Podziękowania

Uprzejmie prosimy Czytelników, którzy pragną publicznie wyrazić swą wdzięczność za łaski otrzymane od Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Niepokalanej i św. Maksymiliana, aby zechcieli opis niezwykłego zdarzenia uwierzytelniać podpisem księdza proboszcza oraz lekarza, opiekującego się chorym. Podpisy te na życzenie zainteresowanych mogą być zastrzeżone tylko do wiadomości redakcji.

Osiny, 27 1 1984 r.

Składam gorące podziękowanie św. Antoniemu Padewskiemu, do którego odprawiałam nowennę, za wysłuchanie moich modłów o zdrowie wnuka. Miał on wypadek, po którym przez 6 dni był nieprzytomny. Po operacji trwającej 6 godzin lekarze rokowali mu pól godziny życia. Obecnie wnuczek po 7 tygodniach pobytu w szpitalu powraca do zdrowia i czuje się coraz lepiej.

Helena Popiołek

Potwierdza wiarygodność (-) ks. E. Mikita | Pieczęć: Parafia Rzym-Kat. Żyrzyn

Horyszów R., 31 VIII 1984 r.

Mam 19 lat. W tym roku ukończyłam kurs samochodowy i po otrzymaniu prawa jazdy jeździłam wozem osobowym, który był w domu. W uroczystość Przemienienia Pańskiego (6 VIII) miałam wypadek. Jechałam sama, aż tu nagle pijany kierowca zajeżdża mi drogę. Aby uniknąć czołowego zderzenia, skręciłam na pobocze i rów ściekowy. Samochód przekoziołkował się 3 razy jak piłka i osiadł na dachu. Mimo tego koziołkowania nie doznałam większych obrażeń, wyszłam z katastrofy cało. W samochodzie miałam wizerunek Matki Boskiej Licheńskiej.

Fachowcy potem orzekli, oglądając okropnie zniszczony samochód, że cudem wyszłam z tego wypadku.

Wierzę, że łaskę ocalenia zawdzięczam Matce Bożej, ponieważ w rodzinie wielbimy Ją modlitwą różańcową i w każdą niedzielę jesteśmy na Mszy św.

Klementyna Koziej

Stwierdzam, że Klementyna Koziej, praktykująca katoliczka, wyszła bez większych obrażeń ze wspomnianego wyżej wypadku. (-) ks. Józef Jasiński

Sosnowiec, 16 IX 1984 r.

Składam najgorętsze podziękowanie Niepokalanej i świętemu Maksymilianowi za nawrócenie mojej córki. Przez 30 lat modliłam się, żeby O. Maksymilian zdobył przez Niepokalaną dla Jezusa duszę mojej ukochanej córki. W styczniu Roku Odkupienia (1984) córka przystąpiła do spowiedzi.

Dzięki niech będą Miłosierdziu Bożemu za otrzymaną łaskę.

Matka M. R., rycerka Niepokalanej

Smoszowo, 3 X 1984 r.

Składam podziękowanie Bogu Najwyższemu, Matce Najświętszej i św. Maksymilianowi za wszystkie dobrodziejstwa otrzymane w ciągu życia. Wychowałam trzy córki, często chorując. W chorobie i słabości prosiłam Boga, bym mogła odchować swoje dzieci, to wówczas pojadę do Częstochowy i tam u tronu Maryi za wszystko podziękuję. Z roku na rok odwlekałam, a dzieci były już dorosłe. Dopiero gdy po raz drugi ciężko zachorowałam, postanowiłam stanowczo pojechać na Jasną Górę. Nadarzyła się dobra okazja. Szwagier męża przybył z Warszawy, by mnie powiadomić o terminie wyjazdu pielgrzymki z jego parafii, w której on też będzie uczestniczył, więc żebym się przyszykowała, to razem z nim pojadę. Bardzo się z tego ucieszyłam.

Tymczasem na dzień mego wyjazdu wypadła młocka. Przyprowadzili maszynę do młócenia zboża, potrzeba było więcej ludzi do pracy, mąż mi odradził tę pielgrzymkę. Pozostałam w domu, wzięłam się za pracę w śpichlerzu, by go przygotować na zsyp nowego zboża. Jeszcze nie przywieźli żadnego worka, coś mi wpadło w oko: widziałam wszystko jak przez konary. Z przerażenia moja pomoc przy młocce zdała się na nic. Na trzeci dzień poszłam do lekarza, który zamiast skierować mnie do okulisty, przepisał jakieś kropelki. W dwa tygodnie konary drzew gdzieś znikły, a ja na lewe oko całkiem zaniewidziałam.

Najstarsza córka, mieszkająca w Warszawie, zabrała mnie do okulisty i umieściła w szpitalu. Leczenie okazało się prawie beznadziejne. Stosowano różne leki, także zastrzyki, często prześwietlano oko, ale rezultatu nie było. W piątym tygodniu lekarz oświadczył, że jeszcze tylko tydzień zostanę w szpitalu. Jeżeli się nie poprawi, będę musiała opuścić szpital w takim stanie, jaki jest.

[183]

Pan Bóg okazał swą moc. Zasmucił i pocieszył. W szóstym tygodniu zaczęłam odczuwać w oku coś takiego, jakby rozbryzgiwały się zimne ognie na choince, potem pojawiły się różowe plamki, a następnie odzyskałam wzrok.

Gdy wyzdrowiałam, trzy razy byłam u tronu Maryi, dziękując i prosząc o przebaczenie za wszystkie przewiny. Już upłynęło 14 lat, a ja widzę na to oko i czytam "Rycerza" oraz inne książki, a mam już 75 lat. Często się modlę do św. Maksymiliana.

Weronika Rosiak

Białystok, 4 X 1984 r.

Przeżyłam dwa obozy: Ravensbrück i Buchenwald. Drogi mego życia poplątały się. Będąc w kościele prosiłam, gdy ksiądz przechodził z Najświętszym Sakramentem: "Jezu, Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną, wyprostuj moje drogi, dopomóż mi!". Zostałam wysłuchana, za co pragnę podziękować Panu Jezusowi i Jego Matce.

L. L.

Wójcice, 7 X 1984 r.

Składam serdeczne podziękowanie Opatrzności Bożej, Najświętszej Maryi Pannie i św. Maksymilianowi Kolbemu za ocalenie życia i uzdrowienie parafianina, Władysława P., zamieszkałego w Wójcicach, który dnia 31 sierpnia wieczorem w stanie depresji i strachu przed poważną operacją wypił z kolegami trochę alkoholu, a następnie - chyba nieświadomie - napił się płynu opryskowego przeciw stonce. Skutki okazały się fatalne. Żona i domownicy, widząc, co się dzieje, wezwali Pogotowie Ratunkowe z Nysy. Pacjent został zabrany do szpitala, a nazajutrz odwieziony karetką do Wrocławia, do Szpitala Ostrych Zatruć przy ulicy Traugutta 12.

Pani ordynator orzekła, że zatrucie jest bardzo ciężkie, ale zrobią wszystko, aby ratować chorego.

Kapelan szpitala udzielił choremu sakramentów świętych i Wiatyku.

Na drugi dzień po tym zajściu ogłosiłem nowennę do Najświętszej Maryi Panny za przyczyną św. Maksymiliana w intencji pana Władysława. Odmawiałem ją razem z ludem. Obok mnie klęczeli dwaj synowie chorego jako ministranci, którzy w czasie modlitwy za ich ojca serdecznie się rozpłakali. Pomyślałem wówczas sobie, że to nie sposób, aby Matka Boża, jako Matka Kościoła, i św. Maksymilian, jako patron rodzin, dopuścili, by te dzieci zostały sierotami. Przecież ich ojciec, chociaż jest traktorzystą w Kółku Rolniczym, od czasu do czasu znajdował czas w ciągu tygodnia, by uczestniczyć w wieczornej Mszy św., a w niedziele bywał nieraz z synami i na nieszporach.

Następnego dnia, w tej samej intencji, odprawiłem Mszę św. przed łaskami słynącym obrazem Matki Bożej w naszym kościele. Uczestniczyli w niej żona chorego, ich dzieci, rodzina i wiele osób z parafii.

Przez dwa tygodnie pan Władysław był prawie nieprzytomny. Tylko od czasu do czasu pojawiały się przebłyski świadomości. 19 września odwiedziłem chorego w szpitalu - już rozmawiał i czuł się prawie dobrze. Pragnąłem jednak upewnić się o stanie jego zdrowia.

Dyżurujący lekarz, dr Michał Przewłocki, powiedział mi m.in., że stan zatrucia pacjenta po przywiezieniu do szpitala był bardzo ciężki, wręcz śmiertelny. Obecnie po trzytygodniowych zabiegach powraca do zdrowia. Od strony medycznej zrobiono wszystko, by uratować jego życie, jednakże na pewno działała także jakaś siła wyższa.

21 września Władysław P. został wypisany ze szpitala i przywieziony do domu. Zapanowała wielka radość w rodzinie i w parafii. Jak w czasie zagrożenia życia chorego żona wraz z dziećmi niemal codziennie przychodziła na Mszę św., przystępując do Komunii św., tak i obecnie w dowód wdzięczności za uratowanie ojca cała rodzina: mąż, żona z czworgiem dzieci - najstarszy syn ma 11 lat, a najmłodszy dwa i pół - prawie codziennie przychodzą na nabożeństwo różańcowe. 23 IX przy cudownym obrazie Maryi została odprawiona Msza św. dziękczynna do św. Maksymiliana Marii Kolbego za ocalenie życia i pełne zdrowie ojca rodziny.

Ks. Kazimierz Kwiatkowski

ZA ŁASKI OTRZYMANE PRZEZ POŚREDNICTWO NIEPOKALANEJ I ŚWIĘTEGO MAKSYMILIANA DZIĘKUJĄ BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU: za zdrowie i szczęśliwą operację - 26310 sób, odzyskanie wiary - 48, nawrócenie - 80, pomoc w nauce i zdanie egzaminu - 416, pojednanie rodzinne i sąsiedzkie - 76, szczęśliwe rozwiązanie - 44, znalezienie zguby - 103, otrzymanie mieszkania - 32, pracę - 18, ocalenie - 3, za inne wysłuchane prośby - 27579.

POLECAJĄ SWE PROŚBY NASZYM MODLITWOM: o zdrowie - 6799 osób, pojednanie z Bogiem - 2, nawrócenie - 121, łaskę wiary - 44, powstanie z nałogów - 371, pomoc. w nauce i zdanie egzaminu 151, zgodę i miłość w rodzinie - 286, szczęśliwe rozwiązanie - 161, przydział mieszkania - 59, pracę - 27, znalezienie zguby - 70, w różnych intencjach 22095.

Wykaz podziękowań i próśb sporządzono na podstawie korespondencji, która wpłynęła do Redakcji i Administracji w lutym, marcu i kwietniu bieżącego roku.


Kalendarzyk Rycerstwa Niepokalanej

Czerwiec
2Trójcy Przenajświętszej
6Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało)
13św. Antoniego z Padwy
14Najświętszego Serca Pana Jezusa
15Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny
27Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy
29Świętych Apostołów Piotra i Pawła

[s. 184]

Intencja modlitw Rycerstwa Niepokalanej

Niepokalana Matko Zbawiciela, naucz nas swoim przykładem kochać Jezusa Eucharystycznego i Jego Najświętsze Serce.

[s. 184]

[Spis treści]

RYCERZ NIEPOKALANEJ - Nr 6 (348) 1985 - Rok założenia 1922. | Redaguje zespól red. naczelny o. Roman Aleksander Soczewka. Adres redakcji i administracji: Niepokalanów, 96-515 TERESIN, tel. Sochaczew 127-01. Materiałów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Druk: Mała Poligrafia w Niepokalanowie, zam. 105/85-1OO.000/N-11. Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 6 V 1985, nr 2684/K/85. Indeks GP.II-441/799/83. Prenumerata - dobrowolna ofiara: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów, 96-515 Teresin, konto PKO Sochaczew nr 75141-1775-136. ISSN 0208-8878.

[s. 184]