Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
Stalowa Wola, 27 IV 1984
Składam publiczne podziękowanie Maryi Niepokalanej i św. Maksymilianowi za okazaną mi pomoc w ocaleniu przed rozbiciem rodziny mej bratanicy.
Wkrótce po ślubie on poszedł do wojska, a ona studiowała, ale gdy przyszło na świat dziecko, zrezygnowała ze studiów i zamieszkała u swych rodziców. Między nimi były jakieś uprzedzenia, które tak się pogłębiały, że on po ukończeniu służby wojskowej wrócił do swoich rodziców.
Bratanica i jej rodzice decydowali się na rozwód. Słysząc to z ich ust, bolałem nad tą sprawą. Jako rycerz MI odbyłem zasadniczą rozmowę z nimi i przedstawiłem im wszystkie konsekwencje duchowe, jakie decydując się na rozwód biorą na siebie. Jednak nie widziałem z ich postawy, abym osiągnął swój cel, dlatego zwróciłem się w gorącej modlitwie różańcowej, adoracji nocnej i Komunii św. do Niepokalanej i św. Maksymiliana o pomoc i łaski dla tego małżeństwa, aby uchronić je przed rozbiciem. Na tę pomoc długo nie czekałem. Mniej więcej po dwu miesiącach doszło między nimi do porozumienia; mieszkają razem i wszystko się im dobrze układa.
Za tak wielką łaskę wyrażam tej przedobrej Niebieskiej Matce i św. Maksymilianowi - patronowi rodzin - ogromną wdzięczność i serdeczne podziękowanie.
K.F.
Nowy Sącz, 6 XI 1984
Syn mój uległ wypadkowi i prawie dwa lata leżał po szpitalach; zagrażała mu amputacja nogi. Ja się tym bardzo martwiłam, bo jestem sama i również chora. Zwróciłam się z gorącą prośbą do Matki Boskiej Niepokalanej i do św. Maksymiliana Kolbego o uratowanie nogi mojemu synowi. Zostałam wysłuchana, syn ma wprawdzie nogę o 4 cm krótszą, ale własną. Gorąco dziękuję Matce Bożej i św. Maksymilianowi za wysłuchanie mojej prośby.
Zofia Garbacz
Ks. Augustyn Stanisław | Pieczęć: Rzym.-Kat. parafia pw. M[atki] B[ożej] Bolesnej w Żbikowicach.
Bujny, 7 XI 1984
W roku 1983 cztery razy leżałem w szpitalu na wirusowe zapalenie płuc i za każdym razem groziła [63]mi śmierć. Najpierw leżałem aż 7 tygodni i choć lekarze zwątpili w moje wyzdrowienie, to jednak dzięki Niepokalanej, do której się modliłem, powróciłem do zdrowia. W tym roku leżałem w Wielkim Poście. W Wielki Czwartek i Piątek odmawiając różaniec prosiłem Matkę Bożą o powrót do zdrowia, a na Wielkanoc byłem już w domu. Od tego czasu już ani razu nie leżałem w szpitalu. Matce Niepokalanej zawdzięczam też łaskę, że w czasie okupacji przetrwałem roboty przymusowe i szczęśliwie powróciłem do domu. Za te wszystkie łaski jak najserdeczniej Jej dziękuję.
Jan Roszkowski
Węgierska Górka, 20 XI 1984
W roku 1952 byłam na leczeniu w Iwoniczu i tam ciężko się rozchorowałam. Przewieziono mnie do szpitala w Krośnie. Stan mój był bardzo ciężki. Stawy mi opuchły, a serce przy każdym wdechu powietrza sprawiało ból. EKG wykazało, że brak było co trzeciego skurczu serca. Do tego przyłączyły się torsje wątroby. Siostra zakonna sprowadziła do mnie księdza z Panem Jezusem. Po spowiedzi zgodziłam się z wolą Bożą, ale po przyjęciu Komunii św. zaczęłam się modlić gorąco do Ojca Maksymiliana Kolbego słowami: Ojcze, Ty tak ukochałeś bliźniego, że poświęciłeś za niego swoje życie. Wstaw się za mną do Matki Niepokalanej, aby bóle serca minęły i abym na tyle odzyskała zdrowie, iżbym mogła powrócić do domu, a potem niech się już dzieje wola Boża. Po Komunii św. usnęłam, a gdy się obudziłam, nie odczuwałam już bólu w okolicy serca i zaczęłam powracać do zdrowia. Już wtedy wierzyłam, że O. Maksymilian zostanie ogłoszony świętym. Obecnie, choć z tak wielkim opóźnieniem, pragnę mu serdecznie podziękować za jego wstawiennictwo u Pana Jezusa i Niepokalanej.
Henryka Stopka
Bielsk Podlaski, 25 XI 1984
Pragnę publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga za pośrednictwem Matki Bożej Niepokalanej.
Ojciec, odkąd pamiętam, pije nałogowo. Wiadomo, w rodzinie nigdy nie było spokoju i zgody.
Tylko matka utrzymywała nas wszystkich w całości.
Żyła ona nadzieją, że Matka Boża będzie się nami zawsze opiekować. Tak było 20 lat, aż matka wyjechała za granicę. Zostało nas troje i ojciec alkoholik. Młodszy brat poszedł również w ślady ojca. Pił, zapomniał o Mszy św., dostał się do więzienia.
Młodsza siostra w wieku 12 lat zaczęła również mieć kłopoty w szkole. Wagarowała i zaniedbała naukę. Nie mogłam sobie z tym wszystkim dać rady, a bardzo chciałam utrzymać rodzinę, bo wiedziałam, że z chwilą opuszczenia przeze mnie rodzinnego domu, wszyscy mogą zejść na złe drogi. Na 21-letnią dziewczynę było tego za wiele. Poleciłam swoje kłopoty Niepokalanej i bez reszty oddałam się pod Jej opiekę. Od tej chwili wyraźnie czułam, że moja najlepsza Matka wciąż przy mnie stoi. Siostra szczęśliwie skończyła szkołę podstawową i uczy się w drugiej klasie liceum. Brat przestał pić. Sam zdecydował się pojechać do ks. proboszcza naszej parafii i tam złożył przysięgę całkowitej abstynencji. Nie pije blisko rok i co niedziela uczestniczy we Mszy św. Ja wyszłam za mąż. Nasze małżeństwo również polecam ciągłej opiece Niepokalanej. Mam bardzo dobrego męża. Gdy byłam w ciąży z pierwszym synem, mąż dostał kartę powołania do wojska. Byłam przerażona. Miałam zostać sama z dzieckiem, a prócz tego dalej się opiekować siostrą, bratem i ojcem. Gorąco się modliłam. Mąż miał wyjeżdżać po południu do wojska, a na kilka godzin przed odjazdem cofnięto mu kartę powołania. Urodziłam dwóch zdrowych synów, chociaż porody były bardzo ciężkie - cesarskie cięcia. W tej chwili jest moim marzeniem, aby chociaż jeden z nich oddał się bezgranicznie służbie Niepokalanej.
Grażyna K.
Treść listu jest prawdziwa - X. W., proboszcz. Pieczęć: Diecezja w Drohiczynie n. Bugiem. Proboszcz Rzymsko-Katolickiej Parafii M[atki] B[ożej] z Góry Karmel w Bielsku Podlaskim, ul. Mickiewicza 61...
Ełk, 9 XII 1984
Jestem od niedawna stałą czytelniczką Waszego pisma. Chcę napisać trochę o sobie. Zachorowałam w 1977 r. Grałam na lekcji w piłkę i nieszczęśliwie stuknęłam się piłką w głowę. Po kilku dniach straciłam przytomność. Przewieziono mnie nieprzytomną do szpitala w Ełku. Z 17 na 18 listopada przewieziono mnie do Białegostoku. Miałam wylew śródmózgowy. Przeszłam dwie operacje, miałam trepanację czaszki. Byłam w krytycznym stanie. Moja mama była przy mnie cały czas. Od sióstr mama dostała medalik i obrazek św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Wszyscy modlili się za mnie. Po dwóch operacjach lekarz powiedział, że jest szansa przeżycia. Przez trzy miesiące nie mogłam mówić. Miałam zaatakowane ośrodki mowy. Lekarze ostrzegali, że mogę nie mówić, ale mama modliła się gorąco do Matki Najświętszej, żeby było dobrze. Zaczęłam mówić, potem chodzić. Teraz już 7 lat po wypadku, ale nie jestem zupełnie zdrowa. Mam niedowład strony prawej. Lekarze bardzo się cieszą, że żyję i coraz lepiej się czuję, ale ja muszę napisać, że to Bóg mnie uratował. Rodzina się cieszy, że ja jestem, a ja się cieszę, że żyję. Z całego serca dziękuję za to, co jest, i proszę o łaskę zdrowia dla mnie i dla całej rodziny.
A W.
Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej
| Luty | |
|---|---|
| 2 | Ofiarowanie Pana Jezusa (Matki Bożej Gromnicznej) |
| 11 | Najświętszej Maryi Panny z Lourdes |
| 20 | Środa Popielcowa |
| 20-26 | Tydzień Modłów o Trzeźwość Narodu |
[s. 64]
Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej
Matko Niepokalana, któraś ofiarowała Jezusa w świątyni, dopomóż rodzicom, aby swoje dzieci wychowywali zgodnie z przykazaniami Bożymi i dla chwały Bożej.
[s. 64]
[Spis treści]
RYCERZ NIEPOKALANEJ - Nr 2 (344) 1985. -Rok założenia 1922. Redaguje zespół red. naczelny o. Roman Aleksander Soczewka. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 84/85-100.000/N-9. Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 29 I 1985, nr 527/K/85. Indeks GP.II-441/799/83. ISSN 0208-8878. Prenumeratę - dobrowolną ofiarę - można wysyłać pod adresem: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136.
[s. 64]
