Z homilii Papieża Jana Pawła II z 22 V 1982
Pokój jest obowiązkiem, bowiem każdy mieszkaniec ziemi, bez względu na to, z jakiego wywodzi się kraju, jakim językiem nauczył się wyrażać swe myśli i uczucia, jakie credo polityczne i religijne kieruje nim w życiu, zawsze należy do tej jedynej rodziny "rodzaju ludzkiego", którą już starożytny mędrzec uważał za infinita societas - społeczność bez granic - quam conciliavit ipsa natura (por. Cycero De amic., 5).
Jakże mógłby nie być o tym przekonany człowiek wierzący, który w każdym swym bliźnim rozpoznaje obraz Tego, "który z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkał całą powierzchnię ziemi" (Dz 17,26). I jeśli bunt, który miał miejsce u początków, wprowadził pomiędzy ludzi smutne podziały i okrutne walki, z których utkana jest historia, to człowiek wierzący wie, że Syn samego Boga zstąpił z bezmiaru swej wieczności, ażeby "przywrócić jedność rodziny ludzkiej rozproszonej przez grzech" i stworzyć nowy lud, "złączony więzią miłości Trójcy Przenajświętszej" (por. Prefacja VIII na niedziele zwykłe).
Dlatego Pan Jezus, kiedy gotował się na Mękę, mógł skierować do Ojca tę przejmującą modlitwę: "aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie" (J 17,21), sugerując przez to, że zachodzi pewne podobieństwo pomiędzy jednością Osób Boskich, a jednością ludzi, złączonych w miłości i prawdzie. Dlatego też w owym momencie mógł przyrzec: "Pokój mój daję wam. Nie tak jak świat daje, Ja wam daję". Pokój jest darem Chrystusa, darem, który dla nas chrześcijan staje się zadaniem.
Pokój więc jest obowiązkiem, lecz również - pokój jest możliwy. Czyż na zachowanie go nie pozwala ów dar szczególny, dany człowiekowi, dar, dzięki któremu człowiek postawiony jest ponad całym nierozumnym stworzeniem i nazwany słusznie "królem stworzenia"? Darem tym jest rozumność, to jest zdolność rozróżniania pomiędzy dobrem a złem, to jest zdolność poznania własnych praw i jednocześnie także praw drugiego, a więc i powinności wobec innych; zdolność kierowania własnego życia ku słusznym miarom, zdolność naprawiania błędów, jeżeli przydarzy się je popełnić.
Odwołanie się do rozumu czyni z człowieka istotę cywilizowaną, której możliwości rozwiązywania konfliktów z bliźnimi nie sprowadzają się wyłącznie do używania siły, lecz pozwalają szukać i znajdować owo rozwiązanie w dialogu, we wspólnym rozpatrzeniu sprzecznych interesów i w rokowaniach.
Po tej linii podążała myśl wielkiego Augustyna, kiedy pisząc do rzymskiego sędziego stwierdza, że większą chwałę przynosi ipsa bel la verbo occidere, quam homines ferro (Ep. 229, ad Darium): "zabić wojnę słowem rokowań, aniżeli człowieka mieczem". Oto obowiązek, który człowiek musi wziąć na siebie odważnie, z niezłomną nadzieją i wielkodusznym zdecydowaniem.
Oczywiście, idzie tu o możliwość, która nie zawsze jest łatwa: w niezliczonych przypadkach, jak choćby w obecnym, trudności mogą być tak wielkie, że wręcz na pozór nie do pokonania. Ale nigdy nie są one nie do pokonania, jeżeli obie strony potrafią dać dowody wzajemnego zrozumienia własnych i cudzych praw i życiowych interesów, nie wyłączając właściwie rozumianego poczucia narodowego honoru; jeżeli potrafią wykazać się spojrzeniem szerszym, obejmującym także dobro innych narodów i ludzkości; jeżeli potrafią wykazać się dalekowzrocznością w myśleniu o konsekwencjach własnych działań; jeżeli będą miały wielkodusznie dobrą wolę, która niczego nie ujmuje obowiązkowi odpowiedzialności wobec własnego kraju i współobywateli. Są to wymagania wielkie, lecz konieczne: bowiem są "ludzkie" i istotne dla dobra ludzkości.
Jakże, w rzeczy samej, nie wycofać się wobec perspektywy zniszczenia i śmierci, jakimi grozi dziś każda wojna, nawet jeżeli prowadzona jest przy pomocy tak zwanych "środków konwencjonalnych", którym jednak nowoczesna technologia nadała morderczą zdolność niszczenia i zagłady? Każdy człowiek z poczuciem odpowiedzialności musi poważnie zastanowić się nad tymi perspektywami, przed którymi ostrzegał już mój poprzednik śp. Pius XII: "wraz z pokojem nic nie jest stracone, wszystko może być stracone wraz z wojną".
Do takich refleksji zobowiązany jest nade wszystko chrześcijanin, którego serce otwarte jest na orędzie Tego, którego Izajasz nazywa "Księciem Pokoju" (9,5). Czyż nie tego oczekiwał Apostoł Paweł od pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej?
Przed chwilą wysłuchaliśmy upomnienia, z którym zwrócił się on do chrześcijan współczesnych sobie i do chrześcijan wszystkich epok: "w każdej sprawie prośby wasze niech będą wiadome Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem: a pokój Boży, przewyższający wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i waszych myśli w Chrystusie Jezusie" (Flp 4,6-7).
Mamy wreszcie żywo w pamięci myśli tegoż Apostoła, odnoszące się do niosącego pokój dzieła Chrystusa, który przychodzi, by "obie części uczynić jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość" i w ten sposób stał się "naszym pokojem", tak, że "przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca" (Ef 2,14.18).
Oto, Bracia i Synowie umiłowani, nigdzie tak, jak w Eucharystii, nie doświadczamy prawdy tych słów. W tajemnicy Chrystusa, który dla nas odnawia swoją Paschę śmierci i zmartwychwstania, "jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca".
Różne są nasze ziemskie ojczyzny, różne tradycje kulturalne, różna mentalność, różne interesy, a jednak czujemy się członkami jednej nadprzyrodzonej rodziny dzieci Bożych, którą Chrystus odkupił i złączył więzią braterską. Czujemy też, że możemy pogodnie współżyć jako rodzina, bez konieczności wyrzekania się tego, co jest właściwością każdego, związaną z własną historią i historią ojczyzny, co więcej, spotykając się w tym, co jest dla każdego szczególne, staramy się tworzyć wyższą syntezę dla wszystkich, co niesie z sobą większe ubogacenie człowieczeństwa.
Proszę was, umiłowani Bracia i Synowie, abyście stali się świadkami i głosicielami tego właściwego chrześcijaństwu doświadczenia. Głoście wobec wszystkich słowem i przykładem, że można, respektując słuszne wymagania patriotyzmu, ocalić ową wyższą jedność myśli, dążeń i realizacji, która ma swe korzenie we wspólnej naturze ludzkiej, zaś ukoronowaniem jej jest wspólne powołanie do Bożego dziecięctwa.
Oby Bóg sprawił, żeby to orędzie ludzkiej i chrześcijańskiej mądrości dotarło do umysłów i serc wszystkich.

