Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Brzeg, dnia 19 VIII 1985 r.
Z głębi serca składam gorące podziękowanie Niepokalanej za przyczyną św. Maksymiliana Marii Kolbego za powrót do zdrowia po przebytej ciężkiej chorobie i operacji. Już trzeci raz Matka Najświętsza uratowała mnie od grożącej mi śmierci - dwukrotnie w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu i na wolności, kiedy chorowałem ciężko na obustronne zapalenie płuc w Rzymie po kanonizacji św. Maksymiliana oraz obecnie, podczas ciężkiej choroby i po operacji w klinice we Wrocławiu. Zawsze jestem wdzięczny Panu Bogu i Niepokalanej za doznane tak wielkie łaski, jak też i św. Maksymilianowi, który uratował mi życie w obozie, poświęcając się za mnie na śmierć głodową w bunkrze 11-go bloku.
Obecnie kończę już 84 rok życia. Niemała to łaska Boża przeżyć 40 lat na wolności po ciężkiej katordze obozowej.
Bożemu Sercu Jezusowemu niech będą dzięki za przyczyną Niepokalanej i Jej niezłomnego rycerza św. Maksymiliana za doznane tak wielkie łaski w mym życiu.
Franciszek Gajowniczek
Warnice, 30 II 985 r.
Wypełniając złożone przed dwoma laty przyrzeczenie, przekazuję następującą relację:
W dniu 26 stycznia 1983 roku, w ciemny wieczór, ulegli wypadkowi motocyklowemu moi parafianie Henryk Piwowarczyk, ur. 1951, i jego nieletni syn. Pod wpływem działania alkoholu Henryk podjął decyzję wyjazdu na spotkanie żony. Polecił liczącemu ok. 10 lat synowi jechać motocyklem. Niespełna 2 km od miejsca zamieszkania, jadąc bez światła, uderzyli w lesie w leżące w poprzek drogi drzewo. Wypadek był bardzo ciężki. Chłopiec ze złamaną miednicą jakoś dowlókł się kilkaset metrów, wzywając ratunku; jego ojciec z rozbitą okropnie głową pozostał nieprzytomny w lesie w kałuży krwi. Pogotowie zabrało ich do szpitala. Stan zdrowia Henryka oceniono jako beznadziejny. Wiele dni leżał nieprzytomny. Przeprowadzono ciężką operację. Opinia lekarzy: «... chyba by mu wymienić głowę?».
Wiedząc o sytuacji Henryka, ojca sześciorga małych dzieci, poprosiłem o modlitwy w kościołach naszej parafii do dobrego Boga za przyczyną Matki Niepokalanej i św. Maksymiliana. Powiedziałem: «On uratował ojca rodziny za cenę własnego życia, może i teraz uratować innego ojca - Henryka». Przyrzekłem publicznie: «Jeśli stanie się cud, damy o tym świadectwo».
Henryk wrócił do żony i dzieci. Byliśmy poddani próbie naszej wiary - przez wiele miesięcy patrzyliśmy z niepokojem na stan zdrowia Henryka. Uraz był głęboki.
Minęły dwa lata. Henryk - obecnie rencista jest z żoną i dziećmi. Wraca stopniowo do zdrowia, poprawa jest znaczna - wie, komu życie zawdzięcza. Wielka radość. Zostaliśmy wysłuchani. Mówimy z całą wiarą: cud! Jeszcze jeden ojciec rodziny uratowany przez Boga, dzięki wstawiennictwu Matki Niepokalanej i św. Maksymiliana. Nie umiem należycie podziękować, niech więc te słowa będą próbą okazania wdzięczności. Wypełniam zobowiązanie. Jeśli Przewielebni Ojcowie będą życzyć sobie potwierdzenia tych faktów przez świadków, spełnimy ich życzenia.
Ks. kan. Czesław Sampławski
Jaminy, 4 III 1985
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Błogosławiona Matka Bolesna Niepokalanie Poczęta i Jej wielki czciciel, św. Maksymilian Maria Kolbe, za ocalone życie przy pracy na pile tarczowej, a w szczególności dwa razy w wypadku drogowym.
Przed około 10 laty jechałem autobusem. Na pewnym przystanku wsiada starsza kobieta. Ponieważ wszystkie miejsca są zajęte, ustępuję jej miejsca. Na drodze gołoledź, autobus przeładowany. Na około 2-3 km przed miastem wpada w poślizg i ląduje na dachu w rowie, pędząc jeszcze kilkanaście metrów. W ostatniej chwili poleciłem się Matce Bożej. Są ciężko ranni. Starsza kobieta, siedząca na moim miejscu, śmiertelnie przygnieciona oparciem do dachu samochodu. Ja wyczołgałem się przez wybite szyby, cały, poza niegroźnymi stłuczeniami.
W kilka lat potem jadę swoim samochodem do [okładka, s. III]miasta z żoną i siostrą, obie w ciąży, po suchej asfaltowej szosie z szybkością 80 km na godzinę. Nagle zaczyna się lasek, zakręt i na zakręcie lód. Wpadamy w poślizg. Opodal w rowie widzę rozbity samochód. Wzbudzam modlitewny akt i po przeróżnych manewrach 200, 300-metrowej jazdy, zajmującej całą drogę, zatrzymuję się przed stojącym na jezdni samochodem ciężarowym.
Za te i wszystkie otrzymane łaski składam Panu Bogu serdeczne publiczne podziękowanie.
Jan Joka
Ulhówek, 4 III 1985 r.
Życie nasze było trudne i ciężkie. Wychowaliśmy dziewięcioro dzieci na ludzi wierzących. Dwoje z nich posiada wyższe wykształcenie, a pozostałe średnie. Dziś mam już 60 lat, nie jestem w pełni zdrowa, ale że żyję i mogę jeszcze pracować, zawdzięczam - jak w całym życiu - wstawiennictwu i opiece Matki Najświętszej. Dwukrotnie miałam komplikacje porodowe, które były niebezpieczne dla zdrowia i życia, a zakończyły się pomyślnie, więc oboje z mężem i całą rodziną składamy gorące podziękowanie Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanej za wszystkie łaski i opiekę, jakiej doznaliśmy. W 1958 roku z ufnością i wiarą powierzyliśmy wszystkie nasze sprawy i dzieci Niepokalanej, stając się Jej wiernymi rycerzami.
Władysława Krech
Popkowice, 23 IV 1985 r.
Dwa lata walczyłam z osobą, bardzo zresztą cichą i dobrą, która nie chciała się spowiadać i mówiła, że jej grzechów Pan Bóg nie przebaczy, bo są bardzo ciężkie i ona jest przeznaczona do piekła. Tłumaczyłam jej, jak mogłam, rozmawiały z nią zakonnice, ksiądz, nic nie pomogło. Na wszystkie argumenty ze smutkiem odpowiadała krótko:
- Skoro piekło jest, to muszą tam być i ludzie, wyrok już zapadł.
Poza tym prowadziła bardzo surowe i umartwione życie: nie jadła mięsa, cukierków, żadnych przysmaków, nawet ciasta w święta. Przyklękała w czasie Mszy św. przez radio. A więc wierzyła, tylko jakaś siła ciemności nie pozwalała jej uklęknąć przed konfesjonałem.
Gdy zachorowała i stan jej zdrowia się pogarszał, moje prośby, by pojednała się z Bogiem, stały się bardziej natarczywe, ale zbywała je milczeniem, a najczęściej słowem: nie!
W końcu z żywą wiarą i ufnością zapukałam do Miłosierdzia Bożego. Błagałam Niepokalaną i św. Maksymiliana, by poparli moje modlitwy u Boga. Przyrzekłam, że jeżeli zostanę wysłuchana, podziękuję w «Rycerzu».
Pan Bóg, w swoim miłosierdziu, nie dał mi długo czekać. Już na drugi dzień chora mówi:
- Mam do pani wielką prośbę, żeby jutro poprosić księdza.
Uczyniłam to zaraz z radością w duszy i z dziękczynieniem na ustach za tak wielką łaskę. Przyszedł ksiądz, wszystko odbyło się jak trzeba - chora uradowana. Gdy ksiądz odszedł, prosiła, żebym od niej nie odchodziła. Wkrótce potem już nie mogła mówić, robiło się jej duszno. W trzy godziny po otrzymaniu sakramentów świętych, zakończyła życie.
Nie wiem, jakimi słowami mam dziękować Panu Bogu za łaskę, okazaną tej biednej duszy, przez długie lata dręczonej piekłem.
Antonina Barwa
Potwierdzam zgodność tego opisu z prawdę | ks. B. Mroczek, kapelan
Wrocław, 1985 r.
Podziękowanie M[atce] B[ożej] za bezmiar łask pomocy w całym moim i moich bliskich niełatwym życiu.
Mateńko, nie gniewaj się, że tak późno to robię. Dziękuję Ci bardzo, jak tylko potrafię najserdeczniej, za przeżycie wojny, za szczęśliwe operacje, których przeszłam już cztery. Za zdrowe dzieci i ich założone rodziny. Dziękuję Bogu przez Twoje Niepokalane Serce i wstawiennictwo św. Maksymiliana, który wpisał mnie do Rycerstwa Niepokalanej jeszcze w 1939 roku. Dziękuję za zdrowie wnuczka, o które tak prosiłam i postanowiłam pisemne podziękowanie przesłać. Proszę, bądź zawsze z nami i nie opuszczaj w ciężkich chwilach.
J. Rajter
Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej
| Październik | |
|---|---|
| 1 | Św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Patronki misji |
| 4 | Św. Franciszka z Asyżu, Założyciela zakonów franciszkańskich |
| 7 | Matki Boskiej Różańcowej |
| 10 | Rocznica kanonizacji św. Maksymiliana Kolbego |
| 13 | Matki Bożej Fatimskiej |
| 16 | Rocznica założenia Rycerstwa Niepokalanej | Siódma rocznica wyboru Papieża Jana Pawła II |
| 20 | Niedziela misyjna |
[s. 264]
Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej
Królowo Różańca Świętego, wysłuchaj naszych modlitw różańcowych, wstrzymaj falę bezbożnictwa, demoralizacji i ratuj dusze ludzkie od potępienia wiecznego.
[s. 264]
[Spis treści]
RYCERZ NIEPOKALANEJ - Nr 10 (352) 1985 - Rok założenia 1922. Redaguje zespół - red. naczelny o. Roman Aleksander Soczewka. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 109/85-100.000/N-39. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 7 IX 1985, nr 5852/K/85. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136. ISSN 0208-8878.
[s. 264]
Nowa świątynia ku czci św. Maksymiliana
W Łodzi na osiedlu Dąbrowa franciszkanie budują kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Świątynia ta jest wznoszona społecznym wysiłkiem i z ofiarnego grosza wielu ludzi dobrej woli, którym wyrażamy wdzięczność w modlitwie i serdeczne podziękowania. Liczymy na dalszą pomoc pieniężną, gdyż w związku z budową mamy bardzo poważne kłopoty finansowe. Nasze konto: NBP I Oddział PKO Łódź 47513-38524-136.
W intencji tych, którzy przyczyniają się do wzniesienia świątyni ku czci Patrona trudnych czasów, każdego dnia jest sprawowana ofiara Mszy św. w tymczasowej kaplicy tuż przy placu budowy.
OO. Franciszkanie, ul. Tatrzańska 111, 93-729 Łódź-Dąbrowa
[okł. s. III]

