Podziękowania

Łapy, 11 maja 1988

Pragnę złożyć podziękowanie Matce Bożej Niepokalanej oraz św. Maksymilianowi, dzięki którym wyprosiłam łaskę nawrócenia syna, który w 21 roku życia popadł w alkoholizm i złe towarzystwo.

Od 1981 r. zaniedbywał przystępowanie do sakramentu pokuty. Na zwrócone uwagi nie reagował. Zamieszkał u rozwódki, do domu mało przyjeżdżał. Byłam bezradna, ale pod wpływem lektury "Rycerza Niepokalanej" zaczęłam odprawiać nowennę do św. Maksymiliana Marii. Kobieta, z którą żył, wyjechała za granicę. Wrócił do domu, myślałam, że będzie już dobrze, ale znalazł drugą. Żeby nie słyszeć moich protestów, wyjechali daleko od nas. Nie ustawałam w modlitwach, codziennie uczęszczałam i uczęszczam na Mszę św. Prosiłam:

- Ojcze Maksymilianie, ulituj się i wstaw się do Matuchny Najświętszej w mej prośbie.

I oto w 1987 r. w dniu rekolekcji wielkanocnych otrzymuję od syna list polecony na cztery strony oraz metrykę ślubu kościelnego i chrztu córeczki. Płakałam z radości, bo ponadto syn przestał pić.

M. Biała

Działdowo, 24 sierpnia 1988

Gorąco pragnę podziękować Najświętszej Maryi Pannie i św. Antoniemu za łaskę zwrotu portmonetki z pieniędzmi, którą zostawiłam w sklepie.

Dwa dni temu otrzymałam moją skromną rentę. Dnia 23 sierpnia rano po Mszy św. i Komunii św. wstąpiłam, jak co dzień, do sklepu, by zrobić zakupy. Nie uszłam może 200 m, gdy zauważyłam, że nie mam portmonetki. Nogi mi zadrżały. Boże, co będzie? Miesiąc długi, z czego żyć?! Chciałam płakać, ale do serca ktoś mówi: "Nie płacz".

Wracam do sklepu i mówię do kasjerki:

- Przed chwilą robiłam tu zakupy, pewnie zostawiłam portmonetkę z pieniędzmi. Była w niej cała. moja renta, Cudowny Medalik Niepokalanej i maleńka figureczka św. Antoniego.

Istotnie, portmonetka znalazła się u pani kierowniczki. Pewien pan zauważył ją na ladzie i oddał kierowniczce po przeliczeniu zaraz pieniędzy.

Wiem, że to moje niedopatrzenie szczęśliwie się zakończyło dzięki Niepokalanej i św. Antoniemu, za co składam im gorące publiczne podziękowanie.

Wiktoria Budzich

Sopot, 8 września 1988

Najświętszemu Sercu Jezusa, Niepokalanej Maryi i św. Maksymilianowi dziękuję za uzdrowienie z ciężkiej choroby nowotworowej i za wszystkie otrzymane łaski w ciągu całego życia. Z ufnością polecam Niepokalanej i wstawiennictwu św. Maksymiliana wszystkie troski nadprzyrodzone i doczesne osobiste i rodzinne.

Lekarz z Sopotu

Siedlce, 10 listopada 1988

Mój brat przez długie lata był niewierzący. Prowadził rozpustne życie i ze mnie się naśmiewał, że jestem ciemny, zacofany i głupi. Matka nasza, gdy jeszcze żyła, upominała go:

- Synu, będę za twoje czyny pokutować po śmierci.

On jej odpowiadał:

- Co mama plecie, nie ma Boga i życia po śmierci. Księża wam w głowach przewrócili.

Nie słuchał też żony ani dzieci. Ale od rodziny płynęły wciąż prośby do Niepokalanej o jego nawrócenie.

Pięć lat przed śmiercią, a dożył 75 lat, ciężko zachorował i coś się w nim zmieniło: zaczął rozmyślać o Panu Bogu. Nie było to jeszcze pełne nawrócenie, bo do spowiedzi nie chodził. Aż nadszedł dzień, że sam bez namowy poprosił o księdza, nalegając, by mu go sprowadzono jeszcze tego dnia, a był to dzień świętych Aniołów Stróżów.

Spowiedź trwała długo. Po przyjęciu sakramentów świętych przepraszał wszystkich za swoje winy, dziękował księdzu i rodzinie mówiąc, że teraz jest mu bardzo lekko na duszy.

Po kilku dniach cierpienia jego się zwiększyły, wzywał Pana Jezusa i prosił rodzinę o pomoc. Polecaliśmy go Miłosierdziu Bożemu za wstawiennictwem św. Józefa i św. Maksymiliana. Wówczas uspokajał się i cierpiał cichutko. Po kilku dniach nasilających się cierpień zmarł 15 października 1988 r. w sobotni dzień Matki Bożej.

Niech będą serdeczne dzięki Matce Najświętszej i Świętym Patronom za orędownictwo u Boga i nawrócenie mego brata.

Zdzisław G.

Radom, 22 listopada 1988

Pragnę gorąco podziękować Niepokalanej, św. Maksymilianowi i Ojcu Pio za moje wytrwanie w małżeństwie, o co modliłam się do Boga za Ich wstawiennictwem.

W roku 1941 wyszłam za mąż za człowieka, który od pierwszej chwili okazał się nie do życia. Do koś[159]cioła nigdy ze mną nie poszedł, pacierza nie mówił. Gdy się urodził pierwszy syn, zaczął pić. Z czasem rodzina powiększyła się jeszcze o trzech synów. Męża wcale nie obchodziło, czy dzieci mają co jeść, w co się ubrać. Przeżyłam koszmarne i opłakane dni, modląc się do Boga o wytrwanie i opiekę nad dziećmi i żeby mąż się odmienił.

Upłynęły lata, synowie pozakładali swoje rodziny, odeszli z domu, zostaliśmy sami we dwoje. Mąż zniszczył zdrowie przez pijaństwo, siły z każdym dniem go opuszczały. W październiku 1987 r. ciężko zachorował, ale o sakramentach świętych ani słyszeć nie chciał. Dałam znać najmłodszemu synowi, że jest źle z ojcem. Syn przyszedł, porozmawiał z chorym, który wyraził zgodę na przyjście księdza z Panem Bogiem. Po przyjęciu sakramentów świętych czuł się zadowolony i szczęśliwy, że wielce mu to ulżyło na duszy.

Gdy w marcu 1988 r. nastąpiło nawiedzenie Obrazu Jasnogórskiego w naszym domu, sam się upominał o kapłana, wyspowiadał się, a 22 marca oddał ducha Bogu.

Maria Jędrzejczak

Białogard, 2 grudnia 1988

Pragnę złożyć serdeczne podziękowanie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Matce Najświętszej za otrzymane łaski. Pochodzę z katolickiej rodziny, Bóg jest w naszych sercach, będziemy Go kochać po wszystkie czasy.

Mając 18 lat wyszłam za mąż. W ciągu 9 lat małżeństwa urodziłam pięcioro dzieci: czterech synów i córkę. W parę lat po ślubie, gdy miałam dwoje dzieci, mieszkałam na odludziu. Nasz dom otaczał las. Latem 1980 r. wyniosłam pralkę przed studnię, by zrobić pranie. Na swój sposób połączyłam kable i położyłam je na trawie. Synka zostawiłam w domu, a córeczkę wzięłam ze sobą i posadziłam blisko siebie na kocyku. Wykręcając bieliznę usłyszałam płacz dziecka. Zobaczyłam, jak roczna córeczka trzyma palący się kabel w rączce. Rzuciłam się na ratunek, lecz przewróciłam się, bo cała byłam mokra. Chwytając dziecko czułam opór i siłę, widziałam smugę dymu, ale nie mogłam się ruszyć razem z dzieckiem. "Boże, ratuj" - westchnęłam. Po chwili zamroczenia poczułam, że mogę się poruszać, więc co prędzej pobiegłam do domu wyłączyć prąd. Ocalenie z tego wypadku zawdzięczam Najświętszej Panience, której wciąż polecam siebie i całą rodzinę.

W 1983 r. otrzymaliśmy mieszkanie w Białogardzie. W grudniu 1988 r. odbywały się w naszej parafii rekolekcje. Na godzinę 17-tą pojechały do kościoła dzieci, a na 18-tą po powrocie dzieci wyjechałam ja, pozostawiając je w domu z młodszym rodzeństwem. Po moim wyjściu najmłodszy synek wszedł do kuchni i manipulując kurkami odkręcił butlę gazową. Zaczął ulatniać się gaz, a następnie wybuchł. Wstrząs odczuli mieszkańcy naszego bloku. Sąsiedzi słysząc piski dzieci przybiegli na ratunek. Dzieci stały w ogniu, ale nic im się nie stało, ani szkody w kuchni nie było. Gdy po powrocie z kościoła sąsiedzi opowiedzieli mi, co widzieli, od razu pomyślałam, że i tym razem Matka Najświętsza przyszła nam z pomocą.

Bogusława Majewska z mężem i dziećmi

B., 18 stycznia 1989

Pragnę podziękować Matce Najświętszej za wszelkie dobro, jakie mi wyświadczyła w ciągu dotychczasowego życia.

Gdy jeszcze nie miałam roku, zmarła moja mama, a ojciec ożenił się z drugą kobietą. Mnie wychowywali dziadkowie do 18 roku życia, do chwili zamążpójścia, tj. do 1960 r. W owym roku zmarł dziadek, a w dwa lata później babcia. Pozostałam sama z mężem na gospodarstwie dziadków bez najbliższych osób z mojej rodziny. Początki były dla mnie bardzo ciężkie, w gospodarstwie nie mogłam sobie radzić, a tu zaczęły się rodzić dzieci. Za rok urodziłam córkę, w rok później przyszedł syn. Skoro się dowiedziałam, że jestem z trzecim dzieckiem w ciąży, postanowiłam je usunąć za wszelką cenę, wbrew sprzeciwom ze strony męża i teściowej.

Poszłam prywatnie do ginekologa, czekałam długo w kolejce na korytarzu, nerwowo nie mogłam wytrzymać i wyszłam, postanawiając przyjść później. Przechodząc koło kościoła, bezwiednie wstąpiłam do wnętrza, klęknęłam przed dużą figurą Matki Boskiej Niepokalanej. Już dziś nie pamiętam, co mówiłam do Matki Najświętszej, ale wyszłam z kościoła rozpromieniona i radosna z mocnym postanowieniem, że nigdy swego dziecka nie stracę. W styczniu 1964 r. urodził się syn. W 10 lat później urodziłam również syna, który w tym roku kończy 15 lat. Jestem bardzo szczęśliwa, że nie popełniłam zbrodni.

Dziękuję Matce Najświętszej za dobre natchnienie, a także za wyrwanie męża z nałogu pijaństwa, a trwał on dość długo. Bywało, że często na noc mąż nie przychodził do domu, a ja sama zostawałam z małymi dziećmi. W samotne noce oczekiwania na męża postanowiłam, że tak długo będę odmawiać za męża część bolesną różańca, dopóki nie przestanie pić wódki. W końcu mąż zachorował i znalazł się w szpitalu. Od tej pory wszystko się zmieniło. Teraz nie pije i nie pali papierosów, a minęły już 4 lata.

Jadwiga M.

[160]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 522 osoby; za nawrócenie - 154 osoby; za odzyskanie wiary - 212 osób; za powstanie z nałogów - 53 osoby; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 156 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 134 osoby; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 188 osób; za dobrą pracę - 43 osoby; za przydział mieszkania - 74 osoby; za odnalezienie zguby - 50 osób; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 2236 osób.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 645 osób; o nawrócenie - 351 osób; o odzyskanie wiary - 133 osoby; o powstanie z nałogów - 219 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 232 osoby; o szczęśliwe rozwiązanie - 195 osób; o pomoc w nauce - 164 osoby; o dobrą pracę - 38 osób; o przydział mieszkania - 115 osób; o znalezienie zguby - 17 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 1432 osoby.


Intencja MI na maj

Aby za przykładem Niepokalanej całe nasze życie było śpiewem pochwalnym na cześć Boga.

[s. 160]

Kalendarzyk MI na maj

1Początek nabożeństw majowych. Bierzemy w nich udział w kościele, przy kapliczce przydrożnej lub w domu rodzinnym
3Uroczystość NMP Królowej Polski, głównej Patronki Polski
4Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego
7Niedziela MI. Ponawiamy swoje rycerskie oddanie się Niepokalanej
13Rocznica pierwszego objawienia się Matki Bożej w Fatimie
14Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
15Święto NMP Matki Kościoła
21Uroczystość Najświętszej Trójcy
24Wspomnienie NMP Wspomożycielki Wiernych
25Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Bierzemy udział w procesjach Bożego Ciała, również w czasie Oktawy
31Święto Nawiedzenia NMP

[s. 160]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Wydawnictwo Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej TJ, 02-532 Warszawa, ul. Rakowiecka 61:

Ks. W Chrostowski, Papież - pielgrzym. Jan Paweł II na znaczkach pocztowych świata, stron 94 + 105 reprodukcji emisji znaczków poczt. związanych z pontyfikatem Jana Pawła II w kolorach. Cena: 3500 zł.

Michalineum, 05-Z61 Struga k. Warszawy

L. Giussani, Śladami chrześcijańskiego doświadczenia, str. 104. Autor, założyciel ruchu "Komunia i Życie", odpowiada na pytanie, jak żyć, by Chrystus był dla nas wszystkim.

Towarzystwo Odpowiedzialność i Czyn, 00-529 Warszawa, ul. Wspólna 1

Odpowiedzialność i Czyn. Kwartalnik katolicko-społeczny. Jest to nowe pismo poświęcone nauczaniu Podziękowania 158 społecznemu Kościoła i nauce katolickiej. Numer trzeci mówi o obecności Maryi w Kościele.

[s. 160]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 5 (395) 1989
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 56/89-100000/A-64. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 31 III 1989 nr 1964/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136

[s. 160]