Pokój sercom i sumieniom

Słowo "pokój" słyszymy ostatnio bardzo często. O pokój się walczy, pokój się zabezpiecza, pragnie się pokoju, miłuje się pokój itp. Jednocześnie niewielu ludzi wie, czym jest naprawdę pokój. Czy tylko stanem bez wojny? Wyżej wymienione zabiegi "pokojowe" wydają się nieraz zmierzać do pokoju cmentarnego, gdzie wszyscy są całkowicie uspokojeni. Panuje w tej dziedzinie wielkie neczy pomieszanie i dewaluacja wielkiej wartości, jaką jest rzeczywisty pokój. W okresie Bożego Narodzenia często słyszymy o tym, że Pan Jezus przyniósł pokój na ziemię - "pokój niesie ludziom wszem". W Kazaniu na Górze Chrystus powie, że "błogosławieni są ci, którzy wprowadzają pokój". Błogosławieni, tzn. szczęśliwi. Nazwani zost[a]ną (czyli będą) synami Bożymi (Mt 5,9).

Czym jest pokój? Jest darem Boga. Wpisując w sumienia ludzi zasady moralne, Bóg ustalił pewien porządek dotyczący poszanowania życia i osoby bliźniego, oparty na miłości samego Boga. Mamy miłować Boga i bliźniego oraz siebie samego. Bóg obdarowuje pokojem, ale urzeczywistnia pokój człowiek - wykonując Boże przykazanie. Każde naruszenie przykazania miłości jest grzechem. Mówimy wówczas o nie-pokoju sumienia ludzkiego. Tak więc grzech jest podstawowym zaprzeczeniem pokoju. Warto o tym przypomnieć w czasie, gdy pojęcie grzechu uległo także dewaluacji. Nie ma prawdziwego pokoju tam, gdzie jest jakiekolwiek zło, zwłaszcza to, które się zamazuje, fałszuje. Człowiek, który naprawdę chce miłować Boga, musi miłować najpierw samego siebie, a potem bliźniego. Ten, kto siebie nie miłuje, nie jest w stanie miłować drugich. Własne dobro zawsze jest związane z dobrem drugich - a to wszystko ze względu na Boga. Na tej płaszczyźnie można jedynie rozważać problem pokoju. Wszelkie inne rozwiązania będą tylko sztuczne i nietrwałe. Mamy dziś na to dowody aż nadto wyraziste. Kto ma czyste sumienie, jest wyciszony wewnętrznie - ten rozsiewa wokół siebie atmosferę spokoju i to ma wpływ na coraz szersze środowiska, do międzynarodowego włącznie.

Pokój można realizować, wprowadzając w życie cztery podstawowe wartości, na których, jakby na filarach, wspiera się gmach pokoju.

Prawda. Nie może być pokoju tam, gdzie nie ma prawdy lub gdzie prawda jest przeinaczana i przemilczana. Dotyczy to kontaktów między osobami, stosunków wewnątrz środowiska rodzinnego, społecznego, a także międzynarodowego. Jesteśmy uwrażliwieni na prawdę lub fałsz. Kłamstwa wywołują gniew, a nawet nienawiść, czasem także poczucie bezsilności - co prowadzi w prostej linii do agresji. Prawda jest więc warunkiem pokoju.

Wolność. W roku 1981 Ojciec Święty wydał Orędzie na Światowy Dzień Pokoju, zatytułowane: "Chcesz służyć sprawie pokoju - szanuj wolność!" Omawia w nim różne zagrożenia wolności wśród ludzi, a tym samym zagrożenia pokoju. Wymienia między innymi: ograniczenia wolności państw i narodów w ramach tzw. bloków, ograniczenia wolności grup społecznych lub osób w ramach państwa ze strony jednostek lub elit sprawujących władzę, ograniczenia wolności wynikające z anarchii grup politycznych. Niebezpieczeństwo dla pokoju wynika też nieraz z niejasno lub błędnie rozumianej wolności. Chodzi tu o terroryzm albo egoizm grupowy, czy indywidualny. Tam, gdzie wolność jest właściwie urzeczywistniana, tam jest pokój. Wolność jako filar pokoju przypomina Jan Paweł II również z okazji tegorocznego Dnia Pokoju, dając mu hasło: "Wolni we wzywaniu Boga, by żyć pokojem".

Sprawiedliwość. Oznacza ona oddawanie każdemu, co mu się słusznie należy. Nie można sprawiedliwości rozumieć jako automatycznego rozdzielania "po równo". Zapłacić należy stosownie do wysiłku włożonego, ale także należy zabezpieczyć byt człowiekowi niesprawnemu, który w ogóle nie pracuje, bo nie może. Sąd powinien wymierzać sprawiedliwość stosownie do okoliczno[12]ści przestępstwa. Z problemem sprawiedliwości wiąże się sprawa rewolucji. Chrześcijanin pamięta, że droga do sprawiedliwości wiedzie poprzez przemianę wewnętrzną społeczeństw. W społeczeństwach żyjących według zasad moralnych wychowują się moralni rządzący. I odwrotnie - w narodzie zdeprawowanym nie pojawi się albo nie będzie miał możliwości działania nawet święty. Poza tym gwałtowne przewroty powodują zmiany powierzchowne, sztuczne, a także powiększają nienawiść zwyciężonych wobec zwycięzców - co prowadzi do następnych gwałtów. I tak bez końca. Koło się zamyka. Niecierpliwym należy przypomnieć, jak postępował Pan Jezus. Mamy urzeczywistniać dobro na ziemi, ale wiemy, że nie od nas zależy jego całkowite wprowadzenie. Może przyjdzie cierpieć, a nawet umrzeć? Radykalizm ewangeliczny widzimy w Chrystusowym "Kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój... Kto chce zachować życie, straci je, a kto straci życie z mojego powodu, odzyska je..." (Mt 16,24-25).

Miłość. Bez miłości nie ma wolności, prawdy i sprawiedliwości. Wolność bez miłości, to anarchia i zniszczenie osoby i społeczeństw. Prawda mówiona bez miłości jest agresją i szerzeniem nienawiści. Sprawiedliwość bez miłości jest często okrucieństwem. Wyżej mówiliśmy o tym. Brakiem miłości jest gwałt. Ale takim samym brakiem miłości jest bierność wobec kłamstwa, niewoli i niesprawiedliwości. Szczególnie groźną postacią bierności moralnej jest tzw. pacyfizm. Każe on zajmować postawę "świętego spokoju" lub spokoju za wszelką cenę. Tym samym zamazuje rzeczywistość, niweluje wrażliwość na zło, które odtąd może się plenić bez przeszkód i w konsekwencji doprowadza do całkowitego zniewolenia człowieka. A niewolnik, gdy się przebudzi jego świadomość, widzi tylko jedno wyjście - nóż w plecy krzywdzicielowi. Dlatego jest bardzo ważną rzeczą przyglądać się Chrystusowi, który był przeciwieństwem pacyfisty. Chciał pokoju prawdziwego, a nie pozornego. Przykładów na szkodliwość pacyfizmu możemy znaleźć wiele nawet w życiu codziennym. Na przykład mąż ustępujący przez wiele lat dla "świętego spokoju" żonie w sprawach ważnych, wreszcie wybuchnie, ale wybuch ten często łączy się z ostatecznym rozbiciem małżeństwa. Chrześcijaninowi nie wolno nigdy zajmować postawy pacyfistycznej. Chrześcijanin idzie trzecią drogą - drogą miłości, która nie ma nic wspólnego z rewolucją ani pacyfizmem. Jest to zarazem jedyna droga, jaką ludzkość musi kroczyć, aby żyć.

Nawet ludzie nie wyznający wiary chrześcijańskiej mają w sumieniach wpisane prawo Boże, którego zachowanie prowadzi do pokoju.