Podziękowania

Łódź, 5 maja 1988

Moja droga do Matki była bardzo długa. W dzieciństwie czciłam Boga, w młodości zwróciłam szczególną uwagę na Syna Bożego, chociaż postać Maryi przewijała się przez całe moje życie. Zachwycałam się właśnie NIEPOKALANĄ. Widząc Jej obraz, figurkę itp. zawsze powtarzałam słowa: "Cała piękna jesteś Maryjo i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie". Dopiero wkraczając w wiek dojrzały (jestem mężatką, mam dwoje dzieci) odnalazłam na dobre Matkę.

Pomogły mi w tym publikacje książkowe o tematyce maryjnej, czasopisma katolickie, dzięki którym poznałam Jej życie, cnoty i zasługi w dziele zbawienia.

Wkrótce też zrozumiałam, na czym polega prawdziwe nabożeństwo do Najś. Maryi Panny.

Niespodziewanie otrzymuję od sąsiadki "Rycerza Niepokalanej", po przeczytaniu którego kieruję do Niepokalanowa prośbę o przyjęcie mnie do MI oraz o prenumeratę tego pięknego czasopisma.

Otrzymuję dyplomik i Cudowny Medalik i oddaję się Maryi w święto Matki Kościoła.

Od tej chwili należę do Maryi ciałem i duszą. Jej ofiaruję każdego dnia swoje modlitwy, prace, cierpienia itd. Nie narzucam przy tym żadnych intencji, albowiem wszystko z miłości ku Niej czynić pragnę, a poza tym oddałam się przecież Matce Kościoła, zatem Ona najlepiej wie, w jakiej intencji ma ofiarować moje skromne ofiary Bogu Ojcu dla zbawienia świata.

22 kwietnia [1989] r. Matka Najświętsza zawitała do naszego domu w kopii Cudownego Obrazu. To była wielka radość. Były modlitwy wspólne, indywidualne, śpiewy, łzy. Sama prosiłam jedynie o to, aby dała mi poznać Bożą wolę i moc do Jej wypełnienia.

Matko, ja Ci dziękuję, | Matko, ja Ci dziękuję, | To moje jedyne słowo, | Więcej mówić nie umiem.

Jolanta Sochala

Lublin, 20 października 1988

Spełniając obietnicę wobec Matki Najświętszej, pragnę Jej publicznie podziękować za to, że spełniła moje i męża marzenie. Przed trzema laty miałam samoistne poronienie i od tego czasu nie mogłam zajść w ciążę. Leczenie szpitalne, sanatorium, znowu szpital. Wykonano mi HSG i wynik: dystalne odcinki jajowodów niedrożne. Sama jestem lekarzem, więc ten wynik był dla mnie szokiem. Po dwóch miesiącach miałam wykonane przedmuchiwanie jajowodów i cichą nadzieję, że wszystko będzie dobrze wtedy to postanowiłam, że gdy zajdę w ciążę i szczęśliwie urodzę, publicznie podziękuję Maryi. Po trzech miesiącach od zabiegu wielka radość: wiedziałam, że jestem w ciąży. Ale nigdy nie ma pełnej radości, ciąża nie przebiegała pomyślnie. Leżałam prawie pięć miesięcy w szpitalu. Modliłam się gorąco do Matki Najświętszej, odmawiając codziennie cząstkę różańca, abym ciążę donosiła i szczęśliwie urodziła. Matka Boska mnie wysłuchała: urodziłam zdrową córeczkę, ma w tej chwili dwa miesiące.

Obecnie codziennie poprzez cząstkę różańca proszę Maryję Najświętszą o zdrowie dla córeczki naszej i dla całej rodziny. Ufam, że moja prośba będzie wysłuchana.

B. D.

Chełm, 8 grudnia 1988

Pragnę gorąco podziękować Matce Bożej w Jej cudownym obrazie chełmskim oraz św. Maksymilianowi za uratowanie życia w ciężkiej chorobie i przywrócenie zdrowia mojej żonie, która w dniach 3 i 8 marca 1988 r. została poddana dwom ciężkim operacjom.

Jednocześnie wyrażam podziękowanie św. Maksymilianowi za jego szczególną opiekę nade mną w pewnej niezwykłej sytuacji.

Janusz Marynowski

Sokółka, 28 grudnia 1988

Przyjmij w ofierze, o Matko ma, ten stary zużyty różaniec, tarczę daną mi w dniu moich pierwszych zaślubin z Jezusem-Eucharystią, towarzysza moich dziecięcych i młodzieńczych lat, symbol Twego istnienia w moim życiu, Maryjo, słodki sznur Twej Matczynej miłości. Dziś składam Ci, o Matko, w darze ten sam, tylko jakże zużyty różaniec. Te popękane i poszczerbione paciorki i łączący je pożółkły łańcuszek - to kronika mojej 18-letniej pielgrzymki na tym świecie do niebios bram. Ten sam różaniec wprowadził Cię, Maryjo, w moje codzienne dni i zawiódł do kościoła, bym Ci tam powiedział: Totus Tuus, Maryjo!

Temu różańcowi zawdzięczam wielką miłość do Jezusa, pokorę i prostotę uczuć. Różaniec stał się szańcem obronnym w walce z szatanem i portem ucieczki w chwilach duchowych burz, wzlotów i upadków. Dałaś mi, Matko, różaniec jako towarzysza na każdy trud, zniechęcenie, upadek i kłopot. Uczyniłaś różaniec kluczem do bram mego serca. [127]Przez ten skromny, czarnoziarnisty różaniec dałaś mi łaskę powołania do kapłaństwa, dałaś mi moc w walce z własną słabością.

Różańcem spowodowałaś, żem przejrzał oczyma duszy, żem zobaczył miernotę i lichość swego jestestwa oraz nicość tego świata. Dałaś mi nowe życie w Chrystusie, dla Chrystusa i z Chrystusem.

Kocham Cię, miłuję i błogosławię za to, co mi ofiarowałaś w łasce od Boga Ojca. Teraz przyjmij, o Matko, wysłużoną tarczę różańcową, tarczę moich przeżytych 18 lat. Niech nadal mówi, choć zużyta, o mojej wielkiej miłości do Ciebie, Maryjo, i do Twego Syna Jezusa Chrystusa.

Rycerz Stanisław

Warszowice, 30 grudnia 1988

Serdeczne "Bóg zapłać" za przysyłanie "Rycerza" i za deklarację przyjęcia mnie w poczet Rycerek Niepokalanej. Obiecałam napisać zaraz, ale tak szybko ten czas mija. Chciałam popracować nad sobą, stać się lepsza, abym mogła zasłużyć sobie w pełni na miano rycerki. Każdy nowy numer "Rycerza" napełnia mnie nowym duchem; czuję, jakby w moje progi wszedł ktoś wielki i bardzo ważny. Po przeczytaniu "Rycerza" tak mi jest dobrze i ja staram się być dobra dla każdego. Długo przeżywam treść pisma. Wiem, że jestem jeszcze taka słaba, boję się, że nie będę godną Rycerstwa, a tak bardzo pragnęłabym należeć całkowicie do Niepokalanej, której tak wiele zawdzięczam.

Ciążę przenosiłam, było już 2 tygodnie po terminie, wiedziałam, że muszę jechać już do szpitala. Tam badania i czekanie, potem środki przyśpieszające. Cały czas błagałam Matkę Najświętszą o szczęśliwy poród. Nad ranem 31 maja przyszła na świat moja ukochana córeczka. Urodziłam pierwsza z czterech kobiet na naszej sali, choć to u mnie miały być komplikacje. Gdy mała miała 9 dni, po nakarmieniu położyłam ją spać i gotowałam obiad, ale mnie tknęło, aby zajrzeć do córeczki. Spostrzegłam, że już nie mogła oddychać, dławiła się pokarmem odbitym. Teściowa pobiegła po sąsiada, aby jechać do lekarza, a ja w tym czasie w wielkiej rozpaczy zaniosłam córeczkę przed obraz Matki Bożej i zawołałam: "Mateczko, ratuj!". W tym momencie dziecko kichnęło kilka razy i wszystko szczęśliwie się skończyło. Na wizycie u lekarza dziwiono się, że dziecko żyje.

Obecnie jestem na urlopie wychowawczym, będzie tylko jedna pensja - męża. Przez cały czas pomimo budowy domu dzięki Bogu żyliśmy tak, że nie odczuwało się braku, choć nieraz wydawało się, że nie ma już nic i nie ma skąd wziąć. Staram się pomagać potrzebującym i chyba dlatego Bóg daje, że zawsze starcza. Teraz może być ciężko, troje dzieci, dom jeszcze nie wykończony, ale zaistniała możliwość wyjazdu męża do pracy za granicę. Modlę się, żeby się powiodło, nie z chęci bogactwa, ale żebym nie musiała iść do pracy zawodowej, tylko zająć się wychowaniem dzieci i domem.

Pragnę gorąco podziękować Matce Najświętszej za opiekę nad moją rodziną, za otrzymane łaski, zwłaszcza za szczęśliwe rozwiązanie i uratowanie dziecka. Dziękuję Ci, Matko Ukochana, i gorąco Cię proszę o dalszą opiekę i miłosierdzie Boże.

Elżbieta

Radzyń Podlaski, 2 lutego 1989

25 grudnia 1938 roku ówczesny Dyrektor, a dzisiejszy święty Maksymilian Maria Kolbe podpisując mi Dyplomik MI przyjął mnie w szeregi Rycerstwa Niepokalanej. Od tego dnia stałem się poddanym Niepokalanej, a Ona czuwa nade mną i otacza mnie troskliwą opieką.

W 1939 roku jako rezerwista zostałem powołany do Armii Polskiej. Brałem udział w obronie Brześcia jako żołnierz Artylerii Przeciwlotniczej. Przeżywałem częste i silne bombardowania. W dniu 17 września dostałem się do niewoli radzieckiej. Bylem bliski załamania ze względu na brak wiadomości o rodzinie oraz z innych względów. Jedynym pokrzepieniem była modlitwa. W maju 1941 r. otrzymałem pomyślną wiadomość z domu. Trochę podniosło mnie to na duchu.

W sierpniu 1941 r. -amnestia i ponownie w Armii Polskiej. Potem wyjazd do Iranu, Iraku i Palestyny. Wielka łaska Niepokalanej! Pracowałem wówczas w duszpasterstwie jako organista i co najważniejsze - zwiedziłem wszystkie sanktuaria Ziemi Świętej. Następnie wyjazd do Libanu na wysokogórskie ćwiczenia, a z Libanu transportem kolejowym do Egiptu. W lutym 1944 r. zacząłem walczyć na froncie włoskim. Potem operacja w szpitalu wojskowym, następnie ewakuacja do szpitala w Anglii, tam ponowna operacja, a 30 stycznia 1947 r. powrót do Kraju.

Przeżyłem bardzo dużo niebezpiecznych sytuacji, szczególnie w niewoli, w czasie ewakuacji jeńców polskich w głąb Rosji, kiedy Niemcy bezkarnie bombardowali bezbronnych jeńców polskich, następnie w czasie transportu przez Morze Śródziemne przy bombardowaniu niemieckim, także na froncie włoskim. Zawsze czuwała nade mną i nadal czuwa Niepokalana.

Wróciłem do Kraju jako inwalida. Pracowałem jeszcze od 1948 do 1975 r. w sądownictwie. Obecnie mam 77 lat, jestem inwalidą I grupy, poruszam się z trudnością o kulach i na trzykołowym wózku inwalidzkim.

Dziękuję Ci, Matko Niepokalana, za dar życia i za troskliwą macierzyńską opiekę.

Karol Hurko

[128]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 856 osób; za nawrócenie - 120 osób; za odzyskanie wiary - 136 osób; za powstanie z nałogów - 180 osób; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 204 osoby; za szczęśliwe rozwiązanie - 180 osób; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 340 osób; za dobrą pracę - 38 osób; za przydział mieszkania - 49 osób; za odnalezienie zguby - 63 osoby; za opiekę Bożą i wysłuchanie innych próśb - 2386 osób.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 3240 osób; o nawrócenie - 1356 osób; o odzyskanie wiary - 167 osób; o powstanie z nałogów1050 osób; o zgodę i miłość w rodzinie - 432 osoby; o szczęśliwe rozwiązanie - 255 osób; o pomoc w nauce - 968 osób; o dobrą pracę - 95 osób; o przydział mieszkania - 36 osób; o znalezienie zguby - 46 osób; o błogosławieństwo Boże i prośby w innych intencjach - 1654 osoby.


Intencja MI na kwiecień

Abyśmy przez Niepokalaną wyrażali swą wdzięczność Panu Bogu za posługę naszych Biskupów, Kapłanów i Diakonów.

[s. 128]

Kalendarzyk MI na kwiecień

3Uroczystość Zwiastowania Pańskiego (przeniesiona z 25 III)
16Niedziela powołań kapłańskich i zakonnych. Módlmy się o nowe powołania i o łaskę wytrwania dla powołanych.
2459. rocznica przyjazdu o. Maksymiliana do Japonii. Módlmy się za Misję MI w tym kraju i za spokój duszy śp. o. Mieczysława Mirochny, który przez wiele lat był duszą tej misji (zmarł 15 II [1989] r.).
30Św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort. Czytajmy jego Traktat o doskonałym nabożeństwie do NMP.

[s. 128]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Akademia Teologii Katolickiej, 01-653 Warszawa, ul. Dewajtis 5:

Ks. B. Dembowski, O filozofii chrześcijańskiej w Ameryce Północnej, Warszawa 1989, s. 231.

Verbinum, 04-118 Warszawa, ul. Ostrobramska 98:

Z. Jasnota, Mały misjonarz. Ilustrowała D. Konwicka, Warszawa 1988, s. 32, cena 450 zł. Zbiorek wierszy dla młodszych dzieci, zachęcający je do współpracy w działalności misyjnej Kościoła.

J. Schulte, Wielki wódz prerii, Albert Lacombe (1827-1916), Warszawa 1988, s. 148, cena 325 zł. Książka przedstawia pionierską pracę oblata Niepokalanej wśród Indian w zachodniej Kanadzie.

[s. 128]

Dnia 19 grudnia 1942 w Słonimie hitlerowcy w zbiorowej egzekucji rozstrzelali dwie siostry niepokalanki: s. Martę Wołowską (przełożoną domu) i s. Ewę Noiszewską (lekarza).

Osoby, które znają jakieś szczegóły związane z tym faktem, są proszone o przekazanie ich pod adresem:

Przełożona generalna sióstr niepokalanek 96-516 Szymanów.

[s. 128]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 4 (394) 1989
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 55/89-100000/A-37. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 9 III 1989 nr. 1426/K/89. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75646-1775-136.

[s. 128]