Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą, wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelnić podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Zgłobień, 25 marca 1986
Pragnę podziękować Matce Najświętszej za uratowanie życia w wypadku samochodowym. Jechałam z dwoma pasierbami do Krakowa. Na odcinku drogi z wysoką skarpą samochód wpadł w poślizg. Widząc, co się dzieje, zdążyłam zawołać "Matko Boska Cudowna, ratuj nas!". Zostałam silnie uderzona w głowę i wyrzucona przez bagażnik. W odległości około dziesięciu metrów, rąbnęłam się o grudę. Dopiero wtedy oprzytomniałam w strasznych bólach. Samochód uległ zniszczeniu, hulał po skarpie i trzy razy się przekoziołkował, aż stanął na dole na kolach. Wszyscy troje ocaleliśmy, choć mocno poturbowani. Uratowała nas Matka Najświętsza, za co składam Jej serdeczne podziękowanie.
Katarzyna Motyka
Borowa, 5 maja 1986
W tym roku w kwietniu ukończyłem 46 lat życia. Z domu rodzinnego nie wyniosłem większych wartości religijnych, czego najlepszym dowodem jest przystąpienie do bierzmowania w wieku 43 lat. Do kościoła uczęszczałem przypadkowo. Jednak rok 1979 kazał mi zweryfikować dotychczasowe życie. Po przemyśleniu i głębokim zastanowieniu się zrozumiałem swoje błędy. W roku 1984 bylem na rekolekcjach trzeźwościowych w Zakroczymiu i zerwałem z pijaństwem. Rok życia w całkowitej abstynencji od alkoholu i praca z młodzieżą to na pewno dużo, gdy człowiek znajduje się w towarzystwie współpracowników, którzy alkohol piją nie kieliszkami, a butelkami.
Wierzę, że wszystko to zostało wyproszone modlitwami żony i córek oraz teściowej. Teraz znalazłem sens życia i chciałbym już nie zboczyć z tej drogi. W pomoce abstynenckie zaopatruję się u OO. Kapucynów w Zakroczymiu.
Dalsze swe życie pragnę oddać w ręce Niepokalanej, dlatego proszę o przyjęcie w szeregi Rycerstwa Niepokalanej.
Jan Kowalczyk
Meszna, 21 lipca 1986
W kwietniu prosiłam o Mszę św. w intencji zdania matury przez mojego syna Tomasza oraz o szczęśliwe rozwiązanie dla mnie. Teraz pragnę złożyć Panu Bogu w Trójcy Jedynemu, Matce Najświętszej Niepokalanej, św. Maksymilianowi Kolbemu i św. Antoniemu serdeczne podziękowanie za otrzymane łaski. Tomasz zdał maturę, a ja - mając czterech synów - urodziłam córeczkę Annę Marię. Urodziłam ją w święto Matki Bożej 26 maja 1986 r. rano i na dodatek bardzo lekko, jak na mój wiek (42 lata). Przez sześć tygodni otrzymywałam życzenia i masę kwiatów. Nasza radość i szczęście udzieliły się wszystkim w naszej wsi.
Jeszcze raz składam serdeczne podziękowanie, prosząc o dalsze łaski i zdrowie dla nas wszystkich.
Józefa Kurowska
Szafarnia, 3 sierpnia 1986
W październiku 1985 r. zachorował nasz sześcioletni prawnuczek Cezary. Lekarze rozpoznali białaczkę szpiku kostnego. Przepowiadali mu kilka dni życia. Odesłano go do kliniki w Gdańsku. W klinice leżał pół roku. Tam m.in. stracił wszystkie włoski na głowie. Następnie odesłano go do domu. Teraz często jeździ na kontrolne badania, ale czuje się dobrze. Główka porasta nowymi włosami. Lekarz powiedział, że z tej choroby wychodzi się tylko w jednym przypadku na tysiąc.
Ja wiem, że łaskę tę zawdzięczam Bogu. Ze łzami modliłam się codziennie do Matki Bożej Licheńskiej, do św. Maksymiliana i św. Judy Tadeusza. Odmawiałam różaniec i zamawiałam Mszę św. Czynię tak aż dotąd.
Za wszystkie otrzymała łaski serdecznie dziękuję.
Janina Kodrzycka
Sochaczew, 11 września 1986
Składam podziękowanie Panu Bogu i Matce Najświętszej za uratowanie mnie i dziecka od śmierci.
Badania lekarskie w czasie ciąży wykazywały, że jest ona prawidłowa. W dniu rozwiązania zdecydowano się na operację, podczas której okazało się, że jest to ciąża brzuszna, pozamaciczna.
Przez dwa dni walczyłam ze śmiercią. Przetoczono mi siedem litrów krwi.
W tym krytycznym czasie na prośbę mojej mamy i męża odprawiono o moje zdrowie dwie Msze św. w kościele parafialnym i modlono się wspólnie podczas nowenny do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.
Druga operacja zakończyła się też szczęśliwie. Ja i dziecko żyjemy i czujemy się dobrze.
Alicja Bochenek
Poświadcza lekarz specjalista ginekolog: Urodziła 8 VIII 1986. Cięcie cesarskie. Dziecko - córeczka w stanie dobrym, żyje. Ciąża brzuszna pozamaciczna.
Poświadczam prawdziwość faktów podanych w podziękowaniu. | Ks. P. Łupiński, prob. par. św. Wawrzyńca w Sochaczewie
Piekary Śląskie, 18 września 1986
Od trzech lat - tyle czasu prenumeruję "Rycerza Niepokalanej" - noszę się z zamiarem opisania mojego przeżycia z czasu kampanii wrześniowej, w której brałem udział i w której to Matka Boska Piekarska ocaliła mnie od śmierci.
Pewnego dnia zarekwirowałem w folwarku wóz, a u biednego wieśniaka konia. Powiedziałem mu, że jeśli chce, może pojechać z nami do następnej miejscowości, a tam, gdy spotkamy się z grupą PCK, oddam mu konia i wóz. Na wozie było nas pięciu i on; przez cały czas odmawiał różaniec. Po pewnym czasie musieliśmy się zatrzymać, bo na leśnej drodze, którą jechaliśmy, stało wojsko.
Była księżycowa noc. Znużony zasnąłem. We śnie słyszę ogromny hałas. Budzę się i widzę, że żołnierz dotyka mych piersi bagnetem, wołając: "Wstawać i schodzić z wozu"! Do sierżanta, który nadszedł, mówi: "Panie sierżancie, złapałem na gorącym uczynku pięciu szpiegów niemieckich, przebranych w mundury PCK". Sierżant nic nie pytając, kazał nas związać i ustawić na drodze za wojskiem. Potem zebrał pluton egzekucyjny, żeby nas rozstrzelać. Początkowo miałem silną wiarę, że tego nie zrobią, bo przecież byliśmy niewinni. Potem, gdy usłyszałem sierżanta, jak mówił do plutonu, by przyklękli na jedno kolano, a każdemu z osobna, do którego z nas ma strzelać, zrozumiałem, że to wojna, a nie żarty. Poczułem, jak włosy stają mi na głowie. Zacząłem błyskawicznie myśleć. Myślą przeniosłem się do kościoła Matki Boskiej Piekarskiej, przed Jej cudowne oblicze i zrobiłem przyrzeczenie: Matko Boska, jeśli mnie uratujesz od śmierci, będę codziennie przychodził do kościoła przed Twój cudowny obraz, dziękując za ocalenie.
Potem usłyszałem komendę sierżanta: "Pluton, salwą"... i komenda urwała się. A po chwili inna komenda: "Pluton, spocznij". Cóż się stało? Z przeciwka leciał do nas głos: - Halo! halo! Stać! nie strzelać! - Nadbiega major i prosto do mnie z pytaniem: - Co za jeden? Skąd? - Jestem sanitariuszem z Piekar - odpowiedziałem. Wymieniłem nazwiska księży, lekarzy, właścicieli sklepów, restauracji. A on na to: - Ma pan szczęście. Piekary doskonale znam, bo stacjonowałem w Bobrownikach. - I kazał nas zwolnić.
Gdy to wszystko przemyślałem później, doszedłem do wniosku, że uratowała nas gorąca modlitwa różańcowa tego wieśniaka oraz że Matka Boska przychodzi z pomocą błyskawicznie.
Od owego wydarzenia stałem się czcicielem Matki Boskiej, Jej się ofiarowałem codziennie wraz z żoną odmawiam różaniec.
J. W.
Warszawa, 13 listopada 1986
Moja ciocia, Anna Lewicka, urodzona 19 kwietnia 1902 r. we wsi Liza Stara i mieszkająca tam przez 69 lat, była znaną zelatorką Żywego Różańca w całej okolicy. Przez kilka lat obchodziła też gorliwie pierwsze piątki miesiąca. Szczególnie zaś wyróżniała się w szerzeniu czci Matki Bożej.
W 69-tym roku swego życia została zabrana przez córkę do Łodzi i tam własne dzieci wciągnęły ją do sekty świadków Jehowy. Cala nasza rodzina, w której jest kilka powołań zakonnych i kapłańskich, bolała nad tym bardzo. Kilka osób modliło się o nawrócenie cioci. m.in. modliłam się i ja przez wstawiennictwo św. Maksymiliana Kolbego i Dziewicy Niepokalanej. Moja prośba została wysłuchana. Ciocia nawróciła się tuż przed śmiercią i złożyła wyznanie wiary. Załączam zaświadczenie od księdza, który udzielił jej Sakramentu Chorych.
Gabriela Baranowska, Siostra Miłosierdzia św. Wicentego a Pa[o]lo
Zaświadczam, że w dniu 29 lipca 1986 r. we wsi Malesze w parafii Łubin Kościelny udzieliłem sakramentów świętych: Pokuty, Namaszczenia Chorych i Wiatyku Annie Lewickiej. | Przedtem zmarła złożyła wobec mnie i wobec zebranych domowników wyznanie wiary rzymskokatolickiej. Pogrzeb odbył się w partii Topczewo. | Łubin Kościelny, 25 września 1986 | Ks. Bogusław Wasilewski wikariusz
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 375 osób; za powstanie z nałogów 213; za nawrócenie - 119; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 310; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 124; za szczęśliwe rozwiązanie - 92; za ocalenie - 71; za przydział mieszkania - 74; za dobrą pracę - 58; za odnalezienie zguby - 49; za opiekę Bożą i inne wysłuchane prośby - 1290.
POLECAJĄ NASZVM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 1041 osób; o nawrócenie - 257; o odzyskanie wiary - 72; o powstanie z nałogów - 456; o pomoc w nauce - 410; o zgodę i miłość w rodzinie - 287; o szczęśliwe rozwiązanie - 163; o dobrą pracę - 107; o przydział mieszkania - 102; o znalezienie zguby - 51; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w innych intencjach - 6000.
