Podziękowania

Sitno, 26 lipca 1989

Składam gorące podziękowanie Panu Bogu Wszechmogącemu, Najświętszej Maryi Pannie i św. Maksymilianowi za uratowanie życia dziecku i matce. Lekarze koniecznie chcieli usunąć ciążę mówiąc, że grozi życiu matki. Modliliśmy się gorąco, za pośrednictwem Matki Niepokalanej i św. Maksymiliana, o ratunek. Znalazł się dobry lekarz, który dopomógł, i dziecko urodziło się zdrowe, a matka jest również zdrowa. Polecamy się dalszej opiece Niepokalanej.

Adela Obuchowska

Władysławów, 15 sierpnia 1989

Składam serdeczne podziękowanie Najświętszej Maryi Niepokalanej i św. Maksymilianowi Kolbe za ocalenie życia mojemu synkowi, który uległ wypadkowi dnia 21 października 1988 r. Został uderzony przez Fiata 125 na przejściu dla pieszych. Był nieprzytomny przez 5 dni. Stan dziecka był bardzo ciężki i nie rokowano żadnej nadziei na przeżycie. Miał połamane obie nogi i uraz mózgu. Modliliśmy się gorąco o uratowanie dziecka, które zostało przewiezione do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Po przebyciu dwóch miesięcy w szpitalu syn wrócił do domu. Może chodzić i uczyć się bez większych trudności. Bardzo się cieszy, że żyje i że w [1990] r. w maju przystąpił do I Komunii świętej.

Barbara

Białystok, 20 kwietnia 1990

Pobraliśmy się w 1978 r. Z początku nie mogłam zajść w ciążę, a potem wszyst[k]o kończyło się samoistnym poronieniem. Roniłam aż cztery razy. Pewnego razu znajoma przyniosła czasopismo "Rycerz Niepokalanej". Zaczęliśmy je czytać, a szczególnie rubrykę "Podziękowania". Znajoma podpowiedziała nam, że trzeba coś ofiarować, a wtedy otrzymamy tak upragnione nam dzieci. Postanowiliśmy pojechać do Hodyszewa. Tam przed cudownym obrazem Matki Boskiej złożyliśmy przyrzeczenie, że w pięć pierwszych sobót miesiąca przystąpimy do spowiedzi i Komunii św. Od stycznia 1985 r. zaczęliśmy już obchodzić pierwsze soboty. W maju tego roku byłam już w ciąży. Mąż poszedł w pielgrzymce pieszej z Warszawy do Częstochowy i prosił Matkę Najświętszą o pomoc i ratunek. Muszę powiedzieć, że gdy zaszłam w ciążę, bardzo krwawiłam przez trzy miesiące. Mimo to zawierzyłam całkowicie Matce Boskiej. W styczniu 1986 r. urodziłam zdrowego chłopczyka, a po półtora roku dziewczynkę. Bardzo się cieszymy i jesteśmy wdzięczni Matce Boskiej. Mąż od 1985 roku chodzi co roku w pielgrzymce pieszej do Częstochowy. Jeździmy też co roku do Hodyszewa, by przed cudownym obrazem dziękować Matce Najświętszej i prosić o dalsze błogosławieństwo. Oprócz tego obchodzimy cały czas pierwsze soboty i zaczęliśmy obchodzić pierwsze piątki. Nie ma również dnia, byśmy nie odmówili Różańca. Poświęciliśmy całkowicie Matce Najświętszej siebie i nasze dzieci, prosząc Ją, aby wyrosły na dobrych i uczciwych katolików.

Wdzięczni czciciele Maryi

Danuta i Jan M.

Kielce, 4 czerwca 1990

Pragnę gorąco podziękować Matce Bożej Niepokalanie Poczętej i św. Maksymilianowi za podtrzymanie mnie na duchu w okresie wielkiego załamania psychicznego. Piętrzące się kłopoty, jak również zbliżające się egzaminy końcowe i matura, doprowadziły mnie do krańcowego wyczerpania. Jedynie ufna modlitwa, jaką zanosiłem do Niepokalanej, sprawiła, że zdałem wszystkie egzaminy. Matura, do której podchodziłem sceptycznie, wbrew wszelkim oczekiwaniom "poszła" mi wręcz znakomicie. Dla wszystkich przyszłych maturzystów i upadłych na duchu jedyna dobra rada: bardzo często modlić się, nawet gdyby to miała być krótka modlitwa.

T. S.

Raba Wyżna, 23 lipca 1990

Pragnę gorąco podziękować Matce Bożej Niepokalanej, św. Józefowi, św. Maksymilianowi i św. Bratu Albertowi, których prosiłam o wstawiennictwo, za wielką łaskę nawrócenia syna, który zobojętniał i przez kilka lat nie przystępował do Sakramentów świętych. Ale w tym roku doczekałam się tej szczęśliwej chwili, że syn wrócił do Boga.

Szczęśliwa matka

Białystok, 31 lipca 1990

Jako miody chłopiec popadłem w nałóg onanizmu, który trwał kilkanaście lat. Bardzo ciężko mi było z tym nałogiem, modliłem się, niestety, znów upadałem. Ale nadal wierzyłem w pomoc Matki Najświętszej i nie zawiodłem się. Trzy lata temu w sierpniu udałem się jako pielgrzym do Matki Boskiej Częstochowskiej i po przyjęciu sakramentów świętych gorąco prosiłem Matuchnę z różańcem w ręku o uwolnienie mnie z tego nałogu. I Matka Boża wysłuchała mnie, z nałogu powstałem. Za ten dar chcę publicznie podziękować Matce Najświętszej. Chcę również podziękować za pomoc i opiekę, której doświadczam każdego dnia wraz z moją rodziną. Pro[287]szę Cię, Mateczko, nie opuszczaj nas w dalszych potrzebach i prowadź nas wszystkich do Boga.

Niegodny Czciciel Maryi

Janikowo, 15 sierpnia 1990

Matko Boża Niepokalana, pragnę wyrazić moją głęboką wdzięczną za Twoją cudowną opiekę i powrót do zdrowia po 12-letniej chorobie, Podczas codziennej Mszy św. łączyłam me cierpienia i troski z cierpieniami Twego Syna i ufając mówiłam: "Niech się dzieje wola Twoja, Panie". W chwilach trudnych czułam namacalnie Twoją Matko, obecność. Ufam, że nadal będziesz miała nas w swojej opiece.

Wdzięczna rycerka

H. Z.

Łódź, 18 sierpnia 1990

Był rok 1943, okupacja niemiecka. Październik, miesiąc poświęcony Matce Bożej Różańcowej. Mojego męża wywieziono do Niemiec na przymusowe roboty. Zostałam sama z trojgiem małych dzieci, w warunkach bardzo ciężkich, gdyż nie miałam stałej pracy, a zdobycie pożywienia było bardzo trudne. Jesienią cała ludność polska i niemiecka otrzymała przydział na ziemniaki. Na moją rodzinę przypadło 6 kwintali. Nie wystarczyło jednak mieć kartki, ziemniaki trzeba było zdobyć, aby kartki zrealizować. Można to było uczynić czekając na rogatce miasta na wieśniaków wiozących ziemniaki na tzw. kontyngent, bądź też udając się na punkt sprzedaży, gdzie otrzymywał ten kto silniejszy. Pewnego dnia spotkałam znajomego wieśniaka, który mnie uspokoił, abym się nie martwiła, ponieważ na kontyngent ma odstawić właśnie 6 kwintali, które przywiezie mi wprost do domu. Ucieszyłam się ogromnie i byłam już spokojna. Niestety, ziemniaki nie dotarły do nas, gdyż zabrał je po drodze miejscowy Niemiec, oni bowiem mieli pierwszeństwo. Od nowa zaczęłam chodzić na punkty rozdzielcze, jednak bezskutecznie. Po dwóch dniach ogłoszono, że przydział dla Polaków jest już zakończony, a polskie kartki są nieważne. Zmartwiona chodziłam po wszystkich punktach, błagając, aby uwzględnili moją sytuację. Wszędzie słyszałam jednakową odpowiedź: "tylko na kartki niemieckie". Nie pomogła również protekcja ani interwencje znajomych osób wpływowych. Po definitywnej odmowie w urzędzie niemieckim byłam zrozpaczona. Nadchodziła zima, a ja zostałam z dziećmi bez żadnych zapasów. Targał mną straszny bunt i żal, że my, Polacy, nic nie znaczymy we własnej Ojczyźnie. Dławiłam się, żeby nie płakać na ulicy. Pośpieszyłam do swojego parafialnego kościoła. Kiedy weszłam, było już po Mszy św. Uklękłam przed obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej i tam wypłakałam swój żal. Nie pamiętam, jak się modliłam, wiem, że chciałam pożalić się swej najlepszej

Matce jak skrzywdzone dziecko. Wróciłam do domu nieco spokojniejsza i oddałam się codziennej pracy.

Wkrótce przyszedł ów pamiętny w moim życiu wieczór. Dzieci, jak codzień, poszły do kościoła na Różaniec. Ja również miałam wyjść za nimi, kiedy przyszła do mnie pewna znajoma staruszka i zatrzymała mnie. Znalazłam się w rozterce czy pozostać z nią, czy pójść do kościoła. Nie potrafiłam rozmawiać, coś mnie niepokoiło, czułam jakiś wewnętrzny przymus, aby pójść. Poprosiłam staruszkę i poszłyśmy obie. Po Różańcu, wychodząc z kościoła - a było już ciemno - zauważyłam po przeciwległej stronie ulicy, na wprost bramy kościelnej stojący wóz pełen ziemniaków, a przy nim wieśniaka z małym chłopcem. Na pytanie, komu je wiezie, usłyszałam dziwną odpowiedź: "Nie wiem; kto weźmie, ten będzie miał, Niemiec na punkcie nie przyjął, bo za drobne, a ja innych nie mam. Tak jechałem, sam nie wiem dokąd". Nie wiedział, dlaczego jechał w zupełnie przeciwnym kierunku zamiast do swojej wsi i w dodatku pod górę oraz dlaczego zatrzymał się tuż przed kościołem. Zabraliśmy owego człowieka do naszego domu na nocleg. Ziemniaki zrzucił z wozu, aby nie zmarzły. Nazajutrz czekał nas największy problem, czy przyjmą mu ziemniaki na punkcie i czy zechcą przydzielić je na polskie kartki już przecież nieważne. Rano z lękiem i z bijącym sercem udaliśmy się do punktu. Co Niemiec zdecyduje, jaki wyda wyrok? I tu o dziwo, Niemiec przyjął bez słowa i przydzielił je na polskie kartki, pomimo że nigdzie nie chciano ich honorować. Jak to się stało, nie wiem. Czy można to nazwać przypadkiem? Kto skierował wieśniaka w moim kierunku? Kto kazał mu się zatrzymać przed kościołem? Dlaczego Niemiec nie robił żadnych trudności? Nie, była to wyższa siła. Wierzę w to i jestem głęboko przekonana, że sprawiła to Matka Najświętsza i że był to wielki dar od Niej dla biednych, polskich dzieci, by zimą uniknęły głodu. Do dziś dziękuję Maryi wraz z dziećmi za tę łaskę.

Zofia Papiernik

Tybarn, 22 sierpnia 1990

Pragnę podziękować Matce Bożej za to, że przestałem pić i palić. Do 1987 r. od czasu do czasu coś się wypiło, ale gdy zbliżał się Wielki Post, przyrzekłem w kościele, że przez trzy lata nie będę pil alkoholu. Kiedy wytrwałem przez dwa lata, znowu prosiłem Matkę Bożą, aby mi dopomogła rzucić papierosy. Paliłem dotąd dużo, nieraz i 60 sztuk dziennie było za mało. Nie zawiodłem się na zaufaniu. Do dziś nie używam ani alkoholu, ani papierosów. Pragnę się powstrzymać jak najdłużej, nawet do śmierci. Dziękuję również za to, że mogłem zaprenumerować .Rycerza", o co walczyłem cztery lata. Jestem bardzo wdzięczny za wszystko.

Leszek S.

[288]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 1268 osób; za nawrócenie - 443 osoby; za odzyskanie wiary - 367 osób; za powstanie z nałogów - 383 osoby; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 302 osoby; za szczęśliwe rozwiązanie - 311 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 479 osób; za dobrą pracę - 599 osób; za przydział mieszkania - 193 osoby; za odnalezienie zguby - 203 osoby; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 2284 osoby.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2673 osoby; o nawrócenie - 629 osób; o odzyskanie wiary - 789 osób; o powstanie z nałogów - 771 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 419 osób; o szczęśliwe rozwiązanie - 426 osób; o pomoc w nauce - 386 osób; o dobrą pracę - 496 osób; o przydział mieszkania - 230 osób; o znalezienie zguby - 228 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 2936 osób.


Intencja MI na październik

Abyśmy za przykładem św. Maksymiliana byli wrażliwi na konkretne potrzeby bliźnich, tak by Niepokalana kontynuowała przez nas swą macierzyńską misję.

[s. 288]

Kalendarzyk MI na październik

1zaczynamy nabożeństwa różańcowe i Tydzień Charytatywny.
4Uroczystość św. Franciszka z Asyżu, założyciela trzech zakonów franciszkańskich.
7Wspomnienie NMP Różańcowej.
1373. rocznica ostatniego objawienia się NMP w Fatimie.
1673. rocznica założenia MI i 12. rocznica wyboru Papieża Jana Pawła II. Modlimy się za Ojca Świętego i odnawiamy swoje rycerskie oddanie się Niepokalanej.
21Niedziela Misyjna, a po niej Tydzień Misyjny. Wspieramy dzieło misyjne Kościoła modlitwą, ofiarą i przykładem życia chrześcijańskiego.

[s. 288]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Wydawnictwo Księży Marianów, 02-754 Warszawa, ul. Bonifacego 9:

R. Faricy SJ, Dar kontemplacji i rozeznania, Warszawa 1990, s. 102. Książeczka ma dopomóc w przyjęciu daru modlitwy.

I. Felici, Fatima, Warszawa 1990, s. 252. Książka pozwala zrozumieć fatimski "znak" i jego ogólnoświatowe przesianie.

R. Laurentin, Powiernica Niepokalanej. Życie i misja świętej Katarzyny Labouré (1806-1876), Warszawa 1990, s. 205.

Czasopisma misyjne

"Echo z Afryki i innych kontynentów" - miesięcznik (SS. Misjonarki św. Piotra Klawera, ul. Warszawska 12, 05-807 Podkowa Leśna).

"Misjonarz" - miesięcznik (Księża Werbiści, ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa).

"Misyjne Drogi" - kwartalnik (OO. Oblaci, ul. Ostatnia 14, 06-102 Poznań).

"Papieskie Intencje Misyjne" - dwumiesięcznik (Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary, Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa).

"Cienie i światło". Chrześcijańskie pismo osób niepełnosprawnych, ich rodzin i przyjaciół (ul. Piwna 44, 00-265 Warszawa).

[s. 288]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 10 (412) 1990
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 33/90-200000. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 24 IX 1990 nr 6437/K/90. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136

[s. 288]