Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.
8., 4 IV 1984
Św. Maksymilian, zanim jeszcze został kanonizowany, odegrał ważną rolę w moim życiu. Już przed 20 laty jako dziecko zanosiłam do niego swe prośby i błagania. Już wtedy miał miejsce w naszym domu w postaci zdjęcia stojącego w oprawce na stole. Drogę do niego poprzez modlitwę pokazała mi moja mama. Razem modliłyśmy się do niego w ciężkich chwilach, a on nie opuszczał nas nigdy. Gdy mama w ciężkim stanie zdrowia musiała na cztery miesiące pójść do szpitala, został nam tylko on. Zdrowie mamy pogarszało się, a ja z siostrą (8 i 4 lata) jako dzieci nie miałyśmy wstępu do szpitala, aby ją odwiedzić. Modliłam się wtedy całe noce za jego wstawiennictwem, uważając go za opiekuna naszej rodziny. Wreszcie ku zdumieniu lekarzy mama zaczęła dochodzić do zdrowia, wróciła do domu i z poświęceniem opiekowała się nami, dziękując ustawicznie o. Maksymilianowi za uratowanie życia. Ja wskutek przeżyć w okresie choroby mamy dostałam rozstroju nerwowego i okropnie się jąkałam, tak że nie mogłam nawet ukończyć szkoły podstawowej. Poleciwszy się o. Maksymilianowi zaczęłam się leczyć i uczyć mówić. Trwało to bardzo długo, ale dzięki pomocy mojego opiekuna skończyłam szkołę średnią i złożyłam podanie na studia. Było tylko jedno miejsce na pięciu kandydatów, ale poleciwszy się o. Maksymilianowi zdałam egzaminy na kierunek pedagogiczny nie mając w dalszym ciągu płynnej wymowy. W czasie studiów pozbyłam się trudności w mówieniu, o. Maksymilian w postaci małego obrazka towarzyszył mi zawsze w egzaminach. Bardzo prosiłam, aby Opiekun Rodzin opiekował się moją nową rodziną, założoną jeszcze podczas studiów. Pragnęłam mieć czworo dzieci. Okazało się jednak, że ciążę znoszę bardzo ciężko. Urodziłam córkę (ma już 5 lat). Syn przyszedł na świat w szóstym miesiącu, więc nie miał szans życia, ale dzięki o. Maksymilianowj został jeszcze ochrzczony przez lekarza. Jestem zadowolona, że nie dałam się namówić do przerwania ciąży.
Gdy chodziłam już z trzecim dzieckiem, już w szóstym miesiącu rozpoczęła się akcja porodowa. Znowu wraz z mamą zwróciłam się do o. Maksymiliana mając jego obrazek przy sobie. Po godzinie, gdy przybyto pogotowie, bóle ustąpiły. W szpitalu stwierdzono, że stan krytyczny minął. Na początku dziewiątego miesiąca tuliłam już syna (marzenie męża). Kiedy maleństwo przechodziło jednocześnie liczne i niebezpieczne choroby i gdy lekarze byli bezradni, ja byłam pełna nadziei i nie ustawałam wraz z mężem w modlitwach do naszego Patrona. Po zmianie szpitala i odstawieniu antybiotyków syn zaczął przybywać na wadze i po niedługim czasie powrócił do domu. Do tej pory rozwija się bardzo dobrze i nie widać śladów przebytych chorób. Za macierzyństwo, szczęśliwy poród i uzdrowienie dziecka składam św. Maksymilianowi serdeczne podziękowanie. Modlitwa do niego bardzo nas z mężem zbliżyła (nie odmawiał pacierza). Staliśmy się dla siebie bardziej serdeczni i mniej zapobiegliwi o sprawy materialne, zaczęliśmy wspólnie ufać w skuteczność modlitwy do św. Maksymiliana. Jestem teraz bardziej spokojna mając w osobie św. Maksymiliana opiekuna mojej rodziny. Nawet jeśli męża nie ma w domu, to o określonej godzinie modlimy się razem polecając się pośrednictwu Świętego. Jest on patronem naszej rodziny, patronem nauki i wzorem do naśladowania. Pomaga mi w życiu, wskazuje drogę, za co mu jestem ogromnie wdzięczna.
Czcicielka św. Ojca Maksymiliana
Warszawa, 15 XI 1984
Dziękuję Ci, Matko Najświętsza, za wielokrotne ocalenie od śmierci, gdy w grzechu bylem. Z Tobą nie zginąłem ani w obozie koncentracyjnym; ani w późniejszym czasie. Medalik Matki Boskiej Niepokalanej i Matki Boskiej Szkaplerznej oraz różaniec były moją obroną.
Roman Dzikowski
Załączam pismo z Genewy potwierdzające pobyt w obozie.
D., 26 IV 1984
W rodzinie naszej powstał dramat. Córka nasza po niezbyt długim pożyciu małżeńskim z powodu różnych konfliktów i nieporozumień odeszła od męża i przez trzy lata trwał taki zamęt rodzinny, że już utraciłam nadzieję na jakąkolwiek poprawę. Najbardziej ucierpiało dziecko, które kochało oboje rodziców i które wyrywano sobie wzajemnie. Sytuacja pogarszała się z dnia na dzień, a między małżeństwem powstała nienawiść - groził nieunikniony rozwód. W tej ciężkiej sytuacji błagałam Matkę Najświętszą o pomoc i ratunek. I nie zawiodłam się. Pewna osoba wręczyła mi nowennę do św. Judy Tadeusza, patrona od spraw beznadziejnych. Odprawiłam ją i zostałam wysłuchana. Całkiem niespodziewanie nastąpiła poprawa, młodzi pogodzili się ze sobą, a córka powzięła stanowczą decyzję i sama powróciła do męża, aby na nowo rozpocząć współżycie. Za tę tak wielką łaskę składam dzięki Matce Najświętszej i św. Judzie Tadeuszowi. Oby i inni szukali pomocy w modlitwie a nie w rozwodach.
A.M.
Ks. Tadeusz Rynkiewicz | 25 IV 1984 r.
L., 23 VIII 1984
Serdecznie dziękuję Matce Bożej i św. Maksymilianowi za pomoc w uzyskaniu pracy zawodowej.
E. J. nauczycielka
Topólka, 15 VIII 1984
Dziękuję Matce Najświętszej za łaski otrzymane w czasie tegorocznej Pieszej Pielgrzymki na Jasną. Górę.
Dorota
Baryczka, 21 VIII 1984
Ktoś złośliwy podpalił w nocy pusty drewniany dom w sąsiedztwie, a wiatr wiał w stronę naszego odosobnionego domu i odległego od wody. Ktoś zawiadomił OSP, ale zanim strażacy się zebrali i przyjechali, upłynęło sporo czasu, a przy tym mieli daleko do rzeki, więc nie mogli nam pomóc. Tymczasem ogień stawał się coraz większy. W wielkiej rozpaczy i strachu wolałam do św. Maksymiliana i Matki Bożej o ratunek obiecując, że jeśli dom nasz ocaleje, to złożę ofiarę na OSP w Niepokalanowie. Rzeczywiście ogień przygasł i nie wyrządził nam żadnej szkody.
S. Świerad
Miejsce Piastowe, 13 VIII 1984
Wywiązując się z obietnicy składam publiczne podziękowanie. Matce Bożej Częstochowskiej, św. Maksymilianowi oraz słudze Bożemu ks. Bronisławowi Markiewiczowi za otrzymane łaski i opiekę nad rodziną, a przede wszystkim za zdrowie dzieci. Oczekując przyjścia na świat kolejnego dziecka obydwoje z mężem modliliśmy się o zdrowe dziecko. Gdy urodziłam drugiego syna, lekarz powiedział, że nie możemy mieć więcej dzieci (mamy konflikt krwi). Jednak urodziłam trzecie zdrowe dziecko i tak bardzo oczekiwaną córkę. Gdy byłam w stanie błogosławionym z czwartym dzieckiem, lekarz powiedział, że ciążę trzeba usunąć, gdyż dziecko na pewno urodzi się kaleką. Ogarnął mnie wielki żal, ale powiedziałam: Nie. Gdy zostałam skierowana do szpitala na badania Comsa, zapytano mnie: "A czy tamte dzieci są zdrowe?" Będąc w czwartym miesiącu ciąży udałam się z najstarszym synem do Matki Bożej Częstochowskiej z gorącą prośbą i wiarą, że dziecko przyjdzie na świat zdrowe i dostąpiłam tej łaski. Dzisiaj cieszę się czwórką zdrowych dzieci i za tę łaskę oraz za wiele, wiele innych składamy Matce Najświętszej najserdeczniejsze podziękowanie.
S. K.
Powyższe oświadczenie i podziękowanie zgadza się z prawdą. X Jan Wojtunik, proboszcz parafii
Nowy Sącz, 17 XII 1984
Córka moja urodziła się z bardzo poważną wadą i zaraz po przyjściu na świat musiała przejść bardzo poważną operację. Po operacji nastąpił bardzo długi okres wyczekiwania i niepewności (2 miesiące), czy będzie żyła. Wraz z mężem nie traciliśmy nadziei modląc się do Matki Najświętszej i św. Maksymiliana Kolbego. Córka powoli wracała do zdrowia, a chociaż przeszła ponowną operację równie ciężką jak poprzednia, w dalszym ciągu nie ustawaliśmy w modlitwie. Córeczka nasza żyje, wraca do zdrowia i szybko goni swoich rówieśników pod względem wagi, wzrostu i rozwoju.
Janina Wolak
BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚWIĘTEGO MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ:
za powrót do zdrowia 69 osób, nawrócenie - 12, zdanie egzaminu - 128, szczęśliwą operację - 14, pomoc w nauce - 12, odnalezienie zgubya-10, przezwyciężenie nałogu pijaństwa - 13, wysłuchane prośby w różnych intencjach, 90 osób.
POLECAJĄ SWE PROŚBY:
o zdrowie - 33 osoby, ·pojednanie z Bogiem - 19, powstanie z nałogów - 12, zdanie egzaminu - 31, zgodę i miłość w rodzinie - 21a, szczęśliwą śmierć - 22, znalezienie zguby - 3, w różnych intencjach - 45.
Wykaz podziękowań i próśb sporządzono na podstawie listów, które wpłynęły w grudniu 1984 r., styczniu i lutym 1985 r.
Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej
| Kwiecień | |
|---|---|
| 7 | Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego |
| 16 | Św. Bernadetty Soubirous |
| 23 | Św. Wojciecha Patrona Polski |
| 26 | Matki Boskiej Dobrej Rady |
| 28 | IV - 5 V Tydzień modlitw o powołania kapłańskie i zakonne |
[s. 128]
Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej
Maryjo Niepokalana, któraś oglądała zmartwychwstałego Chrystusa i królujesz z Nim w niebie, dopomóż nam, abyśmy przez wzorowe życie chrześcijańskie i zachowanie przykazań Bożych zasłużyli na chwalebne zmartwychwstanie.
[s. 128]
[Spis treści]
RYCERZ NIEPOKALANEJ - Nr 4 (346) 1985. - Rok założenia 1922. Redaguje zespół - red. naczelny o. Roman Aleksander Soczewka. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 102/85-100.000/N-11. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 18 XI 1985, nr 820/K/85. Indeks GP. II-441/799/83. ISSN 0208-8878. Prenumerata - dobrowolna ofiara: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136.
[s. 128]
