Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelnić podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Tylmanowa, 1 stycznia 1986

Dziękuję Matce Bożej Nieustającej Pomocy, która jest Patronką naszej rodziny, za ocalenie dzieci od śmierci i uratowanie dorobku kilku pokoleń od pożaru.

Dnia 18 IX 1985 r. byliśmy w polu zajęci przy wykopkach. W domu zostały dwie córeczki: dwuletnia Bogusława i licząca niespełna trzy miesiące Radosława. W pokoju, w którym przebywały, powstał pożar od sieci elektrycznej. W wyniku pożaru spaliła się lodówka, kosz z bielizną i firanki, popękały też szyby w oknach. Starszej córeczce nic się nie stało, natomiast Radosławę, która znajdowała się w odległości 2 m od centrum pożaru, musiało zabrać Pogotowie Ratunkowe pod tlenem do szpitala: nie dawała oznak życia. Powróciła zdrowa po dwóch dniach.

Dodam, że stężenie czadu w mieszkaniu było tak duże, że przygasł ogień, który wybuchł płomieniem dopiero z chwilą otwarcia drzwi. Pożar został ugaszony, a dzieci, dzięki Bogu, są zdrowe.

Józef Chrobak, lat 33

Kraków, 1 lutego 1986

Od ponad 10 lat, a mam teraz 17, miałem wadę wymowy. Chodziłem do lekarzy na badania, ale nic nie pomogło. W takiej sytuacji powierzyłem się Matce Boskiej, w Niej bowiem miałem ostatnią iskierkę nadziei. Po kilku miesiącach proszenia Jej o tę łaskę nadeszła oczekiwana chwila: stopniowo poprawiała się moja wymowa. Obecnie mówię bez żadnych trudności, co sprawia mi wielką radość. Z całego serca dziękuję za to Najświętszej Maryi Pannie, której oddałem się zupełnie. Staram się Ją naśladować i być tak dobrym i tak dobrze żyć z ludźmi, jak tylko potrafię. Zostałem jej dłużnikiem do końca mych dni.

Jestem uczniem Zasadniczej Szkoły Górniczej i mieszkam w internacie. Modlę się za tych, którzy nie mogą lub nie chcą przyjmować Jezusa Chrystusa.

Zdzisław Sz.

B. T., 10 lutego 1986

Z całego serca dziękuję za przysyłanie "Rycerza Niepokalanej", który pogłębił moją wiedzę religijną i stał się dla mnie dużym wsparciem w niełatwym obecnie życiu.

Jestem najmłodszą córką z pięciorga rodzeństwa i od półtora roku mężatką. Życie nasze było ciężkie. Rodzice nie dali nam wielkiego majątku, ale umieli przekazać żywą wiarę w Boga, miłość i wzajemny szacunek oraz zatroszczyli się o nasze wykształcenie. Gdyby nie wiara i ufność w Boga, nie potrafiłabym iść przez życie.

Po półrocznym pożyciu małżeńskim poczułam się w stanie błogosławionym. Była to wielka radość. Niestety, w trzecim miesiącu z niewiadomych przyczyn dostałam krwotoku i poroniłam. Znalazłam się w szpitalu i tu zobaczyłam, jak dużo dzieci ginie, jak lekkomyślnie młodzi ludzie decydują się na usunięcie ciąży. Zadaję sobie pytanie, jak mogą to wykonywać lekarze i pielęgniarki, którzy przecież z tytułu swego zawodu powołani są do ochrony zdrowia i ratowania życia. Jest w tym coś okropnego!

Pobyt w szpitalu przepłakałam, bo mi żal było nienarodzonego dziecka. Wróciłam do domu jeszcze bardziej chora. Na szczęście tutaj znalazłam spokój, opiekę, przyjemną atmosferę i dziś znowu jestem w trzecim miesiącu ciąży, ale boję się lekarzy.

Tak bardzo pragniemy tego dziecka, będącego jeszcze w drodze. Proszę Boga, aby dał mi łaskę urodzić je szczęśliwie i dobrze wychować, jak nas wychowali rodzice.

K. K.

Starogard Gdański, 11 lutego 1986

Pragnę gorąco podziękować Niepokalanej i św. O. Maksymilianowi za wszystkie łaski otrzymane za Ich przyczyną, a szczególnie za łaskę złożenia wieczystej profesji zakonnej.

Urodziłam się podczas okupacji jako najmłodsza z siedmiorga rodzeństwa. Od dziecka poważnie chorowałam. I wtedy moja starsza siostra ofiarowała mnie Matce Bożej. Po kilku latach choroba została przezwyciężona, ale pozostawiła ślady. Mój ojciec zginął, gdy miałam półtora roku. Matka, głęboko religijna, starała się wychować nas po chrześcijańsku i wszczepiła w swe dzieci nabożeństwo do Matki Najświętszej. W 1964 r. zostałam przyjęta do Rycerstwa Niepokalanej.

Kiedy uświadomiłam sobie, że Bóg mnie wzywa do swej wyłącznej służby, posłusznie poprosiłam o przyjęcie do zgromadzenia zakonnego. Ale na przeszkodzie stanął zły stan zdrowia. Po ludzku sądząc nie mogłam mieć żadnej nadziei. A jednak zostałam przyjęta. Zdrowie było nadal słabe, tak że moje pozostanie w klasztorze pozostawało pod wielkim znakiem zapytania. Mimo to byłam spokojną, bo wiedziałam, że Niepokalana ma wszystkie moje sprawy w swoich matczynych rękach. I nie zawiodłam się. 15 sierpnia 1985 r. oddałam się Bogu na zawsze przez złożenie ślubów wieczystych w Zgromadzeniu Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego.

Uwielbiaj, duszo moja, Pana!

S. M. Annuncjata, zmartwychwstanka

Warszawa, 3 marca 1986

Chciałam podziękować Matce Bożej za nawrócenie mego męża Zdzisława, bo za Jej przyczyną to się stało.

W lutym 1981 r. mąż mój bardzo poważnie zachorował. Początkowo nie wiedziano, jaka to jest choroba, leczono go antybiotykami. Dopiero po dziesięciu mięsiącach okazało się, że jest to ziarnica złośliwa.

Po pół roku trwania choroby mąż powiedział do mnie: "Przypomnij mi, naucz mnie modlić się na różańcu". A muszę zaznaczyć, że przez 28 lat byt bardzo oddalony od Boga, urzeczony ideologią marksistowską.

I tak zaczęło się od różańca! Im bardziej cierpiał, im nadzieja na życie i wyzdrowienie była mniejsza, tym bardziej przywiązywał się do różańca. Nierzadko trzymał go w rękach po całych dniach. Potem zapragnął Pisma Św[iętego], następnie poprosił o książkę O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis. I tak już było przez półtora roku do końca jego życia.

Widziałam jednak, że tyle nieraz sprzeczności w nim nurtowało, tyle pytań podsuwał mu jego skołatany umysł, tyle różnych wątpliwości nim targało. Każda zła postawa drugiego człowieka była bardzo często nowym atakiem wątpliwości, gdy tymczasem dobrej sprawy prawie nie dostrzegał. Było to jakby zmaganie się jego dwu różnych osobowości.

Któregoś dnia stwierdziłam, że jest on już dość blisko Boga, ale brak mu odwagi, by przystąpić do Sakramentu Pojednania. Wydawało mi się, że tylko dobry duszpasterz może mu pomóc, wskazując na Miłosierdzie Boże, i że Miłosierdziem może być objęty, jeśli sam tego zapragnie. Dlatego poprosiłam księdza z naszej parafii, aby przyspieszył kolędowanie w moim domu. I tak też się stało.

Ksiądz ten pomógł choremu rozwiać jego ostatnie wątpliwości, a były one już tylko takie: 1) czy Bóg mi wybaczy? 2) czy to moje gorące pragnienie pojednania się z Bogiem nie wygląda przed ludźmi, jak obrazuje przysłowie: "Jak trwoga, to do Boga?" A jak krzyk rozpaczy brzmiało wyjaśnienie: "Proszę księdza! - to przez ten piekielny racjonalizm!".

Po tej pamiętnej rozmowie mąż poprosił o spowiedź świętą w najbliższą sobotę jako w dzień Matki Bożej. Płakał jak małe dziecko. Ufał Matce Bożej i modlił się do Niej o oddalenie cierpień. Został wysłuchany. Odtąd nie zażądał do chwili śmierci, a żył jeszcze pięć tygodni, ani jednej pastylki, ani jednego czopka uśmierzającego ból, które przedtem zażywał dwa, trzy razy dziennie. Był spokojny jak dobre dziecko. Ksiądz z Panem Bogiem był u niego jeszcze dwukrotnie.

Gdy sam już nie mógł się modlić, prosił, abym po kilka godzin dziennie prowadziła modlitwę, a on za mną powtarzał. Najważniejszą modlitwą był jak zwykle różaniec, potem koronka do Miłosierdzia Bożego i przeróżne pieśni, przeważnie maryjne.

Umarł, niestety, w szpitalu, ponieważ z powodu przerzutów rakowych na płuca i rdzeń pacierzowy nastąpił obrzęk płuc. Żył jeszcze tylko cztery i pół godziny. Zmarł w sobotę, 26 lutego 1983 r. Umierał uśmiechając się i jeszcze po śmierci był uśmiechnięty. Lekarka, obecna przy zgonie, powiedziała: "Jestem wstrząśnięta tą śmiercią. Nie widziałam dotąd, aby umierający uśmiechał się. Musiał być głęboko wierzącym".

Z. S.

BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚW. MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ: za powrót do zdrowia i szczęśliwą operację - 707 osób; za nawrócenie - 116; za powstanie z nałogów - 229; za pojednanie rodzinne i sąsiedzkie 124; za pomoc w nauce i zdanie egzaminów - 345; za szczęśliwe rozwiązanie - 210; za przydział mieszkania - 92; za otrzymanie pracy - 79; za ocalenie życia - 127; za znalezienie zguby - 44; za opiekę i błogosławieństwo Boże oraz inne wysłuchane prośby - 2518.

POLECAJĄ NASZVM MODLITWOM SWE PROŚBY: o zdrowie - 2225 osób; o nawrócenie - 533; o powstanie z nałogów - 185; o zgodę i miłość w rodzinie - 381; o pomoc w nauce - 561; o szczęśliwe rozwiązanie - 360; o przydział mieszkania - 104; o pracę - 94; o znalezienie zguby - 115; o błogosławieństwo Boże i opiekę oraz w różnych intencjach - 5481.


Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej

Czerwiec
6Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa
7Wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny
13Święto św. Antoniego z Padwy 27 Wspomnienie M[atki] B[ożej] Nieustającej Pomocy
29Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła

[s. 192]

Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej

Matko Najmilsza, pociągnij nas wszystkich do Najświętszego Serca Twego Syna, które jest pokojem i pojednaniem naszym, byśmy czerpali zeń siłę na życie prawdziwie chrześcijańskie.

[s. 192]

Drogi Przyjacielu

Interesujesz się życiem zakonnym. Jest to na pewno wspaniała, lecz trudna droga, przeznaczona tylko dla tych, co są powołani przez Boga. Są w zakonie ojcowie, czyli kapłani, i bracia zakonni, którzy nie mają święceń kapłańskich i służą sprawie Bożej w tych dziedzinach, gdzie kapłan nie jest konieczny. Każdy zakon ma swój charyzmat, czyli specjalną misję do spełnienia w Kościele. Nasz zakon, założony przez św. Franciszka z Asyżu w XIII wieku, jest wspólnotą kontemplacyjno-apostolską: poświęca się modlitwie i apostolstwu. Prowadzimy duszpasterstwo parafialne oraz misje ludowe i rekolekcje, wyjeżdżamy na misje zagraniczne, polscy franciszkanie pracują w Japonii, Brazylii, Boliwii, Zambii i Kenii. Niepokalanów apostołuje też przez nowoczesne środki przekazu myśli, zwłaszcza przez prasę. Mamy tu 30 kapłanów i około 200 braci zakonnych, którzy przygotowują i drukują "Rycerza Niepokalanej" oraz książki, prowadzą administrację wydawnictwa, służą pielgrzymom, są organistami i zakrystianami, wykonują liczne zawody związane z utrzymaniem klasztoru, więc są kucharzami, krawcami, mechanikami, stolarzami, kierowcami, ogrodnikami, pielęgniarzami itd., mamy nawet paru rzeźbiarzy i zegarmistrzów. Kto czuje powołanie na kapłana w zakonie franciszkańskim, może mając maturę zgłosić się do nowicjatu, a po szkole podstawowej do niższego seminarium. Bratem zakonnym można zostać po szkole zawodowej, szkole średniej lub wyższej, byle mieć powołanie zakonne. Św. Maksymilian podkreślał, że "przede wszystkim chodzi o poświęcenie się Bogu przez Niepokalaną, co stanowi najważniejszy warunek i istotę życia w Niepokalanowie". Dodawał też, że każdy może znaleźć szczęście i szczególne łaski "na tej tylko drodze życia, na której chce go mieć" Pan Bóg. Prośby o bliższe wyjaśnienia i o przyjęcie prosimy wysyłać do [...]

[s. 192]

[Spis treści]

RYCERZ NIEPOKALANEJ Nr 6 (360) 1986 Rok założenia 1922 | Redaguje zespół - red. naczelny o. Jerzy Franciszek Domański. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 173/86-100.000/P-59. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 30 IV 1986 nr 2599/K/86. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata-dobrowolna ofiara. ISSN 0208-8878 | Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136

[s. 192]