Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelnić podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Poznań, 3 listopada 1985
Pragnę wyrazić swą wdzięczność i podziękować Matce Bożej i św. Maksymilianowi za opiekę.
Kiedy przed 18 laty zmarła mi moja najdroższa mamusia, mój mąż, dobry katolik, chcąc mnie podtrzymać na duchu, przy pięknym zachodzie słońca powiedział:
- Nie rozpaczaj, bo to była tylko matka ziemska, a przecież my mamy też Matkę Niebieską, Jej ufaj i módl się do Niej.
Nie mając własnych dzieci, w 1970 r. adoptowaliśmy z Domu Dziecka 4-letnią dziewczynkę, która obecnie ma 19 lat i jest nam osłodą w naszym niemłodym już życiu. Przed kilku laty mąż przeszedł na emeryturę i sytuacja materialna rodziny zaczęła się pogarszać, mimo że ja pracuję. Trudności gospodarcze doszły do tego, że było nam bardzo trudno coś kupić dla dorastającej córki. Głęboko to przeżywałam i wszelkimi silami szukałam pomocy wśród krewnych i znajomych, ale bez rezultatu.
Zaczęłam wtedy gorąco prosić Matkę Najświętszą o pomoc dla nas i dziecka. Twierdzę, że zostałam wysłuchana, bo poznaliśmy gości zagranicznych z Holandii, którzy okazali nam wielkie serce i do dziś pytają, co jest nam potrzebne, to załatwią. Nie mogę tego inaczej nazwać jak szczególną łaską zawsze miłosiernej Matki Najświętszej za przyczyną św. Maksymiliana.
Krystyna S.
Radom, 11 listopada 1985
W naszym mieszkaniu w czasie okupacji mieścił się punkt kontaktowy dowódcy Obwodu Armii Krajowej. Pewnej nocy Niemcy zrobili u nas rewizję. Po szczegółowym zrewidowaniu dwóch pokoi przeszli do kuchni, gdzie stał duży kufer z sezonową odzieżą, na którego dnie było ukryte radio. Mojemu bratu kazali wyjmować każdą sztukę odzieży i po obejrzeniu jej rzucać na podłogę. Widząc to, przypomniałam sobie o radiu schowanym przeze mnie na początku wojny w tym właśnie kufrze. Na myślenie czasu już nie było. Niemiec na mnie wrzasnął, że się ruszam, a ja kierowana jakąś siłą wyszłam do pokoju i mówię do wszystkich: "Na kolana i Pod Twoją obronę". Odmówiliśmy tę modlitwę na głos, wracam do kuchni i widzę dwie ręce: jedną mojego brata, który się schyla po ostatnią już sztukę odzieży (był to cienki, jedwabny mój płaszcz, pod którym już dobrze znać było kontury aparatu) i drugą rękę Niemca, mówiącego po niemiecku, że już wystarczy, dość.
Rewizji dalej nie robili, a wychodząc jeden z Niemców powiedział po polsku, że przepraszają za kłopot. Pod drzwiami w sieni było ich trzech, a dom był otoczony również Niemcami.
Było nas w domu obecnych 9 osób, w tym 6 dorosłych i 3 dzieci. Groziła nam wszystkim śmierć.
Miało to miejsce w Kazimierzy Wielkiej, województwo kieleckie. Matka Boska nas wysłuchała i ocaliła. Składam Jej za to publiczne podziękowanie.
Eugenia Sowa
Suchowola, 17 listopada 1985
Mieszkam w środowisku, gdzie pijaństwo przybrało szalone rozmiary, a czego jestem wielkim przeciwnikiem, chociaż kiedyś używałem alkoholu. Nabrałem do niego takiego wstrętu, że postanowiłem zwalaczać pijaństwo, dając przykład całkowitą abstynencją.
Dopełnieniem mego zamiaru był pobyt w lutym [1985] r. na rekolekcjach trzeźwościowych u OO. Kapucynów w Zakroczymiu.
W miesiąc po powrocie z rekolekcji spotkała mnie wielka radość, albowiem Pan Bóg wynagrodził mi wcześniejszą stratę dzieci i dwudziestego marca przybyło mi dwóch synów: Piotr [95]i Paweł. Uważam, że wielka miłość Boga do człowieka winna być odwzajemniona, dlatego modląc się dziękuję Panu Bogu i Matce Najświętszej za tę wielką łaskę.
Czuję się szczęśliwy, że mogę trzeźwo myśleć i pracować, ale moja radość byłaby większa, gdybym mógł oderwać chociaż część ludzi od tego strasznego nałogu. Bo człowiek, który zrywa z nałogiem pijaństwa, odnajduje rodzinę, Boga i jak gdyby zaczyna na nowo żyć.
Jan Wodowski
Z., 18 listopada 1985
Pragnę podziękować Matce Bożej i św. Maksymilianowi za otrzymanie nadzwyczajnej łaski, tj. zerwania z nałogiem pijaństwa.
Mija już 9-ty rok jak nie miałem w ustach ani kropli alkoholu. Postanowiłem wytrwać w abstynencji do końca życia.
Upijałem się przez 25 lat, początkowo z umiarem, a następnie coraz więcej, tak że przez ostatnie dwa lata nie trzeźwiałem.
Modliłem się szczerze i zostałem wysłuchany. Nadal proszę Najświętszą Maryję Pannę i św. Maksymiliana o wytrwanie w powziętym postanowieniu.
Sz. St.
Dolny Las, 20 listopada 1985
Z całego serca składam podziękowanie Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za ocalenie.
Było u mnie młócenie zboża. Układałem słomę na wyżkach w stodole (pomieszczenie nad klepiskiem). Stodoła jest wysoka. Gdy byłem już pod samym wierzchem na wysokości około 10 m, słoma zaczęła się chylić i ja z tą słomą leciałem głową na dół na betonowe klepisko. W momencie spadania westchnąłem do Niepokalanej. Nie wiem, jak to się stało, ale lecąc na dół, uderzyłem głową w słupek podtrzymujący wyżki i to mnie obróciło. Zdołałem chwycić rękami za słupek i zawisłem w powietrzu. Gdybym upadł głową na betonowe klepisko, niechybnie poniósłbym śmierć albo nabawił się bardzo poważnego kalectwa.
Antoni Żelazko
P., 21 listopada 1985
Zgodnie ze złożonym przyrzeczeniem gorąco dziękuję Bogu i Matce Najświętszej za spełnienie mych próśb.
Po trzecim porodzie dostałam zakrzepowego zapalenia żył w nodze. Przeleżałam niemal 3 tygodnie w szpitalu i tu najgroźniejsze minęło, ale skrzep pozostał. Modliłam się gorąco, aby zakrzep się rozszedł i tak się stało.
Po kilku miesiącach znowu zaszłam w ciążę. Lekarz kazał ją usunąć, gdyż, jak mówił, ponownie wystąpi zakrzep.
Bardzo tę wizytę przeżyłam, po prostu załamałam się, ale wsparta duchowo przez spowiednika poleciłam się opiece Matki Bożej. Odprawiona też została Msza św. o zdrowie i szczęśliwe rozwiązanie. Wszystko dobrze się zakończyło. Przyszła na świat moja trzecia córeczka, a ja po pięciu dniach wróciłam zdrowa do domu.
M. E., szczęśliwa matka
K., 21 listopada 1985
Choć moje życie jest krótkie (31 lat), to jednak obfitowało w różne burzliwe przeżycia, które zachwiały moją wiarę w Boga. Na szczęście w najtrudniejszych chwilach, gdy buntowałam się przeciw wszystkiemu i wszystkim, Matka Najświętsza wkładała w moje ręce różaniec, a ja, niestety, powtarzałam bezmyślnie, Ojcze nasz, Zdrowaś, Chwała Ojcu. I trwało to dość długo, aż potem zaczęłam się łamać i wróciłam do mego najlepszego Ojca w niebie. Dzięki Matce Zbawiciela zrozumiałam sens swego istnienia.
Dziękuję ukochanej Matce za pomoc i za te chwile, w których inaczej spojrzałam na świat, człowieka i Boga.
Najświętsza Panno, nie pozwól mi zejść z drogi zbawienia i prowadź mnie do swego Syna, królującego w niebie.
E. S.
Poznań, 22 grudnia 1985
Składam publiczne, serdeczne podziękowanie Matce Bożej Nieustającej Pomocy za opiekę i szczęśliwe wyjście z wypadku samochodowego w dniu 20 listopada 1985 r.
Tego właśnie dnia jechałem "Fiatem 125" w warunkach zimowych przy bardzo śliskiej nawierzchni. W południe, po odmówieniu Anioł Pański, za miejscowością Wleń (woj. jeleniogórskie) na zakręcie wpadłem w poślizg. Samochód zarzuciło na lewą stronę jezdni. Z naprzeciwka jechał "Tarpan". Widziałem, że zderzenie czołowe jest nieuniknione, zdążyłem tylko krzyknąć: Matko Przenajświętsza, dopomóż!
Nie było wyjścia, do zderzenia czołowego doszło, mój samochód został zniszczony, ja z tego wypadku wyszedłem dość szczęśliwie - ze złamaną lewą nogą tuż poniżej kolana. Nogę złożono operacyjnie na trzy śruby samodociskowe w Wojewódzkim Szpitalu w Poznaniu przy ul. Lutyckiej. Leczenie szpitalne trwało trzy tygodnie, teraz leżę w domu i bardzo liczę na szczęśliwe zagojenie nogi oraz za rok na szczęśliwe wyciągnięcie śrub.
Dziękuję Matce Bożej Nieustającej Pomocy za ocalenie i za wszystkie otrzymane łaski oraz proszę o zdrowie i błogosławieństwo dla całej rodziny.
Jerzy Pachocki
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 1190 osób; za nawrócenie - 55; za powstanie z nałogów - 32; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 40; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 92; za otrzymanie pracy - 32; za przydział mieszkania - 12; za znalezienie zguby - 8; za ocalenie - 19; za opiekę Bożą i inne wysłuchane prośby - 2739.
POLECAJĄ NASZVM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 1974 osoby; o nawrócenie 216; o powstanie z nałogów - 224; o zgodę i miłość w rodzinie - 219; o szczęśliwe rozwiązanie - 178; o pomoc w nauce - 300; o pracę - 77; o znalezienie zguby - 167; o przydział mieszkania - 65; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w różnych intencjach - 7101.
Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej
| Marzec | |
|---|---|
| 19 | Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca NMP |
| 23 | Niedziela Palmowa Męki Pańskiej |
| 25 | Uroczystość Zwiastowania Pana (przeniesiona w tym roku na 7 kwietnia) |
| 27 | Zaczyna się Święte Triduum Paschalne |
| 30 | Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego |
[s. 96]
Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej
Matko Bolesna, wyproś u Boga, aby ludzie którzy przeżywają dziś dramat moralny, zrozumieli grozę grzechu i wstąpili na drogę nawrócenia i pokuty.
[s. 96]
[Spis treści]
Administracja "Rycerza Niepokalanej" zawiadamia, że z powodu ograniczonego nakładu pisma nie możemy przyjmować nowych zamówień, nawet indywidualnych. Zabiegi o zwiększenie zarówno nakładu, jak i przydziału papieru, dotychczas nie dały rezultatu. Prosimy Czytelników, aby pomogli nam w tej sprawie modlitwą. Przy zmianie adresu należy zawsze podawać adres poprzedni i adres nowy. Adres powinien zawierać imię i nazwisko, pocztę z kodem, nazwę miejscowości, ulicy, numer domu i numer mieszkania, wypisane czytelnie. Prenumeratorzy "Rycerza" są proszeni, aby przesyłając nam prenumeratę czy inną ofiarę podali zawsze adres, pod który "Rycerz" przychodzi. Administracja przeprasza, że z powodu wielkiego napływu korespondencji nie może wysyłać potwierdzenia wpłaty na prenumeratę.
RYCERZ NIEPOKALANEJ Nr 3 (357) 1986 Rok założenia 1922 | Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 138/86-100.000/P-66. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 17111986 nr 868/K/86. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata: dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136.
[s. 96]
