Podziękowania

Koniowo, 20 grudnia 1987

7 października nasza 4-letnia córka, Małgorzata, uległa bardzo ciężkiemu wypadkowi: została nakręcona na wał przekaźnikowy ciągnika C-360. Całe szczęście, że w pewnym momencie ciągnik sam zgasł, co sprawiło, że nie została zabita. Skończyło się na złamaniu kości udowej nogi i poważnym zranieniu głowy przez liczne złamania kości czaszki i wstrząs mózgu. Zaraz po tym wypadku została odprawiona Msza dziękczynna za uratowanie życia i błagalna o powrót do zdrowia. Codziennie też modliliśmy się do Matki Bożej i św. Maksymiliana, by Małgosia przetrzymała kryzys. Zostaliśmy wysłuchani. Po 23 dniach pobytu w szpitalu w Szczecinie nasza córka wróciła do domu z gipsem biodrowym, w pełni świadoma. Publicznie dziękujemy Najświętszej Maryi Pannie i św. Maksymilianowi za wstawiennictwo u Boga i prosimy o opiekę na dalsze dni życia.

Joanna i Władysław Śliwowie

Katowice, 21 grudnia 1987

Po długo trwającym porodzie urodziłam syna.

Był duży i silny, miał 8 pkt Apgar (medyczne określenie stopnia energii żywotnej noworodka). Niestety, w piątej minucie życia miał tylko 4 pkt Apgar, wystąpiły zaburzenia oddychania spowodowane zachłyśnięciem się wodami płodowymi. Dziecko podłączono do inkubatora. Przez trzy doby lekarze walczyli o jego życie. W swojej bezsilności zawierzyłam maleństwo Matce Najświętszej. Codziennie w szpitalu przystępowałam do Komunii świętej. Wierzę gorąco, że moje dziecko żyje dzięki opiece Maryi. Ona je ocaliła, dlatego składam Jej korne dzięki prosząc o dalszą opiekę nad całą rodziną.

Barbara Jabłońska

Rytele, 22 stycznia 1988

Miałam brzydką wadę charakteru, bo ogromnie klęłam na co tylko popadło. Wydawało się, że nigdy się nie wyleczę z tej wady. Na szczęście pielgrzymka na Jasną Górę w roku 1981 zrobiła ze mnie inną kobietę. Przez rok czasu z moich ust nie wyszło ani jedno przekleństwo. Potem od czasu do czasu zaklęłam, ale teraz staram się wyzbyć tego zwyczaju raz na zawsze. Swoją przemianę duchową zawdzięczam Matce Najświętszej, która dała mi jeszcze jeden dowód swojej przemożnej mocy.

Moi rodzice mieli bardzo niedobrą synową. Kiedy byli już bardzo słabi, nie mogłam im dać opieki,

bo miałam małe, 10-miesięczne dziecko, a moi teściowie już nie żyli. W sprawie opieki nad rodzicami postanowiłam odprawić nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Gdy po ośmiu dniach nowenny ich odwiedziłam, moja mama powiedziała mi, że już od ośmiu dni ojciec z synową przygotowują się do przeprosin. Następnej niedzieli usłyszałam od mamy, że na drugi dzień po mojej ostatniej wizycie przeprosili się. Od tej pory bratowa uczciwie doglądała rodziców, podawała posiłki i usługiwała, w czym było trzeba. Przedtem nigdy do nich nawet nie zajrzała. Od przeprosin ojciec żył jeszcze dwa tygodnie, a mama trzy.

Za otrzymane łaski stokrotne dzięki Panu Jezusowi i Matce Najświętszej!.

Teresa W.

Bochnia, 23 stycznia 1988

Pragnę serdecznie podziękować Matce Bożej Niepokalanej oraz św. Maksymilianowi Kolbemu za wyproszenie łaski u Boga dla mnie, dla mojego męża i tatusia.

Od kilku lat chorowałam na przewód pokarmowy, a do tego dołączyła się choroba skóry na mojej twarzy. Twarz zrobiła się czerwona, pokryta jakby wrzodami, które pękały krwawiąc. Leczyłam się-11 dermatologa, ale bez skutku. Udałam się więc o pomoc do Matki Bożej Cudownej w naszym kościele. Chodziłam tam często błagając na kolanach o uzdrowienie, a ponadto w domu odprawiałam nowennę do Matki Najświętszej i św. Maksymiliana. Odrzuciłam wszystkie lekarstwa i maści; moim lekarstwem była tylko rzewna modlitwa. W kaplicy czułam się najlepiej, bo nikt nie widział mojej brzydkiej twarzy, tylko Najświętsza Panna. Wydawało mi się, że cały czas patrzy na mnie, jakby chciała powiedzieć, że jeszcze trochę, a będę zdrowa.

Po kilkunastu dniach twarz zaczęła blednąć, krosty robiły się mniejsze, czułam się coraz lepiej, w końcu moja twarz stała się normalna. Gdy popatrzyłam w lustro, nie wierzyłam, że to ja jestem. Znajomi zapytywali ze zdziwieniem, jakie lekarstwo dostałam. Lekarz mój nie wierzył własnym oczom. A ja wszystkim mówiłam, że wyleczyła mnie Matka Niepokalana.

Uprosiłam także łaskę trzeźwości dla męża, który lubił często zaglądać do kieliszka. Teraz nie pije.

Niepokalana pomogła mi również nawrócić mojego tatusia, który od piętnastu lat nie chodził do kościoła ani do spowiedzi. Nie pomagały prośby mamusi i moje. Tatuś obłożnie zachorował, a był już w podeszłym wieku. W tym czasie napisałam do Niepokalanowa prosząc o medaliki Niepokalanej. Gdy je otrzymałam, z bijącym sercem zapytałam tatusia, [159]czy pozwoli sobie zapiąć na szyi łańcuszek z Cudownym Medalikiem. On popatrzył na mnie, uśmiechną! się i pochyli! głowę na znak przyzwolenia. Kamień spadł mi z serca, bo pomyślałam, że gdy będzie miał na sobie Cudowny Medalik, to Niepokalana nie pozwoli mu zginąć, zaopiekuje się nim tu na ziemi i w drodze do wieczności. Nie trzeba było długo czekać, przywieźliśmy kapłana, tatuś się wyspowiadał, przyjął Komunię św. i w kilka dni potem zmarł. Do końca był świadomy, pogodzony z wolą Bożą pomimo wielkiego cierpienia.

Jestem niezmiernie wdzięczna Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za otrzymane łaski.

Maria S.

Wschowa, 30 stycznia 1988

Pochodzę z Małopolski Wschodniej z okolic sanktuarium maryjnego w Podkamieniu koło Brodów, gdzie był słynący łaskami obraz Matki Bożej Różańcowej, koronowany w roku 1727, który cieszył się szczególną czcią w naszej rodzinie.

30 stycznia 1944 r., około godz. 17 wpadli do mojej miejscowości banderowcy i zaczęli mordować Polaków oraz podpalać budynki. Na nasze podwórze weszli zza stodoły, gdy robiłem obrządek w stajni. Zobaczywszy, że idą do mieszkania, przymknąłem drzwi stajni i obserwowałem, co będzie dalej. Jeden banderowiec został przed gankiem na straży. Ponieważ pies uwiązany przy stajni bardzo na niego szczekał, banderowiec oddal w jego kierunku strzał. Ten właśnie moment wykorzystałem, by wyskoczyć ze stajni i uciec przez parkan w pole i do lasu, osłoniony zabudowaniami gospodarczymi. Miałem wtedy 20 lat. W ten sposób pozostałem przy życiu.

Drugi wypadek z mego życia, w którym widzę wyraźną interwencję Matki Najświętszej, zdarzył się w czasie żniw 1950 r. Gdy wypędzałem bydło na pastwisko, potrącił mnie samochód ciężarowy. Doznałem wtedy ogólnego potłuczenia, złamania prawego uda i zwichnięcia lewego biodra. Trzy razy operowano to biodro z dwukrotną wymianą sztucznego. Nadal cierpię na to schorzenie. W okresach między tymi operacjami zamiast dziękować Matce Najświętszej i Jezusowi Miłosiernemu za ocalenie, nadużywałem nieraz alkoholu, zagłuszając ból i sumienie. Ciężko nieraz upadałem, ale za laską Bożą wstawałem, niosąc dalej swój krzyż włożony na moje grzeszne ramiona. Chociaż bywa on nieraz bardzo ciężki, dźwigam go nadal ze zrozumieniem i nadzieją, że on mi pomoże do zbawienia.

Za ten krzyż i dwukrotne ocalenie życia składam Jezusowi Miłosiernemu i Matuchnie Najświętszej serdeczne podziękowanie.

Niegodny czciciel Miłosierdzia Bożego i Matki Najświętszej.

F. M.

Klęczany, 10 lutego 1988

Zgodnie z uczynionym przyrzeczeniem składam gorące podziękowanie Matce Bożej Niepokalanej i św. Maksymilianowi za uratowanie życia i zdrowia mojego wujka i chrzestnego ojca. Pochodzę z Klęczan, z parafii pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbego.

8 listopada [1987] r. wujek dostał bardzo silnych bólów brzusznych. Lekarz Pogotowia nie poznał się na chorobie i zaaplikował choremu środki przeczyszczające, po których nastąpiły straszne bóle. Przywieziono innego lekarza, który stwierdził ostry skręt kiszek i wypisał skierowanie do szpitala wojskowego w Rzeszowie, gdzie przystąpiono do natychmiastowej operacji. Okazało się, że jelita były strasznie skręcone. Wycięto wujkowi kawal jelita cienkiego i kawałek grubego. Podczas kroplówki po operacji było dobrze, ale gdy zaczął jeść, znowu bóle występowały. Z tego powodu wujek poddany był jeszcze trzem operacjom: dwie odbyły się w odstępach tygodniowych, a trzecia i czwarta tego samego dnia, rano i wieczorem, bo kiszki mu się sklejały.

Ciotka i kuzyni ledwo żyli ze zmartwienia, a ja postanowiłem szukać pomocy w niebie. Modląc się o zdrowie wujka przyrzekłem Niepokalanej i św. Maksymilianowi, że jeżeli wujka uratują, to Im podziękuję w "Rycerzu". Po ostatniej operacji wujek zaczął stopniowo jeść. 22 grudnia [1987] r. po nabraniu sił został wypisany ze szpitala. Obecnie czuje się dobrze, prawie wszystko je, raz w tygodniu jeździ do szpitala na zmianę opatrunku. Cieszy się, że żyje. Lekarze mówią, że wujek przeżył operacje, bo miał silne serce (liczy 65 lat), a ja wierzę, że to Niepokalana i św. Maksymilian uratowali go od śmierci dzięki zanoszonym modlitwom.

Wdzięczny Panu Bogu za wszystkie zsyłane łaski na naszą rodzinę, proszę o dalszą opiekę nad nami.

Władysław Nowak

Gdańsk, 11 lutego 1988

Moja żona od ponad 20 lat miała otwarte rany na nogach. Żadne lekarstwa nie pomagały, operacji nie można było wykonać, gdyż najpierw był skrzep. Kiedy 5 lat temu otrzymałem Cudowny Medalik i "Rycerza Niepokalanej", postanowiłem wraz z dziećmi codziennie przy odmawianiu pacierza gorąco modlić się o uzdrowienie żony, polecając się wstawiennictwu Matki Niepokalanej i św. Maksymiliana. Nasza modlitwa została wysłuchana. Dzisiaj żona ma zagojone rany, na nogach pozostały tylko narośle (guzy).

Z głębi serca składam Panu Bogu, Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi Kolbemu serdeczne podziękowanie za otrzymaną łaskę.

Kazimierz Zgoda

[160]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 995 osób; za odzyskanie wiary - 40; za nawrócenie - 209; za powstanie z nałogów - 176; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 507; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 312; za szczęśliwe rozwiązanie - 377; za dobrą pracę - 245; za przydział mieszkania - 127; za ocalenie - 60; za odnalezienie zguby - 93; za opiekę Bożą i inne wysłuchane prośby - 2355.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 4759 osób; o odzyskanie wiary - 151; o nawrócenie - 338; o powstanie z nałogów - 1915; o zgodę i miłość w rodzinie - 583; o pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 676; o szczęśliwe rozwiązanie - 412; o przydział mieszkania - 534; o dobrą pracę - 834; o znalezienie zguby - 270; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w innych intencjach - 10 509.


Intencja MI na maj

Abyś Ty, która łączyłaś Apostołów w Wieczerniku, jednoczyła zawsze wszystkie stowarzyszenia i ruchy katolickie w budowaniu Kościoła w miłości i w posłuszeństwie dla Pasterzy.

[s. 160]

Kalendarzyk MI na maj

Maj
1Niedziela MI. Ponawiamy swoje rycerskie oddanie się Niepokalanej i staramy się pozyskać innych do naszego ruchu.
Początek nabożeństw majowych. Bierzemy w nich udział w kościele, przy kapliczce przydrożnej lub w domu rodzinnym.
3Uroczystość NMP Królowej Polski, głównej Patronki.
7NMP Wszechpośredniczki Łask. Bazylika niepokalanowska jest pod wezwaniem Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask.
8Uroczystość św. Stanisława Bpa i Męcz., jednego z głównych patronów Polski (w liturgii w [1988] r. 7 V)
9-11Dni modlitw o urodzaje
12Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego
13Rocznica pierwszego objawienia się Matki Bożej w Fatimie. Dziękujemy Bogu przez Niepokalaną za uratowanie życia Ojca Świętego.
14NMP Łaskawej, głównej Patronki Warszawy
16Rocznica otwarcia Mugenzai no Sono w Japonii (w 1931 r.)
22Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Dzień modlitw chorych w intencji misji.
23Święto NMP Matki Kościoła
24Wspomnienie NMP Wspomożycielki Wiernych
29Uroczystość Najświętszej Trójcy
31Święto Nawiedzenia NMP

[s. 160]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Akademia Teologii Katolickiej, 01-653 Warszawa, ul. Dewajtis 5. Ks. Bronisław Mokrzycki SJ, Nowe narodzenie. Rozważania o misterium chrztu świętego, Warszawa 1987, s. 236.

Polscy święci, tom X (red. o. J. Bar), Warszawa 1987, s. 327. Tom ten zawiera sylwetkę bł. Jadwigi Królowej i następujących sług Bożych: o. Rafał z Proszowic, o. Honorat Koźmiński, bp Józef S. Pelczar, bp Zygmunt Łoziński, o. Bernard Kryszkiewicz, br. Antoni Kowalczyk.

Antologia mistyków franciszkańskich, tom 3: wiek XIV (red. o. S. Kafel), Warszawa 1987, s. 287. Zawiera wybór pism następujących mistyków: Mikotaj z Ockham, Jan z Alwernii, Rudolf z Biberbach, Franciszek z Meyronnes.

O. Izydor Borkiewicz OFMConv, Aniela Salawa. Opowiadania o życiu, Warszawa 1987, s. 116.

S. Jadwiga Stabińska OSB ap, Z nadmiaru miłości. Życie wewnętrzne Anieli Salawy, Warszawa 1987, s. 188.

[s. 160]

RYCERZ NIEPOKALANEJ | Nr 5 (379) 1988
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 55/88-100.000/U-22 | Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 17 IV 1988 nr 2300/K/88.

[s. 160]