Podziękowania

Miechowice, 29 września 1989

Matce Najświętszej i Ojcu Maksymilianowi Kolbemu składam gorące podziękowanie za łaskę szczęśliwie przebytej operacji i powrót do zdrowia. Jednocześnie proszę o dalszą opiekę nade mną i nad całą moją rodziną.

Z wdzięczności za otrzymaną łaskę przesyłam ofiarę na misje.

G. T.

Głuchołazy, 25 października 1989

Pragnę publicznie podziękować Matce Najświętszej Nieustającej Pomocy. Jestem Jej stałą czcicielką i wszystkie sprawy swoje dnia każdego polecam Jej, powtarzając: "Matko Boska Nieustającej Pomocy, wspomagaj nas nieustannie i zawsze". Zawsze zostałam wysłuchana.

Ostatnio, kiedy zawiodły wszelkie starania o otrzymanie mieszkania, zwróciłam się też do Nieustającej Pomocy. Co dzień z całą rodziną modliłam się przed Jej obrazem, paląc świecę na czas modlitwy. W duszy uczułam, że gdy ta świeca dopali się do końca na naszych modlitwach, wówczas otrzymamy mieszkanie, i tak powiedziałam do klęczącej rodziny. Istotnie, tak się stało. Kiedy świeca się dopaliła, nagle, jeszcze tego samego dnia, otrzymaliśmy mieszkanie, i to takie, o jakim nawet nie marzyłam. Dzięki Ci, Matko Nieustającej Pomocy.

Teresa W.

Lachówka Duża, 6 listopada 1989

Po przeczytaniu w "Rycerzu Niepokalanej" artykułu Hipokrates zdradzony zgadzam się całkowicie z Panią Wandą Półtawską. Kiedy byłam na badaniu w poradni ginekologicznej z piątym dzieckiem, ginekolog trzy razy mnie pytał, czy chcę to dziecko rodzić. Z szóstym dzieckiem na badanie już nie poszłam.

Miałam pierwsze poronienie samoistne; moja rozpacz nie miała wtedy granic. Potem drugą ciążę trzeba było odleżeć w szpitalu, trzecią też. Widziałam wiele matek, które zabijały. To wtedy postanowiłam, że nigdy nie zabiję swojego dziecka. Przeszłam przez wszystkie etapy ludzkiego cierpienia, pogardy, wyśmiewania. Żyliśmy bardzo ubogo, tym bardziej, że trzeba było opiekować się chorymi rodzicami i chorym mężem. Ciężko musiałam pracować u ludzi, by wyżywić taką rodzinkę. Po śmierci trzech najdroższych osób, rodziców i męża, zostały mi dzieci. To prawda, że nieraz jest nam bardzo ciężko, ale gdy patrzę na swe dzieci, na ich serca piękne i dobre, zapominam, co to ból i pogarda, co to bieda: one są, one żyją, mogą wielbić Boga, cieszyć się pięknem świata. Kocham Matkę Niebieską i mam nadzieję, że wspomoże w sierocej niedoli. Pomoże też kiedyś po ziemskiej wędrówce osiągnąć prawdziwe szczęście w niebie, gdzie nie ma pogardy ze strony złych ludzi, ale Miłość, która na imię ma Chrystus.

Stanisława Szymanek

Wolica, 20 listopada 1989

Moja koleżanka, której ofiarowałam Cudowny Medalik, poprosiła mnie o jeszcze jeden dla przyjaciółki, która chciała zostać jehowitką. Nie pomagały tłumaczenia, tak tamta była zaślepiona. Koleżanka, otrzymawszy ode mnie medalik, zawiesiła go na łańcuszku, który specjalnie kupiła, i wręczyła go przyjaciółce. Gdy ta się wzbraniała, powiedziała jej, by tak go nosiła, jak na przykład wisiorek, a ona będzie się za nią modlić. Wręczyła jej też broszurkę o wierze katolickiej.

Kiedy spotkały się po trzydniowej przerwie, przyjaciółka mówi mojej koleżance: "Wiesz, ja już nigdy nie zdejmę tego medalika". Na pytanie: "Dlaczego, co się stało?" pada odpowiedź: "Przemyślałam wszystko i zrozumiałam, że nie powinnam przechodzić na ich wiarę. Zrozumiałam wielką miłość, jaką okazał nam Chrystus"...

Bardzo dziękuję Maryi Niepokalanej za to nawrócenie.

Pragnę, by jak najwięcej osób zostało nawróconych za pośrednictwem Cudownego Medalika, dlatego proszę mi przysłać kilka medalików, bym mogła je rozdawać w swoim otoczeniu i zbliżać ludzi do Niepokalanej.

Lidia

Konstantynów n. Bugiem, 3 grudnia 1989

Chcę spłacić dług wdzięczności względem Matki Bożej. 29 sierpnia 1987 r. wracałem z moją pracownicą Józefą Korniluk z uroczystości rodzinnej. Do domu miałem jeszcze około półtorej godziny drogi. Było już ciemno. Na trasie Kock-Radzyń Podlaski jadąc na światłach mijania w ostatniej chwili zauważyłem wóz z sianem, nieoświetlony. Gwałtownie skręciłem w lewo. Samochód został lekko uszkodzony, ja wyszedłem cało, a pracownica ze złamaną kością w lewej ręce poniżej barku. Lekarz stwierdził stan groźny, ale zaufaliśmy Matce Bożej. Wracając odmawialiśmy różaniec. Potem często jeździłem do Leśnej, by ranną polecać Matce Bożej. Po kilku miesiącach kość pięknie się zrosła.

Ks. Władysław Proczek

[127]

Strzelin, 11 grudnia 1989

Mam 46 lat, jestem nauczycielką. Mieszkam samotnie, bo 23 listopada 1987 r. zmarł nagle mój mąż. Bardzo przeżyłam jego śmierć i długo nie mogłam otrząsnąć się z rozpaczy. Mam dwóch dorosłych synów, ale założywszy własne rodziny, mieszkają w innych miastach. Czasem tak jest w życiu, że trzeba wszystko stracić, żeby dopiero tak wiele zrozumieć. I tak stało się ze mną. Mąż był dla mnie wszystkim na tej ziemi, a moje życie osobiste skończyło się wraz z jego śmiercią. Dziś już dla siebie niczego nie chcę. Pragnę żyć dla Boga i ludzi, tak jak potrafię.

Bóg zapłać za wpisanie mnie do Rycerstwa Niepokalanej. Dziś wiem, że właśnie Niepokalana od Cudownego Medalika pomogła mi otrząsnąć się z bólu i rozpaczy i stać się tym, kim teraz jestem.

A oto moja modlitwa i podziękowanie dla Niepokalanej:

Pozwól mi chwalić Cię, o Niepokalana,
Każdym życia tchnieniem nie bacząc na porę,
Kiedy do modlitwy zginam swe kolana,
I każdym dniem pracy przebytym w mozole.

Ewa

Bratkowice, 15 grudnia 1989

Serdecznie dziękuję Bogu i Matce Najświętszej za otrzymany dar wpisania mnie do Rycerstwa Niepokalanej. Św. Maksymilian M. Kolbe chciał cały świat pozyskać dla Niepokalanej. I ja idąc jego śladami chciałbym zdobyć dla Niej jak najwięcej dusz. Staram się to czynić swoim przykładem i dobrą radą. Spieszę z braterską posługą i słowem Bożym szczególnie do chorych i cierpiących. Idę i tam, gdzie zakorzeniło się największe zło, zwłaszcza alkoholizm i przekleństwa, aby rozproszyć myśli ludzi, którzy ulegli temu złu, i naprowadzić ich na właściwą drogę. W roku 1988 pracowałem w Ramadi w Iraku, w firmie Dromex. Wybudowaliśmy sobie kaplicę pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski [fot. 1]. Nie zniszczono jej. Modlę się, by kiedyś został wybudowany w tamtych okolicach kościół lub klasztor. [Fot. 1]

Stanisław Książek

Donieck, 29 stycznia 1990

Pragnę wyrazić swoją bezgraniczną wdzięczność za przysyłanie mi "Rycerza Niepokalanej". Pierwsze moje spotkanie z "Rycerzem" było w roku 1930, a ostatnie w 1939. I oto teraz po tylu latach rozłąki znowu widzę to cudowne pisemko, tak drogie sercu. Zdaje mi się, że jak gdyby sama Najświętsza Panna raczyła wstąpić w progi naszego domu. Z uczuciem radości i wdzięczności witam zatem każdy numer słowami św. Elżbiety: "a skądże mi to, że Matka Pana mego przyszła do mnie?".

Czym jest dla mnie "Rycerz Niepokalanej", tego nie da się należycie wyrazić słowami. Przypomina mi on moje dziecięce lata, dom rodzinny, te nasze "dobre czasy" - przedwojenne, wszystkie dawne dzieje, nasze chrześcijańskie obyczaje, majowe nabożeństwa, na które gromadzili się mieszkańcy całej wsi od starego do małego... W to nasze ciche wiejskie tycie wchodził "Rycerz Niepokalanej", czytany w chwilach wolnych od pracy z takim pożytkiem dla duszy. Otrzymywałam też "Rycerzyka Niepokalanej", a nawet "Mały Dziennik", jak też medaliczki Niepokalanej i wodę z Lourdes. Ta więź z Niepokalanowem jak promyczek słońca uprzyjemniała szare życie. Tak ten Hitler popsuł życie ludziom, że i teraz jeszcze pozostały po nim nie zagojone rany.

Ale znowu, po tylu latach, jak Hiobowi biblijnemu, Bóg Miłosierny zwraca znowu to, co było zabrane...

Dziękuję Niepokalanej za nawiedzanie naszych progów przez "Rycerza Niepokalanej".

G. W.

Wodzisław Śl., 13 lutego 1990

Gorąco pragnę podziękować Matce Najświętszej Niepokalanej za wysłuchanie prośby. 5 lutego [1990] r. moja córka robiła zakupy w sklepie. Kiedy podeszła do kasy, chcąc zapłacić za towar zauważyła, że brak jej portfelu z większą sumą pieniędzy. W rozpaczy i szoku wróciła do domu Widząc jej stan westchnęłam: "Matko Najświętsza, Ty wszystko możesz spraw, żeby te pieniądze się znalazły! Podziękuję Ci w "RN". Mój mąż poszedł do sklepu, gdzie córka robiła zakupy, żeby się dowiedzieć, czy ktoś nie znalazł i nie zwrócił portfelu. Ale niestety ekspedientki odpowiedziały, że nie. Po dwudziestu minutach poszedł ponownie i zastał portfel z pieniędzmi. Jakiś pan znalazł go na podłodze i oddał ekspedientce. Są jeszcze uczciwi ludzie w naszym ubogim kraju. Za to i za znalezienie zguby z całego serca dziękuję Bogu i Matce Najświętszej.

Janina

[128]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 1056 osób; za nawrócenie - 358 osób; za odzyskanie wiary - 264 osoby; za powstanie z nałogów - 305 osób; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 348 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 230 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 223 osoby; za dobrą pracę - 202 osoby; za przydział mieszkania125 osób; za odnalezienie zguby - 151 osób; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1984 osoby.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2480 osób; o nawrócenie - 563 osoby; o odzyskanie wiary - 399 osób; o powstanie z nałogów - 702 osoby; o zgodę i miłość w rodzinie - 356 osób; o szczęśliwe rozwiązanie - 393 osoby; o pomoc w nauce - 313 osób; o dobrą pracę - 237 osób; o przydział mieszkania - 165 osób; o znalezienie zguby - 173 osoby; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 2535 osób.


Intencja MI na kwiecień

Aby Kościół, wspierany macierzyńską troską Niepokalanej, głosił coraz potężniej radosną wieść, że Chrystus zmartwychwstał.

[s. 128]

Kalendarzyk MI na kwiecień

8Niedziela Palmowa Męki Pańskiej. V Światowy Dzień Młodzieży. Młodzież MI w swoich parafiach bierze żywy udział w procesji z palmami.
12Wielki Czwartek. Wieczorem uczestniczymy we Mszy Wieczerzy Pańskiej i adorujemy Najświętszy Sakrament.
13Wielki Piątek Męki Pańskiej. Dziękujemy Chrystusowi za Odkupienie, adorując Krzyż i przyjmując Komunię św. Dziś obowiązuje post ścisły.
14Wielka Sobota. Dzień ten spędzamy w szczególnej łączności z Matką Najświętszą, a wieczorem bierzemy udział we Mszy Wigilii Wielkanocnej odnawiając przyrzeczenia Chrztu św.
15Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego. Rano spieszymy na procesję rezurekcyjną. Przez cały Okres Wielkanocy zamiast Anioł Pański odmawiamy antyfonę Królowo Niebios, raduj się.
2460 rocznica założenia Misji Japońskiej przez św. Maksymiliana Kolbego.

[s. 128]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Wydawnictwo Księży Marianów, ul. Bonifacego 9, 02-754 Warszawa:

Ks. René Laurentin, Matka Pana, Krótki traktat teologii maryjnej. Wydanie integralne, Warszawa 1989, s. 386. Na końcu podano obszerną bibliografię mariologiczną.

Franco Cecchin, W poszukiwaniu Maryi. Komentarz egzystencjalny do encykliki "Redemptoris Mater", Warszawa 1989, s. 101.

Boże Narodzenie w życiu i literaturze. Antologia, Warszawa 1989, s. 196.

W blaskach gwiazdy betlejemskiej. Opowiadania dla starszych dzieci, Warszawa 1989, s. 215.

Czar Bożego Narodzenia. Wybór: ks. Stanisław Klimaszewski MIC. Ilustrowała Anna Skurpska-Ekes, Warszawa 1989, s. 142.

Dzięki trzem ostatnim książkom w wielu polskich domach rodzice i dzieci będą mogli spędzić miłe chwile przy choince.

[s. 128]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 4 (406) 1990
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 29/90-200000/F-58. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 12 III 1990 nr 1375/K/90. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136

[s. 128]

Grafika do Podziękowań

[Fot. 1, s. 127] Kaplica polska w Ramadi w Iraku.