Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

J., 31 XII 1984

Mama moja, gdy wyszła za mąż, nie mogła mieć dzieci. Dwoje poroniła i nie było żadnej nadziei, że będzie mogła doczekać się dziecka. Ciągle prosiła Matkę Bożą, aby mogła mieć choć jedno dziecko. W święto Niepokalanego Poczęcia udała się pieszo na odpust do miejscowości oddalonej o 7 km i tam przyjąwszy Komunię św. gorąco się modliła. W nocy miała dziwny sen, w którym została zapewniona, że na pewno będzie miała dziecko i niezadługo przyszłam na świat ja. Mama za tę łaskę i za wiele innych dziękuje Maryi z całego serca.

Ja również dziękuję Maryi za opiekę, jaką mnie darzy. Gdy uczęszczałam do szkoły zawodowej i mieszkałam w internacie, byłam lubianą uczennicą, miałam dużo koleżanek i nie wiem dlaczego zaczęła mnie dręczyć okropna myśl, żeby popełnić samobójstwo. Ja choć naprawdę nie chciałam tego, nie mogłam się uwolnić od tej myśli. Aż pewnego razu coś mnie natchnęło, żeby odmawiać co wieczór dziesiątek różańca i prosić Maryję o ratunek. Tak że robiłam i zasypiałam z różańcem w ręku i czułam się wtedy bardzo dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Wydawało mi się, że ktoś mnie tuli do swojego serca - to było serce Maryi. Pewnej nocy, gdy zasnęłam, tak jak zawsze z różańcem w ręku, miałam makabryczny sen o ranach na własnym ciele połączonych różańcem. Od tamtej pory myśli samobójcze całkiem mnie opuściły, za co dziękuję Maryi z całego serca. Dziękuję Jej również za szczęśliwe ukończenie technikum i za wszystkie łaski, jakie od Niej otrzymałam.

Niegodna sługa Maryi

Kołobrzeg, 8 I 1985

Od młodych lat ceniłem różaniec i stale nosiłem go w kieszeni. Ale przyznam się szczerze, że w młodości nie zawsze odmawiałem go systematycznie. Wierzę jednakże, że dzięki tej modlitwie uniknąłem wielu nieszczęść w życiu.

Tak np. w końcu września 1939 r., wracając do domu z ucieczki przed Niemcami - mieszkałem w powiecie brodnickim - doszedłem do Płocka, by się przeprawić na drugi brzeg Wisły. Dużo ludzi czekało na przewóz, ale prom miał być dopiero za 2 dni.

Na drugi dzień zamiast promu zjawili się niemieccy wojskowi, by przeszukać toboły, jakie ludzie mieli ze sobą. Moja walizka uległa rekwizycji, zawierała bowiem buty-oficerki z długimi cholewami i ubranie koloru wojskowego. Zostałem dołączony do szeregu, w którym stoją Żydzi.

Ledwo zakończono przeszukanie bagaży, następuje druga rewizja - osobista. Mnie rewiduje starszy wiekiem żołnierz. Szukając po kieszeniach wyciąga różaniec, ale zaraz wkłada go z powrotem, i daje rozkaz przejścia do innego szeregu. Gdy skończono rewizję, zajeżdża kilka samochodów ciężarowych, każą nam siadać, ruszamy w kierunku Kutna. Przed Kutnem wyprzedza nas wojskowy motocykl, żołnierz zatrzymuje kolumnę i wywołuje z kartki moje nazwisko. Zeskakuję z wozu, każą mi siadać na motocykl i przywożą w to samo miejsce, skąd byłem zabrany. Tutaj dowiaduję się, że Niemcy są pewni, iż jestem oficerem Wojska Polskiego. Na szczęście nieoczekiwane spotkanie znajomego ziemianina nazwiskiem Fijałkowski wybawia mnie z tych podejrzeń. Pan Fijałkowski dobrze mówi po niemiecku, więc wstawia się za mną do oficera niemieckiego. Tłumaczy mu, że nie mogę być oficerem, bo jestem za młody - miałem wtenczas 20 lat. "W Polsce - mówi - cywile też nosili garnitury koloru wojskowego". Interwencja okazuje się skuteczna, zostaję zwolniony i szczęśliwie wracam do domu, ale nie na długo. Tym razem wywożą mnie na prace przymusowe do Rzeszy.

Łącznie z ucieczką z pracy miałem wiele nieprzyjemnych spraw z Niemcami, ale zawsze wychodziłem obronną ręką z tych opresji.

Jestem przekonany, że opisane zdarzenia z mego życia - to nie tylko szczęśliwy zbieg okoliczności, ale działanie Najświętszej Maryi Panny, uproszone przez modlitwę różańcową.

Józef Piskorowski

[159]

S.., 14 VIII 1984 r.

Żona moja, jako lekarz, ma okazję często rozmawiać z koleżankami i znajomymi na tematy związane z życiem małżeńskim i rodzinnym. Pewna znajoma zwierzyła się jej, że jest w ciąży z trzecim dzieckiem, lecz postanowiła ją usunąć z powodu trudnych warunków mieszkaniowych. Żona, oczywiście jej odradzała, a ja, gdy się o tym dowiedziałem, prosiłem w modlitwie św. Maksymiliana

o łaskę życia dla tego nienarodzonego dziecka.

7 III owa znajoma poszła do rejonowej ginekolog, która wypisała skierowanie na "zabieg". Nazajutrz zgłosiła się do kliniki w celu wykonania "zabiegu", ale okazało się, że w Dniu Kobiet "zabiegów" nie ma. Później ponownie już się nie zgłosiła, gdyż minął ustawowy termin dopuszczalności "przerwania ciąży". Teraz zbliża się dla niej czas porodu i chociaż ma różne poważne komplikacje zdrowotne oprócz dotychczasowych trudności - biegu wypadków nie chciałaby odwrócić. Bardzo się z tego ucieszyłem i myślę, że stało się to za wstawiennictwem św. Maksymiliana i Matki Bożej Niepokalanej.

S. S.

Czarna Tarnowska, 18 X 1984 r.

W r. 1979 zachorowałam na niedowład kręgosłupa. Nie byłam w stanie chodzić, bardzo cierpiałam. Żadne zabiegi nie były skuteczne, tylko operacja miała mnie uratować. Poleciłam się opiece Miłosierdzia Bożego i Matki Boskiej Nieustającej Po

-mocy, i w r. 1981 poddałam się operacji, która szczęśliwie się udała. Za tę łaskę składam Panu Bogu publiczne podziękowanie. Co dzień odmawiam nowennę do Matki Boskiej i koronkę do Miłosierdzia Bożego. Jestem szczęśliwa, że mogę uczęszczać do kościoła i przyjmować Komunię św.

Anna Żołądź

Dane są zgodne z prawdą. | (-) ks. St. Biernat, proboszcz.

Biała Podlaska, 27 XII 1984 r.

Pragnę złożyć publiczne podziękowanie Matce Najświętszej za ocalenie. W dniu dzisiejszym w sanktuarium Matki Boskiej Leśniańskiej, u Ojców Paulinów, odbyło się spotkanie pieszych podlaskich pątników na Jasną Górę z udziałem ordynariusza naszej diecezji. Po uroczystym opłatku ks. kanonik Antoni Laszuk z Białej Podlaskiej zabiera do swego auta trzech pielgrzymów z Łukowa czy Sokołowa, aby ich podwieźć na połączenie autobusowe. Gdy jesteśmy blisko autostrady Moskwa-Berlin, do krzyżówki zbliża się wielki wóz-cysterna z benzyną. Pada śnieg, jezdnia przedziwnie śliska, jedziemy 40 km na godzinę. Mimo to przy hamowaniu nasze auto ciągnie coś jak sanie do katastrofy. Patrzę na to i w wielkim przerażeniu wołam: "Jezu, Maryjo, ratujcie nas!", a tu natychmiastowy łoskot daje znać o katastrofie. Nastąpiło czołowe zderzenie o koła s[c]ysterny. Jakimś trafem samochód ks. kanonika skręciło na pobocze, z tym, że tylne koła cysterny potwornie s[z]haratały spód wozu. Nikomu z nas nic się nie stało. Wysiadamy zaraz z samochodu bez najmniejszych obrażeń. Za chwilę podbiegają do nas ks. bp ordynariusz i ks. Białecki, rektor Seminarium Podlaskiego, jadący za nami.

- Deo gratias, że żyjecie - mówi z ulgą ksiądz rektor. Maryjo najlepszą jesteś z matek. Minęła chwila lęku, przeminął trwogi czas...

Marian Kaliszewski

Łódź, 31 I 1985 r.

Za wstawiennictwem św. Maksymiliana u Matki Bożej moja rodzina została uratowana od rozbicia. Mój mąż i ojciec naszych dzieci bardzo się zmienił. Obiecałam Maryi, że za otrzymaną łaskę złożę podziękowanie w "Rycerzu Niepokalanej".

D. S.

Warszawa, 12 I 1985 r.

Serdecznie dziękuję Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi Kolbemu za zdanie matury przez moje córki-bliźniaczki, dostanie się na studia jednej z nich oraz za otrzymanie mieszkania przez młodą dziewczynę-pielęgniarkę, która opiekowała się staruszką. W jej intencji modliłam się i zostałam wysłuchana.

A. Somla

Zmysłówka-Kopanie, 5 II 1985 r.

Gdy chodziłam w ciąży z drugim dzieckiem, upadłam na brzuch i mocno się uderzyłam. Bałam się, że dziecko może urodzić się kalekie, bo lekarz powiedział, że przez ten wypadek dziecko mogło się nawet zabić. Modliłam się gorąco do Matki Najświętszej odmawiając codziennie cząstkę różańca, żeby dziecko urodziło się zdrowe. Matka Boska mnie wysłuchała: urodziłam zdrową i ładną córeczką, która ma obecnie 4 miesiące. Pomimo tego, że miałam dwa cięcia cesarskie szybko powracałam do zdrowia.

Bardzo dziękuję Matce Boskiej Niepokalanie Poczętej za nasze i naszych dzieci zdrowie oraz za szczęśliwe rozwiązanie.

Maria Kosior

J., 2 XI 1985 r.

Pragniemy najgoręcej podziękować Najśw. Maryi Pannie za dar dziecka. Po zawarciu małżeństwa przez 3 i pół roku dom nasz był pusty, chociaż ogromnie chcieliśmy mieć pociechę. Ponieważ leczenie na niewiele się zdało, szukaliśmy deski ratunku u Maryi Częstochowskiej. Matka wszystkich ludzi wysłuchała nas, teraz jesteśmy szczęśliwymi rodzicami.

Wdzięczni rodzice Ewa i Staszek M.


Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej

Maj
3Najśw. Maryi Panny Królowej Polski
6Światowy Dzień Rycerstwa Niepokalanej
7NMP Wszechpośredniczki Łask
11M[atki] B[ożej] Łaskawej, Patronki Warszawy
13Matki Bożej Fatimskiej
16Wniebowstąpienie Pańskie
24NMP Wspomożycielki Wiernych
26Zesłanie Ducha Świętego
27Najśw. Maryi Panny Matki Kościoła
31Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny

[s. 160]

Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej

Maryjo, Królowo Polski, Lilio Czystości, chroń nas od zepsucia, demoralizacji i dopomóż zachować doskonale szóste i dziewiąte przykazanie Boże.

[s. 160]

[Spis treści]

RYCERZ NIEPOKALANEJ - Nr 5 (347) 1985. - Rok założenia 1922. Redaguje zespół - red. naczelny o. Roman Aleksander Soczewka. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam: 103/85-100.000/N-17. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 28 III 1985, nr 1754/K/85. Indeks GP.II-441/799/83. ISSN 0208-8878. Prenumerata - dobrowolna ofiara: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136.

[s. 160]