak, jak chcesz!"
Mt 15,28 [s. 48]

