Pokój, wolność i sprawiedliwość

Przedmurze chrześcijaństwa

Dzisiejszej Polski obywatelem nie jestem, tylko: trochę przeszłej i dużo-przyszłej.

Cyprian Kamil Norwid

Dziedzictwo przeszłości nie tylko ma budzić zachwyt nad własną historią lub skłaniać do jej przeklinania, ale jest zobowiązaniem do twórczej przemiany tych wartości, jakie otrzymaliśmy w spadku po przodkach, oraz dopełnianiem ich o nowe ideały na miarę naszych wyobrażeń i możliwości. Takie spojrzenie na narodową kulturę pozwala dzisiejszemu człowiekowi wyjść poza doczesność i wąsko pojętą materialność (aby "mieć") i kształtować - często nie bez narażania się - przyszłe wartości (aby "być") w imię dobra wspólnego.

Chociaż nie skończysz, ciągle rób,
Ciebie - nie dzieło - porwie grób,
A choć dla czynów krótko nas,
Czas wszystko kończy, bo ma czas.

N. N.

By jednak przyszłość budować odpowiedzialnie, trzeba wiedzieć, na jakim fundamencie kładzie-się nowe wartości..., bo przywołując znów Norwida - "przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek dalej". Nasze "dziś cokolwiek dalej" czyli jutro (przyszłość) zależy od tego, jak daleko potrafimy obejrzeć się do tyłu i co w przeszłości tej zdołamy dojrzeć. Polacy w ciągu długich wieków swej historii osłaniali Zachód przed podbojami tatarskimi i tureckimi. Jednocześnie ziemiom polskim zagrażało ogromne niebezpieczeństwo ze strony usadowionego na północy Zakonu Krzyżackiego. Ze zmagań z Zakonem na przełomie XIV i XV w. bierze początek polska doktryna wobec innowierców i państw chrześcijańskich.

Po raz pierwszy z nową koncepcją wystąpił na forum międzynarodowym biskup poznański Andrzej Laskarz w 1412 r. Nie godzi się - twierdzi - wobec kogokolwiek używać "w nawracaniu miecza tego świata tam, gdzie właściwy jest tylko oręż niebieski, słowo Boże". Tym samym uważał, że poganie są braćmi, wobec których obowiązują również zasady ewangeliczne.

Tę tezę rozwinął pełniej znakomity prawnik i rektor wszechnicy krakowskiej Paweł Włodkowic na soborze w Konstancji (1414-1418). Odwołał się do racji moralnych w stosunkach międzynarodowych i głosił wolność religijną Podstawą współżycia wewnętrznego r międzynarodowego winna być wzajemna tolerancja i pokój. Określał on przy tym zasadność suwerenności państwowej oraz istotę wojny sprawiedliwej w przeciwieństwie do niesprawiedliwej, często skrywaną pod płaszczem obrony pokoju i wiary...

Od czasu soboru w Konstancji nie zabraknie już głosu Polski na arenie dyplomatycznej i będzie on niemałej wagi.

Polska doktryna współżycia międzynarodowego miała niemały wpływ na kształt tolerancyjnego modelu, wielonarodowej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej. "Wolni z wolnymi, równi z równymi" zawarli ugodę, która zaowocowała na długo potęgą mocarstwa europejskiego. Unia Lubelska z 1569 r. rozsławiła nas jako przykład zgodnego współżycia wielu narodów i tolerancji wyznaniowej, a jednocześnie kraj znany był z pobożności.

Jeżeli ówczesna Polska zyskała miano "państwa bez stosów" to dlatego, że przedstawiciele różnych religii potrafili wzajemnie zagwarantować sobie swobodę wyboru reli[203]gii i nienarzucanie wiary przemocą (konfederacja warszawska z 1573 r.), co dotyczyło nie tylko sfery wyznaniowej, ale i politycznej. Tolerancja rzutowała na wiele dziedzin, jak choćby wolność słowa i zgromadzeń w najszerszym znaczeniu. Postępowa myśl polityczna owocowała ładem wewnętrznym.

W polityce zagranicznej odbijała się praktyka wewnętrzna. Hołd pruski w 1525 r. był pierwszą umową między katolickim królem a protestanckim księciem, podobnie było z uznaniem lenna Kurlandii w 1561 r. "Czyste ręce" Rzeczypospolitej pozwalały dyplomacji polskiej skutecznie interweniować na dworach obcych na rzecz dysydentów religijnych czy mniejszości wyznaniowych, zwłaszcza katolików. Uratowano w ten sposób życie wielu skazańcom w Anglii. Król Władysław IV starał się być mediatorem stron w wojnie trzydziestoletniej (Niemcy). Prof. J. Tazbir ocenia ten okres tak: "Rzeczpospolita nie tylko nie rozpalała stosów u siebie, ale starała się je gasić w innych krajach Europy".

Trwałym wkładem polskiej myśli była koncepcja Andrzeja Frycza Modrzewskiego (dzieło O naprawie Rzeczypospolitej tłumaczone było na kilka języków); zapoczątkowało m.in. określenie agresji i definicję agresora oraz upowszechniło pojęcie wojny sprawiedliwej "dla pomszczenia lub odwetowania krzywd, które inaczej nie mogą być nagrodzone".

[205]

W 1585 r. Piotr Grabowski wzmocnił tezy Frycza przez wysunięcie idei utworzenia organizacji międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Miała to być liga europejska dla obrony przed inwazją turecką. Później jeszcze król emigrant Stanisław Leszczyński ogłosił projekt organizacji międzynarodowej pod patronatem Francji. U kresu Rzeczypospolitej Kajetan Skrzetuski rzucił myśl utworzenia ligi międzynarodowej, gwarantującej integralność terytorialną państw-członków.

Z upadkiem Polski głos jej na arenie międzynarodowej słabnie, choć długo fascynowano się Konstytucją 3 Maja, uznaną za "łagodną rewolucję". Sąsiedzi nie pozwolili, by została wcielona w życie, ale dla wielu była ona gigantycznym dziełem we wschodniej, despotycznej Europie.

Została jednak tylko idea, wypisana na kontrepoletach legionistów: "Ludzie wolni są braćmi", oraz wiara - niezbyta przez pokolenia - że "co nam obca moc wydarła, szablą odbierzemy". Szablę i karabin wspierał wysiłek intelektualistów; idee politycznej współpracy państw europejskich rozwijali ludzie miary księcia Adama Czartoryskiego, filozofa Wojciecha Jastrzębowskiego (rzucił myśl rozbrojenia militarnego państw europejskich i gwarancje pokojowe przy pomocy międzynarodowych sił zbrojnych) czy prof. Stefan Suszczyński. Najgłębiej w świadomość polską zapadły słowa Adama Mickiewicza ze Składu zasad czyli symbolu politycznego Polski, gdzie głosił chrześcijańską solidarność narodów i federację ludów pod moralnym przywództwem cierpiącej niewolę Polski. "Narody wtenczas tylko wzrastają i o tyle mają prawo do _życia, o ile wysługują się całemu rodzajowi ludzkiemu. (...) Wszystko, co nasze jest, ojczyzny jest; wszystko, co naszej ojczyzny jest, wolnych ludów jest".

Kiedy w 1918 r. Polska "wybuchła", jej moralna siła zaowocowała na arenie międzynarodowej w ciągu skąpego dwudziestolecia niepodległego bytu jako ważki podmiot wielkiej polityki. Polskim wkładem była idea prometejska, w Europie środkowej mająca przybrać kształt federacji międzymorskiej. Większą uwagę zwróciła na siebie koncepcja rozbrojenia moralnego. We wrześniu 1931 r. rząd Rzeczypospolitej wystosował do sekretarza generalnego Ligi Narodów memorandum, w którym prezentował ideę rozbrojenia jako czynnik wychowujący do pokoju i mobilizujący społeczeństwa państw do moralnych gwarancji bezpieczeństwa międzynarodowego powersalskiej Europy. Później powracano do tych treści na forum dyplomatycznym; chodziło o obiektywne przestrzeganie ducha zawartych traktatów i zobowiązań międzynarodowych oraz o rozwijanie różnych form współpracy między narodami a także o wyrzeczenie się we wzajemnych stosunkach nienawiści i przemocy. Ta polska inicjatywa doprowadziła do powołania Komitetu Rozbrojenia Moralnego, lecz potęgująca się agresywność totalitaryzmu położyła jemu kres.

Niedawno powrócono do tej koncepcji rzucając hasło "wychowania dla pokoju".

Głęboko w naszą świadomość i serca zapada każde słowo papieża Jana Pawła II, że możemy mówić o jego aktywności jako o naszej narodowej, rodzimej, polskiej inicjatywie. Pielgrzym pokoju wszędzie dobija się, "ażeby w życiu społecznym i międzynarodowym wszyscy ludzie w każdym narodzie i państwie, w każdym ustroju i systemie politycznym cieszyli się rzeczywistą pełnią praw". Nie przypadkiem jedną z pierwszych wypraw misyjnych podjął do Organizacji Narodów Zjednoczonych, by z tamtejszej najwyższej współczesnej trybuny dyplomatycznej rzucić całemu światu swój apel i wołanie.

Społeczeństwo polskie ongiś upadając zdobyło się na akt 3 Maja, dziś - pamiętne doświadczeń minionych pokoleń - pragnie równie ufnie patrzeć w swoje jutro, bo nie ono jest "wilkiem tego świata", choć ładu i pokoju nie dane mu zażywać. Ale też tak doświadczony naród wie, że pokój bez wolności i sprawiedliwości pozostaje martwym słowem.

Grafika do art. Pokój, wolność...

[Fot. s. 204] Matko sprawiedliwości i miłości społecznej - módl się za nami.