Podziękowania

Daniłowce, 1 marca 1987

Syn nasz wracał nocą ciągnikiem z pracy do domu. Nie włączając hamulca zatrzymał się na pagórku i wyskoczył na chwilę, by pożegnać się z kolegą. Nie zahamowany ciągnik ruszył i szybko zaczął zjeżdżać w dół. Syn biegł obok ciągnika chcąc skoczyć na niego, by go zatrzymać. Niestety, poślizgnął się i upadł pod duże koło, które przeszło wzdłuż ciała od stopy aż po pierś, omijając głowę. Życie syna było zagrożone, a w najlepszym razie mogło się skończyć kalectwem. Nic mu się jednak nie stało. Lekarz stwierdził tylko lekkie obrażenie nogi. Za tę szczególną łaskę składamy najgorętsze i najserdeczniejsze publiczne podziękowanie Najsłodszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Syn twierdzi, że swoje ocalenie zawdzięcza Cudownemu Medalikowi Niepokalanej, który stale nosi na piersi.

Prosimy Matkę Najświętszą o dalszą opiekę nad naszą bardzo liczną rodziną.

Anna Makowska

Potwierdza ks. Tadeusz Rynkiewicz z Sejn

Bielsko Biała, 10 marca 1987

Syn mój, Bartłomiej, liczący 3 lata, od roku 1984 był leczony na poważną wadę serca. Jednak w okresie dwóch lat nie było żadnej poprawy. Modliliśmy się do Matki Bożej Fatimskiej i św. Maksymiliana o pomoc i spełnienie się nad dzieckiem woli Bożej. I oto poznaliśmy dobrych ludzi z Holandii, którzy postanowili przyjść nam z pomocą: załatwili leczenie Bartusia w Rotterdamie. 7 stycznia [1987] r. wyjechaliśmy z Bartusiem do Holandii. Okazało się, że operacja była konieczna; bez niej pozostałoby dziecku zaledwie dwa lata życia. Zdecydowaliśmy się na operację, ufając głęboko w pomoc Matki Najświętszej. Operowano Bartusia w święto Matki Bożej Gromnicznej. O godz. 11 został zabrany na salę operacyjną, a my wróciliśmy do hotelu i modliliśmy się o szczęśliwą operację. Po 4 i pół godzinach otrzymaliśmy radosną wiadomość: "Operacja skończona, Bartuś jest uratowany i czuje się doskonale".

Składamy gorące podziękowanie Matce Bożej i św. Maksymilianowi za wstawiennictwo do Miłosierdzia Bożego. W najbliższym czasie postanowiliśmy wybrać się pieszo do Częstochowy, aby podziękować za wszystko Bożej Matce.

Dorota Nowak

Sandomierz, 12 kwietnia 1987

Było to w październiku 1980 r., w pierwszą sobotę miesiąca. Dojeżdżałam z Sandomierza do Lublina, do technikum zaocznego. Lekcje zaczynaliśmy zawsze od południa. Wieczorem wracałam do domu kuzynki, u której zatrzymywałam się na nocleg. Często wracałam ze szkoły z dwiema lub trzema koleżankami, ponieważ szły w moim kierunku. Tego wieczoru nikt nie szedł ze mną, gdyż koleżanki były nieobecne na zajęciach. Na ulicy nie było nikogo, czasem tylko przejechał jakiś samochód. Idąc odmawiałam różaniec, przesuwając w prawej kieszeni płaszcza paciorki (praktykowałam tę modlitwę od dziecka). Byłam już prawie w połowie drogi, gdy na ul. Krakowskie Przedmieście wyskoczyło z Placu Litewskiego trzech osobników, którzy coraz szybciej zbliżali się do mnie. Wyglądali bardzo nieprzyjemnie: długie włosy, zarośnięte, namiętne, puste twarze. Słysząc ich ironiczne śmiechy, straszne słowa i przekleństwa, ścisnęłam mocno w dłoniach swój różaniec. Ogarnął mnie strach.

Minęli mnie, zagrodzili drogę i w jednej chwili łapiąc się wszyscy za ręce, wzięli mnie w kółko. Prowadząc dalej oświadczyli: - Wspaniała zdobycz przy tej wolnej sobocie. Co za noc, warto było wyjść. Usiłowałam się wyrwać, ale na próżno. Uszliśmy tak około 15 metrów. Modliłam się tylko w duchu, spoglądając w milczeniu na gwiaździste niebo. W pewnej chwili znów przyszła mi myśl ucieczki. Na dwa metry przed przejściem pasowym całą siłą swego 20-letniego serca krzyknęłam: "Maryjo, Ty mnie ratuj!". Chyba nigdy w życiu nie zawołałam tak głośno. Speszeni drągale puścili swe ręce, a ja w nogi, lecąc prosto na nadjeżdżającą taksówkę. Pomyślałam sobie, że lepiej tak zginąć niż być zhańbioną, a może i torturowaną lub zamordowaną. Zdążyłam przelecieć. Taksówka natychmiast stanęła, lekko drasnąwszy moją prawą nogę. Za nią jechały dwie następne. Tamci, nie mogąc przejść, musieli zaczekać, aż wszystkie przejadą. Niesiona nadzwyczajną siłą, biegłam co tchu dalej, słysząc jeszcze za sobą ich głosy. Szybko skręciłam w boczną, najkrótszą ulicę do domu. Z wielką radością, spocona i blada, z sercem na ramieniu, przybyłam do swego miejsca zatrzymania.

Jeszcze przez dwie godziny cała się trzęsłam.

Wyjęłam wtedy swój różaniec i klęcząc przed obrazem Maryi odmówiłam całe 15 tajemnic wraz z Litanią Loretańską, wyrażając choć w taki spo[63]sób niezmierną wdzięczność mojej najlepszej Matce. Dziękuję Jej całym sercem za ratunek, za opiekę, za ogrom łask, które od Niej otrzymałam, a także za łaskę powołania do Zgromadzenia, które nosi Jej nazwę. Chciałabym dobrze Jej służyć, nie zmarnować łask, przynieść Jej wielką radość i chwałę, jak św. O. Maksymilian czy nasz założyciel, Sługa Boży O. Honorat Koźmiński.

S. Maria Zofia | Służka Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej

Żywiec, 24 maja 1987

Pragnę publicznie podziękować Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie za Jej błogosławieństwo w moim życiu. W 1969 r. zawarłem związek małżeński i dopiero gdy żona doznała poronienia, dowiedziałem się, że mamy konflikt serologiczny Rh o bardzo niekorzystnym układzie. Następna ciąża również zakończyła się poronieniem. Podczas badań u specjalisty okazało się, że małżonka ma jeszcze komplikacje z niedorozwojem narządów rodnych. Lekarze orzekli, że dzieci mieć nie będziemy, gdyż żona dziecka nie urodzi. Pomimo tych opinii dużo modliliśmy się o łaskę macierzyństwa, a moja mama, która jest gorącą czcicielką Niepokalanej i od dawna prenumeruje "Rycerza", poradziła nam, żeby zamówić w Niepokalanowie Mszę św. w tej intencji, i tak uczyniliśmy. Razem z potwierdzeniem odprawionej Mszy przysłano nam trzy Cudowne Medaliki. Nie przypuszczałem, że właśnie te trzy medaliki Niepokalanej będą akurat dla moich dzieci, mamy bowiem dzisiaj dwóch chłopców i dziewczynkę. Po tej trójce małżonka była jeszcze w stanie błogosławionym, lecz urodziła martwe dziecko. Zrozumiałem, że wolą Bożą jest ta moja trójka, za co Panu Bogu, Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi serdecznie dziękuję i w tej intencji zamawiam trzy Msze św. dziękczynne z prośbą o błogosławieństwo dla całej trójki, tj. Tomasza, Andrzeja i Anny.

Antoni Szernik

Jastrzębie-Zdrój, 2 sierpnia 1987

Składam serdeczne podziękowanie Miłosierdziu Bożemu, Matce Bożej oraz Ojcu Pio za łaskę zdrowia dla mojego męża, który miał dość poważny wypadek w pracy. Przygniotło mu nogę, w wyniku czego zostały uszkodzone nerwy oraz naczynia tętnicze, a ścięgna objęła martwica. Lekarze byli bezradni, przeszczepy skórne nie przyjmowały się, groziła amputacja kończyny. Dzięki nieustannym modlitwom naszej rodziny do Niepokalanej noga chorego zaczęła powoli wracać do normy. Po upływie 17 miesięcy przebywania w szpitalu mąż wrócił do domu. Dzięki łasce Bożej spełnił moje przyrzeczenie, biorąc udział w pieszej pielgrzymce do Częstochowy pomimo nie zagojonych jeszcze ran skóry.

Lucyna Bronisławska

Pilchowice, 9 października 1987

Pragnę publicznie ogłosić swoje dziękczynienie Matce Bożej, iż za przyczyną Jej Niepokalanego Serca doznałam radości ducha i wielkiej przemiany. Przechodziłam ciężki okres w moim życiu. Małżeństwo ulegało rozpadowi - mąż nadużywał alkoholu, zaniedbywał obowiązki rodzinne - a dwóch synów w wieku 7 i 6 lat często chorowało, ja zaś sama zapadałam na nerwicę. Życzliwi ludzie proponowali mi odejść od męża. Byłam załamana. Życie moje zdawało się nie do wytrzymania. W sercu zanikła odwaga i nadzieja na lepsze.

Przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej zaczęłam się modlić i prosić o odmianę mego losu. Jej Niepokalanemu Sercu powierzyłam siebie i całą rodzinę. Dzisiaj wiem, komu mam dziękować za to, że dzieci przestały chorować i że po mojej nerwicy nie ma śladu, a życie stało się świadectwem mojej wewnętrznej, duchowej przemiany. Wprawdzie nie wyczerpały się kłopoty i troski co do męża, ale jestem spokojna i ufam Miłosierdziu Bożemu. Doszłam do wniosku, że Matka Najświętsza wzywa mnie do pokuty. Postanowiłam więc czynić pokutę, żyć łaską Bożą, pogłębiać znajomość wiary oraz zasad życia według Przykazań Bożych. Modlitwy, które odmawiamy wspólnie z dziećmi, są moim pokrzepieniem i dziękczynieniem. Odmawiamy różaniec o umocnienie wiary, nadziei i miłości do Boga i ludzi.

Eleonora Kowalik

Kazimierz Dolny, 23 października 1987

O cudny Kwiecie ogrodu Bożego, Matko Najświętsza, składam Ci publiczne podziękowanie za uzdrowienie Stefanii ze strasznej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane.

Przez dwa lata całkowitej niemocy (noszona na rękach) szukano ratunku u różnych lekarzy, znachorów, w szpitalu. Wszyscy rozkładali ręce mówiąc: nie ma ratunku! Równocześnie modliliśmy się gorąco o cud uzdrowienia. Odprawiliśmy nowennę błagalną, zamówiliśmy Mszę św. I oto dziś 34-letnia Stefania chodzi, pracuje, pierze, gotuje - ku radości męża, dzieci i całej rodziny.

Niech będą za to dzięki Bogu Najwyższemu, naszej Orędowniczce Maryi i św. Ojcu Maksymilianowi.

Serdeczne podziękowanie składam też mojej wspólnocie zakonnej, Rodzinie Betańskiej, która pomogła mi wyprosić tę łaskę dla Stefanii.

Siostra Czesława ze Zgromadzenia Rodziny Betańskiej

[64]

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 770 osób; za odzyskanie wiary - 110; za nawrócenie - 406; za powstanie z nałogów - 151; za szczęśliwe rozwiązanie - 660; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 449; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 275; za ocalenie - 105; za dobrą pracę - 93; za przydział mieszkania - 83; za znalezienie zguby - 64; za szczęśliwą podróż - 58; za opiekę Bożą i inne wysłuchane prośby - 1892.

POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2893 osoby; o odzyskanie wiary - 398; o nawrócenie - 700; o powstanie z nałogów - 1498; o zgodę i miłość w rodzinie - 1593; o pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 923; o szczęśliwe rozwiązanie - 492; o przydział mieszkania - 200; o dobrą pracę - 130; o szczęśliwą podróż - 80; o znalezienie zguby - 49; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w innych intencjach - 7984.


Intencja MI na luty

Abyśmy, posilani Słowem Bożym i Sakramentami, przepajali duchem ewangelicznym rzeczywistość świata, każdy w swoim środowisku według otrzymanych od Boga darów.

[s. 63]

Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej

Luty
2Święto Ofiarowania Pańskiego Przed Mszą św. - poświęcenie świec i procesja ze świecami.
11Wspomnienie Najśw. Maryi Panny z Lourdes. Wspominamy objawienia się Niepokalanej św. Bernadetcie w 1858 r., które i dla nas są wezwaniem do modlitwy i pokuty oraz do zgłębiania prawdy o Niepokalanym Poczęciu NMP.
17Popielec. Dziś śpieszymy do kościoła na uroczystość pokutną posypania głów popiołem. Przez cały dzień zachowujemy post ścisły. | Zaczynamy Wielki Post, okres pokuty, rozmyślania o Męce Pańskiej i przygotowania się (m.in. przez rekolekcje wielkopostne) do Wielkanocy. W piątki odprawiamy Drogę Krzyżową, a w niedzielę bierzemy udział w nabożeństwie Gorzkich Żali.
17W 1941 r. zostaje aresztowany przez Gestapo i wywiez[i]ony na Pawiak św. Maksymilian Kolbe.
24W 1930 r. św. Maksymilian wyjeżdża na misje na Daleki Wschód. Modlimy się za misje MI w Japonii.

[s. 63]

W dniach 15-16 marca [1988] r. odbędzie się VI Ogólnopolskie Spotkanie Braci Zakonnych na Jasnej Górze. Hasło tegorocznego spotkania brzmi: Z Maryją wielbimy Boga i służymy człowiekowi . Dwudniowe trwanie modlitewne rozpocznie się 15 marca o godz. 15:30 odsłonięciem Cudownego Obrazu, a zakończy się 16 marca o godz. 24:00 "Pasterką Maryjną".

[s. 63]

Książki wydane ostatnio

(do nabycia w ich wydawnictwach)

Akademia Teologii Katolickiej, 01-653 Warszawa, ul. Dewajtis 5

Ks. Edward Sztafrowski, Komentarz liturgiczny do mszy niedzielnych i świątecznych, tom 1: Okres Adwentu i Bożego Narodzenia, Warszawa 1987, s. 96. Opracowanie pomyślane jest głównie jako pomoc dla komentatora, do odczytania w czasie Mszy św. w zaproponowanej formie.

Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, 10-185 Olsztyn, ul Rakowa 11

Ks. Gaston Courtois, Rady dla rodziców, Olsztyn 1987, s. 108. Książka pomaga rodzicom wychowywać lepiej dzieci, a przy okazji może trochę i siebie samych, gdyż od tego się zaczyna sztuka wychowania.

[s. 63]

RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 2 (379) 1988
Rok założenia 1922

[Spis treści]

Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 52/88-100.000/U-40 | Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 15 I 1988 nr 189/K/88. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136.

[s. 63]