Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelnić podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Warszawa, 7 lipca 1985
Długo myślałam o napisaniu tego listu. Stale mi się jednak wydawało, że nie będę umiała wyrazić słowami tego, co czuję, i tego, co chciałabym przekazać. Słowa nie są wystarczające do wyrażenia wdzięczności Chrystusowi i Jego Matce.
Mam 38 lat i dopiero od trzech lat znam wartość i sens życia. Urodziłam się wprawdzie w rodzinie katolickiej, ale już jako młoda dziewczyna pod pretekstem wyjścia do kościoła zbaczałam na spacer czy do kawiarni. I mimo tego, że otrzymałam świadectwo dojrzałości z nauki religii, nie umiałam się prawdziwie modlić. Głęboko wierząca matka wydawała mi się zacofana. Tak chłodna uczuciowo wyjechałam z rodzinnego miasta na studia, w czasie, których o Bogu zapomniałam zupełnie. W międzyczasie nieudane małżeństwo, z którego została córeczka, poszukiwania miłości i zrozumienia, ciągły niedosyt, miotanie się, łzy, smutek i tak w kółko. Gdzieś zapodziały się moje rodzicielskie obowiązki, stępiła się odpowiedzialność. Żyłam z dnia na dzień w tym swoim nieładzie psychicznym, niczym się nie ciesząc.
Wydawało mi się, że decydując się na drugie małżeństwo znajdę wreszcie swoje szczęście, ale znalazłam tylko rozpacz i łzy. Po dwóch latach przyszła ciąża, a z nią chęć jej usunięcia, tym bardziej, że nie byłby to pierwszy zabieg. Mąż tego dziecka nie chciał, a ja rozgoryczona coraz częściej myślałam o rozwodzie.
I wówczas po raz pierwszy w życiu wpadł mi w rękę "Rycerz Niepokalanej". Z ciekawości zaczęłam czytać "Podziękowania" i coś we mnie drg[n]ęło. Rozpłakałam się, nie mogłam pojąć, że ludzie dziękują Bogu za cierpienie i ból. A ja?... Ja o Nim zupełnie zapomniałam.
Ale jest ktoś, kto takim jak ja pomaga, zagubionym, zaplątanym w sieci własnych grzechów. Prawie w każdym Podziękowaniu było jego imię św. Maksymilian.
- A gdybym tak i ja zaczęła się do niego modlić? - pomyślałam.
Początkowo były to sporadyczne modlitwy, ale im więcej się modliłam, tym bardziej pragnęłam się modlić. Czułam, że odnajduję wreszcie sens w tym wszystkim, co dotychczas było dla mnie zupełnie bez sensu. Wtedy już wiedziałam, że wbrew wszystkiemu to dziecko trzeba urodzić.
W tym też czasie zaistniały warunki do zawarcia ślubu kościelnego, a więc długa spowiedź i upragnione błogosławieństwo Boże dla nieudanego dotychczas związku. Zaczęłam chodzić regularnie na niedzielne Msze św. Dopiero wtedy dostrzegłam, że moja 14-letnia już córka, podobnie jak ja kiedyś, nudzi się w kościele, ucieka przed końcem Mszy św. Zrozumiałam, jak wielką ponoszę za to winę. Lecz zdałam się całkowicie na łaskę Matki Bożej. Codziennie modliłam się do Niej o pomoc za wstawiennictwem św. Maksymiliana. I nie opuściła mnie odszukana po tylu latach Matka. Urodziłam syna, któremu na znak podzięki dałam na drugie imię Maksymilian, a którego już w czasie ciąży ofiarowałam Matce Przenajświętszej. Urodził się w styczniu, a 8 lutego tegoż roku urodziłam się na nowo ja, ofiarując swoje życie i dzieci Niepokalanej z prośbą o opiekę. I tegoż dnia tę opiekę otrzymałam. Moja córka związała się z ruchem oazowym i dziś po dwóch latach pragnie iść do zakonu.
Nasze wspólne przeżycia i wspólne modlitwy związały nas na zawsze gorącą miłością z Chrystusem i Jego Matką.
Dziękuję Matce Przenajświętszej za to wszystko. Dziękuję też mojej matce, bo dziś już wiem, że to jej bólem przeszyte serce płakało do Boga o nasze nawrócenie i Bóg je wysłuchał.
Modlę się jeszcze o nawrócenie mojego męża, którego charakter pozostawia w dalszym ciągu wiele do życzenia, i o to, aby pokochał nas tak, jak pokochał już swojego syna.
J. B.
Wilczyska, 15 września 1985
Synowa urodziła wnuczka w domu. W czwartym dniu po urodzeniu przyjechał lekarz z pielęgniarką, by dziecku dać szczepionkę. Zauważyłam jednak, że mały ma silną żółtaczkę, na co zwróciłam uwagę lekarza, i nie chciałam, aby go szczepiono. Ale lekarz po zbadaniu dziecka wyraził zgodę na szczepionkę.
Już w następnym dniu, w piątek, wnuczek był bardzo chory. W sobotę i niedzielę laksował i wymiotował. W niedzielę wieczór przestał przyjmować pokarm.
W poniedziałek rano pobiegłam do Ośrodka Zdrowia, by powiadomić o stanie zdrowia dziecka. Lekarz kazał dzwonić pielęgniarce po Pogotowie z lekarzem, a ja tymczasem spieszyłam do dornu (odległość 3 km), by ochrzcić małego. Przybiegłam prawie w porę i po ochrzczeniu zabrali Krzysia do szpitala. Zaraz podłączyli mu kroplówkę, a po kilku dniach wymienili krew.
W dzień kanonizacji św. Maksymiliana syn pojechał w odwiedziny do Krzysia, ale po powrocie powiedział, że z niego nic nie będzie, bo już jest cały siny i nawet nie reaguje na szpile. Ja jednak prosiłam św. Maksymiliana, aby w swój wielki dzień wstawił się do Matki Niepokalanej i uratował życie chłopczyka, tak jak uratował życie towarzysza niedoli w obozie. Dziś Krzysio ma trzy lata i jest wyjątkowo zdrowy i dobrze zbudowany.
Gorąco dziękuję Matuchnie Niepokalanej i św. Maksymilianowi za wysłuchanie moich próśb i polecam wnuczka jego opiece na resztę życia.
Emilia Gruszka
Siedlce, 14 stycznia 1986
Urodziłam się w rodzinie na Podlasiu jako ostatnie dziecko. Było nas czworo rodzeństwa: dwóch braci i dwie siostry. Życie nasze nie było łatwe. Tato był nałogowym alkoholikiem. Przychodził do domu pijany, robił awantury, bil mamę. Pewnego dnia, gdy byłam w I klasie szkoły podstawowej, poszedł do sąsiadów na "popijochę". Do domu na noc nie wrócił. Rano szłam do szkoły bardzo smutna. Widział mnie gdzieś schowany ojciec i – jak potem wyznał - zrobiło mu się żal. Przyszedł do domu i powiedział:
- Od dziś będzie inaczej. Przestanę pić.
Było to w święto Matki Bożej Niepokalanej, 8 grudnia 1971 r.
Za kilka dni zgodził się pójść do poradni przeciwalkoholowej i poddał się leczeniu. Potem zdarzało się, że raz w roku wyjeżdżał do swego brata i pił przez cały tydzień.
Przełom nastąpił w dniu nawiedzenia Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w naszej rodzinie. Mój tato, wraz z innymi, wpisał się do Żywego Różańca i od tej pory przestał pić i już nigdzie nie wyjeżdża. Sprawiły to nasze modlitwy, a zwłaszcza święty Różaniec. Cała rodzina praktykuje teraz pierwsze piątki i soboty miesiąca oraz uczęszcza na Mszę św. w niedziele i święta.
Piszę o tym, chcąc publicznie podziękować Niepokalanej za te łaski.
Maria N., lat 22
Bielsko-Biała, 2 stycznia 1986
Moja Matka uwielbiała Najświętsze Serce Jezusa i w święto tegoż Serca Jezusowego zmarła. Czwórkę nas miała i wychowała na dobrych katolików. Od najmłodszych lat wkładała nam w ręce różaniec. Nieraz przynosiła go do łóżka.
Gdy nie mogłam się nauczyć jakiejś lekcji zadanej w szkole, sięgałam po różaniec i po modlitwie nauka szła mi bardzo dobrze. Pokochałam Matkę Najświętszą i często stroiłam Jej kapliczkę polnymi kwiatami.
Mając 25 lat poważnie zachorowałam na okropne bóle w lewym boku. W szpitalu przeprowadzono wszystkie badania na serce, żołądek, wątrobę, trzustkę i wyniki niczego nie wykazały. Byłam zupełnie załamana psychicznie z powodu tych wielkich bólów. Naprzeciw mnie leżała na sali emerytowana nauczycielka i pewnej nocy, kiedy bardzo cierpiałam, powiedziała do mnie:
- Ja pani pomogę!
Wzięła do ręki różaniec, usiadła na łóżku i modliła się. Nim zdążyła skończyć Różaniec, ja po raz pierwszy od siedmiu dni zasnęłam, a za dwa dni opuściłam szpital.
Maria K.
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację 1221 osób; za nawrócenie - 277; za powstanie z nałogów - 319; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 203; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 357; za szczęśliwe rozwiązanie - 209; za otrzymanie pracy - 57; za przydział mieszkania - 72; za znalezienie zguby - 54; za ocalenie - 106; za inne wysłuchane prośby - 3216.
POLECAJĄ NASZYM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2217 osób; o nawrócenie - 371; o powstanie z nałogów - 389; o zgodę i miłość w rodzinie - 272; o szczęśliwe rozwiązanie - 189; o pomoc w nauce - 485; o pracę - 80; o znalezienie zguby - 69; o przydział mieszkania - 66; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w różnych intencjach - 4667.
Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej
| Kwiecień | |
|---|---|
| 20 | Niedziela powołań kapłańskich i zakonnych |
| 24 | 56. rocznica przyjazdu św. Maksymiliana na misje do Japonii |
| 26 | Wspomnienie Matki Bożej Dobrej Rady |
| 30 | Św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort |
[s. 128]
Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej
Królowo Rajska, niech Twoja radość wielkanocna stanie się udziałem wszystkich, którzy czystym sercem przyjmują Ciało i Krew Chrystusa Zmartwychwstałego.
[s. 128]
Do młodzieży
W orędziu na XXIII Światowy Dzień Modlitwy o Powołania (20 kwietnia [1985] r.) Ojciec Święty oświadczył:
"Kościół ma ogromną potrzebę kapłanów. Jest to jedna z najpilniejszych spraw wspólnot chrześcijańskich. Jezus nie chciał Kościoła bez kapłanów. Jeśli brakuje kapłanów, brakuje Jezusa w świecie, brakuje Jego Eucharystii, brakuje Jego przebaczenia. Dla swojej misji Kościół potrzebuje też mnóstwa innych powołań poświęconych".
W orędziu swoim Papież modli się do Jezusa, Dobrego Pasterza: "Zwróć swój wzrok miłości na tylu młodych dobrze usposobionych i powołaj ich, by poszli za Tobą. Pomóż im zrozumieć, że tylko w Tobie mogą w pełni urzeczywistnić siebie samych".
Wszystkie seminaria i nowicjaty w Polsce chętnie przyjmą dobre powołania. Po informacje i adresy seminariów diecezjalnych i zgromadzeń zakonnych można się zwrócić do kurii biskupich lub do własnych proboszczów czy katechetów.
Nasz Zakon franciszkański prowadzi w Polsce liczne placówki duszpasterskie i misje ludowe oraz wieloraką działalność apostolską, zwłaszcza wydawniczą, w Niepokalanowie, a za granicą misje w Brazylii, Boliwii, Zambii, Kenii i Japonii. Potrzebuje wielu kapłanów i braci zakonnych.
Młodzieńcy, którzy pragną poświęcić się Panu Bogu na wzór św. Maksymiliana, mogą się zgłosić do naszych niższych seminariów (po szkole podstawowej) lub nowicjatów (kandydaci na kapłanów - po maturze, a na braci zakonnych - po maturze lub szkole zawodowej).
Prośby o bliższe wyjaśnienia i o przyjęcie prosimy wysyłać pod jednym z następujących adresów: [...]
[s. 128]
[Spis treści]
RYCERZ NIEPOKALANEJ Nr 4 (358) 1986 Rok założenia 1922 | Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 140/86-100.000/P-92. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 18 III 1986 nr 1381/K/86. Indeks GP.II-441 /799/83. Prenumerata: dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136.
[s. 128]
