Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelnić podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Lublin, 26 XI 1985

Składam serdeczne podziękowanie za przyjęcie mojej rodziny do Rycerstwa Niepokalanej. Będziemy starać się godnie przestrzegać ideałów św. Maksymiliana Marii Kolbego i godnie reprezentować szeregi Rycerstwa.

Matka Boża Niepokalana jest i będzie zawsze naszym wzorem w codziennym życiu i pomocą w realizacji celu.

Obecnie bardzo trudno jest samemu pokonywać kłopoty i troski życia codziennego. Dlatego też, oddając się w opiekę Matce Bożej - łatwiej będzie zwalczać szerzące się zło i egoizm. Będziemy również starać się pomagać innym ludziom odnaleźć właściwą drogę życia, bo ludzi, którzy błądzą, jest jeszcze wielu.

Janina P.

Warszawa, 17 stycznia 1986

Pragnę serdecznie podziękować Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Najśw. Maryi Pannie za otrzymaną łaskę połączenia się z żoną. Nasze małżeństwo było w trakcie rozpadu i tylko dzięki modlitwie nie doszło do katastrofy.

Andrzej Sz.

Szczecin, 21 stycznia 1986

Pragnę serdecznie podziękować Matce Bożej i św. Maksymilianowi za wstawiennictwo i wyjednanie łaski od Boga. Po 19 latach wyspowiadałem się przystąpiłem do Komunii świętej, a następnie postanowiłem i staram się regularnie przystępować do Sakramentu Pokuty.

B. W.

Czerwonka, 25 maja 1986

Byłem alkoholikiem, a tylko dzięki niepojętej lasce Niepokalanej od 3 lat i 7 miesięcy jestem abstynentem bez jakiegokolwiek leczenia. Chyba tylko dzięki osobistej modlitwie i kogoś jeszcze otrzymałem darmo tę łaskę, na myśl której do dziś mam łzy w oczach.

6 października 1982 r. upiłem się do nieprzytomności. W nocy nastąpiło pęknięcie wrzodu na żołądku. Następnego dnia, w święto Matki Bożej Różańcowej, operowano mnie. Leżąc kilka dni pod kroplówką, ciągle niepokoiła mnie myśl: "Idź do spowiedzi i to teraz".

Po opuszczeniu szpitala idę pieszo do kościoła parafialnego. Tam spowiedź i gorąca prośba: "Matko Boska, pomóż!" Próbuję modlić się na różańcu, zaczynając najpierw od jednego dziesiątka. Trochę pamiętam jego zasady z młodych lat, ale nie śmiem pytać kogokolwiek o nic. Sam pomału dochodzę do odmawiania i rozważania całego różańca. Czy tylko sam? Ktoś mi w tym pomaga. Potem zaczynam praktykować pierwsze piątki i soboty miesiąca. Trwam w abstynencji. Mam ułatwione zadanie: udaję się na Jasną Górę, pochodzę bowiem z Częstochowy. Zapisuję się do Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.

12 czerwca 1983 r., przed przyjazdem Ojca Świętego, po spowiedzi i Komunii św. w Kaplicy klękam z boku i w duchu swoimi słowami składam Matce Bożej przyrzeczenie nie pić do końca życia alkoholu, nie częstować, nie kupować, nie brać nawet do ręki naczyń z alkoholem.

Wielu mówi, że nie ma cudów, a ja na sobie doznałem cudu. Cud ten trwa do dziś. Cztery lata w abstynencji to naprawdę niełatwa sprawa, gdy człowiek jest slaby, a w otoczeniu nie znajduje ani odrobiny serca, ani słowa otuchy. Mimo ciągłych prób złamania mnie na duchu, czuję, bo mam na to dowody, iż ktoś mi ciągle pomaga, dodaje sił, uczy, czasem prowadzi za rękę jak dziecko. Z tych to powodów pragnę wstąpić w szeregi Rycerstwa Niepokalanej.

W czwartą rocznicę cudownego uzdrowienia na duszy i ciele pragnę podziękować Matce Bożej za cztery lata abstynencji i wszystkie łaski.

Stanisław Utrata