Korczyna, 12 grudnia 1986 r.
Mój siostrzeniec kończąc Akademię czuł się bardzo wyczerpany fizycznie i obawiał się, że nie zdoła obronić pracy magisterskiej. Postanowiłam wesprzeć go modlitwą za przyczyną św. Maksymiliana. Moje prośby zostały wysłuchane. Siostrzeniec z dobrym wynikiem ukończył studia i postanowił zostać księdzem mimo dużych trudności ze strony rodziny, i nie tylko... Również w tym wypadku św. Maksymilian nie zawiódł. Spełniam obietnicę złożenia podziękowania w "Rycerzu Niepokalanej" - dziękuję Świętemu za otrzymane łaski oraz proszę o dalszą opiekę.
Siostra Wacława
M., 10 lutego 1987
Gorąco dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za porzucenie grzechu i uratowanie małżeństwa od rozbicia.
Przez kilka lat jeździłem osobową taksówką i wtedy zaczął się dramat rodzinny, bo znalazła się inna kobieta. Ponieważ byłem muzykalny i umiałem grać, żona zaproponowała mi kurs dla organistów, co przyjąłem z wielkim zadowoleniem. Wkrótce potem zacząłem grać w kościele jako organista, ale sumienie nie pozwalało mi żyć w takim stanie: trwać w grzechu i jednocześnie służyć Bogu. Modliłem się dużo do Matki Bożej, aby mi dała siłę do zerwania z grzechem. Upragnioną łaskę otrzymałem w uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Wewnętrzny głos kazał mi iść do spowiedzi. Oczyszczony, poczułem w sobie wielką moc i tego dnia skończyłem z podwójnym życiem. Jestem szczęśliwy i wdzięczny Najświętszej Maryi Pannie za to, że nie rozbiłem rodziny. Cieszę się moimi dziećmi: kilkuletnim synem i małą córeczką.
Z wielką ufnością oddaję się pod cudowną opiekę Bożej Matki.
J. S.
Ł., 1 marca 1987
Pragnę wyrazić swą wdzięczność Matce Bożej Niepokalanej i św. Maksymilianowi za otrzymaną łaskę. Całe życie cierpiałam na chorobę gardła, a częste jej nawroty były dla mnie bardzo uciążliwe. Stosowałam różne kuracje, ale bez skutku. Tak bardzo prosiłam Maryję Niepokalaną i św. Maksymiliana o pomoc i od września 1983 r., od uroczystości nawiedzenia Starej Wsi przez Matkę Boską Częstochowską w Jej kopii Cudownego Obrazu, nie choruję. A tak gorąco błagałam wtedy o łaskę zdrowia.
M. D.
Kolonia Deszkowice, 10 kwietnia 1987
Składam podziękowanie Najświętszej Maryi Pannie Niepokalanej za ocalenie wnuka i wielu dzieci w wypadku samochodowym podczas wycieczki szkolnej do Warszawy. Nasz wnuk, uczeń 7 klasy, twierdzi, że tylko dzięki opiece Niepokalanej i Jej Cudownemu Medalikowi, który stale nosi, wyszedł z katastrofy bez obrażeń i nie doszło do śmiertelnych ofiar.
Była mglista noc, gdy dzieci wracały autobusem ze stolicy do domu. W czasie mijania dwóch samochodów kierowca autobusu zauważył nadjeżdżającą z przeciwka nieoświetloną furmankę i raptownie zahamował. Autobus zrobiwszy na szosie wiraż przewrócił się do góry kołami, druzgocąc furmankę, konie i woźnicę. Kierowca nie tracąc przytomności wyskoczył z pojazdu, powybijał szyby w samochodzie, ażeby wydobyć z niego dzieci.
Naszego wnuka rzuciło na czwarte siedzenie, innym dzieciom pospadały buty z nóg, poobrywały się zegarki z rąk, niektóre doznały lekkich obrażeń. Gdy Pogotowie Ratunkowe udzieliło pomocy i wóz postawiono na kołach, przekonano się, że autobus nie doznał awarii i dzieci mogły spokojnie wrócić nim do domu.
Rodzice byli wdzięczni Opatrzności Bożej, że nikt nie zginął.
Ten wypadek zmobilizował dzieci, aby się oddać w szczególną opiekę Najświętszej Maryi Pannie Niepokalanej. Za przykładem naszego wnuka pragną nosić Jej Cudowny Medalik, dlatego proszę o przysłanie kilkudziesięciu sztuk.
Wacław Magier
Racibórz, 13 kwietnia 1987
Chciałabym serdecznie podziękować Panu Jezusowi, Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za wszystkie dobrodziejstwa i opiekę nad naszą rodziną.
W młodości nauczono mnie kochać Pana Boga i Matkę Najświętszą, gdyż nasza rodzina była Im poświęcona. Podziwiałam spokój i pogodę ducha mojej matki, choć było jej nieraz bardzo ciężko, jako wdowie, która wychowywała nas, pięcioro rodzeństwa.
Gdy wyszłam za mąż, za zgodą męża poświę[319]ciliśmy naszą rodzinę Matce Boskiej i Jej Synowi. Przeżyliśmy wiele trosk i beznadziejnych sytuacji, ale nie przestaliśmy wierzyć we wszechmoc Bożą i litościwą miłość Matki Najświętszej. Jedną z takich beznadziejnych sytuacji był pierwszy poród. Lekarz zapytał mnie, kogo ma ratować: dziecko czy mnie? Odpowiedziałam ze łzami w oczach: dziecko! Zostałam stokrotnie nagrodzona, bo uratowano dziecko i mnie.
Teraz jesteśmy już dziadkami, ale z ręką na sercu możemy powiedzieć, że Pan Jezus i Jego Matka byli naprawdę stałymi gośćmi w naszej rodzinie. Usilnie proszę, aby nadal z nami pozostali i nigdy nas nie opuścili. Jesteśmy szczęśliwi pomimo ciężkich czasów. Nasze córki założyły swoje rodziny i trafiły na dobrych mężów.
Anna H.
Białystok, 22 kwietnia 1987
Pragnę podziękować św. Maksymilianowi za wstawiennictwo do Niepokalanej w otrzymaniu upragnionego mieszkania. Pomimo niewielkich szans na przyspieszenie, wierzyliśmy w łaskę ukochanej Matki, że nas nie opuści, i wraz z dziećmi często modliliśmy się w tej intencji. Zostaliśmy wysłuchani.
A. Lewandowska
Łomża, 8 maja 1987
Matce Bożej Nieustającej Pomocy najpokorniej dziękuję za uratowanie małżeństwa. Wierzyłam, że Ona mnie wysłucha i ojciec powróci do dzieci. Przyrzekłam złożyć podziękowanie w "Rycerzu Niepokalanej", co czynię z wielką radością.
Zofia Rutkowska
Warszawa, 6 czerwca 1987
Postanowiłem wyrazić swoją głęboką radość i wdzięczność za wręcz cudowną interwencję Najświętszej Maryi Panny. W dzieciństwie darzyłem Matkę Najświętszą gorącym nabożeństwem, co jednak nie szło w parze z moim postępowaniem, gdy dorosłem. W 24 roku życia zacząłem coraz częściej zaglądać do kieliszka, by w wieku 40 lat, kiedy byłem już żonaty i miałem dwóch synów, zdać sobie sprawę, że jestem nałogowym alkoholikiem. Nie wyobrażałem sobie życia bez alkoholu. Będąc jednak w górach na nartach, 25 marca, w święto Zwiastowania Pańskiego, dokładnie o godz. 12, kiedy biły dzwony na Anioł Pański, złamałem nogę. Ze względu na leczenie i rekonwalescencję przez cztery miesiące nie miałem w ustach ani kropli trunku. Okazało się, że bez alkoholu można żyć. Po wyzdrowieniu były jeszcze pijatyki, ale już przychodziły refleksje, że tego typu zachowanie jest samobójstwem. Zacząłem walczyć z nałogiem. Obecnie, z pomocą Matki Najświętszej, potrafię trwać w abstynencji.
Drugą cudowną interwencją Matki Bożej w moim życiu było nawrócenie mojej żony, która na skutek mego pijaństwa i niekonsekwencji jako katolika przestała chodzić do kościoła i uczęszczać do sakramentów świętych. Trwało to przez 13 lat. I znowu 25 marca, w samo południe, gdy jadąc z żoną i synem, spowodowałem niegroźny wypadek samochodowy, małżonka po przybyciu do domu oświadczyła, że pójdzie do spowiedzi. Stanęły mi łzy w oczach, bo było dla mnie oczywiste, że Matka Najświętsza zainterweniowała po raz drugi.
T. D.
Częstochowa, 1 sierpnia 1987
"Uwielbiajcie ze mną Pana, razem Imię Jego wywyższajmy". Chętnie czytam "Rycerza Niepokalanej", a szczególnie podziękowania. Czasem z żalem pomyślałam sobie: Och! żebym to ja dostąpiła łaski Matki Bożej, której tak bardzo pragnę! Ochoczo podzieliłabym się doznaną radością z innymi dla podtrzymania serc zbolałych, złamanych, uciśnionych i uginających się pod ciężarem własnych win.
Smutna jest moja 30-letnia przeszłość. W dzieciństwie ulegałam zgorszeniu pod wpływem starszych koleżanek i kolegów. Z czasem zaczęłam ich naśladować. Byłam lekkomyślna i zrodziły się różne wątpliwości, z którymi było mi ciężko żyć. Nie umiałam, ani nie miałam odwagi szukać jakiegoś rozwiązania. O własnej sile nie potrafiłam zmienić życia, a czas przywiązywania się do złego robił swoje.
Wprawdzie rodzice pomogli mi w starcie życiowym, ale pod względem religijnym byłam zaniedbana: nie bardzo rozumiałam Bożych przykazań, nie umiałam robić rachunku sumienia, ani dobrze się spowiadać. Przez 20 lat żyłam z zakłamanym sumieniem, aż w końcu uratowała mnie Matka Boża Różańcowa, bo w goryczy ducha i bezradności chwyciłam za różaniec. Zrozumiałam swoje błędy i wyznałam je w Sakramencie Pokuty. Dziś bardzo sobie cenię pomoc kapłanów w konfesjonale i jestem bardzo wdzięczna Panu Bogu za ich dobre rady. Żałuję, że tak późno poznałam prawdę o sobie.
1 sierpnia upłynął rok, jak Matka Boża zwyciężyła słabości mojej natury i grzech. To Ona wskazała mi drogę nowego życia w prawdziwej radości.
Dziękuję Panu Bogu, który nie chce śmierci grzesznika, ale żeby się nawrócił i żył.
Wdzięczna za łaskę i miłosierdzie
Magdalena
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 413 osób; za odzyskanie wiary - 56; za nawrócenie - 94; za powstanie z nałogów - 132; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 112; za pomoc w nauce i zdanie egzaminu - 310; za szczęśliwe rozwiązanie - 144; za ocalenie - 71; za przydział mieszkania - 69; za dobrą pracę - 39; za odnalezienie zguby - 43; za opiekę Bożą i inne wysłuchane prośby - 1373.
POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2534 osoby; o odzyskanie wiary - 78; o nawrócenie - 334; o powstanie z nałogów - 555; o zgodę i miłość w rodzinie - 391; o pomoc w nauce i zdanie egzaminu - 555; o szczęśliwe rozwiązanie 247; o dobrą pracę - 46; o przydział mieszkania - 73; o dobrą pracę - 46; o odnalezienie zguby - 64; o błogosławieństwo Boże i opiekę - 10 948.
Intencja MI na październik
Abyśmy zawsze mieli licznych i dobrych kapłanów oraz wspierali ich posługę swą gorliwością apostolską pod sztandarem Rycerstwa Niepokalanej.
[s. 320]
Książki wydane ostatnio
(do nabycia w ich wydawnictwach)
W Wydawnictwie OO. Franciszkanów w Niepokalanowie
John Henry Newman, Odnajdywanie Matki. List do wielebnego Edwarda Bouverie Puseya doktora teologii dotyczący jego ostatniego Eireniconu. Przekład, wstęp i przypisy Wojciech Życiński SDB, Niepokalanów 1986 s. 122. Słynny konwertyta angielski podaje tu zwięźle naukę o Najśw. Maryi Pannie i o Jej kulcie w Kościele katolickim.
O. Jerzy Domański OFMConv, Święty Maksymilian wobec Eucharystii, Niepokalanów 1987, s. 82. Broszura przedstawia naszego Świętego jako kapłana, jego głęboki kult Eucharystii i jego naukę o Eucharystii, przekazaną Rycerstwu Niepokalanej.
W Wydawnictwie Akademii Teologii Katolickiej (ul. Dewajtis 3, 01-653 Warszawa)
Ks. Stanisław Wypych, Wprowadzenie w myśl i wezwanie ksiąg biblijnych, tom 1 Pięcioksiąg, Warszawa 1987, s. 212, cena 520 zł.
Ks. Bronisław Mokrzycki SJ, Misterium Kościoła, Rozważania, Warszawa 1987, s. 248, cena 400 zł.
Krzysztof M. Lausch, Teoretyczne podstawy katechizacji osób głębiej upośledzonych umysłowo, Warszawa 1987, s. 232, cena 300 zł.
O. Władysław Kluz OCD, Ziarnko gorczycy. O. Honorat Koźmiński OFMCap 1829-1916, Warszawa 1987, s. 236, cena 460 zł.
W Wydawnictwie Polskiego Towarzystwa Teologicznego
Ks. Stanisław Wiśniewski, Błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska, życie i działalność, Kraków 1986, s. 156, cena 300 zł. Zamawiać u S[ióstr] Misjonarek św. Piotra Klawera, ul. Łukasiewicza 62, 38-400 Krosno n. Wisłokiem.
[s. 320]
RYCERZ NIEPOKALANEJ
Nr 10 (376) 1987
Rok założenia 1922
[s. ]
[Spis treści]
Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 230/87-100.000/K-89. | Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 4 VIII 1987 nr 5021/K/87. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata-dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136
[s. 320]
