Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja

Jan Paweł II w Warszawie, 16-17 VII 1983

Do starożytnego Rzymu, stolicy olbrzymiego imperium, zbliżał się św. Piotr, apostoł, pierwszy namiestnik Jezusa Chrystusa. Cóż zamierzał on przynieść temu miastu szarpanemu nienawiścią, pogrążonemu w zbrodni, rozwiązłości, wiarołomstwie, zdradzie, krzywdzie, niesprawiedliwości, bałwochwalstwie? Przyniósł ze sobą rzecz niezwykłą: Dobrą Nowinę. Samolubnym, żądnym krwawych widowisk, wołającym tylko o chleb i zabawę mieszkańcom opowiadał o tym, co widział i słyszał, a co później spisane zostało w Ewangeliach. Możemy je otworzyć i czytać.

Piotr głosił dzieje Chrystusa Pana. Opiewał Jego ubożuchne narodzenie, opowiadał o mędrcach ze Wschodu, co za gwiazdą przyszli, o Herodzie usiłującym zamordować Dziecię, o cudzie w Kanie Galilejskiej, o uzdrawianiu chorych, odpuszczaniu grzechów, wskrzeszaniu umarłych i o zdradzie Judasza. Nie przemilczał przy tym własnego zaprzaństwa, owszem, podkreślił je mocniej niż inni apostołowie. Dodał jednak, że Chrystus nie tylko wybaczył mu tę chwilę niewierności, ale więcej - uczynił go swoim zastępcą i dał klucze do królestwa niebieskiego. Będąc naocznym świadkiem mówił o okrutnej męce i śmierci Jezusa, o Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Przytaczał słowa swojego Mistrza z Nazaretu o miłości bliźniego, o jednym Ojcu w niebie, o prześladowaniu.

Nie lękajcie się, gdy będą was prześladować i na śmierć prowadzić. Uczynią wam tak, bo nie jest uczeń nad mistrza. Przeciwnie, radujcie się i weselcie, gdyż wasza nagroda jest wielka. Wpajał ideę, że bez Chrystusa nie ma pokoju i zbawienia - On jest drogą, prawdą i życiem.

Pogański Rzym nie chciał przyjąć tej nauki. Miotał się jak zwierz w potrzasku. Na miłość i przebaczenie pierwszych chrześcijan odpowiadał torturami i prześladowaniami. Tępił ich ogniem i żelazem, rzucał na pożarcie dzikim zwierzętom, krzyżował... Okazało się niebawem, że przepowiadanie Piotra to nie złowroga doktryna, ale zdrowotny plaster na schorzenia starego Rzymu. Zaniechano więc prześladowań, a na pogańskich świątyniach zatknięto krzyż Chrystusowy.

Czy Jan Paweł II - Piotr naszych czasów - mógł mówić inaczej? Przekonajmy się sami, śledząc uważnie jego słowa wygłoszone w Warszawie.

Na lotnisku Okęcie

Przybywam do Ojczyzny... Przybywam na Jasną Górę... Tymi słowami Ojciec Święty Jan Paweł II określił, skoro tylko stanął na ziemi polskiej, cel swojej drugiej pielgrzymki do Ojczyzny.

Samolot papieski, Boeing 727 "Città di Urbi no", wylądował na lotnisku Okęcie w Warszawie dokładnie o godz. 17:05, w dniu 16 czerwca 1983 r. Po przemówieniu powitalnym przewodniczącego Rady Państwa głos zabrał Prymas Polski. "Uważamy, że ponowny przyjazd Ojca Świętego - powiedział ks. kard. Józef Glemp - jest zwycięstwem wiary i zawierzenia całego Narodu. Na tę silną wiarę składają się: wstawiennictwo św. Maksymiliana Marii Kolbego, jasnogórskie przeżywanie obecności Maryi od sześciu wieków wśród nas oraz łaski Jubileuszu Odkupienia. Za wiarą religijną idzie zaufanie ku człowiekowi".

Wreszcie przemówił Namiestnik Chrystusowy, pochodzący z kraju nadwiślańskiego.

Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja

Serdecznie dziękuję Panu Profesorowi, Przewodniczącemu Rady Państwa, za słowa powitania, wypowiedziane imieniem władz państwowych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Serdecznie dziękuję Księdzu Prymasowi za słowa wypowiedziane imieniem Episkopatu i całego Kościoła w Polsce.

W swoim piśmie zapraszającym Pan Przewodniczący był łaskaw nawiązać do pożegnania w Krakowie w czerwcu 1979 roku - przy zakończeniu poprzednich moich odwiedzin w Ojczyźnie - oraz do słów Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Już wówczas zmarły Ksiądz Prymas zapraszał mnie do ponownego nawiedzenia Polski w związku z jubileuszem 600-lecia obecności Bogarodzicy w Jej jasnogórskim wizerunku.

Osobiście zawsze uważałem, że nawiedzenie Ojczyzny w tej historycznej okoliczności jest nie tylko wewnętrzną potrzebą mego serca, ale także i moją szczególną powinnością jako biskupa Rzymu. Uważam, iż powinienem być z mymi Rodakami w tym wzniosłym - a zarazem trudnym momencie dziejów Ojczyzny.

[260]

Przybywam więc i od pierwszych słów wyrażam podziękowanie za zaproszenie zarówno Władz Państwowych, jak i Episkopatu, które mi tę obecność umożliwiają.

Przybywam do Ojczyzny. Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi: ojczystej ziemi.

Idąc za wzorem Pawła VI, czynię tak na początku każdej wizyty duszpasterskiej, przez cześć dla samego Stwórcy oraz dla synów i córek ziemi, do której przybywam.

Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki, albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską.

Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.

Przybywam na Jasną Górę. Na Jasną Górę chodzi się w pielgrzymce. I dlatego też pielgrzymką mają się stać wszystkie te dni, które dane mi będzie spędzić na ojczystej ziemi.

W związku z jubileuszem miliony ludzi w Polsce pielgrzymują na Jasną Górę. Pragnę być jednym z nich. Pragnę wspólnie z nimi modlić się, spełniać posługę słowa Bożego i Eucharystii. Wspólnie z nimi rozważać wielkie sprawy Boże (por. Dz 2,11)... i sprawy ludzkie, i sprawy polskie.

Proszę, ażeby szczególnie blisko mnie raczyli być ci, którzy cierpią. Proszę o to w imię słów Chrystusa: "Byłem chory, a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie" (Mt 25,36). Ja sam nie mogę odwiedzić wszystkich chorych, uwięzionych, cierpiących, ale proszę ich, aby duchem byli blisko mnie, aby mnie wspomagali tak, jak czynią zawsze. Otrzymuję wiele listów, które o tym świadczą, zwłaszcza w ostatnim okresie.

Szlak mojej jasnogórskiej pielgrzymki przebiega wedle ustalonego programu. Program ten jest szeroki, a mimo to uboższy niż liczba zaproszeń.

Pragnę więc - zanim przybędę tam, gdzie program mnie poprowadzi - od razu powiedzieć, że przybywam do całej mojej Ojczyzny, do wszystkich Polaków, od Północy ku Południowi i od Wschodu na Zachód. Proszę więc, abyście przyjęli moją obecność również tam, gdzie nie prowadzi szlak mojej pielgrzymki, gdzie nie jest mi dane przybyć tym razem. Wszystkim, którzy zechcą wspólnie ze mną modlić się i pielgrzymować duchem i sercem, będę serdecznie wdzięczny.

Pocałunek ojczystej ziemi porównałem do ucałowania rąk matczynych.

Niech on będzie również pocałunkiem pokoju dla Wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób zechcą się znaleźć w tej wielkiej pielgrzymiej wspólnocie Papieża-Polaka.

Pax vobis! Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!

Grafika do art. Na lotnisku Okęcie

[Fot. s. 259] Przemówienie powitalne na lotnisku Okęcie | Fot. Interpress.