Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelnić podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Kutno, 1 lipca 1985 r.
Ukończyłem ostatnio szkolę podstawową w Kutnie. W ósmej klasie pierwsze dwie lekcje religii z nową siostrą przeszły spokojnie, lecz na następnych katechezach zauważyliśmy, że nasze poglądy na niektóre sprawy różniły się. Nasza klasa chciała być swobodna, ale siostra na to nie pozwalała. Wkrótce utworzyły się dwa obozy: na tych, którzy ulegli siostrze, i na tych, którzy jeszcze bardziej jej dokuczali. Do tych drugich należałem ja. Byłem wiele razy wyrzucany za drzwi i miałem z siostrą "na pieńku".
W drugim półroczu głęboko się zastanowiłem nad tym, dlaczego ja nie mogę być grzeczny na religii. Zacząłem głębiej żyć z Panem Bogiem, modliłem się, odmawiałem Różaniec i zrozumiałem lekcje o przykazaniach i o grzechach. O dziwo, zacząłem się lepiej uczyć i poprawiło się moje zachowanie na lekcjach religii. Siostra częściej widywała mnie na Mszy św. i w pierwsze piątki miesiąca w kościele. Dodam jeszcze, że nasza klasa miała być nie dopuszczona do bierzmowania, ale po jakimś czasie cala klasa ze mną na czele poprawiła się i nawet siostra wstawiała się do księdza proboszcza, by dopuścił nas do bierzmowania.
Chciałbym złożyć Matce Boskiej serdeczne podziękowanie za pozytywną zmianę mego zachowania na lekcjach religii i w ogóle, a przyczyniła się do tego S. Małgorzata, nasza katechetka.
Z pomocą Matki Bożej Niepokalanej, do której się modliłem, zdałem również pomyślnie egzamin wstępny do technikum.
Hubert T.
Kraków, 18 lutego 1986 r.
Kiedy w zeszłym roku Jan Paweł II wyjechał w podróż duszpasterską do Belgii, Holandii i Luksemburga, a teraz w lutym do Indii, modliłem się gorąco do Matki Bożej i św. Maksymiliana Marii Kolbego, żeby te podróże były pomyślne. Dziękuję Ci, Matko Najświętsza, że Ojciec Święty wrócił do Rzymu zdrowy i radosny. Dziękuję Ci także za zdrowie rodziców, babci, moje i braciszka. Miałem w szkole słabe stopnie, poprosiłem Cię, Matko, o pomoc i znów jestem wzorowym uczniem. Proszę Cię jeszcze, żebym wyrósł na mądrego chłopaka i w przyszłości otrzymał powołanie kapłańskie.
Tomasz Palusiński | 10-letni rycerz Niepokalanej
Runowo, 20 lutego 1986 r.
Od kilku lat prenumeruję pismo "Rycerz Niepokalanej". Są w nim różne podziękowania, wyrażane Matce Bożej za otrzymane łaski. I ja czuję się dłużnym za łaski, jakie mi zostały udzielone. Pochodzę z 10-osobowej rodziny, z której wyszedł również ksiądz zakonny i dwie siostry zakonne. Rodzice nasi byli religijni. Kiedy byliśmy dziećmi, mama w każdy wieczór zbierała nas do wspólnego pacierza (w tym również litania do Matki Bożej oraz inne modlitwy). Szczególnie upodobałem sobie Litanię do Matki Bożej oraz Pod Twoją obronę.
Kiedy byłem na froncie w roku 1939, modlitwa ta dawała mi otuchę w ciężkich chwilach. W czasie okupacji w 1942 r. wraz z bratem znalazłem się w niemieckim więzieniu w Baranowiczach. Chociaż oskarżenie było niesłuszne, groziła nam śmierć. 15 sierpnia, w dzień Matki Boskiej Zielnej, kiedy kończyłem 33 lata, było krytycznie. Gestapo tego dnia urządziło likwidację więźniów. Działo się to tak, że pod więzienie podjeżdżał wielki samochód, odmykały się drzwi do poszczególnych cel i wywoływano po nazwiskach więźniów. Długim, wąskim korytarzem gnano zbitych ludzi do samochodu. Samochód odjeżdżał poza miasto, później wracał jeszcze kilka razy. Za pierwszym razem w naszej celi wywołano trzech, w drugim dniu dwóch i trzecim trzech więźniów. My w napięciu czekaliśmy na wywołanie. Wieczorem uspokoiło się. Ale co miały przynieść następne dni, nie było nikomu wiadomo.
Po jakimś czasie wywołano mnie i brata.
Wywieziono nas do obozu, gdzie była przewidywana dłuższa męka. Ale i tam Matka Boska nas odnalazła i nie opuściła. Do tej pory żyjemy obaj z bratem, chociaż moje zdrowie jest bardzo słabe.
Za te wszystkie łaski składamy Matce Bożej publiczne podziękowania i prosimy. Ją o dalszą opiekę w naszym życiu. Polecamy się wstawiennictwu św. Jana Bosko i św. Maksymiliana Kolbego.
Andrzej Kilian
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 1244 osoby; za nawrócenie - 221; za powstanie z nałogówz-308; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 448; za szczęśliwe rozwiązanie 228; za ocalenie - 178; za otrzymanie pracy - 172; za przydział mieszkania - 199; za znalezienie zguby 11 O; za inne wysłuchane prośby - 2684.
POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2095 osób; o nawrócenie - 318; o powstanie z nałogów - 471; o zgodę i miłość w rodzinie - 509; o pomoc w nauce - 597; o szczęśliwe rozwiązanie - 534; o przydział mieszkania - 147; o pracę 139; o znalezienie zguby - 142; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w różnych intencjach - 8419.
