Podziękowania

Tarnów, 1 października 1988

Z inicjatywy grupy ludzi przejętych do głębi kultem Matki Najświętszej i zaangażowanych bardzo w rozwijaniu modlitwy różańcowej, powstał projekt otoczenia miasta Tarnowa Różańcem świętym.

W tym celu wykorzystano turystyczny szlak biegnący wokół miasta po jego administracyjnych granicach. Szlak ten o długości ponad 50 km łączy szereg wiosek leżących dookoła Tarnowa. Przebiega on obok pomników męczeństwa i miejsc masowych grobów, gdzie hitlerowski okupant krwawo rozprawiał się z Polakami. Początek i koniec szlaku to pomnik rozstrzelanej tu przez gestapowców córy gór - Heleny Marusarzówny.

By otoczyć miasto Tarnów Różańcem św., podzielono szlak na dziesięć odcinków. Co dwa tygodnie grupa ludzi, przeważnie mężczyzn w średnim wieku, zbierała się w wyznaczonym miejscu, by pokonać pieszo jeden odcinek o długości 6-8 km. Podczas marszu wspólny Różaniec św. w całości, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Litania Loretańska do Matki Bożej, Anioł Pański, Pod Twoją obronę... Jeśli po drodze był kościół czy kaplica - obowiązkowe wejście i dodatkowa modlitwa, a gdy szczęście sprzyjało - Msza św. Pod pomnikami i na miejscach straceń odmawiano wspólnie Wieczny odpoczynek za poległych.

Istotną sprawą było polecenie w specjalną opiekę Matki Najświętszej i Jej Boskiego Syna naszego miasta, by wszelkie zło nie miało doń dostępu.

To był rok 1984. Podobne przejście w nieco mniejszym gronie kontynuowano dwa lata później. W roku 1987 przystąpiono do trzeciego przejścia, które jednakże różniło się od poprzednich. W jednym dniu, o jednej godzinie na poszczególnych etapach znalazły się grupki wielbicieli Matki Bożej i ruszyły z Różańcem na ustach na szlak. Modlitwą różańcową otoczyły jak świętym szańcem miasto Tarnów.

Ten łańcuch różańcowych zdrowasiek stał się potężnym łańcuchem obronnym. Potężniejszym od walów, murów i bastionów. Owoce trzykrotnego opasania miasta Różańcem św. są dziś dla bacznych obserwatorów widoczne prawie na każdym kroku. Dobro zwycięża w wielu miejscach. Rosną szeregi zwolenników Różańca św., przeważnie złączonych w Jasnogórskiej Rodzinie Różańcowej, która tu liczy kilka tysięcy członków. Święcą tryumfy wszelkie katolickie Wspólnoty, a walka z alkoholizmem ma do odnotowania wiele sukcesów.

Ta mrówcza praca wielu ludzi to cegiełki muru, to ogniwa łańcucha, który przy naszej dobrej woli zbudowała nam wokół miasta Matka Boża. Dziś możemy Ją za to wielbić i dziękować Jej serdecznie, również na łamach "Rycerza Niepokalanej".

Chcielibyśmy Ją, Królową naszą i Najlepszą z matek, gorąco prosić, by według naszego wzoru poszły inne polskie miasta. By tym sposobem pomóc Niepokalanej zmiażdżyć głowę starego węża.

Emil Bogacki

Białystok, 10 grudnia 1988

Od 18 lat jestem mężatką. Mamy czworo dzieci. Mąż od 15 lat nadużywał alkoholu, stąd w domu były ciągłe awantury. Czasem nie wracał do domu na noc, lecz przebywał u rodziców, gdzie nie brakowało wódki. Żyłam z dziećmi w ciągłym strachu. Każdego roku w październiku odmawialiśmy codziennie różaniec w jego intencji. Dzieci rosły i stawało się nam coraz ciężej. Bywało, że mąż pił przez cały tydzień. Groziłam mu rozwodem, wypędzałam go z domu; obiecywał poprawę, lecz gdy poszedł do pracy, wracał znowu pijany. W 1987 r. pojechałam z nim do Częstochowy, gdzie nalegałam, by przysiągł przed Matką Najświętszą, że rzuci alkohol. Nie zdecydował się na to.

Tego samego roku nasz dom nawiedziła Matka Boska w Obrazie Jasnogórskim. Byliśmy wszyscy - u spowiedzi. Mąż złożył przysięgę, że przez jeden rok zachowa trzeźwość. 15 listopada minął rok, a on nadal nie pije. Zrozumiał, że wyrządzał nam krzywdę, którą teraz pragnie wynagrodzić. Jest dobrym ojcem i mężem. Dużo rozmawia z dziećmi. Nadal modlimy się za niego.

Najświętszej Maryi Pannie składam gorące podziękowanie za wysłuchanie naszych próśb.

Janina S.

Antolin, 15 marca 1989

Pragnę publicznie podziękować Panu Bogu, Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za uratowanie ręki mojego syna Wiesława, ucznia m kl. Technikum Mechanicznego w Janowie Lubelskim. 29 stycznia 1988 r. wrócił ze szkoły i poszedł pomagać rżnąć drzewo na krajzedze. Przez wciągnięcie rękawa w piłę, ręka została obcięta niżej łokcia. Tylko zachowany był nerw łokciowy, tętnica łokciowa, zginacz i prostownik łokciowy nadgarstka. Kość o długości 8 cm została wyrwana na ziemię. Kiedy zostałam zawiadomiona, że syn miał wypadek, pojechałam zaraz do szpitala, gdzie był on już na stole operacyjnym. Udałam się do kaplicy szpitalnej z różańcem w ręku przed obraz Matki Najświętszej. Zaufałam bezgranicznie Maryi.

Operacja trwała cztery i pół godziny. We wrześniu odbyła się następna operacja - przeszczep kostny.

[303]

Dzięki Matce Najświętszej, która wzmacniała umysły lekarzy, ręka została uratowana i jest sprawna.

Za ulgi w cierpieniu, za cudowne uratowanie ręki mojego syna, za tak wiele licznych łask doznanych w życiu składam Ci, Matko Najświętsza, gorące podziękowanie i proszę o dalszą opiekę nad całą rodziną.

Lucyna Wieleba

Jordanów, 16 kwietnia 1989

Pragnę serdecznie podziękować Miłosierdziu Bożemu, Niepokalanej i św. Maksymilianowi za przywrócone zdrowie mojej córce, lat 15. 16 października ub. roku zachorowała na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu. Stan był bardzo ciężki - przez dwa tygodnie leżała nieprzytomna w szpitalu. Ja, jako matka, zaufałam Bożemu Miłosierdziu uciekając się do wstawiennictwa Niepokalanej i św. Maksymiliana. Córka wróciła do zdrowia bez żadnego uszczerbku.

Stanisława Figura

Wrocław, 10 kwietnia 1989

Zgodnie z uczynionym przyrzeczeniem, pragnę publicznie podziękować Matce Bożej za dar rodzicielstwa. Pierwszą ciążę poroniłam. Okazało się, że mamy z mężem niezgodność serologiczną krwi. W miesiąc później znów byłam w odmiennym stanie. W drugim miesiącu ciąży zaczęły się komplikacje i groziło znów poronienie. Oddałam wtedy siebie i swoje poczęte dziecko Niepokalanej. Przez cały czas do chwili rozwiązania odmawiałam różaniec i gorąco modliłam się, aby urodzić zdrowe, normalne dziecko.

Dziś jestem szczęśliwą matką prawie 4-miesięcznego syna. Jesteśmy oboje z mężem wdzięczni Matce Najświętszej za tę łaskę i w tej intencji zamawiamy dziękczynną Mszę św. z prośbą o Boże błogosławieństwo i opiekę.

Dorota Kornalska

Warszawa, 9 czerwca 1988

Składam Matce Bożej publiczne i gorące podziękowanie za wysłuchanie mojej prośby. Miałam siostrę, która nie chciała przyjąć księdza, by pojednać się z Bogiem. Co dzień modliłam się do Niepokalanej, aby siostra nie zeszła z tego świata bez sakramentów świętych, a miała już 90 lat. Kiedy siostra poczuła się gorzej, pojechałam do Niepokalanowa, dałam w jej intencji na Mszę św. do Miłosierdzia Bożego i tam prosiłam o wstawiennictwo Matkę Bożą. Na trzeci dzień siostra godzi się na przyjęcie księdza. Wyspowiadała się, przyjęła Komunię św. i Sakrament Namaszczenia. Powiedziała, że bardzo jest szczęśliwa, i w nocy umarła.

Halina

Stara Wieś, 1 września 1989

Matko, nie opuszczaj nas - słowami tej pieśni ułożonej w Starej Wsi w okresie Wiosny Ludów przez jezuitę o. Karola Antoniewicza wołałem do Matki Miłosierdzia w cudownym obrazie starowiejskim i błagałem Ją o obronę. A było to podczas najbardziej brutalnej wojny ludobójczej w całej tysiącletniej historii naszego narodu. Miałem wówczas trzynaście lat. Mieszkałem razem z mamą i młodszym rodzeństwem w Starej Wsi, obok słynnego w diecezji przemyskiej sanktuarium maryjnego. Ojciec był internowany na Węgrzech w obozie Hogyesz Szakaly. Dnia 3 listopada 1939 r. otrzymaliśmy pierwszą od niego wiadomość. Nawiązałem z nim natychmiast korespondencję. Między wierszami listów pisanych atramentem kreśliłem ledwo widoczne "nasze wiadomości". Niemcy wpadli na ślad tej korespondencji.

Pamiętam jak dziś - był piękny majowy poranek 9 maja 1940 r. Dzień wcześniej były pierwsze aresztowania w Brzozowie, na kopalni w Starej Wsi i w okolicy, następnie wywózka więźniów do Jasła i Tarnowa. 14 czerwca miano ich przewieźć do nowo uruchomionego obozu zagłady w Oświęcimiu.

9 maja zjawiają się nagle na motocyklu przed naszym domem dwaj policjanci niemieccy i jeden gestapowiec. Nie zdążyłem się już ukryć. Jeden z nich mówił biegle po polsku. Po wstępnej rozmowie polecił mi napisać kilka zdań. Następnie pokazał wywabiony mój list do ojca na Węgry. Porównali pismo i zaczęli mnie bić. I właśnie w tym momencie wyjąłem z kieszeni obrazek Matki Miłosierdzia, uniosłem go wysoko, uklęknąłem na podłodze w kierunku sanktuarium i zacząłem głośno powtarzać słowa pieśni: Matko, nie opuszczaj nas!

I stało się wówczas coś zaskakującego, coś, co przechodzi ludzkie pojęcie. Po prostu stał się cud. Hitlerowcy przestali mnie bić. Między sobą coś "poszwargotali", spakowali się i odjechali z powrotem - sami. A przecież byłem dla nich potencjalnym przestępcą. Za takie przestępstwo groził wówczas obóz zagłady. To nic, że miałem wówczas dopiero trzynaście lat. Częściowym świadkiem tego zdarzenia był były rektor klasztoru starowiejskiego, o. Augustyn Dyla, który przez cały ten czas stał w ogrodzie klasztornym naprzeciwko naszego domu i modlił się na różańcu.

Od tamtego czasu zawsze byłem, jestem i pozostanę wierny swej Matce Niebieskiej. Ale i Ona ustawicznie ochraniała mnie i kierowała moimi drogami.

Dziś, w pięćdziesiątą rocznicę rozpętania przez Hitlera straszliwej zawieruchy wojennej, chciałem złożyć Maryi, Matce Jezusa i Matce mojej, publiczne podziękowanie, hołd wdzięczności, a zarazem słowa gorącej prośby, powtarzając za o. Karolem Antoniewiczem:

Matko, nie opuszczaj nas, Matko, pociesz, bo płaczemy, Matko prowadź, bo giniemy! Ucz nas kochać, choć w cierpieniu, ucz nas cierpieć, lecz w milczeniu, Matko, nie opuszczaj nas!

Stanisław Dydek

[304]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 905 osób; za nawrócenie - 284 osoby; za odzyskanie wiary - 176 osób; za powstanie z nałogów - 353 osoby; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 204 osoby; za szczęśliwe rozwiązanie - 215 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 538 osób; za dobrą pracę - 73 osoby; za przydział mieszkania - 68 osób; za odnalezienie zguby - 84 osoby; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1483 osoby.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 1014 osób; o nawrócenie - 375 osób; o odzyskanie wiary - 243 osoby; o powstanie z nałogów - 755 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 320 osób; o szczęśliwe rozwiązanie - 283 osoby; o pomoc w nauce - 703 osoby; o dobrą pracę - 83 osoby; o przydział mieszkania - 99 osób; o znalezienie zguby - 92 osoby; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 1984 osoby.


Intencja MI na październik

Abyśmy jako narzędzia Niepokalanej pełnili swą posługę w Kościele w duchu jedności.

[s. 304]

Kalendarzyk MI na październik

1 Xzaczynamy nabożeństwa różańcowe.
2 XUroczystość św. Franciszka z Asyżu, założyciela trzech zakonów.
7 XWspomnienie NMP Różańcowej.
13 X72. rocznica ostatniego objawienia się NMP w Fatimie.
16 X72. rocznica założenia MI i 11. rocznica wyboru Papieża Jana Pawła II. Modlimy się za Ojca Świętego i odnawiamy swoje rycerskie oddanie się Niepokalanej.
22 XNiedziela Misyjna, a po niej Tydzień Misyjny. Wspieramy dzieło misyjne Kościoła modlitwą, ofiarą i przykładem życia chrześcijańskiego.

[s. 304]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

"W drodze", 61-716 Poznań, ul. Kościuszki 99:

A. Kamieńska, Dwie ciemności i wiersze ostatnie, wyd. 2, Poznań 1989, s. 220. Wiersze.

T. Pawłowski OP, Przewodnik dla zniechęconych spowiedzią i Mszą świętą, wyd. 3, Poznań 1989, s. 136. Rady duszpasterza.

Oficyna Przeglądu Powszechnego, 02-532, ul. Rakowiecka 61:

Ks. A. Cholewiński TJ Chrześcijaństwo ponownie odkrywane. Pogadanki biblijne i homilie wygłoszone w Radiu Watykańskim, Warszawa 1989, s. 276.

Czasopisma misyjne

Obecnie w Polsce ukazują się następujące czasopisma misyjne: Echo z Afryki i innych kontynentów - miesięcznik (Siostry Misjonarki św. Piotra Klawera, ul. Warszawska 12, 05-807 Podkowa Leśna).

Misjonarz - dwumiesięcznik (Księża Werbiści, ul. Ostrobramska 98, 04-118 Warszawa).

Misyjne Drogi - kwartalnik (Ojcowie Oblaci, ul. Ostatnia 14, 60-102 Poznań).

Pisma te są dostępne jedynie w prenumeracie indywidualnej. Warto nadmienić, że Echo z Afryki założyła bł. Maria Teresa Ledóchowska w r. 1893 i obecnie ukazuje się w 8 językach.

[s. 304]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 10 (400) 1989
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 59/89-200000/A-37. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 07 IX 1989 nr 6144/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878

[s. 304]