Z. G., 23 maja 1989
Spełniając obietnicę wobec Matki Najświętszej pragnę Jej publicznie i gorąco podziękować za dobrego męża, którego poznałam na moim stanowisku pracy podczas kontroli zakładu. Nie wiedziałam o nim prawie nic. Dla mnie najważniejszą rzeczą było, czy jest wierzący i praktykujący. Codziennie w wieczornej modlitwie prosiłam Matkę Najświętszą, abyśmy bliżej się poznali. Minęły dwa miesiące, nastąpiło podsumowanie kontroli i wtedy okazało się, że mój przyszły mąż jest wierzącym. Codziennie wieczorem modlił się za mnie, nie wiedząc o tym, że i ja się za niego modlę. To była piękna chwila, gdy mi o tym powiedział. We wrześniu odbył się nasz ślub. Stanęłam na progu nowego życia.
Alicja G.
Skalbmierz, 25 czerwca 1989
Mój mąż, chory na raka, zmarł 13 marca 1989 r. Długie lata nie był u spowiedzi, do kościoła nie chodził i dzieciom nie pozwalał. Nawet w poważnym stadium choroby nie godził się na przyjęcie sakramentów św. Zwróciłam się do ks. proboszcza o pomoc. Ten odrzekł: "Z pomocą przyjdzie Niepokalana poprzez Cudowny Medalik".
W intencji chorego modliłam się intensywnie z dziećmi, również ks. proboszcz i siostry zakonne. Dwa tygodnie przed śmiercią chory z pewnym wahaniem przyjął Medalik. Potem, 13 marca, zgodził się na spowiedź, tuż przed śmiercią. Wszyscy uznaliśmy to za cudowne działanie łaski Bożej.
Józefa Kania
Jarosław, 8 sierpnia 1989
Starszy mój syn od dziewięciu lat tułał się ze swą rodziną po różnych prywatnych mieszkaniach; ostatnio mieszkał na wsi u teściów (trzy rodziny w jednym domu). Synowa posiadała książeczkę mieszkaniową i w roku 1988 była na liście głównej, a w tym roku w dziwny sposób znikła z tej listy i nie było jej nawet na liście dodatkowej. Kiedy dowiedziałam się o tym, zwróciłam się z prośbą o pomoc do Maryi. W modlitwie różańcowej z całą ufnością i wiarą polecałam Jej sprawę syna. Kiedy przyjechał do mnie z rodziną na urlop, w dniu 6 lipca [1990] r. synowa otrzymała telegram, że przydzielono jej mieszkanie trzypokojowe na pierwszym piętrze.
Otrzymałam jeszcze wiele innych łask za przyczyną Niepokalanej.
Za wszystkie otrzymane łaski pragnę z całego serca podziękować Maryi Niepokalanej w "Rycerzu Niepokalanej", którego jestem stalą czytelniczką.
Teresa
Pajęczno, 29 sierpnia 1989
Miłość Matki Bożej do ludzi jest niepojęta, Jej miłosierdzie pozwala przetrwać każdemu wszelkie zło. Kto zwróci się do Niej, odczytuje Jej dobroć i ciepło. Doświadczyłam tego wszystkiego, gdy zaczęłam odmawiać Różaniec.
Gdy mijał mi czwarty rok życia, zmarł tata. Zostałam z mamą na sześciohektarowym gospodarstwie. Po dwóch latach mama ponownie wyszła za mąż, bo nie sposób było samej gospodarować. Ale los był dla nas okrutny. Ojczym okazał się alkoholikiem. W domu powstało "piekło". Nie pamiętam dnia bez kłótni i tygodnia bez awantury. Stałam się nerwowa, każdy szelest wyrywał mnie ze snu. Gdy w nocy przychodził i zaczynał awanturę, bez względu na porę roku i godzinę uciekałyśmy. Rano wracałyśmy: ja, niewyspana i głodna, szłam do szkoły, a mama, pobita i posiniaczona, męczyła się w gospodarstwie.
Mimo że mam dopiero 17 lat, rozumiem, co to znaczy nie mieć chleba, a co dopiero zobaczyć, jak leży na ziemi lub w śmietniku. Modlę się, by mi go nigdy nie zabrakło. Nie mogłam pojąć, jak to jest - on wychodził bez pieniędzy i przychodził pijany, więc ludzie dali ma na wódkę, a dlaczego nam nie chcieli dać na chleb, przecież był tańszy.
Ten koszmar trwał siedem lat. Pomimo kłopotów życiowych wszystkie trudności pokonywałyśmy z mamą i jakoś dawałam sobie radę w szkole.
W którejś klasie wyjechałam z wycieczką szkolną w okolice Gdańska. Nie pamiętam dokładnie, gdzie to było - w Oliwie czy w samym Gdańsku. Z całą wycieczką weszłam do kościoła, w którym było odsłonięcie Cudownego Obrazu Matki Bożej. Ksiądz, zachęcił, abyśmy złożyli Matce Bożej jakąś prośbę. Stanęły mi przed oczami awantury domowe, bicie i zapłakane oczy mamy. Zapytałam się, dlaczego moje życie jest tak pełne smutku, dlaczego nie mam prawa być szczęśliwa jak inni. Prosiłam Matkę Najświętszą, żebym nie musiała patrzeć dłużej na zło w moim domu. Choć dotąd nieczęsto chodziłam do kościoła i nie zawsze byłam wierna modlitwie, jednak Matka Boża wysłuchała moją prośbę. Mija już cztery lata, jak ojczym odszedł. Stopniowo otrząsnęłam się ze strachu, choć nadal jestem nerwowa. Moją codzienną ulubioną modlitwą jest teraz dziesiątka Różańca i Pod Twoją obronę, a w wolnych chwilach [31]ofiaruję Matce Bożej cząstkę Różańca i Litanię Loretańską. Często przychodzi mi na myśl cytat: "Nie trzeba zbroi, nie trzeba tarczy, Wiara i miłość dzisiaj wystarczy".
Swoje najmniejsze troski i marzenia powierzam Matce Najświętszej, bo cóż ja znaczę bez Niej - ja, mamy pył. Ona nigdy mnie nie zawiedzie.
Składam Jej i św. Maksymilianowi Kolbemu serdeczne podziękowanie za pomyślne zdanie egzaminów i spokój w domu rodzinnym.
Stała czytelniczka | "Rycerza Niepokalanej" | A. P.
Grodzisk Mazowiecki, 3 września 1989
31 sierpnia [1990] r. o godz. 11 wyjechałam rowerem ścieżką przy torze kolejowym do pobliskiego Milanówka. Gdy przejechałam około 1 km, nagle z zarośli wyskoczył wysoki mężczyzna z nożem w ręku i z pończochą na głowie. Zagrodził mi drogę i grożąc nożem zrzucił mnie z roweru. Chwyciłam za ostrze noża i rozpoczęło się szamotanie. Nadjeżdżał pociąg. Napastnik stoczył się ze mną do rowu w gęste zarośle. Cały czas trzymaliśmy kurczowo za nóż: on za trzonek, ja za ostrze. Krzyczałam, wołałam o pomoc, lecz nikogo nie było w pobliżu. Ostrze noża wygięłam w ręku tak mocno, że aż pękło, i to szczęśliwie, bo przy samym trzonku. Poczułam się pewniej; teraz ja trzymałam w ręku nóż, pogięty, ale jednak nóż. W pewnej chwili chwyciłam za pończochę i usiłowałam ją ściągnąć z twarzy, by zdemaskować napastnika. Nie udało się, ale on podniósł się i chwycił się za głowę, by poprawić zasłonę. A wtedy ja rzuciłam się do ucieczki. Wbiegłam na nasyp kolejowy i wołając o pomoc, wsiadłam na rower i odjechałam. Uszłam bez szkody, nawet dłoń, w której trzymałam ostrze noża podczas walki, nie doznała większych obrażeń. Nikogo nie było, by mi pomóc, ja jednak wiem, że to Przenajświętsza Panienka Niepokalana czuwała nade mną, nad mym życiem i moją godnością. Za to Jej z całego serca pragnę podziękować i prosić o dalszą opiekę.
Jola
Człuchów, 4 września 1989
W Kołobrzegu czekałam z wnuczką na miejski autobus, by dojechać do dworca. Miałam dużą ciężką torbę z zakupami i małą białą torebkę na pasku, którą niosła wnuczka. Nadjechał autobus. Wsiadłyśmy i dojechałyśmy do dworca. Tu zauważyłam, że wnuczka nie ma białej torebki; musiała ją zostawić na przystanku autobusowym. Przeraziłam się. W torebce było sto tysięcy złotych, które pewna pani mi dała, aby opłacić jej wczasy. Dla mnie, emerytki, była to wielka suma. Wnuczka ruszyła biegiem z powrotem na przystanek, modląc się gorąco do Matki Boskiej o odnalezienie zguby, a ja powoli za nią ze swoją ciężką torbą, bez większej nadziei, że się odnajdzie - było tam przecież tyle ludzi. Obiecałam jednak Najświętszej Pannie, że ogłoszę w "Rycerzu", jeżeli pieniądze się odnajdą. W połowie drogi dostrzegam wnuczkę idącą z torebką w moim kierunku. Torebka wisiała na rozkładzie jazdy. Obie byłyśmy uradowane jak nigdy. Odtąd codziennie odmawiam Różaniec, a teraz dziękuję publicznie Matce Najświętszej za tę i za wszystkie inne łaski.
Wdzięczna Janina Myszka
Ornontowice, 2 października 1989
Przyjmij o Jezu i Ty, Niepokalana Matko, i św. Maksymilianie, serdeczne podziękowanie za wyrwanie mego syna z nałogu palenia papierosów. Palił 20 lat i tak strasznie kaszlał, że myślałam, iż płuca wypluje. Prosiłam długo. Wreszcie posłuchał i natychmiast przestał kaszleć. Jeszcze córka walczy z tym nałogiem, ale mam nadzieję, że również moje modlitwy w jej intencji zostaną wysłuchane.
Zatroskana Matka
Wilno, 15 listopada 1989
Dziękuję za "Rycerza Niepokalanej". I ja bardzo kocham Niepokalaną, której oddałam swoje życie, wszystkie radości i smutki. Z początku wszystko układało mi się pięknie, ale widzę, że Maryja potrzebuje ode mnie dużo ofiar: przychodzą trudności, a człowiek czuje swoją słabość i bezradność. W trudnościach uciekam się do Maryi, a Ona przychodzi mi zawsze z pomocą. Coraz lepiej uświadamiam sobie, że to Matka Najświętsza troszczy się o to, jak mam wyjść z trudnej sytuacji, a do mnie należy tylko wypełniać Jej wolę. Dziękuję Jej z całego serca za tę opiekę i kierownictwo.
Kochając Niepokalaną, dzielę się tą miłością z dziewczętami z bieli i chóru parafialnego. We wrześniu zaczęłam według swego, a raczej Maryjnego natchnienia, upowszechniać to, co dla mnie jest drogie: noszenie medalika Niepokalanej, uczęszczanie do spowiedzi i Komunii św. w pierwszą sobotę miesiąca, uczestnictwo we Mszy św. (z Komunią) we wszystkie święta maryjne, codzi[e]nny Różaniec, a przynajmniej dziesiątek lub trzy Zdrowaś Maryjo. Z modlitwą łączymy ćwiczenie się w cnotach Niepokalanej. We wrześniu naśladowałyśmy Jej posłuszeństwo, w październiku - prawdomówność; w grudniu będziemy się starać być pokorne. Niedawno urządziłyśmy pielgrzymkę do Ostrej Bramy, gdzie u stóp Maryi złożyłyśmy kwiaty. Przed 8 grudnia planuję nowennę do Niepokalanej, a na okres Bożego Narodzenia - jasełka. Wszystko to w intencji Kościoła i naszej parafii.
Proszę Was o modlitwę. Módlmy się o pokój w świecie i miłość w Kościele.
Janina
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 1100 osób; za nawrócenie - 350 osób; za odzyskanie wiary - 220 osób; za powstanie z nałogów - 238 osób; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 325 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 268 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 156 osób; za dobrą pracę - 125 osób; za przydział mieszkania - 111 osób; za odnalezienie zguby - 136 osób; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1851 osób.
POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 1260 osób; o nawrócenie - 505 osób; o odzyskanie wiary - 320 osób; o powstanie z nałogów - 640 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 363 osoby; o szczęśliwe rozwiązanie - 294 osoby; o pomoc w nauce - 225 osób; o dobrą pracę - 138 osób; o przydział mieszkania - 136 osób; o znalezienie zguby - 115 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 2126 osób.
Intencja MI na styczeń
Abyśmy, tak jak Matka Boża, potrafili strzec i bronić daru życia, który Bóg złożył w każdym człowieku.
[s. 32]
Kalendarzyk MI na styczeń
| 1 | Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Nowy Rok. Msza św. zostanie odprawiona w Bazylice niepokalanowskiej w intencji naszych Dobrodziejów, Członków MI i Czytelników "Rycerza". Rok 1990 jest piątym rokiem przygotowania na Jubileusz Dwutysiąclecia Chrześcijaństwa; ton nadaje piąta tajemnica Różańca: Znalezienie Pana Jezusa. Światowy Dzień Pokoju. Modlimy się o pokój w świecie. |
| 6 | Uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli). Modlimy się o nawrócenie wszystkich narodów do Chrystusa. |
| 14 | 60 lat temu św. Maksymilian udał się do Rzymu w sprawie założenia misji na Dalekim Wschodzie. |
| 18-25 | Tydzień Modlitw o jedność chrześcijan. |
[s. 32]
Książki wydane ostatnio
(do nabycia w ich wydawnictwach)
Akademia Teologii Katolickiej, 01-653 Warszawa, ul. Dewajtis 5:
Aniela Salawa, Dziennik. Nowe wydanie przygotował do druku o. J. R. Bar, Warszawa 1989, s. 111. Jest to dziennik przeżyć mistycznych czcig. Anieli, kandydatki na ołtarze.
"Misyjne Drogi", 60-102 Poznań, ul. Ostatnia 14:
A. Roche OMI, "Świat należy do tego, kto bardziej pokocha..." Błog. o. Józef Gerard OMI Apostoł Barutosów, Poznań 1989, s. 240.
"W drodze", 61-716 Poznań, ul. Kościuszki 99:
C. Bemos de Gasztold, Mały Opiekun Zapomnianych zwierząt (Baśń wigilijna), Poznań 1989, s. 16.
Tenże, Modlitwy zwierząt, Poznań 1989. Autor ma dwa wielkie umiłowania: małe dzieci i zwierzęta.
M. Buber, Opowieści chasydów, Poznań 1989, s. 256, cena: 2000 zł.
N. Echivard, Kobieto, kim jesteś? wyd. 2, Poznań 1989, s. 192. Autor ukazuje miejsce kobiety w stwórczym i odnowicielskim planie Boga.
J. Salij OP, Tajemnica Emmanuela dzisiaj, Poznań 1989, s. 112. Autor pisze tu o Kościele pokazując, że poza Kościołem i poza aktywnym uczestnictwem w nadprzyrodzonym życiu Kościoła nie da się być naprawdę chrześcijaninem.
Wydawnictwo Księży Marianów, 02-754 Warszawa, ul. Bonifacego 9:
C. Carretto, Listy z pustyni, Warszawa 1989, s. 134. Refleksje o modlitwie, która jest "najdoskonalszą formą działania, najlepszym sposobem przyjścia z pomocą tym, których kochamy.
F. Cecchin, W poszukiwaniu Maryi. Komentarz egzystencjalny do encykliki "Redemptoris Mater", Warszawa 1989, s. 102.
R. Faricy SJ, Dar kontemplacji i rozeznania, Warszawa 1989, s. 102. Autor przedstawia modlitwę jako dar od Boga i uczy, jak można go otrzymać.
I. Felici, Fatima, Warszawa 1989, s. 252. Przepiękna książka o objawieniach Matki Bożej w Fatimie (we Włoszech miała 20 wydań).
S. Michałenko, Miłosierdzie moją misją. Życie i misja siostry Faustyny Kowalskiej, Warszawa 1989, s. 279.
Zakład Socjologii Religii SAK, 03-802 Warszawa, ul. Skaryszewska 12:
W Zdaniewicz SAC, Kościół Katolicki w Polsce 1987, Poznań-Warszawa 1989, s. 145. Publicystyka statystyczna.
Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, 10-185 Olsztyn, ul. Rakowa 11:
A. Rzempołuch, Zespół Kolegiacki w Dobrym Mieście, Olsztyn 1989, s. 144.
[s. 32]
RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 1 (403) 1990
Rok założenia 1922
[Spis treści]
Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 1/90-200000/A-34,55. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 13 XII 1989 nr 8094/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136
[s. 32]
