Podziękowania

Wrocław, 22 sierpnia 1983

Proszę Was o łaskawe przysłanie medalików Niepokalanej, gdyż nie posiadam już żadnych, a tymczasem szczególnie młodzież dopomina się o Cudowny Medalik. Jedna dziewczyna mówi mi: "W domu, jest bardzo niedobrze: tato pije, mama płacze, a ja chociaż jestem młodziutka, pracuję, aby tylko wydostać się z domu i mieć spokój".

Sama będąc jeszcze młodą zakonnicą, latem 1939 r. przed wyruszeniem naszych żołnierzy na front, prosiłam porucznika, by pozwolił zawiesić medalik Niepokalanej na broni. Chętnie na to pozwolił i poprosił o drugi. Wydałam tych medalików - na niebieskim sznureczku - cały kartonik. Cieszyłam się, że wszystkie poszły na front.

Po kilku dniach przywożono do naszego szpitala rannych, a było ich sporo. Jeden z nich leżąc na noszach, woła słabym głosem: "Siostra mnie poznaje?" Oczywiście, że go nie poznałam, bo żołnierzy wyruszających na front było dużo, więc odpowiadam, że nie. Wówczas otwiera dłoń, pokazuje mi przestrzelony medalik i powiada: "A to siostra poznaje?" Był to zniekształcony medalik, który zawiesiłam na broni. Pocałował go i powiada: "On mi życie uratował. Otarła się o niego kula i trafiła ramię, a nie serce. Dziękuję Siostrze!". Tłumaczę mu, że to uczyniła Matka Najświętsza i jego wiara.

Jestem na sali chorych, bo każda z nas pomagała, chociaż nie była pielęgniarką; rannych i chorych było dużo. Słyszę wołanie: "Siostro, proszę do mnie". Zbliżam się do żołnierza, a on pokazuje mi jakby małą kulkę i powiada: "To on, to medalik od Siostry, on mnie uratował". Można sobie wyobrazić, że powstał rwetes, prośby o medaliki, ale nie posiadałam już ani jednego.

Dlatego też proszę o łaskawe przysłanie medalików, bo odbiorców mam bardzo dużo i cieszę się, że kult Niepokalanej tak bardzo rozszerza się w naszej Ojczyźnie.

Siostry nasze w szpitalach mogłyby powiedzieć o niejednym cudzie dokonanym przez ten maleńki przedmiot: Cudowny Medalik.

Wszystkie podziwiamy z wdzięcznością moc i dobroć Niepokalanej.

S. Felicyta

Nowa Szarzyna, 30 maja 1988

Chciałam opisać wydarzenie, jakie miało miejsce na oddziale, gdzie pracuję. Z okien naszego szpitala widać piękną świątynię z obrazem Matki Bożej cudami słynącej. Jest niedziela. Mam pod opieką ciężko chorego. Właśnie włączono mu kroplówkę. Jest niespokojny, więc trzeba go pilnować. Następuje rozmowa. Okazało się, że jest zupełnie samotny i że ponad 30 lat nie był u spowiedzi, odszedłszy daleko od Boga. Błagałam Matkę Najświętszą o pomoc, gdyż sama nie byłam w stanie przekonać go o konieczności nawrócenia. Trwał w swoim uporze. Tłumaczył się, że ma tak ciężki grzech, iż rozgrzeszenia nie otrzyma. Gdy zabrakło mi słów do tłumaczenia, pochyliłam się nad nim i złożyłam na jego czole pocałunek. Zrobił wielkie oczy, które po chwili zaszły łzami. Coś w nim jakby pękło, piersi zaczęły mu drgać, tłumił łkanie. Dalej poszło wszystko gładko: spowiedź, Komunia św., choć dawniej kilka razy wyprosił z sali księdza kapelana. Chory, zaopatrzony na przyszłe życie, modlił się długo, a później - roześmiany, uprzejmy, szczęśliwy - mówił, że jest mu tak lekko, tak dobrze, że tyle lat czekał na tę chwilę.

To wszystko dzięki Niepokalanej - Ucieczce grzeszników. To Ona dokonała w nim tej wielkiej zmiany. Składam za to publiczne podziękowanie.

Aniela P.

Biała Podlaska, 13 września 1988

Dziękuję za medaliki Niepokalanej, które już wszystkie rozdałam, i proszę o nowe, bo wielu chce je posiadać.

Pragnę podzielić się radosną wiadomością, że pewien chory, który ze 40 lat nie był u spowiedzi, pojednał się z Bogiem, gdy otrzymał ode mnie za pośrednictwem swej sąsiadki Cudowny Medalik. Z początku nie chciał słyszeć o spowiedzi, przeklinał, bluźnił, krzyczał, że chcą go udusić, gdy zaproponowano mu włożenie medalika na szyję.

Rodzina modliła się wciąż w intencji tego chorego, odmawiała Różaniec, ja sama ofiarowałam za niego Komunię św. Aż dał się namówić i przyjął medalik. Gdzieś w miesiąc potem był u spowiedzi, przyjął Komunię św. i sakrament namaszczenia.

Za tę łaskę nawrócenia dziękuję serdecznie Niepokalanej i życzę Wam dalszego owocnego apostolstwa przez Cudowny Medalik.

Stanisława Łaszkiewicz

Koszalin, 29 kwietnia 1989

Zasyłam Ojcu Redaktorowi list od mojego przyjaciela z Lidy, u którego gościłem niedawno. Może opis wydarzenia, jakie miało miejsce w jego rodzinie, przyda się do umieszczenia w "Rycerzu Niepokalanej"...

o. Jarosław

[335]

Drogi nasz Ojcze Jarosławie.

Chcemy opisać pewne wydarzenie, które uważam za cud. Jak Ojciec był u nas, to my jeździli do moich rodziców do wsi Miguny i tam Ojciec dawał medaliki, a mojej matce dał jeden więcej. Posłała ten medalik córce, która mieszka ze swą rodziną w Armenii w mieście Spitak, gdzie niedawno było wielkie trzęsienie ziemi. Mieli w ten dzień iść w goście i ten Cudowny Medalik córka włożyła do kieszeni.

Ale pozostali w swoim mieszkaniu na piątym piętrze.

Gdy przyszło trzęsienie ziemi, cały ich blok się rozwalił, a ostała się - wśród gruzów z obu stron - ta część, gdzie było ich mieszkanie i nikt w nim nie zginął. Ona i troje jej dzieci żyją. Niestety, mąż, który był wtedy na mieście, nie wrócił: zginął.

Ojcze Jarosławie, jeszcze raz dziękuję za przywiezienie nam medalików Niepokalanej. Zostań z Panem Bogiem!

Jan Janowicz

Bielsko Biała, 3 maja 1989

Chciałabym złożyć publiczne podziękowanie Matce Bożej za otrzymane łaski. Zwlekałam z tym dość długo, ale myślę, że nigdy nie jest za późno, aby podziękować.

Przede wszystkim dziękuję Matce Bożej za łaskę powołania. W moich marzeniach o przyszłości widziałam siebie zawsze w rodzinie: z mężem, z dziećmi i modliłam się o dobrego męża. Tymczasem Najlepsza z matek wysłuchała mojej prośby, ale w zupełnie inny sposób. Kiedy me oczy zaczęły się otwierać na Największą Miłość, było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem i wydawało mi się zupełnie niemożliwe.

- Ja zakonnicą? - Absurd! Tym bardziej, że pracowałam już kilka lat, miałam grono przyjaciół i jako tako ustabilizowane życie. Niestety, coraz częściej czegoś mi brakowało. Były dni i noce pełne niepokoju i poszukiwań oraz łez. Pytałam wtedy Chrystusa, dlaczego mnie niepokoi, każe wciąż szukać. Nawet wtedy, gdy zrozumiałam, że to budzi się powołanie, prosiłam Go, aby dał mi spokój, a tą łaską obdarzył kogoś innego.

Aż przyszedł miesiąc maj. Codziennie brałam do ręki różaniec i skrapiałam go łzami, bo nie wiedziałam, co czynić. Matka Boża pomogła, przyszedł pokój duszy i ogromne szczęście. Otrzymałam jeszcze tę łaskę, że do zakonu wstąpiłam w Roku Maryjnym i miesiącu Maryjnym, w święto Matki Bożej Różańcowej.

Dlatego zawsze różaniec jest moim orężem.

Odjeżdżając z domu podałam płaczącym rodzicom figurkę Niepokalanej i jestem o nich całkowicie spokojna (chociaż zostali sami), bo wiem, że oddałam ich w Najlepsze Ręce.

Za przykładem św. Ojca Maksymiliana odmawiam też Różaniec w intencjach Niepokalanej.

Jest to taka wymiana: Mamusia pamięta o moich najbliższych, a ja o Jej troskach.

Za wszystko dziękuję Niepokalanej i razem z Nią śpiewam dziękczynne Magnificat.

Postulantka, lat 24

Starogard Gdański, 26 lipca 1989

Niepokalana obdarowywała mnie od wielu lat licznymi łaskami. Codziennie więc odmawiałam trzy dziękczynne "Zdrowaś..."

Miałam bardzo dobrego męża. Był księgowym.

Zmarł nagle. W pierwszej chwili, na wiadomość o nagłej śmierci męża, nie wiedziałam, czy mam odmówić swoje dziękczynne trzy "Zdrowaś...". Odmówiłam.

Uprzytomniłam sobie bowiem, że największym dowodem miłości jest zgadzać się z wolą Bożą i ją wiernie wypełniać.

Dalsze lata były jednym pasmem niezliczonych dowodów opieki Niepokalanej nad moją rodziną. W lipcu bieżącego roku mój wnuk prowadził samochód.

Była mgła, godz. 4 nad ranem. Uderzył całym pędem w samochód ciężarowy, załadowany dłużycami.

Samochód wnuka strzaskany. Mój wnuk i jego kolega zostali wyrzuceni siłą impetu daleko w teren.

Byli zdumieni: nie odnieśli żadnych obrażeń.

Za tę łaskę i wiele innych składam Niepokalanej serdeczne wyrazy głębokiej wdzięczności.

Elżbieta Jaracz

Lidzbark, 31 sierpnia 1989

W czasie wojny przechodziłam różne biedy i cierpienia - po prostu trudno wszystko opisać. Opiszę tylko jeden fakt, który uważam za cud.

Najstarszy mój brat należał do AK. Ale i tam byli różni i wydali, że ma broń i schron. Pewnego ranka zauważyłam, że ruscy żołnierze okrążyli naszą wieś. Brat szybko wszedł do schronu i ledwo zdążyłam go zamaskować, żołnierze byli już na podwórku.

Szukali dosłownie 12 godzin bez przerwy, znaleźli broń, a jego nie znaleźli. Ojciec nasz w tym czasie chodził i modlił się bez przerwy. Kiedy brat wyszedł potem ze schronu, powiedział, że tylko Boska moc go ocaliła, bo przecież tak łatwo mogli go znaleźć.

Żyje do dziś i jest bardzo wierzący.

Już dwa lata nie mogę chodzić z powodu porażonego nerwu. Modlę się i proszę Pana Boga za pośrednictwem Matki Najświętszej, żebym choć trochę mogła chodzić, ale z drugiej strony dziękuję Bogu, że choć siedzę w łóżku, mam ręce w miarę zdrowe, mogę coś napisać, robię na drutach, wyszywam.

Widziałam jeszcze gorsze choroby u ludzi. Godzę się z losem i czekam szczęśliwej śmierci. Jak się żyje z Panem Bogiem, to zawsze jakoś łatwiej znosić cierpienia i godzić się z losem, bo jest się komu poskarżyć i popłakać...

Nadal ufam, że Matka Najświętsza mnie nie opuści i dopomoże w moim kalekim dążeniu do Boga.

Monika R.

[336]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 960 osób; za nawrócenie - 295 osób; za odzyskanie wiary - 186 osób; za powstanie z nałogów - 374 osoby; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 289 osób; za szczęśliwe rozwiązanie - 223 osoby; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 240 osób; za dobrą pracę - 95 osób; za przydział mieszkania - 86 osób; za odnalezienie zguby - 105 osób; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 1624 osoby.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 1196 osób; o nawrócenie - 450 osób; o odzyskanie wiary - 283 osoby; o powstanie z nałogów - 796 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 296 osób; o szczęśliwe rozwiązanie - 234 osoby; o pomoc w nauce - 260 osób; o dobrą pracę - 106 osób; o przydział mieszkania - 95 osób; o znalezienie zguby - 110 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 2040 osób.


Intencja MI na listopad

Aby w naszej służbie pod sztandarem Niepokalanej znalazł żywy wyraz duch Jej Magnificat.

[s. 336]

Kalendarzyk MI na listopad

1 XIUroczystość Wszystkich Świętych
2 XIDzień Zaduszny. Polecamy Miłosierdziu Bożemu dusze czyśćcowe, zwłaszcza zmarłych członków MI.
16 XINMP Ostrobramskiej, Matki Miłosierdzia
21 XIWspomnienie Ofiarowania NMP
26 XIUroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Postanawiamy urzeczywistniać gorliwiej cel MI: szerzyć błogie Królestwo Najśw. Serca Jezusowego przez Niepokalaną.
27 XIRocznica objawienia Cudownego Medalika
29 XIPoczątek Nowenny przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP.

[s. 336]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, ul. Dziekania 1, 00- 279 Warszawa:

Ks. J. Lewandowski, Naród w nauczaniu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 1989, s. 164.

Ks. B. Mińkowski - P. Nitecki, Kamionek, Warszawa 1988, s. 119. Monografia parafii Bożego Ciała w Warszawie na Kamionku.

Ks. M. Nowak, W dobrych zawodach, Warszawa 1989, s. 176. O pracy nad sobą, by osiągnąć świętość i w nagrodę niebo.

Ks. J. Wieteska, Ignacy Krasicki jako arcybiskup gnieźnieński w latach 1795 -1801, Warszawa 1989, s. 64.

Ks. J. Tarnowski, Sumienie ruszyło, Warszawa 1989, s. 48. Zbiorek wierszy.

Akademia Teologii Katolickiej, ul. Dewajtis 5, 01-653 Warszawa:

Ks. B. Mokrzycki SJ, Wypełniają się Pisma. Rozważania biblijno-liturgiczne, Warszawa 1989, s. 260.

Święty Jacek. Życiorys - modlitwy - pieśni, Warszawa 1989, s. 78.

Wydawnictwo Księży Marianów, 02- 754 Warszawa, ul. Bonifacego 9:

A. Valentini, Z Maryją życie chrześcijańskie, Warszawa 1989, s. 205. Biblijno-egzystencjalne rozważania o życiu i misji N. Maryi Panny.

[s. 336]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 11 (401) 1989
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 61/89-200000/A-37. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 27 X 1989 nr. 7177/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136

[s. 336]