Biała Podlaska, 18 lutego 1987
Mój mąż bardzo się rozpił. Mieliśmy wówczas jedno dziecko (córkę). Nosiłam się z zamiarem odejścia, bo nie sposób było z nim dłużej żyć: ciągle awantury, brzydkie słowa, bójki, coraz słabsze nerwy moje i dziecka. Modliłam się jednak do Matki Nieustającej Pomocy, aby pomogła mi wytrwać, a męża uchroniła przed stoczeniem się na dno przepaści. Gdy córka miała cztery lata, po wielkich trudach udało mi się namówić męża na leczenie odwykowe, no i w tym czasie zdecydowałam się na drugie dziecko, bo w rzeczy samej mąż był bardzo dobrym człowiekiem, tylko wódka zmieniała go nie do poznania.
W grudniu ubiegłego roku, na św. Barbarę, urodziłam bliźniaki: córkę i syna. Cieszyłam się ogromnie, bo dzieci i ja byliśmy zdrowi. Mąż również się radował. Niestety, zaczął się upijać od nowa. Załamałam się wtedy całkowicie. Gdyby nie rodzice i modlitwa (bo oddałam się wraz z dziećmi opiece Matki Najświętszej), nie wiem, co by się z nami stało. W rok potem pojechałam z pielgrzymką do Częstochowy. Tam gorąco prosiłam Matkę Bożą, aby pomogła mężowi wyrwać się z alkoholizmu. W trzy miesiące później doznałam łaski: mąż podjął powtórne leczenie. I tak już od dwóch lat nasza rodzina jest otoczona płaszczem łaski Matki Nieustającej Pomocy, za co publicznie z całego serca dziękuję, prosząc Ją o dalszą opiekę nad mężem i całą rodziną.
M. Twarowska
Ładza, 22 sierpnia 1987
Pragnę podziękować Matce Boskiej Częstochowskiej za uratowanie mojego męża od kalectwa. Mianowicie mąż był chory na miażdżycę tętnic kończyn dolnych. W 1984 r. zaczęły mu czerwienieć palce u nogi. Lekarz orzekł, że nogę trzeba amputować powyżej kolana.
Widząc załamanie psychiczne męża, gorąco zaczęłam prosić Matkę Boską Częstochowską, aby uchroniła go od tego. W rezultacie mężowi ucięto tylko trzy czarne palce i zrobiono przeczyszczenie tętnic. Operacja się udała, rana ładnie się zagoiła i mąż może do dzisiaj chodzić. Od tego czasu nie przebywał w szpitalu.
Marianna Krawczyk
Kurów, 27 października 1987
Składam podziękowanie Miłosierdziu Bożemu,
Matce Bożej Nieustającej Pomocy i św. Annie za zdrowie mojej córki i jej dzieci. W 1970 r. wyszła za mąż. W następnym roku urodziła córeczkę, lecz w tydzień po rozwiązaniu, gdy już była w domu, dostała krwotoku. Pogotowie zabrało ją do szpitala. Stan zdrowia był bardzo poważny. Po latach poroniła w piątym miesiącu. W 1982 r. podczas ciąży groziło jej niebezpieczeństwo z powodu dużego nadciśnienia. Modliłam się do św. Anny i zamówiłam trzy Msze św. o szczęśliwe rozwiązanie, które nastąpiło bez pomocy lekarzy, i to w dzień św. Anny, 26 lipca. W 1984 r. znów ciąża i prawie pięć miesięcy trwające nadciśnienie. Wywołano poród na dwa tygodnie przed terminem. Tym razem córka urodziła synka.
Dzięki niech będą Bogu, bo dzieci ładnie rosną i mają ochotę do modlitwy. Co dzień z wielką ufnością oddaję je w opiekę Matki Bożej.
Janina Strzelec
Kulmaga, 13 listopada 1987
Serdecznie dziękuję Matce Bożej za szczęśliwą operację 7-letniej córki, Kasi. Zabrało ją Pogotowie do szpitala z objawami zapalenia płuc, lecz, jak się potem okazało, był to guz w śródpiersiu, który przebijał się do płuc. Konieczna była operacja. O uratowanie życia Kasi modliliśmy się całą rodziną; została też odprawiona Msza św. Przyrzekłam wtedy Matce Najświętszej, że jeżeli Kasia zostanie przy życiu i wróci do domu, złożę publiczne podziękowanie w "Rycerzu".
Załączam zaświadczenie lekarskie i ks. proboszcza.
Elżbieta Guzman
Niepokalanów, 8 grudnia 1987
Dnia 4 sierpnia jechałem "Żukiem" do Warszawy z trzema mężczyznami po produkty żywnościowe dla oazy w Kampinosie i dla odprawiających rekolekcje w Niepokalanowie. W Błoniu poczułem, że brak mi powietrza. Otworzyłem okienko i po kilku głębokich oddechach zrobiło mi się lepiej. W Ołtarzewie po raz drugi wystąpiła duszność. Znów uchyliłem okienko, zdążyłem złapać jeden głębszy oddech i w tym momencie kończy się moja świadomość.
Nastąpiło czołowe zderzenie z "Jelczem". Kabina "Żuka" została zgnieciona. Aby mnie z niej wyciągnąć, potrzeba było ją rozszerzać dwoma ciągnikami. Nieprzytomnego, w ciężkim stanie przewiozło mnie Pogotowie do Szpitala Miejskiego w Pruszkowie. Po 8 godzinach intensywnej pracy lekarzy i sióstr odzyskałem przytomność, ale nadzieje na uratowanie życia były niewielkie. Moi współbracia za[95]konni modlili się gorąco za mnie, podobnie jak zebrani na rekolekcjach i oazie.
Jadący ze mną mężczyźni doznali tylko niewielkich obrażeń ciała i po opatrunku powrócili do domu, ja natomiast poleżałem sobie w szpitalu do 26 sierpnia. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Panu Bogu za ocalone życie i zdrowie. Najbardziej ja się czuję dłużny. Przez Serce Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej składam gorące podziękowanie Ojcu Niebieskiemu za wielką łaskę, że żyję i wyzdrowiałem. Składam również wdzięczne "Bóg zapłać" Panom Lekarzom i Pielęgniarkom z Oddziału Chirurgii za wszelki trud podjęty podczas mego leczenia w szpitalu.
Br. Bogusław Jabłoński
Sosnowiec, 18 stycznia 1988
Pragnę złożyć serdeczne, publiczne podziękowanie Matce Najświętszej Niepokalanej za wysłuchanie moich próśb.
Syn mój Edward wyjechał z rodziną, tj. z żoną i dwoma synkami w wieku 10 i 7 lat, do RFN. Tam groziło im rozbicie małżeństwa, gdy synowa poznała pewnego mężczyznę. Nie pomagały prośby, by się opamiętała. Dzieci bardzo to przeżywały, gdyż kochały ojca i matkę. Syn pisał rozpaczliwe listy, ale nie ustawał w modlitwie. I ja błagałam Matkę Najświętszą o ratunek. Zostaliśmy wysłuchani: ów złowieszczy mężczyzna wyjechał sam do Stanów Zjednoczonych, a małżonkowie się pogodzili. Dzieci mają ojca i matkę.
Władysława Płazińska
Łomża, 28 października 1987
Piszę, by wywiązać się z obietnicy. Było to przed rokiem, po nawiedzeniu naszej parafii przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Po ostrej kłótni moja rodzina była bliska rozpadu. Dzięki opiece Niepokalanej Maryi doszło do zgody i od tamtej pory, każdego wieczoru, by miłość wzajemna się pogłębiała, odmawiamy cząstkę różańca świętego. Obiecałem wówczas, że jeśli przez rok wszystko ułoży się dobrze, podziękuję Matce Bożej w "Rycerzu Niepokalanej". Składam więc serdeczne podziękowanie Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za wszystkie łaski i proszę o dalszą opiekę nad naszą i innymi rodzinami.
Adam
Wrocław, 10 listopada 1987
Pragnę serdecznie podziękować Matce Najświętszej i św. Teresie od Dzieciątka Jezus za wszystkie łaski otrzymane za Ich wstawiennictwem przez naszą rodzinę, a zwłaszcza za nawrócenie mojej bratowej. Nie była ona katoliczką, właściwie nie wierzyła w nic. Rok temu bardzo poważnie zachorowała. Modląc się o jej zdrowie, jednocześnie prosiłam Matkę Najświętszą o jej nawrócenie. Modlitwy moje, zanoszone przez rok czasu, zostały wysłuchane. W tym roku po kolędzie duszpasterskiej zdecydowała się przystąpić do naszej wiary i przyjąć wszystkie sakramenty święte. W kwietniu [1988] r. zawarła ślub kościelny. Odtąd bratowa jest osobą wierzącą i praktykującą.
Teresa Urbańska
Wrocław, 3 listopada 1987
Ukończyłem 25 rok życia. Mam kochaną żonę i dwoje dzieci. W drodze jest trzecie. Moje dzieciństwo było smutne, bo bez ojca. Gdy się urodziłem, tato już spoczywał w grobie. Poznawałem życie na zepsutej drodze. Matka nie przykładała wagi do religijnego wychowania, więc stałem się ateistą. W wieku 13 lat trafiłem do zakładu poprawczego. Podczas mego pobytu w zakładzie rodzony brat popełnił samobójstwo. Mając 18 lat odzyskałem wolność dzięki wychowawcy, który próbował mnie naprowadzić na dobrą drogę. Potem często zmieniałem pracę, gdyż nie umiałem znaleźć celu życia. Pewnego dnia spotkałem dziewczynę, obecnie moją żonę, która w rozmowach zaczęła mi ukazywać inny, piękniejszy świat. Zacząłem poznawać Pana Boga, a wiele mi w tym dopomógł św. Maksymilian, którego biografię z dużym zainteresowaniem przeczytałem. Teraz jestem wierzącym katolikiem. Chciałbym oddać Matce Niepokalanej to, co posiadamy, tj. nasze serca: żony i moje oraz kochanych dzieci, by żyć pod Jej sztandarem. Jesteśmy z żoną członkami Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Zawdzięczam to Niepokalanej, która dała mi na tyle sil, abym zerwał z nałogiem alkoholu.
Lech Jachimowicz
Łódź, 24 listopada 1987
Dziękuję Matce Najświętszej i Miłosierdziu Bożemu za wysłuchanie mych modlitw.
Przez kilka lat mój syn męczył się z żoną i dwójką małych dzieci w bardzo małym, zagrzybionym mieszkaniu. Dzieci bez przerwy chorowały. Wszystkie zabiegi zawiodły i nie było nadziei na otrzymanie mieszkania w bliskim czasie. Ale Ty, o Matko najmilsza, wysłuchałaś moje modlitwy i przyszłaś z pomocą. Już prawie rok mija, jak syn mieszka w pięknym mieszkaniu.
Anna Pilipojć
E., 7 grudnia 1987
Chciałbym serdecznie podziękować Najświętszej Maryi Pannie za pojednanie w rodzinie. Z prośbą o dalsze łaski.
Łukasz
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 809 osób; za odzyskanie wiary - 14; za nawrócenie - 228; za powstanie z nałogów - 265; za szczęśliwe rozwiązanie - 248; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 276; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 60; za ocalenie - 71; za dobrą pracę 38; za przydział mieszkania - 56; za szczęśliwą podróż - 23; za opiekę Bożą i inne wysłuchane prośby - 1186.
POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 3272 osoby; o odzyskanie wiary - 123; o nawrócenie - 692; o powstanie z nałogów - 1032; o zgodę i miłość w rodzinie - 394; o pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 626; o szczęśliwe rozwiązanie 303; o przydział mieszkania - 154; o dobrą pracę 98; o szczęśliwą podróż - 22; o znalezienie zguby 16; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w innych intencjach - 8638.
Intencja MI na marzec
Aby każda kobieta odnalazła w Najśw. Maryi Pannie, w której jest cała pełnia natury kobiecej i łaski, klucz do urzeczywistnienia swojej godności oraz posłannictwa w Kościele i w świecie.
[s. 96]
Kalendarzyk MI na marzec
| Marzec - miesiąc poświęcony czci św. Józefa, Oblubieńca NMP. Przez cały miesiąc trwa Wielki Post. Uczęszczamy w niedziele na Gorzkie Żale, a w piątki na Drogę Krzyżową. Korzystamy z rekolekcji wielkopostnych. | |
|---|---|
| 8 | Międzynarodowy Dzień Kobiet. |
| 19 | Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najśw. Maryi Panny. |
| 25 | Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Czcimy Syna Bożego, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, i Jego Najświętszą Matkę. Za Jej przykładem mówmy Bogu zawsze "tak", starając się pełnić wiernie Jego wolę. |
| 27 | Niedziela Palmowa Męki Pańskiej. Przed główną Mszą św. uroczyste poświęcenie palm i procesja z palmami, w której śpiewamy Hosanna Chrystusowi, naszemu Królowi i Panu. |
| 31 | Wielki Czwartek. Bierzemy udział we Mszy Wieczerzy Pańskiej i w adoracji Najświętszego Sakramentu w Ciemnicy. |
[s. 96]
Książki wydane ostatnio
(do nabycia w ich wydawnictwach)
Verbinum, 04-118 Warszawa, ul. Ostrobramska 98
Gerhard M. Bauer, Ewa M. Kremer, Pau-de-arara Klatka na papugi. Opowiadania z Ameryki Łacińskiej, Warszawa 1987, s. 72, cena 160 zł. Opowiadania ukazują życie współczesnych ludzi w Ameryce Środkowej i Południowej, ich walkę o lepsze jutro i ich więź z Kościołem.
Hans Waldenfels (red.), Teologowie Trzeciego Świata. Jedenaście szkiców biograficznych z Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, Warszawa 1987, s. 208, cena 450 zł.
Kinga Strzelecka OSU, Szalom, Warszawa 1987, s. 214, cena 400 zł. Pierwsza część pt. Listy z Tantur to listy autorki do rodziny zawierające bogactwo informacji o Ziemi Świętej, a druga część pt. Rozmowy jerozolimskie to dialog między chrześcijaństwem a judaizmem.
Ernest Stürmer, Człowiek z ognia, Św. Franciszek Ksawery, Warszawa 1987, s. 176, cena 240 zł. Książka z serii: Misjonarze, którzy tworzyli historię.
[s. 96]
RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 3 (379) 1988
Rok założenia 1922
[Spis treści]
Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 53/88-100.000/U-41 | Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 17 II 1988 nr 978/K/88. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878
[s. 96]
